KREW

 

Niezwykły płyn krążący w układzie naczyń krwionośnych człowieka oraz większości zwierząt wielokomórkowych; po hebrajsku dam, po grecku haíma. Krew rozprowadza w organizmie substancje odżywcze i tlen, odprowadza zbędne produkty przemiany materii i pełni ważne funkcje obronne. Jej skład chemiczny jest tak skomplikowany, że naukowcy wciąż jeszcze nie wiedzą o niej wszystkiego.

Krew ma ścisły związek z procesami życiowymi, toteż Słowo Boże mówi, iż jest w niej dusza (życie): „Dusza ciała jest we krwi, a ja dałem ją na ołtarz, abyście dokonywali przebłagania za swe dusze, gdyż to krew dokonuje przebłagania dzięki duszy, która w niej jest” (Kpł 17:11). W innym wersecie biblijnym wyrażono to jeszcze dobitniej: „Duszą wszelkiego ciała jest jego krew” (Kpł 17:14). Zarówno życie, jak i krew Biblia uznaje za święte.

Odbieranie życia.

Źródłem życia jest Jehowa (Ps 36:9). Człowiek nie może przywrócić odebranego komuś życia. Bóg oznajmił: „Wszystkie dusze należą do mnie” (Eze 18:4). A więc odebranie życia jakiemuś stworzeniu jest targnięciem się na własność Jehowy. Każde zostało uczynione w określonym celu. Żaden człowiek nie ma prawa do odbierania życia, chyba że za pozwoleniem Boga i zgodnie z Jego wskazówkami.

Po potopie Noemu i jego synom, przodkom wszystkich żyjących dziś ludzi, nakazano szanować krew, czyli życie, bliźnich (Rdz 9:1, 5, 6). Wtedy też Jehowa życzliwie pozwolił ludziom spożywać mięso zwierząt. Musieli jednak dawać dowód, iż uznają, że życie każdego zwierzęcia zabitego na pokarm należy do Boga — mieli wylewać jego krew na ziemię jak wodę. W ten sposób niejako zwracali ją Bogu i pokazywali, że nie zamierzają jej używać do własnych celów (Pwt 12:15, 16).

Bóg dał ludziom prawo do korzystania z życia, którym ich obdarzył, każdego więc, kto by odebrał życie innym, pociągnie do odpowiedzialności. Wskazał na to, mówiąc do Kaina, mordercy: „Krew twego brata woła do mnie z ziemi” (Rdz 4:10). Ale winę ściąga na siebie również ten, kto ‛nastaje na krew bliźniego’, np. nienawidzi swego brata i życzy mu śmierci lub naraża jego życie na niebezpieczeństwo, rzucając na niego oszczerstwa bądź składając przeciw niemu fałszywe świadectwo (Kpł 19:16; Pwt 19:18-21; 1Jn 3:15).

Ponieważ w oczach Boga życie ma wielką wartość, Pismo Święte mówi, że krew zamordowanego człowieka kala ziemię, a przebłagania za nią można dokonać jedynie krwią mordercy. W związku z tym Biblia przyzwala prawowitej władzy na stosowanie kary śmierci za morderstwo (Rdz 9:5, 6; Lb 35:33). W starożytnym Izraelu nie wolno było przyjąć żadnego okupu za życie rozmyślnego zabójcy skazanego na taką karę (Lb 35:19-21, 31).

Jeżeli nie wykryto mordercy, wina za przelanie krwi spadała na miasto leżące najbliżej miejsca, w którym znaleziono zwłoki. Aby zmyć tę winę, starsi miasta musieli wykonać określone czynności ustalone przez Jehowę. Następnie ogłaszali, że nie dopuścili się tego morderstwa ani go nie widzieli, i błagali Jehowę o miłosierdzie (Pwt 21:1-9). Nieumyślny zabójca zgodnie z postanowieniem Bożym mógł liczyć na ochronę, jeśli uciekł do miasta schronienia i tam pozostawał. Gdyby jednak swój czyn potraktował lekko i nie zastosował się do tych wymagań, to najbliższy krewny ofiary — mściciel krwi — miał prawo i obowiązek go zabić, aby usunąć z ziemi „winę krwi” (Lb 35:26, 27; zob. MŚCICIEL KRWI).

Właściwe korzystanie z krwi.

Bóg zezwolił tylko na jeden sposób korzystania z krwi — do celów ofiarnych. W Prawie Mojżeszowym polecił Izraelitom dokonywać przebłagania za grzech przez składanie ofiar ze zwierząt (Kpł 17:10, 11). Poza tym wolą Boga było, by Jego Syn, Jezus Chrystus, złożył swe doskonałe ludzkie życie na ofiarę za nasze grzechy (Heb 10:5, 10).

Pisma Hebrajskie w różnorodny sposób kierowały uwagę na życiodajną wartość krwi Chrystusa. Na przykład podczas pierwszej Paschy, a więc jeszcze w Egipcie, krew na węgarach i nadprożach domów Izraelitów chroniła ich pierworodnych od śmierci z ręki anioła Bożego (Wj 12:7, 22, 23; 1Ko 5:7). Krwią zwierząt zostało uprawomocnione przymierze Prawa, którego postanowienia obrazowały przyszłe przebaczenie grzechów (Wj 24:5-8). Liczne krwawe ofiary, zwłaszcza składane w Dniu Przebłagania, stanowiły pierwowzór ofiary Chrystusa, która rzeczywiście usuwa grzech (Kpł 16:11, 15-18).

Aby zilustrować przebłagalną wartość krwi, Bóg nakazał wylewać ją u podstawy ołtarza i smarować nią rogi umieszczone na jego narożnikach. Wylewanie jej u podstawy ołtarza wskazywało, że stanowi ona podstawę przebłagania grzechów. A smarowanie nią rogów (będących symbolem mocy) podkreślało, że właśnie krew decyduje o wartości (mocy) ofiary (Kpł 9:9; 1Ko 1:18; Heb 9:22).

Chrześcijanie mają jeszcze istotniejsze powody do uznawania świętości krwi. Nie muszą już składać krwawych ofiar ze zwierząt, ponieważ były one jedynie ‛cieniem rzeczywistości’ — Jezusa Chrystusa (Kol 2:17; Heb 10:1-4, 8-10). W Izraelu arcykapłan brał nieco krwi i wnosił ją do Miejsca Najświętszego ziemskiego sanktuarium (Kpł 16:14). Natomiast Jezus Chrystus jako większy Arcykapłan wszedł do samego nieba, ale nie z własną krwią, która przecież wylała się na ziemię (Jn 19:34), lecz przedstawił Bogu wartość tego, co ta krew symbolizowała — swego doskonałego ludzkiego życia. Ponieważ nigdy nie skalał się grzechem, więc nie utracił prawa do życia i mógł je złożyć jako ofiarę przebłagalną za grzechy ludzi (Heb 7:26; 8:3; 9:11, 12). Z tych powodów krew Chrystusa „przemawia lepiej niż krew Abla”. Zarówno krew prawego Abla, jak i pomordowanych naśladowców Chrystusa woła o pomstę, ale tylko krew złożona w ofierze przez doskonałego Syna Bożego może wołać o miłosierdzie (Heb 12:24; Obj 6:9-11).

Kogo dotyczy zakaz spożywania krwi?

Po potopie Jehowa pozwolił Noemu i jego rodzinie jeść mięso, ale kategorycznie zabronił im spożywania krwi (Rdz 9:1, 3, 4). W gruncie rzeczy dotyczy to całej ludzkości, ponieważ wszyscy obecnie żyjący wywodzą się właśnie od rodziny Noego.

Biblista Joseph Benson tak się wypowiedział na ten temat: „Trzeba pamiętać, że zakazu spożywania krwi, danego Noemu i wszystkim jego potomkom, a następnie z największą powagą powtórzonego Izraelitom podlegającym Prawu Mojżeszowemu, nigdy nie zniesiono. Przeciwnie, został on potwierdzony w Nowym Testamencie, w Dziejach Apostolskich xv, i tym samym uznany za postanowienie wieczyste” (The Holy Bible with Critical, Explanatory and Practical Notes, 1839, t. I, s. 43).

Po nadaniu Prawa Mojżeszowego.

Postanowienia ogłoszone Noemu Jehowa włączył do Prawa obowiązującego Izraelitów. Wyraźnie wskazał, że jeśli ktoś je zlekceważy — nawet gdyby chodziło tylko o zabicie zwierzęcia — to obciąży się „winą krwi” (Kpł 17:3, 4). Krew zwierzęcia przeznaczonego do jedzenia miała być wylana na ziemię i przykryta prochem (Kpł 17:13, 14). Każdy, kto by spożywał jakąkolwiek krew, miał zostać ‛zgładzony spośród swego ludu’. A zatem rozmyślne łamanie prawa dotyczącego świętości krwi pociągało za sobą śmierć (Kpł 7:26, 27; 17:10; Lb 15:30, 31).

W dziele Cyclopædia (red. J. M’Clintock, J. Strong, 1882, t. I, s. 834) tak skomentowano wypowiedź z Kapłańskiej 17:11, 12:

„Ten stanowczy zakaz obowiązywał nie tylko Izraelitów, lecz nawet osiadłych wśród nich przybyszów. Karą za jego przekroczenie było ‛zgładzenie z ludu’, przez co najwyraźniej należy rozumieć karę śmierci (por. Hebr. x, 28), chociaż trudno ustalić, czy chodziło o zabicie mieczem, czy o ukamienowanie”.

Z Powtórzonego Prawa 14:21 wynika, że Izraelita mógł sprzedać osiadłemu przybyszowi i cudzoziemcowi zwierzę, które padło albo zostało rozszarpane przez jakiegoś drapieżnika. A zatem dokonano rozróżnienia między krwią takich zwierząt a krwią zwierząt zabijanych na pożywienie (por. Kpł 17:14-16). Zarówno Izraelici, jak i osiadli przybysze, którzy przyłączyli się do prawdziwego wielbienia i podlegali przymierzu Prawa, byli zobowiązani do przestrzegania jego wzniosłych przepisów. Odpowiadali wyższym miernikom niż cudzoziemcy czy osiadli przybysze, którzy nie zostali czcicielami Jehowy, choć wymagania podane w Rodzaju 9:3, 4 dotyczyły wszystkich ludzi.

W zborze chrześcijańskim.

W I w. n.e. ciało kierownicze zboru chrześcijańskiego pod wpływem ducha świętego podjęło postanowienie w sprawie krwi: „Duch święty i my sami uznaliśmy za słuszne nie nakładać na was dodatkowego brzemienia, z wyjątkiem następujących rzeczy koniecznych: macie powstrzymywać się od tego, co ofiarowano bożkom, i od krwi, i od tego, co uduszone, i od rozpusty. Jeśli będziecie się tego starannie wystrzegać, dobrze się wam powiedzie. Bądźcie zdrowi!” (Dz 15:22, 28, 29). Zakaz ten obejmował spożywanie niewykrwawionego mięsa („to, co uduszone”).

Powyższe postanowienie w gruncie rzeczy opiera się na zakazie danym przez Boga Noemu i jego rodzinie, a w związku z tym dotyczy całej ludzkości. W dziele The Chronology of Antient Kingdoms Amended (Dublin 1728, s. 184) Izaak Newton napisał o tym tak: „Nakaz ten [co do wystrzegania się krwi] obowiązywał już przed Mojżeszem, otrzymał go bowiem Noe i jego synowie, i to na długo przed Abrahamem. Kiedy więc apostołowie i starsi zebrani na soborze w Jerozolimie ogłosili, że poganie nie muszą się obrzezywać ani przestrzegać Prawa Mojżeszowego, zrobili wyjątek dla nakazu powstrzymywania się od krwi i tego, co uduszone, który należał do wcześniejszych praw Bożych, obowiązujących nie tylko synów Abrahama, lecz wszystkie narody żyjące w czasach Noego w ziemi Szinear. To samo można powiedzieć o nakazie powstrzymywania się od mięsa ofiarowanego bożkom, czyli fałszywym bogom, oraz od rozpusty” (kursywa autora).

Przestrzegany od czasów apostolskich.

Po naradzie w Jerozolimie apostołowie i starsi powiadomili o podjętym rozstrzygnięciu wszystkie zbory chrześcijańskie (Dz 16:4). Jakieś siedem lat później chrześcijanie w dalszym ciągu respektowali nakaz ‛trzymania się z dala od tego, co ofiarowano bożkom, jak również od krwi oraz tego, co uduszone, i od rozpusty’ (Dz 21:25). A gdy przeszło sto lat później, w 177 r. n.e., w Lyonie (obecnie we Francji) wrogowie fałszywie oskarżyli chrześcijan o zjadanie dzieci, pewna kobieta imieniem Biblis zaprotestowała: „Jakżeby oni mogli zjadać dzieci, jeśli im nie wolno używać krwi nawet zwierząt nierozumnych?” (Euzebiusz z Cezarei, Historia kościelna, tłum. A. Lisiecki, V, 126).

Pierwsi chrześcijanie powstrzymywali się od jedzenia wszelkiej krwi. Potwierdzają to słowa Tertuliana (ok. 155-po 220 n.e.), który napisał: „Zboczenia wasze niech się rumienią przed nami chrześcijanami, którzy nie mamy na stołach naszych nawet potraw z krwi zwierząt, a wstrzymujemy się od mięsa zwierząt duszonych i padłych dlatego, by w jakiś sposób nie splamić się krwią nawet ukrytą w mięsie. Między zarzutami przeciwko chrześcijanom wysuwacie także kiełbasy wypchane krwią, a wiedząc o tym dobrze, że to jest u nich zabronione, chcielibyście, by były u nich takie wykroczenia” (Apologetyk, tłum. J. Sajdak, Poznań 1947, IX, 13, 14). Podobnie wypowiedział się rzymski prawnik Minucjusz Feliks, który zmarł w połowie III w. n.e.: „Nam nie wolno przyglądać się mordowaniu człowieka, ani też o tym słuchać. Do tego stopnia wystrzegamy się ludzkiej krwi, że nawet obywamy się w naszych pokarmach bez krwi zwierząt” (Pisma starochrześcijańskich pisarzy, „Oktawiusz”, tłum. M. Szarmach, Warszawa 1988, t. XLIV, ss. 65, 66).

Krew a lojalność wobec Boga.

Od chwili uprawomocnienia nowego przymierza krwią Jezusa Chrystusa chrześcijanie uznają, że ma ona życiodajną wartość, gdyż zgodnie z postanowieniem Jehowy Jezus usługuje jako wielki Arcykapłan, który wszedł „raz na zawsze — ale nie z krwią kozłów i byczków, lecz z własną krwią — do miejsca świętego i uzyskał dla nas wiecznotrwałe wyzwolenie”. Dzięki wierze chrześcijan w wartość jego krwi ich sumienia zostają ‛oczyszczone z martwych uczynków, aby mogli pełnić świętą służbę dla Boga żywego’. Oczywiście troszczą się o swoje zdrowie fizyczne, jednak znacznie większą wagę przykładają do zdrowia duchowego oraz do uznania w oczach Stwórcy. Pragną dochować Mu lojalności, postępując w taki sposób, by nie zlekceważyć ofiary Jezusa, ‛nie podeptać jej ani nie uznać za pospolitą’. Najbardziej bowiem zależy im nie na obecnym, przemijającym życiu, lecz na życiu wiecznym (Heb 9:12, 14, 15; 10:28, 29).

1. Jak rozumieć w dzisiejszych czasach słowa z Dziejów Apostolskich 15:28, 29 co do „powstrzymywanie się od krwi”?

Będzie to też zarazem odniesienie się po kolei do stawianych zarzutów wobec ŚJ np.  na tej stronie:

http://ajwrb.prv.pl/

Jako Świadkowie Jehowy wyznajemy pogląd, że krew jest święta, symbolizuje życie i jedynie Bóg ma prawo decydować o tym jak się z nią obchodzić. Swój pogląd co do tego wyraził już jakieś 2400 lat temu, kiedy to osobiście polecił Noemu by nie ‚spożywać krwi i wylać ją na ziemię’, aby zwrócić Mu w ten sposób symbolicznie życie jakie sobą reprezentuje. Dalej po zawarciu przymierza Prawa z Izraelitami Bóg obostrzył ten nakaz wieloma dodatkowymi szczegółowymi przepisami. Następnie w I wieku ne Jehowa pobudził ciało kierownicze ówczesnego zboru chrześcijańskiego do napisania takich oto słów:

Dzieje 15:28, 29  „Albowiem duch święty i my sami uznaliśmy za słuszne nie nakładać na was dodatkowego brzemienia, z wyjątkiem następujących rzeczy koniecznych: macie powstrzymywać się od tego, co ofiarowano bożkom, i od krwi, i od tego, co uduszone, i od rozpusty. Jeśli będziecie się tego starannie wystrzegać, dobrze się wam powiedzie. Bądźcie zdrowi!”

A zatem pierwsi chrześcijanie rozumieli, że zakaz jej spożywania jest nadal utrzymany w mocy, i że krew jest święta , a robienie z niej niewłaściwego użytku jest równie niemoralne, jak bałwochwalstwo czy rozpusta.

Jednak niektórzy kwestionują zasadność bezwzględnego przestrzegania tego postanowienia powziętego za sprawą ducha świętego i twierdzą np. że nie chodzi tutaj o samo spożywanie krwi, która wg. nich jest tylko tkanką łączną , by w ten sposób przyzwolić na jej transfuzję, podobnie jak w przypadku przeszczepiania organów. Tym sposobem próbują dowieść, iż złamanie powyższej zasady tutaj nie zachodzi. Ale czy rzeczywiście?

W tych samych rzeczonych wyżej Dziejach Apostolskich, Paweł odnośnie tego użył jeszcze takich oto sformułowań:

Dzieje 15:20 „lecz trzeba im napisać, by się powstrzymywali od rzeczy splugawionych przez bożki i od rozpusty, i od tego, co uduszone, i od krwi.” 

Dzieje 21:25 „Jeśli chodzi o wierzących spośród narodów, to posłaliśmy nasze rozstrzygnięcie, żeby się trzymali z dala od tego, co ofiarowano bożkom, jak również od krwi oraz tego, co uduszone, i od rozpusty”

Biblia akurat w tych fragmentach nic nie mówi o spożywaniu, ale „wystrzeganiu się”, „trzymaniu z dala” i „powstrzymywaniu się” od  krwi. Jednak oczywistym jest iż jej spożycie czy wstrzyknięcie np. dożylnie również nie będzie trzymaniem się od niej z dala czy wystrzeganiem. Tak jak w innym miejscu gdy Paweł pisze podobnie „uciekajcie od rozpusty”, „strzeżcie się bożków” (1Kor 6:18; 1Kor 10:14), to nie ma na myśli jakiegoś ćwiartkowania tych spraw czy relatywizowania, nie wolno po prostu i tyle. Nakaz ten co do krwi  jest tak samo ważny jak co do „rozpusty” i „bałwochwalstwa” wymieniony jednym ciurkiem za koleją obok krwi w tym fragmencie. Dlaczego krew miałaby niby być tutaj potraktowana jakoś inaczej, ulgowo niż pozostałe rzeczy? Zatem wszystkie wymienione tam są tak samo ważne nie mniej ni więcej.

Wobec tego czyż spożycie, albo transfuzja z krwi, będzie jej unikaniem? Na pewno nie będzie. Wychodzi na to, iż tak brzmiący zakaz korzystania z krwi mówi, nie tylko o jej spożywaniu, ale ma charakter bardziej ogólny i nakazuje „powstrzymywanie się”, „trzymanie się od niej z dala”, by „starannie się jej wystrzegać” celem popełnienia grzechu w ogóle jako takiego. Jeżeli wyraz „powstrzymywać się” w związku z ofiarami składanymi bożkom i tym, co uduszone, można by ograniczyć tylko do spożywania, to w związku z nierządem już niespecjalnie i trzeba by go rozszerzyć na ogólne pojęcie korzystania oraz przestać wykorzystywać krew już nie tylko jako pokarm, ale nawet jako lekarstwo ratujące życie. Bóg nigdy nie zmienił tego nakazu.

Teraz gdy lekarz np. powie „niech się pan powstrzymuje od alkoholu, albo np. przeszczepu nerki, bo inaczej natychmiast w tym samym dniu pan umrze”, to staje się oczywiste, że nie wolno tego uczynić jeśli chce się dalej żyć. Naprawdę nie ma większego znaczenia w jakiej formie go sobie zaaplikuje, czy dożylnie, zmieli, na raty sobie zapoda, czy w płynie albo tabletkach. Tak samo z przeszczepem. Tutaj o ten wymiar zakazu chodzi z tym spożywaniem krwi, mianowicie w szerszym sensie o „wystrzeganie się”. I na nic się zda kombinowanie, że krew to tkanka nietrawienna i nie zachodzi odżywianie, bo to zwyczajny wybieg, mający na celu obejść ten oczywisty przepis z Dziejów dla celów transfuzji krwi pełnej, a o czym on wcale nie mówi. Pewnie że w Biblii nie pisze „nie przetaczajcie krwi poprzez transfuzję”, ale to żaden argument, bo nie pisze w niej też np. „nie kradnijcie pieniędzy przez internet z banku”, albo „nie zabijajcie z pistoletu”. To że takie formy łamania prawa Bożego nie były w tamtych czasach znane wcale nie oznacza że można je praktykować, gdyż i tak będzie to złamaniem zasad. A o zasady tu przecież chodzi a nie o ich formy czy jakieś nowe rodzaje, bo to przecież i tak bez różnicy jest wtedy. Trzeba starać się zrozumieć ducha prawa Bożego a nie same suche przepisy.

2. Czy dekret z Dziejów 15 ma charakter tylko tymczasowy i już nie obowiązuje?

Jeszcze inni z kolei próbują zdyskredytować to zdrowe i oczywiste spojrzenie z (Dz 15:28) skupiając całe swoje siły na osłabieniu jednoznacznej wymowy tego dekretu, gdy mówi on o „rzeczy koniecznych i niezbędnych” [do zbawienia], za których nieprzestrzeganie grozi śmierć i utrata w konsekwencji życia wiecznego. Twirdzą że niespecjalnie są one aż tak konieczne i niezbędne do zbawienia jak to się wydaje. Stąd podważają to żelazne, niezmienne i ponadczasowe prawa z dekretu.
Ażeby to jeszcze lepiej zrozumieć warto cofnąć się na chwilę do Pism Hebrajskich i przyjrzeć się bliżej w jaki sposób Bóg dawca tegoż prawa nakazał się z nią obchodzić. I tak poczynając już od ks. Rodzaju 9:4 czytamy, że Bóg polecił Noemu:

Rodz 9:4 „mięsa z krwią jego [duszą=życiem] nie wolno ci jeść” 

nie może tu chodzić o tę krew w mięsie jaka zawsze w jakiejś ilości w niej pozostanie (nie da się po prostu do końca jej wypłukać) już po wylaniu krwi tzw. między-naczyniowej ze zwierzęcia na ziemię, dlatego że później takie mięso jednak można było zjeść z tą jakąś krwią która w nim pozostała po wydrenowaniu.

Pwt 12:20-27 „Gdy Jehowa, twój Bóg, rozszerzy twoje terytorium, tak jak ci obiecał, i ty powiesz: ‚Niechże sobie zjem mięsa’, gdyż twoja dusza gorąco zapragnie jeść mięso, to ilekroć dusza twoja gorąco tego zapragnie, możesz jeść mięso. Jeżeli miejsce, które Jehowa, twój Bóg, wybierze, by tam umieścić swe imię, będzie daleko od ciebie, to zarżniesz coś ze swego stada lub coś ze swej trzody, które ci dał Jehowa, tak jak ci nakazałem, i będziesz jadł w swoich bramach, ilekroć gorąco tego zapragnie twoja dusza. Będziesz to jadł tylko tak, jak się je gazelę i jelenia: mogą to jeść razem nieczysty i czysty. Tylko bądź stanowczo zdecydowany nie jeść krwi, gdyż krew jest duszą i nie wolno ci jeść duszy wraz z mięsem. Nie wolno ci jej jeść. Masz ją wylać na ziemię jak wodę. Nie wolno ci jej jeść, żeby się dobrze wiodło tobie oraz twojemu synowi po tobie, będziesz bowiem czynił to, co słuszne w oczach Jehowy. Tylko swe święte rzeczy, które staną się twoją własnością, i swe ślubowane dary ofiarne masz nieść i przyjdź na miejsce, które Jehowa wybierze. I złóż swoje całopalenia, mięso i krew, na ołtarzu Jehowy, swego Boga; a krew twoich ofiar ma być wylana przed ołtarz Jehowy, twego Boga, ale mięso możesz jeść.” 

Dodatkowo wspiera takie podejście z Rdz 9:4 aby nie „jeść mięsa z krwią” incydent z żołnierzami króla Saula, kiedy to podczas wyprawy wojennej „jedli [mięso] z krwią” czyli zarzynali na szybko i w pośpiechu, żeby tylko zaspokoić głód nie wylewając przy tym krwi. Gdyby takie „mięso z krwią” było dozwolone do spożycia bez uprzedniego wylania krwi, to  nie przypisano by im za to grzechu, gdyż bez sensu byłoby wówczas potępienie Boże, a które w końcu jednak na nich spadło.

1Sm 14:33-35 „Powiedzieli więc Saulowi, mówiąc: „Oto lud grzeszy przeciwko Jehowie, jedząc z krwią”. Wtedy rzekł: „Sprzeniewierzyliście się. Przede wszystkim przytoczcie do mnie wielki kamień”. Potem Saul rzekł: „Rozproszcie się między ludem i powiedzcie im: ‚Niech każdy przyprowadzi do mnie swego byka i swą owcę i tutaj zarzynajcie i jedzcie, a nie wolno wam grzeszyć przeciwko Jehowie przez jedzenie z krwią’”. Toteż każdy z całego ludu przyprowadził swego byka, którego tej nocy miał pod ręką; i tam zarzynali. A Saul zbudował ołtarz Jehowie. Tak to zaczął budować ołtarze dla Jehowy.” 

Pwt 14:8  „Jest dla was nieczysta. Nic z ich mięsa nie wolno wam jeść, a ich padliny nie wolno wam dotykać.” 

Ze słów tych wynika wyraźnie że Izraelita nie mógł spożywać mięsa z krwią padliny, jak też oczywiście mięsa z krwią po zabiciu zwierzęcia.

Owszem ktoś może powie że tutaj chodzi tylko o Izraelitów w tym momencie, a nie o prawo dane Noemu i całej ludzkości, którego Noe jakby był reprezentantem. Ale Stwórca jak wiadomo nie może przeczyć sam sobie czy ustanowionym przez siebie prawom, stąd prawo noahickie musi być zgodne z prawem mozaistycznym, więc żeby je pojąć właściwie i co ono oznaczało wtedy oraz czym jest dla nas dziś – to niezbędne jest właśnie najpierw zrozumienie sensu starego prawa, zwłaszcza jeśli chodzi o spożywanie mięsa z padliny, niby to dozwolonego zdawałoby się po pierwszym wejrzeniu.

Zatem o co tu chodzi z tą padliną? w Izraelu może najpierw. To ważne, ponieważ stanowi klucz do zrozumienia Bożego poglądu na spożywanie krwi z padliny i krwi w ogóle za dni Noego jak i dziś. Jak do tego miejsca wszystko jest logiczne i jasne, że Noemu Bóg zakazał spożywania takiego mięsa, jak i potem, a w prawie mojżeszowym dodatkowo objęto tym również padlinę. Jest to też wypełnieniem słów, że lud Boży ma się wystrzegać ‚jakiejkolwiek krwi’.

Kpł 3:17 „Oto ustawa po czas niezmierzony dla waszych pokoleń, we wszystkich waszych miejscach zamieszkania: Nie wolno wam jeść żadnego tłuszczu ani żadnej krwi”.

Kpł 7:26-27 „I nie wolno wam jeść żadnej krwi — czy to z ptaka, czy z czworonożnego zwierzęcia — w żadnym z miejsc, gdzie mieszkacie. Każda dusza, która spożywa jakąkolwiek krew, dusza ta zostanie zgładzona spośród swego ludu”.

Kpł 17:14 „Nie wolno wam spożywać krwi żadnego ciała, gdyż duszą wszelkiego ciała jest jego krew. Każdy, kto ją spożywa, zostanie zgładzony”.

Dz 21:25 „Jeśli chodzi o wierzących spośród narodów, to posłaliśmy nasze rozstrzygnięcie, żeby się trzymali z dala od tego, co ofiarowano bożkom, jak również od krwi oraz tego, co uduszone, i od rozpusty”.

Dz 15:29 „macie powstrzymywać się od tego, co ofiarowano bożkom, i od krwi, i od tego, co…”.

W tym również krwi zakrzepłej w mięsie martwego zwierzęcia:

Pwt 14:21Nie wolno wam jeść mięsa z żadnej padliny. Możesz je dać osiadłemu przybyszowi, który jest w twoich bramach, i on będzie je jadł; lub można je sprzedać cudzoziemcowi, gdyż jesteś ludem świętym dla Jehowy, swego Boga.(…)” 

Wj 22:31 „Macie być dla mnie święci; i nie wolno wam w polu jeść mięsa z czegoś rozszarpanego przez dzikie zwierzę. Macie je rzucić psom(…)” 

Eze 4:14 „A ja powiedziałem: „Ach, Wszechwładny Panie, Jehowo! Oto moja dusza nie jest skalana; od swej młodości aż dotąd nie jadłem ani padliny, ani rozszarpanego zwierzęcia, a do mych ust nie weszło żadne plugawe mięso”.

Eze 4:31 „Kapłani nie mają jeść padliny ani żadnego rozszarpanego stworzenia spośród rozszarpanych stworzeń latających albo zwierząt czworonożnych(…)”

Kpł 5:2-3 „Albo gdy ktoś, jakaś dusza, dotknie czegoś nieczystego, czy to padliny nieczystego dzikiego zwierzęcia, czy padliny nieczystego zwierzęcia domowego, czy padliny nieczystego rojącego się stworzenia, chociażby to było przed nim ukryte, jest nieczysty i zawinił. Albo jeśli dotknie nieczystości człowieka, jakiejkolwiek jego nieczystości, przez którą może się stać nieczysty, chociażby była przed nim ukryta, a potem się o tym dowiedział, to zawinił.” 

Ze słów tych wynika wyraźnie, że Izraelita nie mógł spożywać mięsa z krwią padliny, jak też oczywiście mięsa z krwią po zabiciu zwierzęcia.

No, ale ktoś znów powie w tym miejscu, że „no ale przecież za spożycie mięsa zwierzęcia padłego nie groziła śmierć tylko musiał się oczyścić winowajca i było potem ok. Powołując się przy tym na takie minn. teksty:

Kpł 17:15-16 „Jeżeli ktoś, jakaś dusza — czy to rodowity mieszkaniec, czy też osiadły przybysz — zje jakąś padlinę lub coś rozszarpanego przez dzikie zwierzę, to wypierze swe szaty i wykąpie się w wodzie, i będzie nieczysty aż do wieczora; potem będzie czysty. Ale jeśli ich nie wypierze i nie wykąpie swego ciała, to odpowie za swe przewinienie’”.” 

Kpł 5:2-3 „Albo gdy ktoś, jakaś dusza, dotknie czegoś nieczystego, czy to padliny nieczystego dzikiego zwierzęcia, czy padliny nieczystego zwierzęcia domowego, czy padliny nieczystego rojącego się stworzenia, chociażby to było przed nim ukryte, jest nieczysty i zawinił. Albo jeśli dotknie nieczystości człowieka, jakiejkolwiek jego nieczystości, przez którą może się stać nieczysty, chociażby była przed nim ukryta, a potem się o tym dowiedział, to zawinił.” 

Ale czy rzeczywiście dla Boga takie mięso z krwią padłego zwierzęcia, którego nie wolno było jeść jest czym innym, niż jedzenie takiego samego w gruncie rzeczy mięsa z niejako „ciepłą” krwią, gdyż jakby świeżo i ledwo co zabitego?

Nie, nie jest czym innym – jest tym samym. Dlaczego? Otóż dlatego ponieważ z padliną jest tak samo jak z tą krwią w mięsie z (Rdz 9:4) tylko z taką różnicą, że tam w niej krew niewylana już po prostu zastygła, lecz nadal i tak jest to „mięso z krwią”, a w sytuacji przy uboju zwierzyny jest to mięso świeże i na obydwa rodzaje czy formy nie ma przyzwolenia Bożego na spożycie.

I tutaj trzeba też wyjaśnić koniecznie w tym miejscu jedną rzecz, mianowicie niektórzy by podtrzymać pogląd jakoby to wg. którego Bóg niby miał zezwolić na spożywanie mięsa z padliny obcemu przybyszowi i także Izraelitom wskutek czego stalli się oni tylko nieczyści i nie groziło za to uśmiercenie, próbują idąc dalej na tej podstawie przeforsować ten wniosek i przenieść na prawo dane dla całej ludzkości, którego niby jak mniemają reprezentuje właśnie ten obcy przybysz nieczysty.

Niestety, ale wcale nie było to takie oczywiste i dozwolone Izraelitom spożywanie mięsa z padliny jak to się może wydawać, i że potem wystarczyło się tylko oczyścić i już było załatwione. Obowiązywała za to kara śmierci, jeśliby winowajca nie dokonał oczyszczenia za ów występek tj. za nieumyślne spożycie takiego mięsa. Tak więc żaden czciciel Boga nie mógł jeść ani samej krwi, ani krwi razem z mięsem zwierzęcia, które samo padło, lub zostało zabite przez człowieka. Dlaczego więc w Księdze Kapłańskiej 17:15 czytamy, że zjedzenie nie wykrwawionego mięsa zwierzęcia padłego czy rozszarpanego przez inne zwierzę sprawia tylko, że człowiek staje się nieczysty?

Klucz do zrozumienia tego znajdujemy w Księdze Kapłańskiej 5:2, gdzie jest powiedziane:

„Gdy jakaś dusza dotknie czegoś nieczystego, czy to martwego ciała nieczystego dzikiego zwierzęcia, (…) to choćby to było przed nim ukryte, i tak jest nieczysty i ponosi winę”.

Kapł 17:16 Bóg zatem liczył się z tym, że Izraelita mógłby zawinić nieumyślnie. Dlatego zapisek z Księgi Kapłańskiej 17:15 można rozumieć jako zabezpieczenie na wypadek popełnienia takiego błędu. Gdy na przykład Izraelita spożył mięso, którym go poczęstowano, i dopiero wtedy dowiedział się, że nie było wykrwawione, był winny grzechu, ale ponieważ nie był to grzech rozmyślny, mógł przedsięwziąć odpowiednie kroki, żeby się oczyścić. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że gdyby poniechał wymaganych kroków, „musi odpowiedzieć za swój błąd.” 

Tutaj nie chodzi o to jak niektórzy mniemają, że Izraelita mógł sobie spożyć takie mięso z padliny, gdy był np. głodny lub gdy gdzieś znalazł je w lesie, albo dla ratowania życia i przez to tym bardziej było to usprawiedliwione (takim myśleniem argumentuje się też usprawiedliwienie przyjęcia transfuzji) a potem się oczyścił i było dobrze. To nie tak z tym jest do końca, no bo czym właściwie różniłoby się spożycie w sumie świadome tego mięsa jakby znaleźnego, ale wiadomo przecież że jest to padlina od takiego samego świadomego spożycia identycznie niewykrwawionego mięsa zaraz świeżo po zabiciu zwierzęcia (Rdz 9:4)? Niczym. Jest tak dlatego bowiem zarówno w jednym jak i w drugim przypadku groziła za to kara śmierci i było to poważnym wykroczeniem.
W przypadku spożycia padliny mogło być to rzeczywiście nieumyślne, więc miłosierny Bóg wyszedł na przeciw i powziął postanowienie co do możliwości skorzystania z jakby z prawa łaski przez oczyszczenie wykazując dobrą wolę ze względu na nieumyślne spowodowanie grzechu przez grzesznika, ta aby nie poniósł za to śmierci. Podobna sytuacja zachodziła w przypadku nieumyślnego spowodowania śmierci, za co też nie karano wówczas od razu śmiercią choć za umyślne morderstwo jednak taka śmierć groziła, ale przewidziano miasta schronienia czy wydzielono w państwie tzw. miasta ucieczki, co i tak nie zmieniało w oczach Bożych nadal powagi i skali tego grzechu.

Również zabicie złodzieja włamującego się w nocy nie pociągało za sobą winy krwi inaczej było jednak, gdyby zdarzyło się to za dnia (Wj 22:2, 3). Dla ochrony nieumyślnego zabójcy przed mścicielem krwi wyznaczono miasta schronienia (Lb 35:25; Pwt 19:9, 10; Jz 20:2, 3)

Dodatkowo ciekawą analogię można znaleźć w innym miejscu Prawa, gdzie również jest mowa o krwi i podejściu Boga w wymierzaniu kary za łamanie przepisów co do niej . Mężczyzna, który by współżył z żoną akurat wtedy, gdy rozpoczynała się u niej menstruacja, ale nie zrobił tego umyślnie, był nieczysty, mógł jednak poczynić odpowiednie kroki, żeby mu to zostało wybaczone. Jednakże mąż, który by rozmyślnie nie zważał na miesięczne krwawienie żony, miał być odcięty z ludu na dobre (Kapł. 15. 19-24; 20. 18).

Wnikliwe Poznawanie Pism (wyd. ŚJ; it-1 s. 1140 Krew)

„Jak więc widać, spożycie nie wykrwawionego mięsa nie było sprawą błahą, mogło nawet pociągnąć za sobą śmierć. Żadnemu prawdziwemu czcicielowi Boga Izraelicie czy obcemu, który był prozelitą w całym znaczeniu tego słowa, nie wolno było rozmyślnie jeść nie wykrwawionego mięsa, bez względu na to, czy było to mięso zwierzęcia, które samo padło, zostało zabite przez inne zwierzę, czy też zwierzęcia zabitego przez człowieka (Liczb 15:30). Potwierdzono to później na naradzie apostołów. W piśmie do chrześcijan wchodzących w skład duchowego „Izraela Bożego” zakazano im jedzenia tego, co zostało uduszone, bez względu na to, czy było nim nie wykrwawione mięso zwierzęcia, które zdechło na skutek przypadkowego uduszenia, czy zwierzęcia uduszonego przez człowieka (Gal. 6:16; Dzieje 21:25).”

W dziele Cyclopadia (red. J. M’Clintock, J. Strong, 1882, t. I, s. 834) tak skomentowano wypowiedź z Kapłańskiej 17:11, 12:

„Ten stanowczy zakaz obowiązywał nie tylko Izraelitów, lecz nawet osiadłych wśród nich przybyszów. Karą za jego przekroczenie było ?zgładzenie z ludu’, przez co najwyraźniej należy rozumieć karę śmierci (por. Hebr. x, 28), chociaż trudno ustalić, czy chodziło o zabicie mieczem, czy o ukamienowanie”.

Z Powtórzonego Prawa 14:21 wynika, że Izraelita mógł sprzedać osiadłemu przybyszowi i cudzoziemcowi zwierzę, które padło albo zostało rozszarpane przez jakiegoś drapieżnika. A zatem dokonano rozróżnienia między krwią takich zwierząt a krwią zwierząt zabijanych na pożywienie Kpł 17:14-16. Zarówno Izraelici, jak i osiadli przybysze, którzy przyłączyli się do prawdziwego wielbienia i podlegali przymierzu Prawa, byli zobowiązani do przestrzegania jego wzniosłych przepisów. Odpowiadali wyższym miernikom niż cudzoziemcy czy osiadli przybysze, którzy nie zostali czcicielami Jehowy, choć wymagania podane w Rodzaju 9:3, 4 dotyczyły wszystkich ludzi.

To tak w Izraelu wyglądałyby te sprawy z krwią w mięsie świeżym i nieświeżym, zastygłym już w zwierzu padłym.

Teraz powstaje pytanie: Czy te same zasady związane z zakazem spożywania krwi jakie obowiązywały naród izraelski objęty Przymierzem Prawa (które je dodatkowo obostrzyło uzupełniającymi przepisami co do tego) obowiązywały również całą ludzkość z chwilą zawarcia z nią przez Boga Jehowę Przymierza danego Noemu. I czy tak samo analogicznie obowiązują nas one dziś?

Odpowiedź na to pytanie jest bardzo ważna a to z tego względu, że jeśli tak, to zakaz krwi utrzymany jest nadal w mocy, jeśli zaś nie, wówczas można przyjmować i spożywać jakąkolwiek krew w tym również transfuzję, gdyż jak wiadomo prawo noahickie jest wieczystym prawem i dane było całej ludzkości, a zasady nim objęte są niezmienne i obowiązujące całą ludzkość. Zatem jak to było za dni Noego tak będzie za dni Syna człowieczego 😉

Zatem zobaczmy jak się rzeczy mają z tym wszystkim.

Jako Świadkowie Jehowy wierzymy, że nakaz dany Noemu co do tego by nie spożywać ‚krwi z mięsem’ obowiązuje dziś całą ludzkość albowiem jest on ponadczasowy i zasady nim objęte co do m.inn. krwi są niezmienne.

Rdz 9:12-13 „I Bóg dodał: „To jest znak przymierza, jakie ustanawiam między mną a wami i każdą duszą żyjącą, która jest z wami, dla pokoleń po czas niezmierzony. Tęczę moją daję na obłoku i ma ona służyć za znak przymierza między mną a ziemią.” 

Jehowa wyraził wtedy swoje stanowisku co do krwi tak:

Rdz 9:3-10 „Wszelkie poruszające się zwierzę, które żyje, może służyć wam za pokarm. Tak jak zieloną roślinność daję wam to wszystko. Tylko mięsa z jego duszą — jego krwią — nie wolno wam jeść. A ponadto będę żądał z powrotem krwi waszych dusz. Z ręki każdego żywego stworzenia będę jej żądał z powrotem; i z ręki człowieka, z ręki każdego, kto jest jego bratem, będę żądał z powrotem duszy człowieka. Kto przelewa krew człowieka, przez człowieka zostanie przelana jego własna krew, bo na obraz Boży uczynił On człowieka. Wy zaś bądźcie płodni i stańcie się liczni, sprawcie, by się od was zaroiła ziemia, i stańcie się na niej liczni”.

I przemówił Bóg do Noego i do jego synów, którzy z nim byli: „A oto ja ustanawiam moje przymierze z wami i z waszym potomstwem po was, i z każdą żyjącą duszą, która jest z wami, spośród ptaków, spośród zwierząt czworonożnych i spośród wszelkich żywych stworzeń ziemskich, które są z wami — od wszystkich tych, którzy wyszli z arki, do każdego żywego stworzenia ziemskiego(…)” 

Kwestia krwi w Izraelu omówiona wcześniej jest oczywista i nie pozostawia cienia wątpliwości czyli że należało się  „wystrzegać się jakiejkolwiek krwi”.

Co z tego Przymierza jakie Bóg zawarł z Noem i wszelką duszą po nim (całą ludzkością) wynika? Otóż kilka rzeczy.

a. Nie wolno spożywać „mięsa z krwią” którą należało wcześniej wylać na ziemię, „tylko mięsa z jego duszą — jego krwią — nie wolno wam jeść” (Rdz 9:4) tak samo w (Pwt 14.:22)

b. Wolno jeść mięso, mimo że jakieś ilości krwi zawsze się w nim znajdą, nawet po jej wypłukaniu, zresztą Bóg na to zezwala i nie stanowi to dla Niego problemu. (Prawie Pwt 12:27); 

„Wszelkie poruszające się zwierzę, które żyje, może służyć wam za pokarm” (Rdz 9:3)

Nic natomiast tutaj na razie nie wspomniano o krwi w mięsie z padliny, czy wolno czy nie wolno je spożywać. I by to zrozumieć należycie najlepiej od razu już pomijając w tym miejscu nawet prawo mojżeszowe, które zakazuje jednoznacznie spożywania wszelkiej krwi w tym z padliny, przejść do adekwatnej sytuacji jaka powstała w I w ne. Spór w Jeruzalem tyczył się tego co dziś już po przeminięciu Prawa trzeba a co nie w związku z krwią i jakie to są „rzeczy niezbędne” oraz „konieczne do zbawienia”(Dz 15:28), ale już z punktu widzenia Bożego i po wypełnieniu się Prawa (Dz 15:11) Swoją droga mówiąc to wszystkie Prawa i Przymierza jakie Jehowa zawarł z ludem Bożym czy całą ludzkością muszą być ze sobą zgodne i nie mogą sobie przeczyć.

Zatem co ustalono i jaką decyzję podjęto na Konferencji „apostołów i starszych w Jeruzalem”? Otóż okazuje się iż decyzja ta rozstrzyga kwestię i zakazuje spożywania ponownie ‚wszelkiej krwi’ jak to było już kiedyś.
Dekret Apostolski, odwołuje się zarówno do Przymierza Noego co do krwi danemu całej ludzkości, jak też Przymierza Prawa, jakie objęło z kolei wzorcowy dla narodów lud Boży Izraela (ponieważ nie mogą sobie te prawa przeczyć), które chociaż przeminęło, to jednak wiele zasad nim objętych nadal obowiązuje do dziś jako „rzeczy niezbędne i konieczne do zbawienia” (28), ale już tylko ‚dzięki niezasłużonej życzliwości Bożej’ i z jego punktu widzenia Boga (11), nie natomiast starego Prawa (5).

Są to takie rzeczy jak ‚nierząd’, ‚wystrzeganie się pokarmów podczas uczty bałwochwalczej czyli ‚bałwochwalstwo’, ‚krew’, w jakiejkolwiek postaci, ‚to co uduszone’ tj. niewykrwawione mięso z padliny (28).

I tutaj proszę zwrócić uwagę na fakt, że chociaż Stare Prawo przeminęło to jednak wcale nie oznacza to już automatycznie że wszystkie zasady nim objęte również w tym co do krwi, bowiem powtórzono te prawa w dekrecie ponownie. W końcu nie jest to argumentem jakim niektórzy się posługują próbując wykazać, że zakaz co do spożywania krwi jest już nieaktualny ponieważ prawo Prawo przeminęło. Nic podobnego.

3. Są i tacy którzy uważają że dekret z Dz 15 powzięty został jedynie ze względu na przewrażliwionych Żydów wciąż przyzwyczajonych do przestrzegania niektórych przepisów ze starego Prawa i tak naprawdę nie dotyczy chrześcijan.

Faktycznie, na pierwszy rzut oka może i tak się wydawać, gdy się zacznie czytać ten 15 rozdział z Dziejów.
Ale uważna analiza tego jak i innych fragmentów z Pism wyjawi że spór dotyczył zupełnie czego innego i to wcale nie krew była tu kwestią sporną. Postanowienia „apostołów i starszych” z Jeruzalem nie były podyktowane ze względu na słabe sumienia Żydów przyzwyczajonych do przestrzegania starego Prawa, i by niejako ich uspokoić. Krótko mówiąc poróżnienie wśród Żydów wywołało obrzezanie, a nie krew jak to wynika z całego 15 r. Dz. Ap.

I tak, już w wersecie pierwszym 15 tego rozdziału  można przeczytać o tym jak niektórzy próbują przekonać innych, że obrzezanie jest konieczne poganom do zbawienia. Spór się nasila, więc podejmuje się decyzję o wyjaśnieniu całej sprawy w Jerozolimie przez tamtejszych starszych i apostołów. Dalej faryzeusze nawołują do przestrzegania prawa i obrzezania jako rzecz konieczną, ale z ich punktu widzenia. W wersecie 11 Piotr wyjaśnia stanowisko „rady”, że wybawienie jest możliwe, tylko i wyłącznie dzięki „niezasłużonej życzliwości”, a nie dzięki przestrzeganiu prawa mojżeszowego w tym obrzezania.
Następnie w wersetach 23-29, apostołowie i starsi oraz duch święty podejmują decyzję co ma być, a co nie jako rzeczy niezbędne do przestrzegania, ale nie tylko dla Żydów, lecz dla ludzi z narodów. Zatem wszystkich chrześcijan.  Wymienione tam rzeczy były konieczne i obowiązkowe do zbawienia już w oczach Bożych, jak wynika to dalej z kontekstu owego 15 r. Dziejów, a konkretnie wersetów 1, 5 i 11.Jak więc widać nie było i nie jest to tylko jakieś doraźne zalecenie by zadowolić nadwrażliwe sumienia niespokojnych Żydów przymuszających Pogan do obrzezania.

Po drugie jeżeli takie zalecenie „powstrzymywania się od ofiar składanych bożkom, od tego co uduszone, od krwi, i od nierządu” było podjęte tylko celem udobruchania słabych sumień co do krwi, to można by zapytać: Dlaczego wobec tego apostołowie i starsi nie nakazali poganom wśród tych rzeczy koniecznych do przestrzegania również obrzezania? Przecież to na tym tle głównie powstał cały ten spór, z powodu którego powołano tę całą konferencję ówczesnej Rady w Jeruzalem, a potem napisano list z wiążącą decyzją wobec nawróconych Pogan i ogólnie wszystkich chrześcijan. Przecież istniała silna opozycja wobec tego postanowienia wśród Żydów. – Ga 5:3-6, 11, 12; 6:12-15, List do Rz 2:25-29, 4. 9-12; Fil 3. 2-4.

Dlatego jest oczywiste że to na tym (obrzezania) tle były głównie problemy i to nie krew była kwestią sporną czy zarzewiem niepokoju wśród niezadowolonych. Jeżeli natomiast coś należało ustalić w odniesieniu do żydowskiej wrażliwości to dlaczego nie było to właśnie obrzezanie, niby aż tak istotne zdawałoby się? Tak bo było to istotne, ale dla nich (nadgorliwych Żydów), nie zaś dla Boga który uznał za priorytetowe inne kwestie i niezbędnie konieczne do przestrzegania by osiągnąć zbawienie, a które nie obejmowały jednak obrzezania, ale właśnie minn. interesującą nas tutaj krew. A logicznie powinny je obejmować gdy to było na prawdę dla Boga istotne i ważne. Jednak nie było. Dekretem została objęta cała społeczność braci w tamtym czasie, nie tylko zbór w Jerozolimie, skąd potem niejako z centrali wysłano gońców z listami o powziętej decyzji do wszystkich zborów, by w każdym nauczano i wyznawano Chrystusa jednako. Zbory Boże nie były autonomiczne i całkiem niezależne.

1 Kor 11:16 „A jeśli ktoś zdaje się spierać o jakiś inny zwyczaj, to my nie mamy żadnego innego ani też zbory Boże”

1 Kor 4:16, 17 „Właśnie dlatego posyłam do was Tymoteusza, gdyż jest moim umiłowanym i wiernym dzieckiem w Panu; on przypomni wam moje metody w związku z Chrystusem Jezusem, tak jak wszędzie nauczam, w każdym zborze”.

Rzym 15:6 „Tak byście jednomyślnie, jednymi ustami, wychwalali Boga i Ojca naszego Pana, Jezusa Chrystusa”.

Są to prawa niezmienne, decydujące w konsekwencji o zbawieniu jak wymieniony tam (w 15:28) nierząd czy bałwochwalstwo, a w końcu na tej samej zasadzie także krew, bo czemu by nie? Zatem konkluzja sprawy w związku z Dz 15:28, 29  jest taka, iż rzeczy wymienione tam za konieczne do zbawienia, są takimi, ale już z punktu widzenia Bożego i po rozstrzygnięciu wszelkich sporów co do tego, co ważne a co nie i już dla wszystkich chrześcijan, nie tylko pochodzących z narodów, lecz również dla tych wywodzących się z wierzących Żydów.

4. Czy punkt widzenia Pawła wyrażony w 1 Kor 8:1-10 jest tożsamy z Dz 15:29 i tym samym nakaz co do spożywania krwi  jest względny?

 Jeszcze inni z kolei nauczają, że nakaz powstrzymywania się od krwi z Dz 15:29 dotyczy nie tyle  samej „czystej krwi” ile „jedzenia mięsa ofiarowanego bożkom”, więc jest sprawą względną, gdyż w innym miejscu tzn. w 1 Kor 8:1-10 pisze on odnośnie tego ze to kwestia sumienia każdego chrześcijanina przed Bogiem. Stąd w konsekwencji na tej samej zasadzie próbują zrelatywizować i obejść również zakaz „wystrzegania się krwi” tej z dekretu, a przez to dalej stworzyć też furtkę dla jej transfuzji. Ale czy takie podejście jest rozsądne?

Po pierwsze jest nieprawdziwe. Najkrócej można by tę sprawę rozstrzygnąć tak: skoro Paweł rzeczywiście miałby na myśli tylko jakiś względny zakaz odnośnie „mięsa ofiarowanego bożkom” wymienionym przez niego w dekrecie z Dz 15:29, tak jak ma to miejsce w przypadku z 1 Kor rozdz. 8 i 10, to dlaczego chrześcijanie mieli się takiego mięsa wystrzegać tak jak rozpusty? Dlatego że chodzi o dwie nieco inne sytuacje z takim mięsem związane.

Po drugie dowodem na to że jedzenie samego „mięso ofiarowanego bożkom” z dekretu nie musiałoby być niczym złym, ale w odpowiedniej sytuacji (już po uczcie bałwochwalczej) tak jak w 1 Kor 8 i ze zakaz tyczył się tylko jego bałwochwalczego charakteru a nie samej krwi tam się znajdującej – jest wyraźne poróżnienie poczynione przez niego zaraz dalej z wyrażeniem  „od tego co uduszone” (padlina która jest typowo niewykrwawionym mięsem). Natomiast jeszcze w dalszej części tego wersetu po przecinku na dokładkę Paweł nakazuje wystrzegać się „i od krwi” jako całkiem oddzielny element, i już konkretnie odnoszący się do jakiejkolwiek  krwi bez względu na jej postać. Chodziło mu po prostu o bezwzględnie każdą krew jakiegokolwiek pochodzenia i znajdującą się w czymkolwiek, żeby nie było co do tego już żadnych wątpliwości że mają się od niej „powstrzymywać” i spożywanie jej jest  zabronione. Mimo wszystko jednak tak w Dz 15 i 1 kor 8 i 10 krew z takiego mięsa musiała być wcześniej w rozsądnej mierze wypłukana, jeśli takie jakby półkrwiste w przyświątynnych  stołówkach było klientom serwowane, gdyż wówczas byłoby to tym samym co jedzenie „mięsa z krwią jego” zakazanego przez Boga w ST:

Rodz. 9:4 „Tylko mięsa z jego duszą — jego krwią — nie wolno wam jeść” 

Zatem wynika z tego że nakaz z Dz 15:29 dotyczył zarówno wystrzegania się spożywania krwi w mięsie (tego co uduszone -padlina) oraz we wszelkiej innej postaci, jak też bałwochwalstwa z tym mięsem powiązanego.

Ale ok, zobaczmy o co chodzi z tymi na pozór sprzecznymi tekstami z Dz 15:28, 29 i 1 Kor 8:1-13; 10:25-30. Właściwie nawet już w pogrubieniach widać w czym rzecz i i że nie ma tutaj sprzeczności, lecz są tylko inne punkty widzenia w zależności od sytuacji.

Dzieje 15:28, 29 „Albowiem duch święty i my sami uznaliśmy za słuszne nie nakładać na was dodatkowego brzemienia, z wyjątkiem następujących rzeczy koniecznych: 29 macie powstrzymywać się od tego, co ofiarowano bożkom, i od krwi, i od tego, co uduszone, i od rozpusty. Jeśli będziecie się tego starannie wystrzegać, dobrze się wam powiedzie. Bądźcie zdrowi!”.

1 Koryntian 8:1-13 „A jeśli chodzi o pokarmy ofiarowane bożkom: wiemy, że wszyscy mamy wiedzę. Wiedza nadyma, ale miłość buduje. 2 Jeżeli ktoś myśli, że coś poznał, to jeszcze tego nie zna tak, jak znać powinien. 3 Ale jeśli ktoś miłuje Boga, ten został poznany przez niego. 4 A jeśli chodzi o jedzenie pokarmów ofiarowanych bożkom, wiemy, że bożek jest nicością na świecie i że nie ma innego Boga oprócz jednego. 5 Bo chociaż są tacy, których zwą „bogami”, czy to w niebie, czy na ziemi, jako że jest wielu „bogów” i wielu „panów”, 6 dla nas wszakże jest jeden Bóg, Ojciec, z którego jest wszystko, a my dla niego; i jeden jest Pan, Jezus Chrystus, przez którego jest wszystko i my przez niego. 7 Jednakże nie wszyscy mają tę wiedzę; ale niektórzy, dotąd przyzwyczajeni do bożka, jedzą pokarm jako coś ofiarowanego bożkowi, a ich sumienie, ponieważ jest słabe, zostaje skalane. 8 Lecz pokarm nie zaleci nas Bogu; jeśli nie jemy, to nie uchybiamy tym, a jeśli jemy, nie zaskarbiamy sobie zasługi. 9 Baczcie jednak, żeby czasem to wasze prawo nie stało się dla słabych zgorszeniem. 10 Bo jeśliby ktoś zobaczył ciebie, mającego wiedzę, jak półleżysz przy posiłku w świątyni bożka, to czyż sumienie słabego nie zostanie ośmielone do tego stopnia, że będzie jadł pokarmy ofiarowane bożkom? 11 Doprawdy, przez twoją wiedzę rujnuje się człowiek słaby, twój brat, za którego umarł Chrystus. 12 A grzesząc tak przeciw swym braciom i raniąc ich słabe sumienie, grzeszycie przeciw Chrystusowi. 13 Jeśli więc pokarm gorszy mego brata, to już nigdy więcej nie zjem mięsa, żeby mego brata nie zgorszyć.”.

1 Koryntian 10:25-30Wszystko, co jest sprzedawane w jatkach mięsnych, jedzcie, o nic nie wypytując ze względu na wasze sumienie; 26 bo „do Jehowy należy ziemia i to, co ją napełnia”. 27 Jeżeli zaprasza was ktoś z niewierzących, a wy chcecie pójść, jedzcie wszystko, co przed wami postawiono, o nic nie wypytując ze względu na wasze sumienie. 28 Ale gdyby ktoś wam rzekł: „To zostało złożone w ofierze”, nie jedzcie ze względu na tego, który to wyjawił, i ze względu na sumienie. 29 „Sumienie”, mówię, nie twoje, lecz cudze. Czemuż bowiem moja wolność miałaby być sądzona przez cudze sumienie? 30 Jeżeli ja spożywam z podziękowaniami, to dlaczego ma się o mnie mówić obelżywie z powodu tego, za co ja składam podziękowania?”.

Na pierwszy rzut oka faktycznie wydaje się mieć miejsce tutaj jakaś sprzeczność czy niekonsekwencja w słowach Pawła tych z (Dz 15:28-30) i (1 Kor 8:7-10), jednak musi być ona pozorna, gdyż jak wiadomo PŚ nie może sobie przeczyć. Zatem trzeba to jakoś zrównoważyć by uchwycić sedno, mianowicie kiedy jest mowa o absolutnym zakazie a kiedy względnym.

Po wnikliwej analizie tekstu greckiego okazuje się, że chodzi w tym momencie o w ogóle dwie różne sprawy. Otóż w Dziejach 15:29 użyto gr. słowa eidolouton, które przetłumaczono w PNŚ poprawnie na „tego co ofiarowano bożkom”. Natomiast trochę wcześniej w (20) wersecie tegoż 15 rozdz. do określenia tej samej rzeczy już innego gr. wyrazu tj. alisgema eidolon i znaczy to tyle co: „splugawione przez bożki”.

Trzeba pamiętać, że te te dwa wyrażenia tyczą się dokładnie jednej i tej samej kwestii omawianej w tym rozdziale, na co wskazuje kontekst. Należy również zauważyć, że wiele przekładów Biblii niepoprawnie wprowadza do wer. (29) zwrot tj. „mięso”, a którego to nie ma w oryginale gr. jest natomiast tylko „(to co) [rzeczy] ofiarowane bożkom”, co dodatkowo gmatwa sprawę i wprowadza czytelnika w błąd. Zatem to o czym powiedziano w wierszu (29), że jest „splugawione przez bożki” jest w istocie tym samym co tożsame oświadczenie z (20) wersetu. W konsekwencji nie o ideę mięsa tu chodzi, które można było ze spokojnym sumieniem zjeść, ale już po ceremonii bałwochwalczej i o którym wspomina Paweł w 1 Kor 8:1,4 czy w 10 rozdziale (o czym zaraz niżej), ale o kwestię bałwochwalstwa jako takiego ogólnie pojmowanego. Takie mięso było bezpośrednio z nim powiązane, kiedy jedzono je publicznie z nabożną czcią podczas uczty zastawionej ku czci fałszywym bogom, przez co „stało się ono splugawione” i tak to wynika z całego tego 15 r. Dziejów.

Może przy okazji jeszcze warto zahaczyć o kwestia niekonsekwencji, jakiej niby to się dopuszcza PNŚ tłumacząc termin gr. eidolouton, a to raz jako: „(tego) co ofiarowano bożkom”, a innym zaś razem na „pokarmów ofiarowanych bożkom”. Na tej podstawie niektórzy też czynią różnicę odnośnie omawianej tu kwestii i relatywizują problem „spożywania mięsa”.

Po pierwsze gr. edo.loutotos dosłownie oznacza: „(coś) co jest ofiarowanie bożkom”, i to kontekst decyduje o tym czym to coś jest, lub co to coś oznacza, co jest „ofiarowane bożkom”. Różnie to może z tym być, a to z tego względu, że bałwochwalstwo jest szerokim pojęciem i jest wiele jego odmian czy form, więc nie musi być powiązane tylko i wyłącznie np. ofiarowaniem „z mięsa” lub spożywaniem go, bo równie dobrze może być to np. jakaś figurka która stanie się wówczas przedmiotem kultu i (tym ) „co splugawione i ofiarowane bożkom”. W tym miejscu PNŚ nie popełnia błędu, a wręcz wykazuje istny majstersztyk, świeżość i fachowość tłumaczenia jak zwykle zresztą.
Jednak tu w (1 Kor 8: 1, 4) gr. eidolouton akurat się z takim mięsem wiąże, ponieważ wynika to kontekstu tej wypowiedzi, w którym mowa wyraźnie o „spożywaniu mięsa”. Natomiast w Dz 15:29, gdzie brak jest w ogóle wyrazu „mięso” ten sam termin eudolouts oddano już w PNŚ nieco inaczej (ale poprawnie), a mianowicie: „tego co ofiarowano bożkom”. Czy jest to brak konsekwencji? I skąd ta różnica? Nie nie jest i wszystko jest jak najbardziej na miejscu. Różnica ta wynika po prostu z dowolności tłumaczenia na jakie zezwala definicja tego słowa, co można sprawdzić w konkordancji analityczna Stronga, ze względu na czas już nie przytaczam.

Dodatkowo na takie właśnie a nie inne bałwochwalcze zastosowanie i rozumienie owego euduoltete wskazuje ks. (Obj. 2:14 i 2:20), gdzie można przeczytać o tym jak Jezus upomina zbór w Pergamonie i Tiatyrze, gdyż toleruje on odstępczą symboliczna kobietę Jezebel trzymającą się mocno nauki, która popycha ich do „uprawiania duchowego nierządu” i „jedzenia tego co ofiarowane bożkom”. Zarówno „nierząd” jak „jedzenie” (tego) [mięsa] co ofiarowano bożkom” są tu wymienione razem na jednej liście i zaliczone bez wyjątku do ciężkich grzechów. Oczywiście w tym fragmencie jedzenie „tego co ofiarowano bożkom” było grzechem bałwochwalstwa, za które Bóg potępił ten zbór, a które wcześniej praktykowały ludy pogańskie i w czasach apostolskich także, gdy spożywano takie mięso podczas ceremonii poświęcenia bożkom. Stąd zrozumiałe jest, że już później to mięso po takiej ceremonii, silny duchowo i dojrzały chrześcijanin mający wiedzę mógł je spokojnie z czystym sumieniem zjeść, np. w jadłodajniach przyświątynnych czy w domu, ale też pod warunkiem że nikogo (słabego brata) tym nie zgorszył.

Sumując już, wynika z tego oczywisty wniosek, czyli że w Dz 15:28 greckie euduoltete ma inne znaczenie, niż w 1 Kor 8:1-10, i stosuje się do określenia mięsa spożywanego podczas ceremonii bałwochwalczej, co oznacza w gruncie rzeczy powstrzymywanie się od bałwochwalstwa. Tam zaś w 1 Kor 8:1-18 i 10:1-4 mowa o spożywaniu takiego mięsa w przyświątynnych jadłodajniach i wcześniej ofiarowanego bożkom, ale już po takiej uczcie. Mogło być później oczywiście po wykrwawieniu spożyte przez jakiegoś chrześcijanina, któremu to nie przeszkadzało bo wiedział że „nie ma bożka” i sobie je spokojnie jadł. Nie mógł jeść niewykrwawionego z tej krwi międzynaczyniowej, bo takie też tam jedli co niektórzy, dlatego Paweł przestrzegał w Dz 15:29 przed „tym co uduszone” i „też ofiarowane bożkom”. Nie musiało to być tylko mięso to „co jest ofiarowane bożkom”, ale tutaj akurat w tym momencie o takie mięso chodziło. W końcu należało wystrzegać się  kilku rzeczy naraz: bałwochwalstwa (jedzenia na uczcie), w jatkach przyświątynnych publiczne gdyby zgorszył się tym ktoś inny, i niejedzenie mięsa z krwią „to co uduszone” jakby „na ciepło” z niewylaną uprzednio krwią po zabiciu zwierza.

Na koniec jeszcze krótkie wyjaśnienia WBTS w tej sprawie z leksykonu biblijnego „Wnikliwe Poznawanie Pism”:

„MIĘSO OFIAROWANE BOŻKOM. W I w. n.e. wśród narodów pogańskich znany był rytuał ofiarowywania mięsa bożkom. Podczas takiej uroczystości jedną porcję mięsa zwierzęcia ofiarnego kładziono na ołtarzu, drugą otrzymywali kapłani, a trzecią ofiarodawca, który przygotowywał z niej posiłek w świątyni lub w domu. Jednakże część mięsa ofiarowanego bożkom często wystawiano na sprzedaż w jatkach, zwanych mákellon. 
Wielu chrześcijan przed nawróceniem się jadało z nabożną czcią mięso ofiarowane bożkom (1Ko 8:7). Stawali się w ten sposób „współuczestnikami demonów” reprezentowanych przez te bożki (1Ko 10:20). Chcąc uchronić chrześcijan przed tą formą bałwochwalstwa, jerozolimskie ciało kierownicze zboru wczesnochrześcijańskiego wystosowało pod natchnieniem ducha świętego oficjalny list zakazujący uczestniczenia w rytualnym spożywaniu mięsa ofiarowanego bożkom (Dz 15:19-23, 28, 29).

Chrześcijanie mieszkający w Koryncie i innych pogańskich miastach musieli w związku z tym odpowiedzieć sobie na kilka pytań. Czy z czystym sumieniem mogliby pójść do pogańskiej świątyni i jeść tam mięso, gdyby nie mieli zamiaru czcić w ten sposób bożka? Czy byłoby coś niestosownego w kupowaniu w jatce mięsa, które zostało rytualnie poświęcone bożkom? I wreszcie jak powinni postąpić, gdy zostaną zaproszeni na posiłek do czyjegoś domu?

Paweł w swym natchnionym liście udzielił korynckim chrześcijanom trafnych wskazówek, które miały im pomóc w podejmowaniu właściwych decyzji. Chociaż „bożek jest nicością”, nie byłoby wskazane, by chrześcijanin szedł do pogańskiej świątyni jeść mięso (nawet jeśli w grę nie wchodziła ceremonia religijna), bo mogło to zostać źle odebrane przez osoby słabe duchowo. Mogłyby one się zgorszyć, sądząc, że oddaje cześć bożkowi. Mogłyby też ośmielić się do jedzenia mięsa ofiarowanego bożkom podczas uroczystości religijnej, przez co złamałyby zakaz wydany przez ciało kierownicze. Poza tym istniało niebezpieczeństwo, że taki chrześcijanin pogwałci również własne sumienie i sam wciągnie się w kult bożków (1Ko 8:1-13).

Z drugiej strony rytualne ofiarowanie mięsa bożkom w żaden sposób go nie zmieniało, więc chrześcijanin mógł z czystym sumieniem kupić mięso w jatce, która była zaopatrywana m.in. przez świątynie. Nie miało już ono znaczenia religijnego. Niczym nie różniło się od innego mięsa i dlatego chrześcijan nie musiał dociekać jego pochodzenia (1Ko 10:25, 26). Chrześcijanin zaproszony do kogoś na posiłek nie był zobowiązany dopytywać się, gdzie gospodarz kupił mięso; mógł je spożywać z czystym sumieniem. Gdyby jednak ktoś z obecnych zaznaczył, że zostało ono „złożone w ofierze”, chrześcijanin zrezygnowałby z jedzenia, by nie gorszyć innych (1Ko 10:27-29). Jak wynika z tego, co wyniesiony do chwały Jezus Chrystus powiedział Janowi o zborach w Pergamonie i Tiatyrze, niektórzy chrześcijanie przestali respektować apostolskie postanowienie i jadali rzeczy ofiarowane bożkom (Obj 2:12, 14, 18, 20).”

Strażnica 1961/7/4

„W jakiej merze gospodyni domowa jest zobowiązana zatroszczyć się o to, żeby mięso, które kupuje, było wykrwawione? A gość, który wie, że w danym kraju panuje zwyczaj niewykrwawiania pewnych mięs, np. drobiu i królików, czy ma zjeść taką potrawę milcząco, czy raczej powinien wspomnieć, ze ten zwyczaj jest niebiblijny, i wstrzymać się od jedzenia?

W krajach, gdzie ogólnie panuje zwyczaj wykrwawiania zwierząt rzeźnych, raczej nie ma potrzeby dopytywać się o to przy zakupie ani przy spożywaniu mięsa przyrządzonego w domu prywatnym lub w restauracji. Jeżeli jednak w danym kraju panuje zwyczaj niewykrwawiania pewnych gatunków mięsa, to kupujący powinien na to zwracać uwagę, bo trudno byłoby mu zrzucić z siebie odpowiedzialność za zjedzenie krwi. Spożywanie mięsa stworzeń zadławionych lub niewykrwawionych bywa usprawiedliwiane różnym lichymi wywodami i wyświechtanymi argumentami, lecz żadne z nich nie mogą się ostać wobec wyraźnego rozporządzenia Biblii:

„Albowiem podobano się duchowi świętemu i nam, abyśmy nie kładli na was żadnego więcej ciężaru, oprócz tych rzeczy potrzebnych: abyście się wstrzymywali od rzeczy bałwanom ofiarowanych, i od krwi, i od tego, co zadławione, i od wszeteczeństwa; tych rzeczy jeśli się wystrzegać będziecie, dobrze uczynicie. Miejcie się dobrze.” — Dzieje 15:26, 29, NT.

Jeżeli gościsz w domu, gdzie podaje się mięso z „tego, co zadławione”, to nie powinieneś go jeść. Kiedy gospodarz lub gospodyni domu nie jest świadkiem Jehowy, możesz podać przyczynę owego wstrzymania się od jedzenia albo też nie podać jej, zależnie od znanych ci okoliczności. Kiedy jednak podaje takie mięso świadek Jehowy, wtedy należy zwrócić jego uwagę na niesłuszność tego zwyczaju, a to zarówno w formie wyjaśnienia, dlaczego ty nie jesz tej potrawy, jak i ze względu na jego dobro duchowe.

Taki przypadek nie równa się podaniu mięsa z ofiary złożonej bożkom. Jeżeli to mięso należało do uczty ofiarnej, spożywanej w pogańskiej świątyni albo gdziekolwiek indziej, a udział w niej oznaczał współuczestniczenie z demonicznymi bóstwami, wyobrażonymi przez bałwany, to chrześcijanom nie wolno było go jeść. Czasem jednak nie wszystko mięso ze zwierzęcia ofiarnego zużywano w taki sposób; część przeznaczano na sprzedaż i dostarczano do jatek, czyli na targ mięsny. W tego rodzaju okolicznościach chrześcijanie mogli kupować takie mięso do własnego użytku albo spożywać je, gdy ich poczęstowano w cudzym domu. Nie musieli się o nic dopytywać. Tylko w wypadku, gdy inny, mniej dojrzały chrześcijanin, którego sumienie było może słabe, maiłby jedzenie takiego mięsa za złe, chrześcijanin dobrzały rezygnował z jedzenia, żeby nie przyczynie się do zgorszenia swego słabszego brata. W samym spożyciu mięsa, które faktycznie nie należało przecież do uczty ofiarnej, nie było w rzeczywistości nic złego. Tej sytuacji nie można przyrównywać do jedzenia „tego, co zadławione”, bo konsumowanie mięsa niewykrwawionego jest niewłaściwe zawsze i wszędzie. — 1 Kor. 8:1-13; 10:25-33.”

 Strażnica 1981/10/23-24

Czy apostoł Paweł przeciwstawił się ciału kierowniczemu z I wieku w sprawie spożywania mięsa ofiarowanego bożkom, jak wnioskują niektórzy na podstawie porównania Dziejów Apostolskich 15:28, 29 z rozdziałem 8 Listu 1 do Koryntian?

Nie, gdyż istnieją dowody wskazujące na to, iż całkowicie zgadzał się z decyzją apostołów i starszych.
W roku 49 naszej ery Paweł i Barnaba przybyli do Jeruzalem, aby gronu starszych i apostołów przedłożyć kwestię, czy nawróceni z pogan muszą się poddawać obrzezaniu. Na podstawie Pisma Świętego i analizy postępowania Boga wspólnie postanowiono pod wpływem ducha świętego, że nawróceni nie muszą przestrzegać Prawa Mojżeszowego. Niemniej mieli powstrzymywać się między innymi „od rzeczy bałwanom ofiarowanym” (Dzieje 15:1-29, Biblia gdańska).

Około roku 55 Paweł napisał do Koryntian wyjaśnienie na temat spożywania pokarmów, które były złożone w ofierze bożkom. Zaznaczył, że bożek w gruncie rzeczy jest niczym. Chrześcijanin może więc jeść mięso ofiarowane wcześniej bałwanom, którego nadwyżkę później zabierano i sprzedawano w jatkach lub w publicznej gospodzie związanej ze świątynią. Jeżeli jednak ktoś, kto poprzednio oddawał cześć bożkowi, miałby się zgorszyć chrześcijaninem jedzącym takie mięso, to według rady Pawła należało tego unikać, aby nie zachwiać w wierze brata (1 Kor. 8:7-13; 10:25-33; Rzym. 14:1-4, 19-23).

W świetle powyższego niektórzy komentatorzy biblijni utrzymują, że Paweł nie respektował postanowienia grona starszych, lub też twierdzą, iż nigdy nie było jednomyślności w tej sprawie. Na przykład profesor B. Blaiklock pisze: „W 1 Kor. VIII. 4. sam Paweł publicznie zajmuje stanowisko bardziej liberalne od sformułowanego w dekrecie”. Heinrich A. Meyer uważa, jakoby Paweł miał „samodzielną pozycję całkowicie nie podlegającą władzy pozostałych apostołów”. Dr Meyer wyraża też opinię, iż w Liście 1 do Koryntian, rozdziale 8, Paweł „bynajmniej nie nawiązuje do dekretu apostolskiego, jak zresztą i w żadnym innym miejscu, co harmonizuje z jego przeświadczeniem o własnej bezpośredniej i niezależnej godności apostolskiej. (…) Ponadto ten sam rozdział — wraz z rozdziałem X — wskazuje wyraźnie, że na mocy swej niezawisłej pozycji apostoła dość wcześnie otrząsnął się ze stosowania w praktyce tymczasowego porozumienia osiągniętego w Jeruzalem”.

Takie rozumowanie jest niebezpieczne, zdradliwe i sprzeczne z natchnionym Słowem Bożym. Odzwierciedla się w nim pogląd, iż księgi biblijne przedstawiają osobiste, nie uzgodnione między sobą opinie ludzi i nie są wcale natchnione ani pożyteczne (2 Tym. 3:16, 17). A przynajmniej w niektórych wypadkach ujawnia się chęć przypięcia dekretowi z Dziejów Apostolskich 15:28, 29 etykiety tymczasowości i nieprzydatności w czasach dzisiejszych. Nie pokrywa się to jednak z Biblią i dowodami historycznymi, wskazującymi, że chrześcijanie w II wieku, a także później, uznawali powyższe postanowienie za wiążące.

Jakie właściwie było stanowisko Pawła w sprawie powstrzymywania się „od rzeczy bałwanom ofiarowanym”?
Apostoł daleki był od przeciwstawiania się omawianej decyzji, bo przecież wraz z Barnabą wziął udział w naradzie, na której ją powzięto. Następnie upowszechniali ją obaj, jak czytamy: „A gdy przechodzili przez miasta, przekazywali im postanowienia powzięte przez apostołów i starszych w Jerozolimie, aby je zachowywali”. Służyło to umacnianiu zborów (Dzieje 16:4, Nowy Przekład).

Czy do czasu napisania Listu 1 do Koryntian (około roku 55) lub do Rzymian (około roku 56) Paweł zmienił swoje stanowisko? W żadnym wypadku. Wiadomo na przykład, że już po napisaniu obu tych listów udał się po raz ostatni do Jeruzalem (1 Kor. 16:8; Dzieje 19:1; Rzymian 15:25). Spotkał się tam z Jakubem i innymi starszymi, którzy powołali się na postanowienie z Dziejów 15:28, 29, uważając je dalej za ważne i wiążące dla chrześcijan. Paweł temu nie zaprzeczył (Dzieje 21:17-26).

Istnieją więc podstawy do tego, by oczekiwać, że wszelkie pozorne sprzeczności między postanowieniem apostolskim a słowami Pawła dadzą się wyjaśnić. I rzeczywiście jest to możliwe.
Decyzja z Dziejów Apostolskich 15:28, 29 zakazywała chrześcijaninowi brania udziału w formalnej uroczystości religijnej, czyli czynu bałwochwalczego. Ludzie, którzy ofiarowali zwierzę bożkowi, otrzymywali do zjedzenia część mięsa. Był to niewątpliwie akt o charakterze religijnym. Uważano, że w ten sposób uczestniczy się we wspólnym posiłku z pogańskim bogiem (Wyjścia 34:15; Powt. Pr. 32:17; 1 Kor. 10:18-21). Chrześcijanom absolutnie nie wolno było tego robić. Zabraniało tego postanowienie chrześcijańskiego ciała kierowniczego, a Paweł całkowicie się z tym zgadzał. Napisał bowiem: „Umiłowani, uciekajcie od bałwochwalstwa” (1 Kor. 10:14; 1 Tes. 1:9).

Zatem w słowach z 8 i 10 rozdziału Listu 1 do Koryntian oraz 14 rozdziału Listu do Rzymian apostoł nie udzielił zezwolenia na uczestnictwo w czynie bałwochwalczym lub uczcie na cześć bożka, czego dopuścili się niegdyś Izraelici, ściągając na siebie gniew Boży (Liczb 25:1-4; Obj. 2:14). Chodziło mu raczej o spożywanie zwyczajnego posiłku z mięsa, które ze świątyni jakiegoś bożka zostało przekazane do publicznej sprzedaży. Samo pochodzenie takiego mięsa nie narzucało konieczności uważania go za nieczyste.

 5. Czy można złamać nakaz powstrzymywania się od krwi w imię ratowania doczesnego życia?

Broszury na temat krwi wydane przez Towarzystwo Strażnica:

 

Krew Medycyna a Prawo Boże, 1956

Jak krew może ocalić twoje życie, 1990

Świadkowie Jehowy a kwestia krwi, 1992

Troska o rodzinę i postępowanie medyczne u Świadków Jehowy, 1995