Wprowadzenie

Niektórzy tu i ówdzie zarzucają Świadkom Jehowy, że przez ponad dziesięć lat rzekomo ukrywali swoje uczestnictwo w strukturach Organizacji Narodów Zjednoczonych. Z wielkim zapałem rozpisują się o tym w Internecie, powołując się na fakt, że Towarzystwo Strażnica było zarejestrowane jako organizacja pozarządowa (NGO) przy ONZ. W ich narracji ma to być dowód skandalu, niekonsekwencji, a nawet „mariażu” z symboliczną „bestią”, za jaką uważają ONZ.

Z drugiej jednak strony — kto jak kto, ale właśnie Świadkowie Jehowy od ponad stu lat głoszą, że obecne systemy polityczne, w tym te zrzeszone w ONZ, mają według Biblii przeminąć. Jaki więc mieliby interes, by pokładać nadzieję w ONZ, skoro ich wiara opiera się na Królestwie Bożym, które „nie jest z tego świata”? Przecież dobrze znają słowa Chrystusa o tym, by „nie być częścią świata”, który „z sykiem przeminie w ogniu” (Jana 18:36; 2 Piotra 3:7; 1 Jana 2:15–17).

Gdyby takie uczestnictwo rzeczywiście oznaczało splamienie się „światem szatana”, niewolnik nie podjąłby takiej decyzji. Najwyraźniej zbiorowe sumienie niewolnika uznało, że jest to możliwe bez naruszenia zasad biblijnych. Ostatecznie to Bóg rozsądzi, jak zawiaduje on Jego organizacją.

Przeciwnicy ŚJ chętnie pokazują różne „dowody”: skany dokumentów, wydruki z baz ONZ czy listy mające potwierdzać przynależność. Owszem, skany są prawdziwe — problem w tym, że często prezentowane są w sposób nieuczciwy, z pozmienianymi datami lub wyrwanymi z kontekstu fragmentami. W efekcie nie oddają rzeczywistej sytuacji, w jakiej Towarzystwo Strażnica znajdowało się w strukturach ONZ. W dalszej części artykułu można będzie zobaczyć fotokopie dokumentów i pełny kontekst.

Świadkowie Jehowy nie zaprzeczają, że byli zarejestrowani jako NGO przy ONZ. Jednak taka rejestracja nie oznaczała poparcia dla celów, polityki czy Karty Narodów Zjednoczonych. To dwie zupełnie różne sprawy. Aby zrozumieć, w jakim charakterze TS uczestniczyło w ONZ, trzeba najpierw wiedzieć, czym w ogóle jest organizacja pozarządowa przy ONZ i jakie obowiązki wiązały się z takim statusem w tamtym czasie.

Dla zobrazowania: to trochę tak, jakby Świadek Jehowy studiował na katolickiej uczelni, np. KUL-u. Korzysta z biblioteki, ma legitymację studencką, jest formalnie zarejestrowany — ale czy to automatycznie czyni go katolikiem? Oczywiście, że nie. Nie wyraził takiej woli i nie przyjął tych przekonań. Podobnie było z rejestracją NGO przy ONZ.

Co więcej, gdy w kolejnym roku pojawił się nowy formularz odnowienia akredytacji, zawierający wyraźne wymagania poparcia celów i statutu ONZ, Świadkowie Jehowy po prostu go nie podpisali. Przeciwnicy ŚJ powołują się na ten dokument, ale na jego nowszą wersję z 2000 roku, a nie na tę z 1991, która takich zapisów jeszcze nie zawierała — właśnie wtedy ŚJ przystąpili formalnie jako NGO.

Organizacji pozarządowych działających przy ONZ są tysiące. Podobnie jak w strukturach społecznych poszczególnych państw — to normalna, często konieczna forma prawna, umożliwiająca funkcjonowanie, rejestrację czy dostęp do materiałów. Nie chodzi tu o politykę, lecz o kwestie formalne. Nie da się całkowicie uniknąć kontaktu ze „światem”. Chrześcijanie mają trzymać się od niego „z dala”, ale nie mogą całkowicie z niego wyjść. Kluczowe jest to, jak daleko i w jakim charakterze uczestniczą w jego strukturach.

Na początku 

W październiku 2001 roku brytyjski dziennik „The Guardian” oskarżył Świadków Jehowy o hipokryzję z powodu rejestracji w Departamencie Informacji Publicznej (DPI) Organizacji Narodów Zjednoczonych (ONZ) jako organizacji pozarządowej (NGO). Gazeta twierdziła, że ​​wszystkie organizacje pozarządowe muszą wspierać Organizację Narodów Zjednoczonych, a zatem Świadkowie Jehowy są winni hipokryzji, ponieważ nauczają, że Organizacja Narodów Zjednoczonych jest przepowiedzianą „obrzydliwością” z Księgi Objawienia.

Towarzystwo Strażnica, korporacja prawna, z której korzystają Świadkowie Jehowy, natychmiast wycofało członkostwo w DPI NGO. Wyjaśniło, że wymagania dotyczące członkostwa w DPI NGO zmieniły się od czasu ich pierwszej rejestracji w 1992 roku, a następnie podziękowało dziennikowi „The Guardian” za zwrócenie na to uwagi.  — Zobacz list od Komitetu Przewodniczących

A co jeszcze?

Jednak od tego czasu wielu byłych niezadowolonych Świadków Jehowy i innych przeciwników twierdzi, że wymagania stawiane organizacjom pozarządowym nigdy się nie zmieniły. Teoretycy spiskowi twierdzą, że Towarzystwo Strażnica wiedziało, że wspiera Organizację Narodów Zjednoczonych i utrzymywało to w „tajemnicy”. Posuwają się nawet do oskarżenia Towarzystwa Strażnica o celowe rozpowszechnianie pro-ONZ-owskiej propagandy w numerach „Przebudźcie się! ”, jako „część umowy” z ONZ.

Jeden z teoretyków spiskowych poszedł o krok dalej, ogłaszając, że Towarzystwo Strażnica popadło w „odstępstwo” i dopuściło się „duchowego cudzołóstwa”, a obecnie jest częścią globalnego spisku mającego na celu stworzenie totalitarnego rządu światowego pod rządami ONZ. Twierdzą, że listy wyjaśniające z Betel są pełne „kłamstw” i „przykrywek”.

Śledztwo

Co tak naprawdę się wydarzyło? Czy te oskarżenia opierają się na faktach? Czy dowody w postaci papierów potwierdzają te twierdzenia? Czy dokumenty przechowywane w ONZ potwierdzają wersję wydarzeń przedstawioną przez Towarzystwo Strażnica? Co więcej, czy osoby wysuwające te oskarżenia są wiarygodne?

Niniejsza praca, opierając się na dowodach pochodzących bezpośrednio z akt Organizacji Narodów Zjednoczonych oraz publikacji Towarzystwa Strażnica, wykaże, dlaczego uważamy, że takie oskarżenia są bezpodstawne. Postaramy się wykazać, że „dowody” przedstawiane przez zwolenników teorii spiskowych są często wysoce wybiórcze, rażąco mylące i często zawierają błędy. Ponadto poinformujemy Państwa o osobach, które wysuwają takie twierdzenia, ale doskonale zdają sobie sprawę z poważnych wad swoich argumentów, oraz o tym, jak otwarcie próbowały cenzurować i tuszować te informacje.

Jeśli zapoznałeś się już z twierdzeniami takich ludzi, usilnie prosimy o odłożenie na bok wszelkich uprzedzeń i emocji, o uczciwe i bezstronne rozważenie drugiej strony sporu, bez żadnych uprzedzeń, i o ewentualnej zmianie poglądów. Sędzia w sądzie nie podejmie decyzji bez rozważenia argumentów obrony, i ty też nie powinieneś. Prawdziwie pokorna osoba tak właśnie postąpi.

 

Streszczenie

  • W 1992 roku Towarzystwo Strażnica stało się organizacją pozarządową (NGO) działającą pod auspicjami Departamentu Informacji Publicznej (DPI) Organizacji Narodów Zjednoczonych.
  • Raport The Guardian doprowadził do tego, że Towarzystwo Strażnica w 2001 roku wypowiedziało członkostwo.

Poznaj swoje organizacje pozarządowe!

Kiedy słyszysz, że Towarzystwo Strażnica było organizacją pozarządową Organizacji Narodów Zjednoczonych, możesz nie być świadomy, że w rzeczywistości istnieje więcej niż jeden rodzaj organizacji pozarządowej. Ten fakt jest istotny i często jest celowo ukrywany przez tych, którzy próbują potępiać i krytykować Towarzystwo.

W systemie Organizacji Narodów Zjednoczonych istnieją organizacje pozarządowe powiązane z Radą Gospodarczą i Społeczną (ECOSOC), a także organizacje pozarządowe powiązane z Departamentem Informacji Publicznej (DPI). Towarzystwo Strażnica należało do tego drugiego rodzaju – powiązanego z DPI.

Jednak wiele stron internetowych, a co najmniej jedna książka, celowo wprowadza czytelników w błąd, cytując zasady i postanowienia organizacji pozarządowych ECOSOC, a następnie udając, że te rezolucje i przepisy dotyczą organizacji pozarządowych DPI, do których należało Towarzystwo Strażnica. Taka taktyka jest rażąco nieuczciwa i wielu z tych, którzy ją głoszą, doskonale wie, że wprowadza czytelników w błąd. Przyjrzyjmy się teraz prawdziwym różnicom między typami organizacji pozarządowych, które apostaci i inni przeciwnicy często starają się ukryć.

Jaka jest różnica?

Różnica między tymi dwoma typami jest dość wyraźna. Internetowy magazyn polityczny Insight pisze na ten temat:

Aby organizacja pozarządowa uzyskała uznanie Organizacji Narodów Zjednoczonych, musi spełnić określone wymagania, a nawet ubiegać się o dwa statusy. Status DPI podlega Departamentowi Informacji Publicznej ONZ (UNDPI), który kontroluje archiwa i placówki badawcze ONZ …

„Innym statusem, o który mogą ubiegać się organizacje pozarządowe, jest status ECOSOC (Rady Gospodarczej i Społecznej). Strona internetowa ONZ informuje, że aby uzyskać status ECOSOC, organizacja pozarządowa musi udowodnić, że jej działalność jest bezpośrednio związana z celami ONZ. Posiadając status ECOSOC, organizacja pozarządowa może nawiązać formalną relację konsultacyjną z dostępem do przedstawicieli państw członkowskich ONZ i musi dostarczać Radzie Gospodarczej i Społecznej ONZ użytecznych lub specjalistycznych informacji…”

Zauważ, że organizacje pozarządowe DPI podlegają departamentowi, który kontroluje „archiwa i placówki badawcze”, a z drugiej strony organizacje pozarządowe ECOSOC utrzymują „formalne stosunki konsultacyjne” z Organizacją Narodów Zjednoczonych, a ich praca musi być „bezpośrednio związana” z celami ONZ. Innymi słowy, organizacje pozarządowe ECOSOC konsultują się z ONZ w sprawie jej polityki, pomagają jej osiągać cele polityczne i kierować procesem decyzyjnym.

Właśnie o to oskarżają Towarzystwo Strażnica apostaci. Nie jest to jednak opis organizacji pozarządowej, jaką było Towarzystwo Strażnica, lecz opis innego typu organizacji pozarządowej – tej związanej z Radą Gospodarczą i Społeczną (ECOSOC).

Towarzystwo Strażnica było zupełnie innym rodzajem organizacji pozarządowej, powiązanej z innym departamentem ONZ – Departamentem Informacji Publicznej (DPI). Oskarżyciele temu zaprzeczają i twierdzą, że różnice to „nieistotne fakty”, podczas gdy wyraźnie widać, że ONZ nie podziela takiego stanowiska w tej sprawie. Przyjrzyjmy się teraz pierwotnym rezolucjom Organizacji Narodów Zjednoczonych, aby pokazać różnicę między organizacjami pozarządowymi ECOSOC a DPI.

Rezolucja 1296 Rady Gospodarczej i Społecznej (ECOSOC)

Pomysł utworzenia organizacji pozarządowych przy ECOSOC po raz pierwszy pojawił się w Karcie Narodów Zjednoczonych, gdzie czytamy:

„Rada Gospodarcza i Społeczna [ECOSOC] może podejmować odpowiednie działania w celu konsultacji z organizacjami pozarządowymi , które zajmują się sprawami należącymi do jej kompetencji. Takie ustalenia mogą być podejmowane z organizacjami międzynarodowymi, a w stosownych przypadkach z organizacjami krajowymi, po konsultacji z zainteresowanym członkiem Organizacji Narodów Zjednoczonych.” — Artykuł 71 Karty Narodów Zjednoczonych

Później ECOSOC przyjęła rezolucję dotyczącą organizacji pozarządowych, która mówi między innymi:

„Rada Gospodarcza i Społeczna [ECOSOC],
uwzględniając artykuł 71 Karty Narodów Zjednoczonych, uznając, że ustalenia dotyczące konsultacji z organizacjami pozarządowymi stanowią istotny środek wspierania celów i zasad Organizacji Narodów Zjednoczonych. Zważywszy, że konsultacje między Radą i jej organami pomocniczymi a organizacjami pozarządowymi powinny być rozwijane w najszerszym możliwym zakresie , zatwierdza następujące ustalenia, które zastępują ustalenia zawarte w rezolucji 288 B (X) z dnia 27 lutego 1950 r.:” —Rezolucja ECOSOC 1296 (XLIV) Ustalenia dotyczące konsultacji z organizacjami pozarządowymi; 23 maja 1968 r.

W tej samej rezolucji stwierdza się dalej, że organizacja pozarządowa ECOSOC „zobowiązuje się do wspierania działalności ONZ”.

Jednakże te niesławne słowa, często cytowane przez odstępców jako „dowód” na to, że Towarzystwo Strażnica zgodziło się wesprzeć Organizację Narodów Zjednoczonych, były w rzeczywistości słowami napisanymi przez ECOSOC w jednej ze swoich rezolucji — mówiącej o ich organizacjach pozarządowych — a nie słowami DPI, które jest odrębnym departamentem ONZ.

Te słowa rezolucji 1296 nigdy nie odnosiły się do Towarzystwa Strażnica, ponieważ nigdy nie było ono organizacją pozarządową ECOSOC. Jednak ECOSOC podjęło również inną rezolucję, 1297. Co ona oznacza?

Rezolucja 1297: „…pamiętajcie o literze i duchu…”

W swojej kolejnej rezolucji, nr 1297, ECOSOC przyznało Departamentowi Informacji Publicznej (DPI) uprawnienia do zrzeszania własnych organizacji pozarządowych. Rezolucja stanowi między innymi:

„[ECOSOC] [Przewiduje, aby Sekretarz Generalny miał na uwadze literę i ducha rezolucji Rady 1296 (XLIV) regulującej status doradczy przy powiązaniu międzynarodowych i krajowych organizacji pozarządowych z Biurem Informacji Publicznej [DPI];”

Często przytacza się to jako dowód, że chociaż Towarzystwo Strażnica nie podlegało poprzedniej rezolucji (1296), która stanowi, że organizacja pozarządowa musi „wspierać działalność ONZ”, to ta kolejna rezolucja miała zastosowanie do Towarzystwa Strażnica — a w tej rezolucji napisano, że musi ono „mieć na uwadze literę i ducha rezolucji Rady nr 1296”.

Czy jednak rzeczywiście tak jest? Nie. Rezolucja wydaje polecenie „Sekretarzowi Generalnemu” – a nie samym organizacjom pozarządowym. Nie mówi , że „organizacja pozarządowa musi pamiętać o literze i duchu rezolucji Rady 1296”. Nie – jest to polecenie dla Sekretarza Generalnego i nikogo innego.

Fakt ten znajduje odzwierciedlenie w oryginalnych formularzach, które Towarzystwo Strażnica wypełniło w 1991 roku, aby stać się organizacją pozarządową DPI. Jeśli dokładnie przeanalizujesz te formularze, zauważysz, że nigdzie nie jest powiedziane, że Towarzystwo Strażnica powinno „mieć na uwadze literę i ducha rezolucji Rady 1296”. Dlaczego? Ponieważ, jak wspomniano, polecenie było skierowane do „Sekretarza Generalnego” – tak jak jest to zapisane w rezolucji – a nie do organizacji pozarządowych w ogóle. – Zobacz oryginalne formularze zgłoszeniowe z 1991 roku 



Gdyby rzeczywiście był to wymóg, można by przypuszczać, że gdzieś w formularzach by się znalazł. Być może formularze zawierałyby sformułowanie w rodzaju: „Zgadzasz się przestrzegać rezolucji ECOSOC nr 1296” lub nawet: „Niniejszym zgadzamy się wspierać ONZ i jej Kartę”, a następnie linię przerywaną na podpis, prawnie potwierdzającą, że organizacja pozarządowa zgadza się na te warunki. Jednak nigdzie tego nie znajdujemy. Nigdzie w żadnym z formularzy nie ma mowy o wspieraniu „pracy ONZ”, ani o rezolucji ECOSOC. W rzeczywistości, wydaje się, że nie ma ani jednej części tych formularzy, która mogłaby podważyć nasze chrześcijańskie przekonania.

Widzimy zatem, że Towarzystwo Strażnica nigdy nie zgodziło się na podporządkowanie Rezolucji 1296 Rady Gospodarczej i Społecznej (ECOSOC), która stanowi, że organizacje pozarządowe muszą wspierać ONZ. Rezolucja ta dotyczyła wyłącznie organizacji pozarządowych ECOSOC – a Towarzystwo Strażnica nigdy nie było jedną z nich. Kolejna rezolucja była poleceniem skierowanym do Sekretarza Generalnego i nikogo innego, i nie znalazła odzwierciedlenia w formularzach wypełnianych przez Towarzystwo Strażnica.

To prowadzi nas do kolejnego ważnego tematu – samych formularzy. Co zawierały te formularze? Czy ich treść potwierdza to, co twierdziło Towarzystwo Strażnica?

 

Streszczenie

  • Towarzystwo Strażnica było organizacją pozarządową działającą przy DPI, a nie ECOSOC.
  • Organizacje pozarządowe DPI mają dostęp do materiałów badawczych ONZ.
  • Organizacje pozarządowe ECOSCO mają status konsultacyjny przy ONZ.
  • Rezolucja ECOSOC stwierdzająca, że ​​organizacje pozarządowe powinny wspierać ONZ, została zastosowana do własnych organizacji pozarządowych.
  • W kolejnej rezolucji ECOSOC zalecono Sekretarzowi Generalnemu, aby miał na uwadze ducha poprzedniej rezolucji, a nie organizacji pozarządowych DPI.
  • W formularzach podpisanych przez Towarzystwo Strażnica nie wspomniano o niczym, co mogłoby naruszyć wierzenia Świadków Jehowy, ani nie wspomniano o rezolucjach ECOSOC.

Proszę nigdzie nie podpisywać

W poprzednim rozdziale pokazaliśmy, jak Towarzystwo Strażnica, jako organizacja pozarządowa (NGO) Departamentu Informacji Publicznej ONZ (DPI), nie podlegało rezolucji Rady Gospodarczej i Społecznej ONZ, która stanowiła, że ​​organizacje pozarządowe powinny „wspierać” ONZ. Fakt, że Towarzystwo Strażnica nie podlegało tej rezolucji, znajduje odzwierciedlenie w formularzach wypełnionych przez nie w 1991 roku.

Nigdzie w tych formularzach nie ma niczego, co mogłoby podważyć wierzenia Świadków Jehowy. Gdyby coś tam było, moglibyśmy sami to przeczytać na tych formularzach – jak spodziewaliby się niektórzy krytycy – ale zamiast tego po prostu nic tam nie ma. — Zobacz oryginalne formularze z 1991 roku.

Zauważysz również, że nie ma nawet miejsca na podpis. Potwierdza to to, co samo Towarzystwo Strażnica napisało w liście do gazety „The Guardian” , gdzie rzecznik londyńskiego Betel wyjaśnił: „W momencie składania pierwszego wniosku podpis na formularzu nie był wymagany”.

 

Niektórzy krytycy twierdzą jednak, że Towarzystwo Strażnica celowo wprowadza w błąd. Twierdzą, że organizacje pozarządowe musiały co roku odnawiać swój status w DPI i składać nowe wnioski. Zazwyczaj pokazują kopię „Formularza Akredytacyjnego” z 2005 roku, wymaganego do corocznego odnowienia statusu – z miejscem na podpis i datę u dołu. Formularz ten stwierdza, że ​​organizacja pozarządowa „musi wspierać i szanować zasady Karty Narodów Zjednoczonych”. W związku z tym oskarżają Towarzystwo Strażnica, że ​​nie tylko musiało co roku podpisywać nowy wniosek, ale także doskonale zdawało sobie sprawę z tego, że wspiera Organizację Narodów Zjednoczonych, ponieważ taka informacja znajdowała się na formularzu. Czy jednak ten argument jest trafny?

Odnowienie roczne?

Nie, ten argument jest nietrafiony. W rzeczywistości krytycy celowo wprowadzają w błąd i mają nadzieję, że tego nie zauważysz. Jeśli poświęcimy chwilę na przeczytanie „Formularza Akredytacyjnego” z 2005 roku, tak, tego samego dokumentu, który przedstawiają jako „dowód”, że Towarzystwo co roku odnawiało wniosek, co znajdziemy? Znajdujemy w nim następującą informację:

 W 2002 roku wprowadziliśmy proces przeglądu organizacji pozarządowych współpracujących z DPI.”

Zgadza się — proces odnowienia, w ramach którego organizacja pozarządowa musi co roku składać wniosek i podpisywać formularz, rozpoczął się dopiero rok po tym, jak Towarzystwo Strażnica zrezygnowało z działalności jako organizacja pozarządowa! Ten sam fakt jest stwierdzony w dokumencie, którego apostaci używają jako „dowodu” na to, że Towarzystwo „odnawiało swój wniosek każdego roku”! Najwyraźniej apostaci mają tylko nadzieję, że uwierzycie w to, co mówią, i nie zwrócicie uwagi na to, co jest napisane w tekście dokumentu. Niesamowite.

Fakt ten potwierdza dodatkowo komunikat prasowy Organizacji Narodów Zjednoczonych z grudnia 2001 r., w którym czytamy m.in.:

„W ciągu roku DPI po raz pierwszy wdrożyło proces przeglądu , aby lepiej mierzyć skuteczność działań łącznikowych z organizacjami pozarządowymi.”

Zatem dowody wskazują, że Towarzystwo Strażnica nie musiało odnawiać swojego statusu organizacji pozarządowej w żadnym momencie swojego członkostwa, podobnie jak żadna inna organizacja pozarządowa powiązana z DPI. Proces ten rozpoczął się dopiero między końcem 2001 a początkiem 2002 roku, kilka miesięcy po tym, jak Towarzystwo zrezygnowało z statusu organizacji pozarządowej. Wtedy też zmieniono Formularz Akredytacyjny, aby określić, że organizacje pozarządowe muszą wspierać ONZ, i przekształcono go w wniosek o odnowienie.

Jednak przed tą datą Towarzystwo (i inne organizacje pozarządowe) z pewnością musiało co roku podpisywać poprzednią wersję Formularza Akredytacyjnego. Co zawierała poprzednia wersja formularza? Kto ją podpisał?

Przedstawiciele roczni i obszary zainteresowań

Każdego roku DPI wymagało od swoich organizacji pozarządowych podpisania Formularza Akredytacyjnego, w którym określano, kto będzie ich przedstawicielem. Miało to umożliwić im dostęp do rozległych obiektów DPI w siedzibie Organizacji Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku.

Oto kopia Formularza Akredytacji sprzed 2002 roku – przed rozpoczęciem procesu odnawiania i przed przekształceniem formularza w wniosek o odnowienie. Formularz można zobaczyć tutaj . Jak widać, ta wcześniejsza wersja formularza nie wspomina o wspieraniu Organizacji Narodów Zjednoczonych. Formularz służy jedynie do umożliwienia przedstawicielom organizacji pozarządowej dostępu do obiektów DPI. Sam formularz wyraźnie stwierdza:

„Niniejszy formularz należy wykorzystać w celu potwierdzenia aktualnie akredytowanego przedstawiciela i/lub upoważnienia nowo wyznaczonych przedstawicieli”.

Formularz, który Towarzystwo podpisywało co roku, najwyraźniej nie był wnioskiem o odnowienie. Zaprzeczanie temu i dalsze upieranie się, że co roku odnawiało swój status, byłoby bezsensowne. Co ciekawe, na tym wcześniejszym formularzu pojawiło się również następujące pytanie:

„Proszę wskazać główne obszary zainteresowań Państwa organizacji (np. rozwój, rozbrojenie, religia, środowisko, prawa człowieka, rozwiązywanie konfliktów, kobiety itp.)”

Niektórzy apostaci znaleźli listy organizacji pozarządowych ONZ, na których wymienione jest Towarzystwo Strażnica, wraz z takimi pozycjami jak „prawa człowieka” i „kobiety” wymienionymi jako obszary zainteresowań Towarzystwa. Zauważyli, jak te obszary zainteresowań zmieniały się w dokumentach z roku na rok. Dlatego argumentowali, że to „dowodzi”, że Towarzystwo musiało co roku odnawiać członkostwo w organizacjach pozarządowych, ponieważ „obszary zainteresowań” stale się zmieniały. Jednak, jak wyraźnie widać z formularza, pytanie to w ogóle nie pojawiło się na formularzu corocznego odnowienia członkostwa – lecz na formularzu, który miał służyć do wydawania przedstawicielom przepustek.

Jest zatem oczywiste, że Towarzystwo Strażnica nie ubiegało się co roku o status organizacji pozarządowej i że Formularz Akredytacyjny (sprzed 2001/2002 r.), który Towarzystwo podpisywało corocznie, miał jedynie określać, kim będą jego przedstawiciele, a także jakie obszary ich zainteresowań wiązały się z dostępem do obiektów DPI.

Jest również oczywiste, że Towarzystwo Strażnica mówiło prawdę, twierdząc, że „w momencie składania pierwotnego wniosku nie był wymagany żaden podpis na formularzu” i że formularze podpisane przez Towarzystwo w rzeczywistości nie były sprzeczne z wierzeniami Świadków Jehowy. Dowody możemy zobaczyć sami.

 

Streszczenie

  • W 1991 r. na formularzu zgłoszeniowym organizacji pozarządowej DPI nie był wymagany żaden podpis.
  • Proces odnawiania członkostwa w DPI NGO nie obowiązywał aż do 2001/2002 r. — po rezygnacji Towarzystwa.
  • Do lat 2001–2002 roczny formularz akredytacyjny służył do deklarowania, kto będzie przedstawicielem organizacji pozarządowych w placówkach DPI.
  • Towarzystwo Strażnica nie podpisało żadnego dokumentu, który potwierdzałby, że Świadkowie Jehowy zgadzają się wspierać ONZ.

Zmieniający się świat organizacji pozarządowych

Departament Informacji Publicznej Organizacji Narodów Zjednoczonych (DPI) wydaje specjalną broszurę dla swoich organizacji pozarządowych (NGO). Broszura ta stanowi wprowadzenie do nowych organizacji pozarządowych i określa wymogi, jakie musi spełniać organizacja.

Aby wprowadzić czytelników w błąd, wielu krytyków Świadków Jehowy powołuje się na aktualną wersję broszury DPI dotyczącej organizacji pozarządowych i fałszywie twierdzi, że wymagania te są tym, co Towarzystwo Strażnica pierwotnie podpisało w 1991 roku. Wymagania zawarte w broszurze dla organizacji pozarządowych DPI obejmują wymóg wspierania ONZ. Krytycy cytują tę broszurę jako „dowód” na to, że Towarzystwo potajemnie wiedziało o wspieraniu Organizacji Narodów Zjednoczonych. Twierdzą, że wymóg ten obowiązywał jeszcze przed 1991 rokiem i od tamtej pory pozostaje niezmieniony. Czy to twierdzenie jest prawdziwe?

Nie. Krytycy kłamią. Mają po prostu nadzieję, że nie będziecie się nad tym zbytnio zastanawiać i nie zagłębicie się trochę bardziej, by odkryć dowody na to, że świat organizacji pozarządowych znacznie się zmienił od 1991 roku. Nie mamy broszury z 1991 roku, ale mamy kopię broszury z 1994 roku, która znacznie różni się od obecnej wersji, na którą powołują się apostaci.

Nowy związek

W rzeczywistości broszura z 1994 roku świadczy wręcz o tym, że wymagania i oczekiwania organizacji pozarządowych DPI ulegały zmianie. Strona szósta dokumentu z 1994 roku brzmi następująco:

„ Tworzy się nowa relacja między ONZ a organizacjami pozarządowymi. Obserwujemy, jak ta nowa relacja dojrzewa . Organizacje pozarządowe przejmują nowe, ważne obowiązki ”.

Rzeczywiście, powyższe stwierdzenie okazało się trafne. Porównując obecną broszurę (z 2005 roku) z broszurą z 1994 roku, widzimy istotne zmiany. Na przykład broszura z 2005 roku głosi:

„Jakie są kryteria, które organizacje pozarządowe muszą spełniać, aby móc współpracować z DPI? Organizacja pozarządowa musi wspierać i szanować zasady Karty Narodów Zjednoczonych oraz posiadać jasną misję, zgodną z tymi zasadami;”

Odstępcy często posługują się powyższym cytatem i powtarzają go w nieskończoność jako „dowód” poparcia Towarzystwa Strażnica dla ONZ. A jednak pojawia się on w broszurze z 2005 roku. Czy wiemy, czy pojawia się również w starszych broszurach? Stwierdziliśmy już, że posiadamy egzemplarz broszury z 1994 roku, więc czy to sformułowanie tam występuje? Nie, wcale nie. Wręcz przeciwnie, w broszurze z 1994 roku powyższe stwierdzenie zastąpiło następujące, pierwotne stwierdzenie:

„Kto może być członkiem DPI? Organizacje non-profit, które: podzielają ideały Karty Narodów Zjednoczonych ;”

Zauważ różnicę. W 2005 roku organizacje pozarządowe muszą wspierać zasady Karty Narodów Zjednoczonych . W 1994 roku organizacje pozarządowe muszą po prostu podzielać te same ideały . Jakie to są ideały?

„aby utrzymać pokój i bezpieczeństwo międzynarodowe; tłumić akty agresji zagrażające pokojowi na świecie; wspierać przyjazne stosunki między narodami; chronić podstawowe wolności wszystkich ludzi bez względu na rasę, płeć, język lub religię ; oraz zapewnić międzynarodową współpracę w rozwiązywaniu problemów gospodarczych, społecznych i kulturalnych”.

Czy Towarzystwo Strażnica i Świadkowie Jehowy podzielają te same ideały ? Z pewnością tak – i czynili to od lat, zanim powstała ONZ! Zrozumiałe jest, dlaczego organizacje pozarządowe podzielają te same ideały, ponieważ ONZ nie chciałaby wspierać żadnej organizacji promującej odmienne idee. Na przykład rezolucja, która przyznała DPI uprawnienia do zrzeszania organizacji pozarządowych, rozwija to pragnienie:

„…Sekretarz Generalny [powinien] zapewnić, aby Biuro Informacji Publicznej [DPI], podczas przeglądu statusu obecnych organizacji lub rozpatrywania nowych wniosków, wykluczało wszystkie organizacje, których cele lub praktyki zmierzają lub przyczyniają się do propagowania ideologii nazistowskiej oraz dyskryminacji rasowej i/lub religijnej ;”

Teraz lepiej rozumiemy, dlaczego wymogi z 1994 roku dotyczące organizacji pozarządowych powinny stanowić, że każda organizacja stowarzyszona powinna podzielać te same ideały, co Karta Narodów Zjednoczonych. Muszą podzielać te same ideały tolerancji religijnej i rasowej i w żaden sposób nie powinny promować idei przeciwnych, rasistowskich ani dyskryminujących.

Wesprzyj ONZ, udostępniając informacje o ONZ

Niektórzy wskazują na stronę 7 broszury z 1994 r., na której stwierdza się, że organizacja pozarządowa musi wykazać, że „w ciągu pierwszych dwóch lat współpracy z DPI jest w stanie udowodnić, że wspiera Organizację Narodów Zjednoczonych, zamieszczając informacje o ONZ w swoich publikacjach i działaniach informacyjnych”.

Należy jednak pamiętać, że nie ma tu mowy o wspieraniu ONZ poprzez popieranie jej zasad i Karty ONZ. Nie ma tu też mowy o wspieraniu ONZ poprzez wspieranie wszystkich jej przedsięwzięć. Mowa tu o pisaniu artykułów o ONZ. Innymi słowy, słowo „wsparcie”, zgodnie z definicją w słowniku Webstera, w tym przypadku oznacza „dostarczanie dowodów lub informacji potwierdzających”. — Więcej o słowie „wsparcie” można przeczytać w rozdziale „ Wsparcie zasad”.

53. Zgromadzenie Ogólne

Oczywiste jest, że wymagania w 1994 roku różniły się od tych z 2005 roku. Istnieją kolejne dowody na to, że świat organizacji pozarządowych ulegał zmianom. W 1998 roku 53. Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych odzwierciedliło tę zmieniającą się sytuację i ogłosiło, że ONZ wkracza w „nową erę” w relacjach z organizacjami pozarządowymi:

„80. W następstwie konferencji globalnych i wraz z pojawieniem się nowego środowiska międzynarodowego charakteryzującego się nieograniczonym przepływem informacji, Organizacja Narodów Zjednoczonych wkroczyła w nową erę w relacjach z organizacjami pozarządowymi i innymi podmiotami społeczeństwa obywatelskiego. Rada Gospodarcza i Społeczna uznała tę zmianę relacji , przyjmując rezolucję 1996/31. Wiele agencji, funduszy i programów systemu Narodów Zjednoczonych poszło w jej ślady. Sekretariat ze swojej strony starał się dostosować do tej nowej sytuacji w kreatywny i innowacyjny sposób i będzie kontynuował swoje wysiłki w tym zakresie. Organizacja Narodów Zjednoczonych jest zdecydowana zabiegać o udział i wkład organizacji pozarządowych w swoich pracach. Aby skutecznie sprostać temu wyzwaniu , konieczne są nowe podejścia, postawy, metody i reakcje w całym systemie Narodów Zjednoczonych”.

Dysponujemy obecnie dwoma potwierdzonymi dowodami pokazującymi, że relacje Organizacji Narodów Zjednoczonych z organizacjami pozarządowymi (zarówno ECOSOC, jak i DPI) uległy zmianie na przestrzeni lat 90.

Zmienia się bardzo szybko

W czerwcu 1999 r. Global Policy Forum, organizacja pozarządowa ECOSOC monitorująca kształtowanie polityki w Organizacji Narodów Zjednoczonych, opublikowała raport, w którym stwierdzono:

„ Świat organizacji pozarządowych [DPI i ECOSOC] zmienia się bardzo szybko pod względem działań i potrzeb , a biura ONZ, które zajmują się organizacjami pozarządowymi, muszą być zorientowane na zmiany i elastyczne. Biura powinny rozważyć usprawniony, internetowy system aplikacji”.

Skoro wymagania i oczekiwania wobec organizacji pozarządowych nie zmieniły się od 1991 roku, jak twierdzą apostaci, to zastanawiamy się, dlaczego Global Policy Forum wydało takie oświadczenie. Najwyraźniej krytycy się mylą, a świat organizacji pozarządowych rzeczywiście zmienił się „bardzo szybko”, co potwierdzają dowody.

Proponowanie broszury

W 1999 r. Sekretarz Generalny opublikował raport, w którym podkreślił potrzebę wysłania broszury do wszystkich organizacji pozarządowych:

„Zaproponowano również , aby każda organizacja pozarządowa otrzymała broszurę powitalną i/lub sesję wprowadzającą po uzyskaniu formalnego statusu przy ONZ. Informacje powinny zawierać szczegółowe informacje o biurach łącznikowych organizacji pozarządowych w systemie ONZ, w tym nazwy, dane kontaktowe i lokalizacje. Broszura powinna podkreślać wzajemne prawa i obowiązki, a także praktyczne wytyczne dotyczące funkcjonowania organizacji pozarządowych w strukturach i protokołach ONZ, w tym sposób śledzenia debat itp.” — Sekcja 24

Zastanawiamy się, dlaczego w 1999 r. Sekretarz Generalny „zaproponował”, aby każda organizacja pozarządowa otrzymała broszurę powitalną lub broszurę zawierającą „szczegóły” dotyczące systemu ONZ oraz „praktyczne wytyczne” i „protokoły” dla organizacji pozarządowych, skoro organizacje pozarządowe otrzymywały takie broszury już wcześniej.

Być może otrzymywanie tej broszury było sporadyczne, być może nie była wysyłana każdego roku. Być może Towarzystwo Strażnica nie otrzymało jej nawet po przyznaniu mu statusu w 1992 roku. Pewne jest jednak, że z pewnością nie otrzymali broszury z 2005 roku, na którą przeciwnicy stale się powołują — Towarzystwo nie mogło otrzymać tej wersji 13 lat wcześniej, ponieważ wiemy, że jej treść uległa zmianie. Kiedy przeciwnicy cytują wersję z 2005 roku jako dowód na poparcie ONZ przez Towarzystwo Strażnica — są po prostu w błędzie. Cokolwiek zostało powiedziane w broszurze z 1991 roku, którą Towarzystwo otrzymało — jeśli w ogóle ją otrzymało — z pewnością nie było w niej takiego stwierdzenia. Co więcej, twierdzenie, że wymagania dla organizacji pozarządowych się nie zmieniły, jest również ewidentnie błędne, ponieważ ONZ twierdzi, że się zmieniły.

Do tej pory w tej pracy pokazaliśmy, jak wiele twierdzeń apostatów okazało się fałszywych. Nie rozróżniają oni organizacji pozarządowych ECOSOC i DPI, błędnie stosując wymagania ECOSOC do wymagań organizacji pozarządowych DPI. Niesłusznie twierdzą, że Towarzystwo musiało co roku ponawiać swój wniosek, podczas gdy z ich własnych „dowodów” wynika, że ​​tego nie robiło. Kłamią również, twierdząc, że wymagania dla organizacji pozarządowych z 1991 roku pozostały niezmienione, podczas gdy wyraźnie widać, że tak nie było. Nie jesteśmy głupi, widzimy, że się zmieniły – co zresztą wielokrotnie przyznawał sam departament DPI, 53. Zgromadzenie Ogólne, Global Policy Forum i Sekretarz Generalny. Gdyby nie było żadnych zmian, zastanawialibyśmy się, dlaczego formularze są teraz tak różne i dlaczego wszyscy ci ludzie mówią takie rzeczy.

Teraz, gdy ustaliliśmy te fakty, możemy przejść do rozważenia, jak Towarzystwo Strażnica wyjaśniło swoją współpracę z organizacjami pozarządowymi. Czy listy wyjaśniające Towarzystwa były prawdziwe? Czy też, jak twierdzi wielu krytyków, są pełne kłamstw i tuszowania?

 

Streszczenie

  • Odstępcy powołują się na wymagania z broszury z 2005 r., podczas gdy z kopii broszur wcześniejszych jasno wynika, że ​​uległy one zmianie.
  • W 1994 roku ONZ ogłosiła, że ​​nawiązuje nową współpracę między ONZ a jej organizacjami pozarządowymi.
  • W 1998 roku Zgromadzenie Ogólne ONZ uznało, że świat organizacji pozarządowych wkracza w nową erę.
  • W 1999 r. Global Policy Forum stwierdziło, że świat organizacji pozarządowych zmienia się bardzo szybko.
  • Oczywiste jest, że wymagania i oczekiwania wobec organizacji pozarządowych uległy zmianie na przestrzeni lat 90.

Dochodzenie do prawdy

Kiedy The Guardian po raz pierwszy opublikował artykuł o sytuacji organizacji pozarządowych, londyński Betel napisał list do redaktora, w którym sprostował artykuł i wyjaśnił sytuację.

Krytycy twierdzą jednak, że listy wyjaśniające Betel są „przykrywką” i że Betel okazał się „bezczelnymi kłamcami”. Czy te oskarżenia są uzasadnione? Czy dowody potwierdzają to, co Betel twierdzi, czy też wskazują na to, że są oni „kłamcami”, jak niektórzy chcieliby nas przekonać? — Zobacz trzy listy z Betel tutaj , tutaj i tutaj .

Dlaczego warto zostać organizacją pozarządową?

Przyjrzyjmy się, co Betel twierdzi w listach. Po pierwsze, jeśli chodzi o powód, dla którego Betel stał się organizacją pozarządową DPI, w dwóch listach Betel twierdzi, że:

„…wyłącznie w celu uzyskania dostępu do obszernej biblioteki Organizacji Narodów Zjednoczonych . Umożliwiło to pisarzowi, który otrzymał dowód tożsamości, wejście do biblioteki w celach badawczych i uzyskanie informacji, które zostały wykorzystane przy pisaniu artykułów o Organizacji Narodów Zjednoczonych w naszych czasopismach”.

„Naszym celem … było uzyskanie dostępu do materiałów badawczych na temat problemów zdrowotnych, ekologicznych i społecznych, dostępnych w bibliotekach Organizacji Narodów Zjednoczonych ”.

Niektórzy twierdzą, że powyższe stwierdzenia to kłamstwa. Twierdzą, że absolutnie każdy mógł uzyskać dostęp do bibliotek i że nie było absolutnie żadnej potrzeby uzyskania statusu organizacji pozarządowej. Betel przyznał, że krytycy nie wierzą w ich wyjaśnienia. Powiedzieli:

„Chociaż krytycy mogą twierdzić, że dostęp do bibliotek można było uzyskać bez konieczności rejestracji jako organizacja pozarządowa, nie jest to zgodne z tym, co powiedziano wówczas naszemu personelowi badawczemu . Uznali oni, że konieczne jest okazanie ważnej przepustki, aby uzyskać dostęp do tych określonych obszarów , które były niedostępne dla ogółu społeczeństwa”.

Krytycy często cytują oświadczenia Organizacji Narodów Zjednoczonych, zgodnie z którymi główna biblioteka, Biblioteka Daga Hammarskjölda i jej biblioteki depozytowe, były dostępne dla absolutnie każdego przed wrześniem 2001 r. Można przeczytać e-maile ONZ, w których jest dokładnie taka sama informacja.

Jeśli jednak jest to całkowita prawda, zastanawiamy się, dlaczego w broszurze organizacji pozarządowej z 1994 r. stwierdzono, że:

„Organizacje pozarządowe współpracujące z DPI mogą korzystać z Biblioteki Daga Hammarskjölda dzięki Organizacji Narodów Zjednoczonych: …

Skoro absolutnie każdy może korzystać z całej infrastruktury, to zastanawiamy się, dlaczego broszura reklamuje możliwość korzystania z tej biblioteki jako przywilej bycia organizacją pozarządową DPI. Oczywiście, jeśli przyjrzymy się uważnie, zobaczymy, że Towarzystwo Strażnica nie stwierdziło, że chce jedynie dostępu do „biblioteki głównej”. Betel stwierdziło, że „konieczne jest okazanie autoryzowanej przepustki, aby uzyskać dostęp do tych konkretnych obszarów ”. Tak, Betel nigdy nie twierdził, że potrzebuje przepustki, aby uzyskać dostęp do samej Biblioteki, ale do „konkretnych obszarów” tej biblioteki i konkretnych „obiektów bibliotecznych”. Szybkie dochodzenie ujawnia, że ​​biblioteki Organizacji Narodów Zjednoczonych oferują o wiele, wiele więcej niż tylko bibliotekę główną pełną książek – i o wiele, wiele więcej niż tylko budynek Daga Hammarskjölda .

Biblioteki Organizacji Narodów Zjednoczonych, podlegające Departamentowi Informacji Publicznej, obejmują:

  • książki
  • biblioteki filmów i audiobooków
  • biblioteki zdjęć
  • dostęp do spotkań
  • kursy językowe
  • odprawy
  • seminaria
  • konferencje
  • pokazy filmowe
  • uroczystości upamiętniające
  • koncerty
  • Centrum Zasobów Organizacji Pozarządowych DPI

Aby uzyskać dostęp do pełnego zakresu tych udogodnień, potrzebna jest przepustka DPI dla organizacji pozarządowych. Przed wrześniem 2001 roku można było po prostu wejść do Biblioteki Daga Hammarskjölda, jak słusznie twierdzą przeciwnicy – ​​ale stwierdzenie, że wszystkie „udogodnienia biblioteczne” były dostępne dla każdego, jest całkowicie mylące, ponieważ ewidentnie tak nie było. Przepustka NGO była wymagana do uzyskania dostępu do wszystkiego – w przeciwnym razie, dlaczego broszura z 1994 roku reklamowałaby pełny dostęp do tej biblioteki jako przywilej organizacji pozarządowej? Jest tylko jeden logiczny powód: około 1991 roku DPI udostępniało kolejne udogodnienia w bibliotece, ale tylko osobom posiadającym przepustkę NGO.

Czy status organizacji pozarządowej rzeczywiście stał się konieczny?

Znajomość pełnego zakresu udogodnień oferowanych przez DPI pomaga wyjaśnić inne twierdzenia Betel zawarte w jego listach:

„Korzystaliśmy z biblioteki przez wiele lat przed 1991 rokiem, ale w tym roku konieczne stało się zarejestrowanie się jako organizacja pozarządowa, aby móc nadal mieć do niej dostęp ”.

„W każdym razie korzystaliśmy z zasobów bibliotecznych ONZ przez wiele lat przed 1991 rokiem. W tym roku personel ONZ poinformował naszego badacza, że ​​konieczna będzie rejestracja jako organizacja pozarządowa, aby móc nadal korzystać z różnych bibliotek, z których korzystaliśmy”.

Badaczowi Towarzystwa Strażnica najwyraźniej powiedziano, że nie może już wchodzić do niektórych obszarów lub obiektów bez przepustki organizacji pozarządowej. Dlaczego? Być może obiekty były nowe i zarezerwowane wyłącznie dla organizacji pozarządowych DPI. Być może istniejące obiekty są teraz zarezerwowane wyłącznie dla przedstawicieli organizacji pozarządowych DPI. Być może brat chciał uzyskać dostęp do pewnych dokumentów, które były niedostępne dla ogółu społeczeństwa. Albo być może odbywały się pewne wystawy lub wydarzenia, na które wstęp był możliwy wyłącznie za zaproszeniem organizacji pozarządowych DPI. Takie możliwości są zasugerowane w jednym z listów Betel, gdzie stwierdza się, że przepustka DPI organizacji pozarządowej jest niezbędna do wejścia do „określonych obszarów”, prawdopodobnie obszarów, które były wcześniej dostępne. Tak czy inaczej, badaczowi Towarzystwa Strażnica powiedziano, że potrzebuje przepustki organizacji pozarządowej, aby móc nadal korzystać z tego samego poziomu dostępu, z którego korzystał wcześniej.

Istnieje oczywiście jeszcze jedna możliwość: pracownik, który poinformował o potrzebie posiadania przepustki dla organizacji pozarządowej, po prostu się pomylił. Ilu z nas może powiedzieć, że nie doświadczyliśmy jakiejś niekompetencji lub nie otrzymaliśmy błędnej porady od pracownika rządowego? Szczerze mówiąc, wiemy, że agencje rządowe często słyną z udzielania sprzecznych porad. W dużym państwie opiekuńczym w Wielkiej Brytanii krąży żart, że dzwoniąc na infolinię rządową, można otrzymać inną odpowiedź na to samo pytanie, dzwoniąc dwa razy.

W raporcie Global Policy Forum, który cytowaliśmy wcześniej, napisano o kompetencjach personelu DPI i organizacji pozarządowej ECOSOC:

„Biuro DPI otrzymuje dobre oceny za terminowe rozpatrywanie wniosków o przepustki oraz ogólną uprzejmość i pomoc. Jednak zarządzanie dokumentami w Centrum Zasobów dla Organizacji Pozarządowych bywa chaotyczne. W obu biurach występują poważne problemy ”.

Wiele organizacji pozarządowych narzeka, że ​​niektóre z notorycznie biurokratycznych i nieodpowiedzialnych zachowań biura ECOSOC z przeszłości nadal się utrzymują. Biuro stosuje uciążliwe i czasochłonne procedury wydawania przepustek, zbyt często gubi listy akredytacyjne, a jego pracownicy bywają nieuprzejmi .

Organizacje pozarządowe uważają również, że procedury ubiegania się o nową akredytację w obu biurach są zazwyczaj biurokratyczne i papierowe. Pracownicy gubili lub gubili teczki akredytacyjne i byli nieelastyczni w stosowaniu zasad oceny.

Nie cytujemy powyższego, aby „obwinić” ONZ za zaistniałą sytuację, ale po prostu po to, aby pokazać, że całkiem rozsądne jest rozważenie, czy pracownik ONZ mógł udzielić odwiedzającemu błędnej porady. Pomyślmy również o tym, że powyższy raport pochodzi z 1999 roku. Czy potrafisz sobie wyobrazić, o ile bardziej zagmatwana musiała być sytuacja organizacji pozarządowych na początku lat 90. – kiedy świat NGO dopiero stawiał pierwsze kroki? Skoro mogą gubić dokumenty i formularze, to nie jest ani zaskakujące, ani nieuzasadnione zastanawianie się, czy brat po prostu nie otrzymał błędnej porady od pracownika ONZ.

Z jakiegoś powodu badacz Towarzystwa Strażnica został poinformowany, że aby utrzymać obecny poziom dostępu, musi być przedstawicielem organizacji pozarządowej DPI. Być może próbował uzyskać dostęp do „określonych obszarów”, które były teraz niedostępne, a może został wprowadzony w błąd. Nie wiemy. Jednak ta część historii Betel jest zarówno prawdopodobna, jak i wiarygodna. Widzimy, że wiele obiektów było dostępnych wyłącznie dla organizacji pozarządowych, a zatem wyjaśnienie Betel jest całkowicie uzasadnione. Nie mamy zatem podstaw, by twierdzić, że Betel kłamie.

Brak podpisu?

Konsekwencją twierdzeń krytyka jest to, że Towarzystwo Strażnica było – w jakiś sposób – mocno zaangażowane w działalność ONZ. Niektórzy twierdzą nawet, że istniały tajne układy i negocjacje za zamkniętymi drzwiami, że ONZ i Towarzystwo współpracowały w sposób przypominający spisek. Jednak wszystko to jest jedynie fantazją. W liście Betel starają się podkreślić, że takie idee są bezsensowne i że tak zwane „tajne powiązania z Organizacją Narodów Zjednoczonych” w rzeczywistości sprowadzały się do formularza zgłoszeniowego, który nie wymagał nawet podpisu. W liście słusznie stwierdzają:

„W momencie składania pierwotnego wniosku nie był wymagany żaden podpis na formularzu.”

Wiemy, że to stwierdzenie jest prawdziwe, ponieważ posiadamy kopie formularzy rejestracyjnych organizacji pozarządowych DPI z 1991 roku i zauważamy wyraźny brak miejsca na podpis (zobacz pierwotny formularz zgłoszeniowy z 1991 roku tutaj ).

Betel wcale nie kłamał, ale pokazywał, że zwolennicy teorii spiskowych o „tajnych układach” najwyraźniej nie wiedzą, o czym mówią. Te tak zwane „tajne układy” sprowadzały się do wypełnienia formularza w celu uzyskania przepustek DPI, który nie wymagał nawet podpisu na tym pierwszym wniosku. To niewiarygodne, ale wiemy, że to prawda, ponieważ mamy dowody.

Z drugiej strony, rozważmy wniosek, który muszą wypełnić organizacje pozarządowe ECOSOC (aby uzyskać status konsultacyjny). Ich wniosek, o który Towarzystwo Strażnica nigdy się nie ubiegało, zawiera zgodę na bezpośrednie wspieranie Organizacji Narodów Zjednoczonych – z wymaganym podpisem. Gdyby wszystkie organizacje pozarządowe, nawet te zrzeszone w DPI, podpisały taki wniosek i umowę, to łatwo byłoby je znaleźć – a jednak nie ma takiej zgody w przypadku organizacji pozarządowych DPI.

Na pierwszej stronie napisano:

Wniosek o status konsultacyjny przy Radzie Gospodarczej i Społecznej

Na ostatniej stronie napisano:

Oświadczam/y, że odpowiedziałem/odpowiedzieliśmy na pytania zawarte w niniejszym formularzu zgodnie z moją/naszą najlepszą wiedzą.

Ja/My oświadczam/y, że w przypadku przyznania statusu konsultacyjnego moja/nasza organizacja będzie działać zgodnie z Kartą Narodów Zjednoczonych i rezolucją Rady Gospodarczej i Społecznej ONZ 1996/31 .

Niżej podpisany/e jest/są należycie upoważniony/a do podpisania niniejszej deklaracji.

[podpis]

To jest formularz dla organizacji pragnących uzyskać status organizacji pozarządowej ECOSOC, ale w czasach, gdy Towarzystwo Strażnica brało w nim udział, nie istniał żaden formularz z podobnymi wymaganiami dla organizacji pozarządowych DPI. Wniosek można znaleźć na stronie internetowej ONZ pod adresem http://www.un.org/esa/coordination/ngo/ (należy kliknąć „Formularze i dokumenty”, a następnie „Wniosek w języku angielskim”).

To coś więcej niż tylko „karta biblioteczna”!

Niektórzy odkryli zapisy dotyczące obecności przedstawicieli Towarzystwa Strażnica na konferencji poświęconej Holokaustowi, zorganizowanej dla organizacji pozarządowych. Cytują to jako „dowód” na to, że Betel „kłamało” i że członkostwo w organizacji pozarządowej to coś więcej niż tylko „karta biblioteczna”. Wręcz przeciwnie, taka konferencja to dokładnie ten rodzaj instytucji, który wymaga statusu organizacji pozarządowej DPI. Konferencje poświęcone takim tematom jak Holokaust są częścią „bogatej oferty bibliotecznej” oferowanej przez DPI przedstawicielom organizacji pozarządowych. Pomysł, że Towarzystwo zapisał się tylko po to, by otrzymać „kartę biblioteczną”, to w rzeczywistości fraza wymyślona przez odstępców w Internecie. Towarzystwo nie wymyśliło tego określenia, ponieważ jest ono mylące i nieprecyzyjne – co prawdopodobnie było głównym powodem, dla którego odstępcy je wymyślili.

Nie ma sprzecznych oświadczeń?

Ostatni komentarz z Betel odnośnie formularzy brzmi:

„Dokumenty rejestracyjne złożone w Organizacji Narodów Zjednoczonych, które mamy w aktach, nie zawierają żadnych oświadczeń, które byłyby sprzeczne z naszymi chrześcijańskimi przekonaniami ”.

Ponownie, po przeanalizowaniu wstępnego formularza zgłoszeniowego

 oraz kolejnych formularzy potwierdzających coroczne nominacje,

możemy stwierdzić, że jest to stwierdzenie faktyczne. Jak już wcześniej wspomnieliśmy, nigdzie nie ma „żadnych oświadczeń sprzecznych z naszymi chrześcijańskimi przekonaniami”. Nie ma tam ani słowa o wspieraniu ONZ, Karty ONZ, ani żadnej wzmianki o jakiejkolwiek rezolucji Rady Gospodarczej i Społecznej (ECOSOC).

„Ponadto Organizacja Narodów Zjednoczonych informuje organizacje pozarządowe , że „zrzeszenie organizacji pozarządowych w DPI nie oznacza ich włączenia do systemu Organizacji Narodów Zjednoczonych, ani nie uprawnia organizacji stowarzyszonych ani ich personelu do jakichkolwiek przywilejów, immunitetów lub specjalnego statusu ”.

To rzeczywiście prawdziwy cytat. Być może ONZ, DPI i jej przedstawiciele wielokrotnie wypowiadali się na ten temat, omawiając relacje z organizacjami pozarządowymi. Status DPI jako organizacji pozarządowej miał przecież zapewnić zainteresowanym organizacjom łatwy dostęp do informacji, zasobów bibliotecznych, dokumentów i wydarzeń związanych z ONZ. Pomysł, że organizacje z tym stowarzyszeniem miałyby otrzymać „przywileje, immunitety lub specjalny status” lub zostać „włączone do Organizacji Narodów Zjednoczonych” lub uczestniczyć w „partnerstwie politycznym”, jest absurdalny. Jakże komiczne jest to, że krytycy w Internecie argumentują, że status DPI jako organizacji pozarządowej Towarzystwa Strażnica gwarantował właśnie to! Jakże absurdalne są oskarżenia, że ​​status DPI jako organizacji pozarządowej oznaczał, że Towarzystwo stało się „częścią Organizacji Narodów Zjednoczonych”, a nawet „członkiem Organizacji Narodów Zjednoczonych”! Wiemy, że status DPI jako organizacji pozarządowej nie miał z tym nic wspólnego, a ktokolwiek twierdzi inaczej, nie mógłby się bardziej mylić.

Zmieniono wymagania

Przejdźmy do następnego twierdzenia zawartego w listach Betel:

Wiele lat później, bez wiedzy Ciała Kierowniczego Świadków Jehowy, Organizacja Narodów Zjednoczonych opublikowała „Kryteria stowarzyszenia”, stanowiące, że stowarzyszone organizacje pozarządowe mają obowiązek wspierać cele Organizacji Narodów Zjednoczonych .

Teraz wiemy, że to stwierdzenie jest prawdziwe. W poprzednim rozdziale widzieliśmy, jak zmieniono broszurę organizacji pozarządowych z 1994 roku. Widzieliśmy również, jak wiele osób przyznało się do zmieniającej się relacji między ONZ a jej organizacjami pozarządowymi. „Kryteria stowarzyszenia” dla organizacji pozarządowych nabrały wyraźnie innego znaczenia, dlatego broszura dla organizacji pozarządowych została zrewidowana, formularz akredytacji przekształcono w formularz odnowienia, a proces przeglądu został zainicjowany po raz pierwszy w latach 2001/2002. Wymagania i oczekiwania wobec organizacji pozarządowych DPI rzeczywiście się zmieniły, tak jak powiedział Betel. Widzimy to na własne oczy.

Dlatego nadal możemy doceniać, że Betel mówił prawdę, twierdząc, że nie posiada żadnych dokumentów ONZ, które „sprzeczne byłyby z naszymi chrześcijańskimi przekonaniami”. Ślad papierowy pokazuje, że Towarzystwo nie mogło posiadać takich sprzecznych dokumentów, ponieważ nie istniały one w tamtych latach.

„Mimo to Kryteria zrzeszania się organizacji pozarządowych – przynajmniej w ich najnowszej wersji – zawierają zapisy, z którymi nie możemy się zgodzić ”.

Ta „najnowsza wersja”, o której mówi Betel, to aktualna wersja z 2001 roku, której, jak się wydaje, Betel nigdy nie podpisał. Ta wersja, a także kolejne (zwłaszcza z 2005 roku), są stale cytowane przez krytyków, fałszywie twierdzących, że Towarzystwo jakimś magicznym sposobem podpisało ją 10 lat przed jej powstaniem.

„Po zapoznaniu się z sytuacją, nasze członkostwo jako organizacji pozarządowej zostało cofnięte, a dowód osobisty autora został zwrócony. Jesteśmy wdzięczni, że zwrócono nam uwagę na tę sprawę ”.

To stwierdzenie jest z pewnością prawdziwe. Wiemy, że w latach po tym, jak Towarzystwo po raz pierwszy złożyło wniosek o status organizacji pozarządowej DPI i otrzymało przepustki dostępu DPI, sytuacja i wymagania uległy zmianie. Kiedy Towarzystwo dowiedziało się o zmianach w 2001 roku, przepustki zostały zwrócone. Dowody, które rozpatrzyliśmy, zdają się wskazywać, że Towarzystwo postąpiło właściwie, pomimo twierdzeń przeciwników. Podziękowali nawet dziennikowi „The Guardian” za zwrócenie ich uwagi na niedawną zmianę – mimo że artykuł był ewidentnie pełen błędów i stanowił jedynie próbę przeinaczenia i ośmieszenia Świadków Jehowy.

Podsumowując

Z tego, co do tej pory rozważyliśmy, jasno wynika, że ​​listy z Betel były całkowicie zgodne z faktami. Nie są one „kłamstwami” ani „przykrywkami”, jak mogą sądzić niektórzy źle poinformowani ludzie i entuzjaści teorii spiskowych. Twierdzenie, że status organizacji pozarządowej DPI, umożliwiający dostęp do bibliotek DPI i powiązanych z nimi placówek badawczych, może być częścią jakiegoś „zakulisowego porozumienia” i „spisku”, jest po prostu śmieszne.

  • Wiemy, że pierwotny wniosek w aktach nie wymagał podpisu. To potwierdza, że ​​status organizacji pozarządowej DPI, przynajmniej w 1991 roku, był formalnością, a nie jakimś specjalnym statusem czy przywilejem, ani też nie stanowił włączenia do systemu Organizacji Narodów Zjednoczonych – jak stwierdziła sama ONZ.
  • Wiemy, że dokumenty rejestracyjne nie zawierały żadnych oświadczeń sprzecznych z naukami Świadków Jehowy, gdyż takie formularze możemy czytać również dzisiaj.
  • Wiemy, że status organizacji pozarządowej DPI był konieczny, aby uzyskać dostęp do wszystkich obiektów, dokumentów, publikacji i wydarzeń organizowanych przez DPI.
  • Wiemy, że relacje między ONZ a organizacjami pozarządowymi DPI uległy zmianie, podobnie jak wnioski, formularze i broszury, które również uległy zmianie, aby odzwierciedlić ten fakt.
  • Wiemy, że w tym samym roku, w którym dokonano rewizji dokumentów ONZ, Towarzystwo Strażnica cofnęło swój status, a nawet podziękowało tym, którzy zwrócili im na to uwagę.

W listach nie ma kłamstw. Nie ma żadnego tajnego „przykrycia”. Prawda jest taka, że ​​niektórzy mężczyźni celowo przeinaczają fakty, a niektórzy Świadkowie Jehowy dali się wciągnąć w kłamstwa i oszukańcze prezentacje przeciwników i odstępców.

Oto, co naszym zdaniem prawdopodobnie wydarzyło się w 1991 roku. Jest to zgodne ze wszystkimi dowodami, które do tej pory przedstawiliśmy:

Brat Aulicino z Betel w Nowym Jorku wielokrotnie odwiedzał siedzibę główną ONZ i otrzymywał pozwolenie na korzystanie z biblioteki. Jednak tym razem, w 1991 roku, pracownik ONZ poinformował go, że nie może korzystać z pewnych obiektów bez przepustki DPI dla organizacji pozarządowych. Być może pracownik się pomylił, a może brat próbował uzyskać dostęp do pomieszczenia, w którym obecnie znajduje się coś przeznaczonego wyłącznie dla przedstawicieli DPI dla organizacji pozarządowych. W związku z tym zwrócił się z wnioskiem o przepustkę DPI dla organizacji pozarządowych.

Wniosek został wypełniony i złożony bez podpisu. Kilka miesięcy później, w 1992 roku, przyznano status organizacji pozarządowej DPI. Towarzystwo korzystało z niego przez kolejne 10 lat, wspierając badania do artykułów w „ Przebudźcie się!” , korzystając z wysokiej jakości – i wysoce wiarygodnych – narzędzi ONZ. Później, w 2001 roku, gdy apostaci skontaktowali się z „The Guardian” i dowiedzieli się, że status organizacji pozarządowej DPI jest teraz nieodpowiedni, Towarzystwo zdało sobie sprawę, że nie może pozostać członkiem organizacji pozarządowej, jeśli takie było kryterium. Natychmiast się wycofało. Przeprowadzono dochodzenia i napisano listy z odpowiedziami na te dochodzenia. Listy te nie są „kłamstwami”. Mówią prawdę i są zgodne ze wszystkimi dowodami, jakie udało nam się znaleźć.

 

Streszczenie

  • Status organizacji pozarządowej DPI zapewnia coś więcej niż tylko dostęp do głównej biblioteki.
  • Badacz Betel najwyraźniej próbował uzyskać dostęp do obszarów lub obiektów przeznaczonych wyłącznie dla przedstawicieli organizacji pozarządowych DPI.
  • W 1991 roku złożenie wniosku było formalnością, a nie gwarancją poparcia dla ONZ ani jej Karty. Nie wymagało nawet podpisu.
  • Kiedy wymagania DPI NGO uległy zmianie i Betel o tym dowiedział się, cofnął status i zwrócił przepustki DPI NGO.
  • Listy wyjaśniające wysłane przez Betel są w pełni zgodne z faktami i dowodami w postaci dokumentów. Betel ani razu nie skłamał w tej sprawie.

Chwała Naczelnikowi. Departament Informacji

Po ujawnieniu artykułu w „Guardianie”, Biuro Informacji i Informacji ONZ (DPI) zostało zasypane wieloma prośbami o informacje w tej sprawie, zwłaszcza od byłych Świadków Jehowy. W związku z tym Paul Hoeffel, szef sekcji ds. organizacji pozarządowych DPI, napisał otwarty list w tej sprawie do wszystkich zainteresowanych tematem.

Wiele osób uważa ten list za kolejny „dowód” na to, że relacje Towarzystwa z organizacjami pozarządowymi były niewłaściwe i że Towarzystwo kłamało w tej sprawie. Czy to prawda? Co mówi ten list i dlaczego jest tak ważny? Przyjrzyjmy się mu uważnie i przekonajmy się sami.

Zaczyna się od:

„4 marca 2004 r.

Do kogo to może dotyczyć,

W ostatnim czasie Sekcja Organizacji Pozarządowych otrzymywała liczne zapytania dotyczące stowarzyszenia Towarzystwa Biblijnego i Traktatowego Strażnica w Nowym Jorku z Departamentem Informacji Publicznej (DPI). Organizacja ta złożyła wniosek o stowarzyszenie z DPI w 1991 roku i uzyskała je w 1992 roku. Akceptując stowarzyszenie z DPI, organizacja zobowiązała się do spełnienia kryteriów stowarzyszenia, w tym do poszanowania i wspierania zasad Karty Narodów Zjednoczonych oraz do zaangażowania i zapewnienia środków na prowadzenie skutecznych programów informacyjnych wśród swoich członków i szerszego grona odbiorców na temat działalności ONZ .

Wydaje się to dość obciążającym dowodem. Musimy jednak pamiętać, że oświadczenia te zostały złożone w 2004 roku i po fakcie. Jak widzieliśmy wcześniej, w żadnym z formularzy podpisanych przez Towarzystwo nie wspomniano o „poparciu i poszanowaniu zasad” Karty Narodów Zjednoczonych. Oświadczeń tych po prostu nie ma w oryginalnych formularzach. Niektórzy mogą temu zaprzeczać, ale fakty mówią same za siebie.

Oczywiście, ONZ nagle jasno określiła swoje wymagania – ponad dziesięć lat za późno. Nasuwa się zatem pytanie, dlaczego pan Hoeffel nie wyjaśnił tego wprost i nie stwierdził, że formularze z 1991 roku nie zawierały takich wymagań? Zastanawiamy się, czy DPI nie próbuje ukryć własnej nieudolności, nie umieszczając takiego oświadczenia w oryginalnym formularzu, mimo że być może powinno.

Dla przykładu, wyobraź sobie, że zapisujesz się do wypożyczalni filmów, takiej jak Blockbusters. Formularz członkostwa, który wypełniasz przy rejestracji, jest prosty i przejrzysty, uprawniając Cię do dostępu do dowolnych filmów, które chcesz. O dziwo, nie wymaga nawet podpisu. Potem, 10 lat później, wypożyczalnia filmów odwraca się i mówi: „A tak przy okazji, chociaż nie było tego na Twoim formularzu członkowskim i niczego w tej sprawie nie podpisałeś, zgodziłeś się regularnie wypożyczać filmy pornograficzne”. Co ty mówisz? Nie, to niemożliwe. Nikt nie może się odwrócić i powiedzieć „zgodziłeś się na to, zgodziłeś się na tamto” dekadę później — zwłaszcza że nigdy nie podpisałeś żadnego formularza stwierdzającego takie rzeczy. A jednak to jest dokładnie taka sama sytuacja, w jakiej znalazło się Towarzystwo Strażnica w związku z DPI i ich zmieniającymi się wymaganiami.

Szef DPI wprowadza w błąd — albo celowo próbując ukryć niedociągnięcia swojego departamentu, albo po prostu popełniając uczciwy błąd. Cytuje obowiązujące wówczas wymogi dla organizacji pozarządowej DPI z 2004 roku. Zauważ, że nie wspomina, iż takie były wymogi na początku lat 90. Dlaczego nie wyjaśnia, że ​​pierwotne wnioski nie wspominały o poparciu dla Karty Narodów Zjednoczonych, co widzimy dzisiaj? Kto tak naprawdę jest niewiarygodny i próbuje „ukryć fakty”? Czy to Towarzystwo Strażnica, którego wyjaśnienia zgadzają się z dowodami z 1991 roku? A może to nie DPI, które błędnie insynuowało, że kryteria poparcia dla ONZ jako organizacji pozarządowej DPI znajdowały się w pierwotnym wniosku — podczas gdy wiemy na pewno, że tak nie było?

„ponowne rozpowszechnianie informacji”

Dalsza część listu pana Hoeffela brzmi następująco:

W październiku 2001 roku Główny Przedstawiciel Towarzystwa Biblijnego i Traktatowego Strażnica w Nowym Jorku przy Organizacji Narodów Zjednoczonych, Giro Aulicino, zwrócił się z wnioskiem o zakończenie współpracy z DPI. W odpowiedzi na ten wniosek DPI podjęło decyzję o zerwaniu współpracy z Towarzystwem Biblijnym i Traktatowym Strażnica z dniem 9 października 2001 roku.

Informujemy, że polityką Departamentu Informacji Publicznej Organizacji Narodów Zjednoczonych jest zachowanie poufności korespondencji między Organizacją Narodów Zjednoczonych a organizacjami pozarządowymi współpracującymi z DPI . Prosimy jednak o zapoznanie się z poniższym akapitem, który znajdował się we wszystkich listach wysyłanych do organizacji pozarządowych zatwierdzonych do współpracy w 1992 roku:

„ Głównym celem współpracy organizacji pozarządowych z Departamentem Informacji Publicznej Organizacji Narodów Zjednoczonych jest redystrybucja informacji w celu zwiększenia zrozumienia przez opinię publiczną zasad, działań i osiągnięć Organizacji Narodów Zjednoczonych i jej agencji. W związku z tym ważne jest, abyście Państwo informowali nas o programie informacyjnym Waszej organizacji w kontekście Organizacji Narodów Zjednoczonych, w tym przesyłając nam numery Waszych publikacji .”

Zwróć uwagę, jak teraz cytuje wymogi z 1992 roku. Cytuje fragment, że „głównym celem… [organizacji pozarządowych DPI] jest redystrybucja informacji w celu zwiększenia zrozumienia… Organizacji Narodów Zjednoczonych”. Towarzystwo Strażnica już wcześniej było zainteresowane właśnie tym – i robiło to od dziesięcioleci, od momentu powstania ONZ.

Podczas II wojny światowej Liga Narodów praktycznie przestała funkcjonować w jakikolwiek praktyczny i znaczący sposób. Jednak czasopismo „Strażnica” przewidywało odrodzenie Ligi Narodów w nowej formie, po zinterpretowaniu treści proroctw z Objawienia. Tak – Towarzystwo Strażnica było zainteresowane edukacją społeczeństwa na temat Organizacji Narodów Zjednoczonych i jej roli w proroctwach biblijnych – jeszcze przed jej powstaniem! Ostatecznie Towarzystwo było zainteresowane edukacją społeczeństwa na temat tego, jak ONZ, wraz ze wszystkimi innymi rządami, zostanie zastąpiona Królestwem Bożym pod rządami Chrystusa. Jednak ONZ i jej działalność są nadal mało znane opinii publicznej. Dlatego Towarzystwo jest bardzo zainteresowane edukacją społeczeństwa na temat „zasad, działalności i osiągnięć Organizacji Narodów Zjednoczonych i jej agencji”. Dlatego wiemy, że Towarzystwo chętnie kontynuowałoby to, co już robiło.

Jeśli chodzi o resztę tej części listu, ciekawsze jest to, czego w nim nie ma – lub co powinien być, gdyby krytycy mieli rację – niż to, co faktycznie jest w nim napisane. Co mamy na myśli?

Pan Hoeffel chętnie cytuje ten konkretny fakt z formularza z 1992 roku, więc dlaczego nie cytuje go częściej? Dlaczego nie cytuje fragmentu, który mówi, że wniosek organizacji pozarządowej DPI wymagał poparcia ONZ i jej statutu? Byłby to ostateczny dowód na to, że Towarzystwo Strażnica wiedziało, co robi. Nie może jednak cytować wymogów z 1992 roku, ponieważ takie stwierdzenie nie istnieje. Zamiast tego cytuje wymogi z 2004 roku, a następnie wybiórczo cytuje wymogi z 1992 roku. Sprawia to błędne wrażenie, że obecne kryteria obowiązywały w 1992 roku – choć wiemy, że tak nie było. Nawiasem mówiąc, zauważamy również, że pan Hoeffel błędnie podał nazwisko przedstawiciela Betel.

Zła broszura, złe wymagania

Wracając do listu, czytamy:

„Załączamy broszurę na temat „Organizacji Narodów Zjednoczonych i organizacji pozarządowych”, która zawiera informacje na temat relacji z organizacjami pozarządowymi ”.

Dlaczego pan Hoeffel nie załączył kopii broszury z 1992 roku, która jasno wskazywała, że ​​w tamtym roku istniały kryteria wspierające ONZ i jej Kartę? Dlaczego nie skorzystał z okazji, aby to potwierdzić? Być może dlatego, że broszura z 1992 roku nic takiego nie mówiła. Wiemy, że broszura z 1994 roku nic takiego nie mówi, a zatem nie mamy podstaw, by sądzić, że znalazło się to również w broszurze z 1992 roku, o ile w ogóle została wysłana.

Na koniec pan Hoeffel przedstawia kryteria dla organizacji, które chcą stać się organizacjami pozarządowymi DPI:

Ponadto kryteria, które organizacje pozarządowe muszą spełniać, aby móc współpracować z DPI, obejmują:

* że organizacja pozarządowa podziela ideały Karty Narodów Zjednoczonych ;
* działa wyłącznie na zasadzie non-profit ;
wykazuje zainteresowanie sprawami Organizacji Narodów Zjednoczonych i posiada udowodnioną zdolność dotarcia do szerokiej lub wyspecjalizowanej publiczności , takiej jak edukatorzy, przedstawiciele mediów, decydenci i społeczność biznesowa;
* dysponuje zaangażowaniem i środkami niezbędnymi do prowadzenia skutecznych programów informacyjnych o działalności ONZ poprzez publikację newsletterów, biuletynów i broszur, organizowanie konferencji, seminariów i okrągłych stołów; oraz angażowanie mediów do współpracy.

Oczekujemy, że podzieli się Pan tymi informacjami ze swoimi zaniepokojonymi współpracownikami, ponieważ nie jesteśmy w stanie obsłużyć dziesiątek powtarzających się próśb dotyczących Towarzystwa Biblijnego i Traktatowego Strażnica, które napływają do naszych biur. Dziękujemy za zainteresowanie działalnością Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Z poważaniem,

Paul Hoeffel
Szef
Sekcji Organizacji Pozarządowych
Departament Informacji Publicznej

Wiele z powyższych kryteriów, ponownie, nie znajduje się w pierwotnym wniosku ani w rocznych formularzach dotyczących przepustek dla przedstawicieli. Innymi słowy, nie ma ich w niczym, o czym wiemy, że Towarzystwo Strażnica zostało wysłane lub podpisane w okresie działalności organizacji pozarządowej DPI. Mamy więc tutaj kolejne mylące oświadczenie DPI.

Zwróć uwagę na stwierdzenie, że organizacja pozarządowa musi „podzielać ideały Karty Narodów Zjednoczonych”. Omówiliśmy to pokrótce w poprzednim rozdziale, jednak teraz warto ponownie zapytać: „W jaki sposób prawdziwi chrześcijanie mogą podzielać ideały Karty Narodów Zjednoczonych i czy gdyby Towarzystwo zgodziło się wspierać ONZ, podważyłoby to nasze przekonania?”.

 

Streszczenie

  • Szef organizacji pozarządowej DPI cytuje wymogi z 2004 r., a nie wymogi z lat 1991/1992, które Towarzystwo Strażnica ma w swoich aktach.
  • Towarzystwo Strażnica otrzymało status organizacji pozarządowej DPI, ponieważ zajmowało się edukacją społeczeństwa na temat działalności Organizacji Narodów Zjednoczonych i jej agencji.
  • DPI dostarczyło kopię broszury z 2004 r., która jak wiemy, uległa zmianie od 1992 r. i nie zawierała wymogu, zgodnie z którym organizacje pozarządowe DPI muszą popierać ONZ i jej Kartę.

Wsparcie dla zasad

W obecnej wersji broszury DPI dla organizacji pozarządowych zadano pytanie: „Jakie są kryteria, aby organizacje pozarządowe mogły zrzeszać się w DPI? Organizacja pozarządowa musi wspierać i przestrzegać zasad Karty Narodów Zjednoczonych”. Jednak w poprzednim rozdziale widzieliśmy, że we wcześniejszych wersjach, aż do 1994 roku, broszura stwierdzała: „Kto kwalifikuje się do zrzeszania się w DPI? Organizacje non-profit, które: podzielają ideały Karty Narodów Zjednoczonych”.

Zatem wymóg wyraźnie zmienił się z podzielania tych samych ideałów, co Karta, na aktywne wspieranie jej zasad. Wiemy zatem, że Towarzystwo nigdy nie zgodziło się na sformułowanie „popierać… zasady Karty Narodów Zjednoczonych”. Mogło jednak być świadome wymogu „podzielania ideałów” Karty. Czy ten wymóg – jeśli Towarzystwo w ogóle go zaakceptowało, oczywiście – narusza nasze chrześcijańskie przekonania?

Należysz do ONZ?

Świadkowie Jehowy z pewnością nigdy nie byli częścią Organizacji Narodów Zjednoczonych, wbrew temu, co twierdzi wielu rażąco źle poinformowanych ludzi. Nawet gdy Towarzystwo Strażnica było organizacją pozarządową DPI, sama ONZ jasno oświadczyła wszystkim takim organizacjom, że „zrzeszenie organizacji pozarządowych z DPI nie oznacza ich włączenia do systemu Organizacji Narodów Zjednoczonych, ani nie uprawnia organizacji stowarzyszonych ani ich personelu do jakichkolwiek przywilejów, immunitetów czy specjalnego statusu ”. Sama idea, że ​​dostęp do zasobów DPI – choć licznych i zróżnicowanych – był rodzajem „partnerstwa politycznego” lub „sojuszu politycznego”, jak twierdzi wielu naszych krytyków, nie znajduje oparcia w rzeczywistości.

DPI nigdy nie uczyniło żadnej stowarzyszonej organizacji pozarządowej „częścią ONZ” ani nie zapewniło jej żadnego specjalnego traktowania. Mogło tak być w przypadku organizacji pozarządowych ECOSOC, ale na pewno nie w przypadku organizacji pozarządowych DPI w latach 90.!

Czy status organizacji pozarządowej DPI zyska na znaczeniu?

Niektórzy spekulowali, że „prawdziwym motywem” Towarzystwa Strażnica była chęć zdobycia uznania w oczach ONZ i innych rządów, zwłaszcza tych, które prześladowały Świadków Jehowy. Nie ma jednak absolutnie żadnych dowodów na to, że posiadanie przepustek DPI, umożliwiających dostęp do zasobów bibliotecznych, wystaw i wydarzeń, mogłoby kiedykolwiek przynieść takie korzyści. Spekulowanie, że rząd, taki jak francuski, zaprzestałby prześladowań Świadków Jehowy, ponieważ pracownicy Betel w Nowym Jorku mają dostęp do książek, audiobooków i filmów oraz mogą uczestniczyć w warsztatach edukacyjnych ONZ w budynkach w Nowym Jorku, to dziwaczna koncepcja, niemająca absolutnie żadnych dowodów ani precedensów na jej poparcie.

Jest to szczególnie istotne, biorąc pod uwagę ogromną liczbę wyroków sądów najwyższych, które Świadkowie Jehowy wygrali. Gdyby Towarzystwo Strażnica chciało uzyskać status prawny i uznanie, robiłoby to za pośrednictwem sądów, tak jak z powodzeniem robi to od dziesięcioleci. Kto by się spodziewał, że rząd ponownie rozważy prześladowanie Świadków Jehowy, skoro ich pracownicy w Nowym Jorku otrzymali od Departamentu Informacji Publicznej ONZ przepustki na pomoc w pisaniu artykułów w Przebudźcie się!? Wracając do Francji, jakie konkretnie ograniczenia prawne miałby status organizacji pozarządowej Towarzystwa w sporze dotyczącym interpretacji francuskich przepisów podatkowych?

Twierdzenie, że status organizacji pozarządowej DPI miał zapewnić jej wpływ polityczny na różne rządy, jest niczym więcej niż absurdalną spekulacją – spekulacją, którą zwykle snują osoby niebędące w stanie znać żadnych faktów.

Słowo „wsparcie”

Chociaż dowody wskazywały, że Towarzystwo Strażnica nigdy nie podpisało ani nie ukończyło żadnego dokumentu, w którym deklarowało poparcie dla Organizacji Narodów Zjednoczonych, zróbmy przez chwilę to, co robią liczni krytycy, i udawajmy, że dowody nie istnieją. Udawajmy, że mamy dowody na to, że Towarzystwo rzeczywiście podpisało dokument, w którym zobowiązało się do wspierania ONZ i zasad Karty ONZ. Jakie implikacje miałoby takie porozumienie? Czy podważałoby ono nasze chrześcijańskie przekonania?

Słowo „wsparcie” w języku angielskim jest terminem ogólnym i nie jesteśmy w stanie dokładnie zdefiniować, co ono oznacza dla ONZ. W swoich dokumentach ONZ nie precyzuje, co oznacza wspieranie ONZ i zasad jej Karty – ani w sensie praktycznym, ani filozoficznym.

Według słownika Webstera, gdy słowo „wspierać” użyte jest jako czasownik, może oznaczać „podtrzymywać lub bronić jako ważnego; dostarczać dowodów potwierdzających; działać w roli drugorzędnej lub podrzędnej”. Jakie są implikacje wspierania ONZ i jej Karty w świetle tych definicji?

Definicja wsparcia

Kiedy Towarzystwo Strażnica rozpoczęło edukowanie opinii publicznej na temat Organizacji Narodów Zjednoczonych i jej miejsca w proroctwach biblijnych od 1945 roku, można by rzec, że naszym wsparciem było „dostarczanie dowodów potwierdzających” dla ONZ, niezależnie od naszych intencji – przynajmniej w sensie edukowania opinii publicznej o tym, czym jest ONZ, jakie ma cele i jakie działania realizuje. ONZ chce, aby opinia publiczna wiedziała o jej istnieniu i znaczeniu dla świata. Dlatego nawet organizacje krytykujące niedociągnięcia ONZ mogą pozostać organizacjami pozarządowymi DPI – tak jak Towarzystwo Strażnica. Ponieważ DPI ma rozpowszechniać informacje, rozsądne jest założenie, że definicja „dostarczania dowodów potwierdzających” byłaby w tym przypadku odpowiednią definicją słowa „wsparcie”.

Prawdą jest jednak również to, że będąc „podporządkowanymi” rządom, jak nakazuje nam List do Rzymian 13, wspieramy je, gdyż działamy w „drugorzędnej lub podrzędnej roli”. Czytamy tam:

„Każdy powinien być poddany władzy, bo nikt nie istnieje bez pozwolenia Boga i to On ustanawia go na swoim miejscu. Każdy więc, kto sprzeciwia się władzy, sprzeciwia się porządkowi Bożemu , a ci, którzy to czynią, ściągną na siebie karę. … Oddajcie więc każdemu to, co mu się należy: podatek majątkowy celnikowi, cło celnikowi, a szacunek i cześć każdemu, komu to jest nakazane z racji stanowiska ”. — Rzymian 13:1-2, 7; Nowy Testament XXI wieku, Insight Press, Bristol, Wielka Brytania

Załóżmy, że definicja „utrzymywać lub bronić jako ważnego” jest tym, co oznacza słowo „wspierać”. Płacąc podatki i podporządkowując się postanowieniom Boga, prawdziwi chrześcijanie wspierają i zachęcają do rządów prawa i autorytetu wszystkich ludzkich rządów, ponieważ postępując inaczej, sprzeciwialibyśmy się postanowieniom Boga. Utrzymujemy i bronimy jako ważnego stosowania konstytucji kraju, w którym żyjemy, o ile nie jest ona sprzeczna z zasadami biblijnymi. Dotyczy to na przykład prawa do wyboru i praktykowania własnej wiary. Dotyczy to Karty Praw, jeśli mieszkasz w Stanach Zjednoczonych, Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, jeśli mieszkasz w Unii Europejskiej, oraz Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka w każdym państwie członkowskim ONZ.

Ponadto, wykorzystujemy system sądowniczy wielu krajów do promowania prawdziwego wielbienia; wielu braci i sióstr podpisuje dokumenty, które obiecują chronić konstytucję lub prawa kraju, w którym mieszkają. Tak, wspieramy i zachęcamy do rządów prawa i autorytetu rządów ustanowionych przez Boga, ponieważ „żaden” nie istnieje bez pozwolenia Boga, a „to On” ustanowił je na swoim miejscu – tak, w tym Organizacja Narodów Zjednoczonych.

Zasady karty

Choć wspieranie rządu w sensie wspierania jego ustanowionej przez Boga władzy poprzez współpracę i tak dalej może być dopuszczalne, to co ze wspieraniem zasad Karty Narodów Zjednoczonych? Zasady i cele wyrażone w Karcie to:

„aby utrzymać pokój i bezpieczeństwo międzynarodowe ; tłumić akty agresji zagrażające pokojowi na świecie; zachęcać do przyjaznych stosunków między narodami ; chronić podstawowe wolności wszystkich ludzi bez względu na rasę, płeć, język lub religię; oraz zapewnić międzynarodową współpracę w rozwiązywaniu problemów gospodarczych, społecznych i kulturalnych ”.

Czy popieramy i „aprobujemy” te zasady, czy nie? Gdybyś ich nie popierał, jakim człowiekiem byś był? W istocie, gdyby Świadkowie Jehowy jako religia nie popierali i nie aprobowali powyższych zasad, jakiej okropnej religii byśmy byli członkami?

Czy właściwe jest wspieranie ONZ w obronie wolności religijnej i praw człowieka naszych braci, pod warunkiem, że nie zostaniemy włączeni do tej organizacji? Zdecydowanie tak. Czy nie możemy promować i wspierać tych samych ideałów, nie promując ich jako Królestwa Bożego na ziemi? Zdecydowanie tak. Czy nie możemy wykorzystać systemu sądowniczego i innych środków, zarówno ONZ, jak i jej państw członkowskich, aby zapewnić wolność religijną naszym braciom? Oczywiście, że możemy.

„zgodnie z własnymi celami”

Nawet rezolucja ECOSOC z 1996 r. dotycząca pozarządowej organizacji ECOSOC udzielającej wsparcia ONZ zawiera następujące oświadczenie na temat tego typu organizacji pozarządowych (należy pamiętać, że stowarzyszenie nie było organizacją pozarządową ECOSOC):

„3. Organizacja zobowiązuje się do wspierania działalności Organizacji Narodów Zjednoczonych oraz do upowszechniania wiedzy o jej zasadach i działalności, zgodnie z własnymi celami i zadaniami oraz charakterem i zakresem jej kompetencji i działalności.”

Należy zauważyć, że nawet organizacja pozarządowa ECOSOC, która pozostaje w relacji konsultacyjnej z ONZ, nie ma obowiązku wspierania wszystkich działań ONZ. Twierdzi, że jej wsparcie musi być „zgodne z jej własnymi celami i zamierzeniami”. Oznacza to, że dana organizacja pozarządowa ECOSOC nie będzie wspierać wszystkich celów ONZ, a jedynie te „cele i zamierzenia” w „zakresie jej kompetencji i działań”.

W przypadku Świadków Jehowy te „cele i zamierzenia” dotyczyłyby wolności religijnej i praw człowieka. To jest „zakres ich kompetencji i działań”. Z pewnością nie ma nic złego we wspieraniu tego rodzaju działalności i korzystaniu z wszelkich dostępnych możliwości uzyskania pomocy. Co więcej, jeśli ta uściślona definicja „wsparcia” miałaby zastosowanie do organizacji pozarządowych o statusie konsultacyjnym ECOSOC, o ileż bardziej uściślona musi być definicja „wsparcia” w odniesieniu do organizacji pozarządowych DPI, które takiego statusu nie posiadają.

Oczywiście, jednym z głównych celów ONZ są prawa człowieka. Skoro ONZ chce przyjść z pomocą braciom prześladowanym za przekonania religijne, czyż nie powinniśmy tego poprzeć? ONZ nie zaatakowała jeszcze ludu Bożego i nie udowodniła, że ​​jest wrogiem Boga. Czyż Paweł nie odwoływał się do Rzymu, gdy był prześladowany? Tak – czyż nie wykorzystał systemu prawnego rządu, który później okazał się przepowiedzianą „obrzydliwością”, do promowania prawdziwego wielbienia?

Chrześcijański pogląd na Organizację Narodów Zjednoczonych

Strażnica z 1 października 1995 roku zawiera jasny opis naszego stosunku do Organizacji Narodów Zjednoczonych:

„W proroctwach biblijnych rządy ludzkie są często symbolizowane przez dzikie zwierzęta (Daniela 7:6, 12, 23; 8:20-22). Dlatego od wielu dziesięcioleci czasopismo Strażnica utożsamia dzikie zwierzęta z Objawienia, rozdziały 13 i 17, z dzisiejszymi rządami świata. Dotyczy to również Organizacji Narodów Zjednoczonych, przedstawionej w Objawieniu 17 jako szkarłatna bestia o siedmiu głowach i dziesięciu rogach.

Jednakże ta biblijna postawa nie toleruje żadnej formy braku szacunku wobec rządów ani ich przedstawicieli . Biblia wyraźnie stwierdza: „Każda dusza niech będzie podporządkowana władzom zwierzchnim, bo nie ma władzy, jak tylko za sprawą Boga; istniejące władze zajmują swoje względne pozycje przez Boga. Dlatego ten, kto sprzeciwia się władzy, sprzeciwia się postanowieniu Bożemu; ci, którzy się sprzeciwiają, sami poniosą karę” (Rzymian 13:1, 2).

W związku z tym Świadkowie Jehowy, zachowując ścisłą neutralność polityczną, nie ingerują w działalność rządów. Nigdy nie podżegają do rewolucji ani nie uczestniczą w aktach obywatelskiego nieposłuszeństwa . Uznają natomiast, że jakaś forma rządu jest niezbędna do utrzymania prawa i porządku w społeczeństwie ludzkim (Rzymian 13:1-7; Tytusa 3:1).

„ Świadkowie Jehowy postrzegają Organizację Narodów Zjednoczonych tak samo, jak inne organizacje rządowe na świecie . Uznają, że Organizacja Narodów Zjednoczonych istnieje nadal za przyzwoleniem Boga . Zgodnie z Biblią, Świadkowie Jehowy okazują należny szacunek wszystkim rządom i są im posłuszni, o ile posłuszeństwo to nie wymaga grzechu przeciwko Bogu” (Dzieje Apostolskie 5:29).

W 1 Liście do Koryntian 7:31 apostoł Paweł powiedział, że „ci, którzy korzystają ze świata, [powinni] być jak ci, którzy nie korzystają z niego w pełni…”. W świetle tych fragmentów Pisma Świętego, po rozważeniu tej kwestii i w świetle definicji związanych ze słowem „wspierać”, czy naprawdę byłoby błędem stwierdzenie, że zgadzasz się „wspierać” ONZ i zasady jej statutu – zwłaszcza w dziedzinie, w której specjalizuje się Towarzystwo, czyli praw człowieka i wolności religijnej? Jednak nasi bracia w Betel, po zapoznaniu się z nowym brzmieniem kryteriów ONZ dotyczących stowarzyszenia jako organizacji pozarządowej DPI, i choć pozostawanie w niej może nie być sprzeczne z Pismem Świętym, postanowili wycofać członkostwo, aby uniknąć zgorszenia innych. Czyż nie jest to godne pochwały i wyrazem miłości z ich strony?

Czy jednak, będąc organizacją pozarządową DPI, Towarzystwo celowo podejmowało dodatkowe wysiłki, aby utrzymać swój status organizacji pozarządowej DPI? Czy celowo pisało artykuły „chwalące” ONZ i jej osiągnięcia, jak twierdzą krytycy?

 

Streszczenie

  • Organizacje pozarządowe DPI nie stają się „częścią ONZ” ani „członkiem ONZ”, ani nie wchodzą w „relacje polityczne”, w ramach których organizacja pozarządowa mogłaby wpływać na politykę ONZ.
  • Gdyby Towarzystwo zgodziło się poprzeć ONZ i zasady jej statutu — czego nie zrobiło — nie naruszyłoby to zasad biblijnych.
  • Świadkowie Jehowy postrzegają ONZ tak samo jak każdy inny rząd, tak jak apostoł Paweł postrzegał Rzym.

Otwarci na propagandę?

W ramach rzekomych „tajnych porozumień” z Organizacją Narodów Zjednoczonych, jak twierdzą teoretycy spiskowi, Towarzystwo Strażnica „zgodziło się” pisać „propagandę” dla ONZ. Twierdzą, że seria artykułów opublikowanych w „Przebudźcie się! ” w latach 90. została napisana po prostu po to, by spełnić ich wymagania wobec organizacji pozarządowych – „ich część umowy”. Czy to rozsądna ocena dowodów, czy też płytkie poszlaki wskazujące na szaloną teorię spiskową?

Wcześniej pokazaliśmy, jak bardzo status organizacji pozarządowej DPI różni się od statusu organizacji pozarządowej ECOSOC i że bycie organizacją pozarządową DPI wcale nie jest „tajnym układem zakulisowym” mającym na celu stworzenie „sojuszu politycznego”, jak twierdzą niektórzy teoretycy spiskowi. Ignorują oni niewygodny fakt, że sama organizacja pozarządowa DPI nie ma wpływu politycznego na ONZ ani nie uzyskuje żadnego statusu.

Jednak jednym z wymogów stawianych każdej organizacji, która chce być organizacją pozarządową DPI i mieć dostęp do ogromnych zasobów DPI, jest ich pełne wykorzystanie. Organizacja musi wykorzystywać te zasoby przynajmniej w celu zgodnym z samym DPI – edukować opinię publiczną na temat roli i działalności ONZ. Aby udowodnić, że organizacja to robi, musi przesłać do DPI kopie swojego czasopisma.

Nie ma w tym nic złego – to dowodzi, że Towarzystwo rzeczywiście korzystało z zasobów, a nie nadużywało ich, promując wartości sprzeczne z Kartą Narodów Zjednoczonych, takie jak nazizm, rasizm czy jakiekolwiek tego typu idee. To rozsądny środek ostrożności ze strony DPI i całkowicie właściwy.

Teoretycy spiskowi widzą jednak artykuły w „ Przebudźcie się!” opublikowane w latach 90. jako część wielkiego spisku mającego na celu promowanie ONZ jako rządu światowego. Jeden z nich posunął się nawet do twierdzenia, że ​​Ciało Kierownicze odstąpiło od wiary – prawdopodobnie w wyniku infiltracji przez spiskowców z „Jednego Świata” (wpływ masonerii i Illuminati nie został wykluczony) – i teraz potajemnie czci bestię ONZ. Jeden z nich twierdzi, że Towarzystwo potajemnie zmieniło „Przebudźcie się!” , aby „stało się publikacją ONZ” , i teraz tylko „sporadycznie wspomina o Królestwie Jehowy”. Twierdzi również, że „ Przebudźcie się! ” w czasach, gdy DPI miało status organizacji pozarządowej, zawierało na swoich łamach tyle samo odniesień do ONZ, co do Królestwa Bożego. Oczywiście, każdy stały czytelnik „Przebudźcie się!” zaśmieje się z tych oskarżeń, ale czy jest w nich ziarno prawdy?

„Publikacja ONZ”?

Wzmianki o Organizacji Narodów Zjednoczonych na łamach „Przebudźcie się!” z biegiem lat nieco wzrosły. To z pewnością prawda – zwłaszcza w wiadomościach i artykułach na tematy takie jak środowisko, prawa człowieka i wolność religijna. Jeśli policzymy liczbę odniesień do słów takich jak „Narody Zjednoczone” lub „ONZ”, możemy to przedstawić na wykresie, takim jak ten . Na tym samym wykresie, dla porównania, zamieściliśmy również liczbę odniesień do „nowego systemu”, „Królestwa Chrystusa”, „nowego świata” itp.

Tabela porównująca odniesienia do ONZ i Królestwa Bożego w Przebudźcie się!

Widzimy, że wzmianki o „Narodach Zjednoczonych” (lub po prostu „ONZ”) okresowo wzrosły od około 1980 roku, podczas gdy liczba odniesień do nowego systemu pozostała praktycznie taka sama, zazwyczaj przewyższając liczbę wzmianek o ONZ. To z pewnością nie jest czasopismo, które tylko „sporadycznie wspomina o Królestwie Jehowy” ! Wiemy, że to absurdalne stwierdzenie, które przeczy niezbitym dowodom przedstawionym powyżej. W latach 90. „ Przebudźcie się!” wspominało o nowym systemie rzeczy setki razy – mniej więcej tyle samo, co w latach 80.!

Co więcej, jedyne, co ta tabela udowadnia, to to, że Organizacja Narodów Zjednoczonych — i jej liczne agencje — są wspominane w Przebudźcie się! nieco częściej w latach 90. niż w latach 70. i na początku lat 80. Nie mówi nam to wiele więcej. Na przykład, ile z tych odniesień do ONZ jest negatywnych? Prawdopodobnie całkiem sporo. Ile odniesień to zupełnie trywialne odniesienia do agencji ONZ — takie, jakie można znaleźć w artykule prasowym? Prawdopodobnie całkiem sporo. Co ważniejsze, ile z tych odniesień do ONZ lub agencji ONZ promuje ONZ jako jedyną nadzieję ludzkości na pokój? Znamy odpowiedź na to ostatnie pytanie, jak pokazano na tym wykresie po prawej .

Tak, chociaż „ Przebudźcie się!” częściej odwołuje się do ONZ, nigdy nie przedstawia ONZ jako realnego rządu światowego, a już na pewno nie jako Królestwa Bożego na ziemi. „ Przebudźcie się!” trudno nazwać „publikacją ONZ” ! Dlaczego jednak „Przebudźcie się !” częściej odwołuje się do ONZ – pozytywnie, negatywnie, czy wręcz przeciwnie? Co może być przyczyną tego wzrostu? Czy częściej odwołuje się również do jakiejkolwiek innej organizacji, rządu lub agencji?

Ameryka, Ameryka, Ameryka

„Nie czytam tych amerykańskich bzdur” – powiedział mój ojciec, kiedy próbowałem pokazać mu artykuł z „ Przebudźcie się!” , który moim zdaniem mógłby go zainteresować. Podobnie jak wielu ludzi starszego pokolenia w Wielkiej Brytanii, wszystko, co amerykańskie, jest lekceważone. W istocie, nastroje antyamerykańskie od dawna stanowią problem dla działalności kaznodziejskiej w Europie i innych częściach świata, gdzie często określa się nas mianem „amerykańskiej sekty” – kładąc nacisk na to, co amerykańskie, a nie na to, co sekciarskie.

W 2006 roku około 85% Świadków Jehowy to osoby spoza Stanów Zjednoczonych. Jednak nie zawsze tak było. Kiedyś większość Świadków pochodziła ze Stanów Zjednoczonych i to właśnie tam powstawała i była drukowana większość naszej literatury. Oznaczało to, że Strażnica  a zwłaszcza Przebudźcie się! – często koncentrowała się na wydarzeniach w Ameryce, doniesieniach medialnych oraz na tym, co ogłaszały lub zalecały amerykańskie instytucje (religijne i inne). Często irytowało to zarówno wydawców, jak i czytelników spoza USA – tak jak mojego ojca. Jednak w latach 70. sytuacja ta zaczęła się zmieniać.

Upadek Ameryki

W ciągu kilku lat „ Przebudźcie się!” zyskało znacznie bardziej międzynarodowy charakter. Artykuły o amerykańskich instytucjach (naukowych, religijnych czy politycznych) zdawały się pojawiać rzadziej, a częściej wspominano o osobach spoza Ameryki, organizacjach spoza Ameryki i krajach spoza Ameryki. Organizacje międzynarodowe działające transgranicznie, a nie tylko amerykańskie, były częściej cytowane jako źródła. Zamiast relacjonować decyzje jakiejś amerykańskiej rady zdrowia, cytowano Światową Organizację Zdrowia. Zamiast omawiać amerykańską Kartę Praw i jej związek z wolnością religijną, rozważano Międzynarodową Deklarację Praw Człowieka . Zamiast cytować jakąś amerykańską organizację ochrony środowiska, konsultowano się z organizacjami międzynarodowymi, takimi jak Greenpeace, Friends of the Earth, Światowy Fundusz na rzecz Przyrody (WWF) czy Program Środowiskowy Narodów Zjednoczonych.

Ten silny trend w magazynie „Awake”, polegający na odchodzeniu od Stanów Zjednoczonych, można zaobserwować na naszym wykresie po prawej stronie . Jak widać, liczba wzmianek o „Ameryce”, „amerykańskim”, „Stanach Zjednoczonych”, „USA”, „Nowym Jorku” i innych terminach odnoszących się do supermocarstwa znacznie spadła, podczas gdy liczba odniesień do Organizacji Narodów Zjednoczonych nieznacznie wzrosła.

Zauważysz również, że pomimo wzrostu liczby wzmianek o Organizacji Narodów Zjednoczonych, liczba wzmianek o tym rządzie nie zbliżyła się nawet do fenomenalnej liczby odniesień do Stanów Zjednoczonych Ameryki sprzed zmiany. Jednak niewielki wzrost liczby wzmianek o ONZ najwyraźniej nie zastąpił wszystkich odniesień do USA. Co więc je zastąpiło? Odpowiedź na to pytanie przedstawia poniższy wykres.

Z tego wynika, że ​​o ile zmniejszyła się liczba odniesień do USA, o tyle wzrosła liczba odniesień do Wielkiej Brytanii, Japonii, Francji, innych krajów europejskich i organizacji międzynarodowych, aby to zrekompensować – zastępując USA. Ta zmiana, wraz z niewielkim wzrostem liczby odniesień do ONZ, w pełni tłumaczy spadek liczby odniesień do Ameryki.

Dowody te wskazują, że częstsze wzmianki o Organizacji Narodów Zjednoczonych w publikacjach Towarzystwa Strażnica od lat 70. XX wieku, a nie jako część jakiegoś szalonego spisku „tajnego partnerstwa politycznego” mającego na celu wspieranie rządu światowego, wynikały z faktu, że badacze Organizacji Narodów Zjednoczonych korzystali z większej liczby źródeł międzynarodowych w artykułach w „ Przebudźcie się!” . Zamiast korzystać z amerykańskich instytucji, źródeł informacji i korespondentów, czasopismo przestawiło się na źródła międzynarodowe, w tym międzynarodowe agencje rządowe. W końcu Towarzystwo twierdziło, że jedynym powodem, dla którego stało się organizacją pozarządową DPI, był ciągły dostęp do obszernych międzynarodowych materiałów badawczych DPI, prawda?

Jak już wcześniej omawialiśmy, obecny poziom odniesień do Organizacji Narodów Zjednoczonych jest daleki od poprzedniego poziomu odniesień do amerykańskich instytucji i agencji rządowych . Czy zatem nasi teoretycy spiskowi chcieliby, abyśmy uwierzyli, że „ Przebudźcie się!” publikowało kiedyś te informacje w ramach tajnego porozumienia, by zyskać przychylność rządu Stanów Zjednoczonych? Czy nie było to raczej oznaką faktu, że autorzy i czytelnicy to głównie amerykańscy? Oczywiście, że tak. Podobnie, tendencja do większej liczby odniesień międzynarodowych i nieamerykańskich odzwierciedla nową narodowość autorów i znacznie poszerzone grono czytelników na świecie.

Czytelnicy z 230 krajów i terytoriów chcą czytać o organizacjach międzynarodowych, problemach i decyzjach rządowych, które ich dotyczą , a nie o tym, co jest dla Amerykanów ważne na co dzień (jestem pewien, że amerykańscy czytelnicy również docenią ten nowy, międzynarodowy charakter). Dlatego „Przebudźcie się!” cytują teraz więcej źródeł międzynarodowych niż kiedykolwiek wcześniej (w tym ONZ) i korzystają z korespondentów z wielu różnych krajów.

Materiały propagandowe?

Pomimo oczywistej zmiany w „ Przebudźcie się!” , teoretycy spiskowi wciąż upierają się, że wzrost liczby odniesień do ONZ w „Przebudźcie się!” był „naprawdę” spowodowany „tajnym układem za zamkniętymi drzwiami” mającym na celu promowanie „totalitarnego rządu światowego” . Twierdzą nawet, że Towarzystwo jest winne wciągnięcia braci w rzekomą „apostazję” , nakłaniając ich do rozpowszechniania „propagandy” ONZ w terenie. Czy w tym niezwykłym oskarżeniu jest ziarno prawdy?

Przyjrzyjmy się bliżej tym tak zwanym „propagandowym” materiałom i sprawdźmy, czy zarzuty te mają jakiekolwiek podstawy.

„Niebiański Rząd jest niewidzialny, ale prawdziwy”

Według jednego z oskarżycieli, „najbardziej rażącą propagandą wspierającą Organizację Narodów Zjednoczonych” był artykuł z okładki „ Przebudźcie się!” z 22 listopada 1998 roku , mówiący o Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. Został on opublikowany w 50. rocznicę podpisania deklaracji. Teoretyk spiskowy twierdzi, że artykuł został napisany w celu „nagłośnienia wydarzenia” w imieniu ONZ. Czy to prawda? Przyjrzyjmy się ostatnim akapitom artykułu. Czy promują one ONZ jako realny rząd światowy?

„Biblia pokazuje, że Stwórca jest źródłem zdolności leżących u podstaw praw człowieka, a jednocześnie informuje nas, że jest On źródłem światowego rządu, który je zapewnia. Ten niebiański rząd jest niewidzialny, ale realny . W rzeczywistości miliony ludzi, być może nieświadomie, modlą się o ten światowy rząd, wypowiadając słowa powszechnie zwane Modlitwą Pańską: „Niech przyjdzie Twoje Królestwo. Niech Twoja wola spełnia się na ziemi, jak w niebie” (Mateusza 6:10). Wyznaczonym przez Boga Głową tego rządu Królestwa jest Książę Pokoju, Jezus Chrystus (Izajasza 9:6).

Ten światowy rząd odniesie sukces w stworzeniu prawdziwie globalnej i trwałej kultury praw człowieka , między innymi poprzez całkowite wyeliminowanie wojen. Biblia prorokuje: „On [Stwórca] sprawia, że ​​wojny ustają aż po krańce ziemi. Łuk kruszy i włócznię kruszy, wozy pali w ogniu” (Psalm 46:9).

Jak szybko stanie się to na skalę globalną? Program studiów biblijnych Świadków Jehowy zawiera satysfakcjonującą odpowiedź na to pytanie . Zachęcamy do zapoznania się z nim. Jeśli prawa człowieka leżą Ci na sercu, nie będziesz zawiedziony.

Artykuł pozostawia czytelnika z pytaniem, jak „Książę Pokoju” Jezus Chrystus – a nie ONZ – stworzy „prawdziwie globalną i trwałą kulturę praw człowieka”. To trafny cel, ponieważ w poprzednich akapitach artykuł pokazuje, jak ONZ nie osiągnęła swoich celów w zakresie praw człowieka. Przede wszystkim, ta rzekoma „propaganda” ONZ głosi:

„Dla milionów ludzi na całym świecie naruszenia praw człowieka są nie do zignorowania . Ich codzienna niedola wciąż naznaczona jest dyskryminacją, ubóstwem, głodem, prześladowaniami, gwałtami, znęcaniem się nad dziećmi, niewolnictwem i gwałtowną śmiercią. Dla tych ofiar obiecujące warunki określone w ogromnej liczbie traktatów o prawach człowieka są tysiące mil od świata, który znają. W rzeczywistości, dla większości ludzkości nawet podstawowe prawa wymienione w 30 artykułach Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka pozostają niespełnioną obietnicą ”.

Zastanawiamy się, jakiego rodzaju „propaganda” w „publikacji ONZ” nazywa Deklarację Praw Człowieka ONZ „niespełnioną obietnicą” dla „większości ludzkości”. Następnie wymienia kilka obszarów, w których ONZ zawiodła, a prawa człowieka są nadal łamane na całym świecie. Obszary te wymieniono w podtytułach: „Równość dla wszystkich?”, „Dzieci bez dzieciństwa”, „Wybór i zmiana religii”, „Ból pleców, ale pusty portfel”, „Opieka medyczna dla wszystkich”. Każdy podtytuł opisuje, jak ONZ nie osiągnęła swoich celów w każdym z tych obszarów. Oczywiście, zwolennicy teorii spiskowych nie powiedzą ci o tej części artykułu.

Chociaż artykuł z pewnością informuje nas o ONZ, z pewnością nie popiera ani nie promuje jej jako realnego rządu światowego . Jedyne, co zdaje się promować, to bezpłatny program studiów biblijnych Świadków Jehowy. Oczywiście, z pewnością wskazuje on na rząd światowy jako rozwiązanie problemu łamania praw człowieka – ale tym rządem jest Królestwo Boże, a nie Organizacja Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku. Jak wielokrotnie cytowało Towarzystwo Strażnica w odniesieniu do wysiłków rządów ludzkich:

„Do człowieka, który idzie, nie należy nawet kierowanie swoim krokiem” – Jeremiasz 10:23

„ludzkość będzie zjednoczona w czystym wielbieniu”

Kilka miesięcy po publikacji powyższego artykułu, w „ Przebudźcie się!” ukazał się artykuł zatytułowany „ Nietolerancja religijna dzisiaj ”. Teoretycy spiskowi twierdzą, że publikacja ta „jawnie schlebiała Organizacji Narodów Zjednoczonych w kwestii ochrony praw Świadków Jehowy” . Czy jest to rozsądne założenie, czy też rozumowanie indukcyjne, mające na celu dojście do wniosku, który już się sformułowało?

Po pierwsze, artykuł rozważa, jak nietolerancja religijna stanowi problem we współczesnym świecie. Cytuje pięć źródeł ONZ, jedną gazetę, trzy książki i profesora uniwersyteckiego. Kolejna część artykułu omawia historię prześladowań chrześcijan, począwszy od I wieku n.e. Cytuje jedną książkę historyczną, jedną encyklopedię, jedną książkę o wolności religijnej, jednego sędziego, cztery inne czasopisma, pięć gazet, posła, jednego profesora i jednego lekarza, pięć postaci historycznych, które broniły wolności religijnej, a na koniec jedno źródło ONZ. Kolejny artykuł z serii cytuje trzy źródła ONZ, dwie gazety, książkę o demokracji i Biblię pięć razy. Ostatni artykuł cytuje jedną gazetę, trzy źródła ONZ i Biblię dwa razy.

Jak kończy się artykuł? Czy mówi, że ONZ rozwiąże problemy tolerancji religijnej? Czy apeluje do ONZ o interwencję i obronę Świadków Jehowy? Nie, ale kończy się w następujący sposób:

Biblia obiecuje, że wkrótce ludzkość zjednoczy się w czystym wielbieniu jedynego prawdziwego Boga . Ta jedność doprowadzi do prawdziwego, ogólnoświatowego braterstwa, w którym będzie panował szacunek dla innych. Ludzie nie będą już nękani niewiedzą, ponieważ Królestwo Boże będzie nauczać ich dróg Jehowy , zaspokajając w ten sposób ich intelektualne, emocjonalne i duchowe potrzeby. (Izajasza 11:9; 30:21; 54:13). Prawdziwa równość i wolność ogarną ziemię. (2 Koryntian 3:17). Zdobywając dokładne zrozumienie zamierzeń Boga wobec ludzkości, możesz przeciwstawić się niewiedzy i nietolerancji .

W przeszłości Świadkowie Jehowy podejmowali wiele wysiłków, aby skłonić rządy do zmiany zdania. Walczyli w sądach, nawet w najwyższych instancjach w kraju. Inicjowali kampanie pisania listów, aby wypuścić braci z więzień. Publikowali artykuły celowo krytykujące politykę niektórych rządów, na przykład w Malawi i Singapurze. Prowadzili specjalne kampanie z specjalnie drukowanymi ulotkami, jak miało to miejsce we Francji z ulotką „ Ludzie Francji – jesteście oszukiwani!”. Na całym świecie podejmowano niezliczone inicjatywy mające na celu zapewnienie Świadkom Jehowy wolności religijnej.

Seria artykułów, które rozważaliśmy powyżej, była niezwykle wyważona i dobrze napisana, ukazując problem dzisiejszej nietolerancji religijnej i to, jak „w wielu krajach, gdzie nietolerancja i dyskryminacja są trudną rzeczywistością, niezliczone miliony ludzi nie korzystają dziś z wolności religijnej”. Jeśli chcemy zaapelować do ONZ o pomoc w ochronie naszych praw, zrobilibyśmy to bezpośrednio, a nie pisząc artykuł z nadzieją, że zadowoli ich on w taki sposób, że nas ochronią. Kiedy oskarżyciel twierdzi, że artykuły te zostały napisane specjalnie po to, by „jawnie schlebiać Organizacji Narodów Zjednoczonych w obronie praw Świadków Jehowy” , uważamy to za bezpodstawne domniemanie. Jesteśmy w pełni zdolni do obrony własnych praw, a ONZ i tak jest już zaangażowana w ochronę praw wszystkich mniejszości religijnych. Najbardziej rozsądnym wnioskiem jest to, że Towarzystwo dobrze wykorzystywało bogate zasoby biblioteczne ONZ do pisania wysokiej jakości artykułów dla Przebudźcie się!, takich jak ten, zgodnie z ich twierdzeniami.

„rząd niebiański… ostateczne rozwiązanie”

Odnośnie wydania Przebudźcie się! z 8 listopada 1999 r. oskarżyciel stwierdza: „Większość ludzi prawdopodobnie nawet nie wie, że istnieje taka agencja jak Komisja Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków. Towarzystwo Strażnica zadbało jednak o to, aby jego czytelnicy zostali poinformowani – choćby powierzchownie – o istnieniu nawet mniej znanych agencji ONZ”.

Czy „ Przebudźcie się!” informuje swoich czytelników o „nieznanych agencjach ONZ” w celu „promowania swojej globalnej agendy” , jak twierdzi oskarżyciel w innym miejscu? A może „Przebudźcie się!” cytuje tę agencję, ponieważ jest międzynarodowa, wiarygodna i rzetelna? Oto ostatnie akapity tego samego czasopisma „Przebudźcie się! ”. Przeczytajcie i sami oceńcie, czy promuje ono Królestwo Boże, czy „globalną agendę” ONZ :

„Aby wygrać wojnę z narkotykami, konieczne jest globalne rozwiązanie, ponieważ problem ten już ma charakter globalny. W tym kontekście Komisja Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków zauważa: „Podczas gdy nadużywanie narkotyków, handel narkotykami i przestępczość związana z tym problemem były w większości krajów postrzegane jako jedno z głównych zagrożeń dla bezpieczeństwa, społeczeństwo było mniej świadome faktu, że nielegalne narkotyki stanowią problem globalny, którego nie da się już rozwiązać wyłącznie działaniami krajowymi ”.

Ale czy rządy świata zjednoczą się, aby wykorzenić tę globalną plagę? Dotychczasowe rezultaty nie napawają optymizmem. Biblia wskazuje jednak na niebiański rząd, który przekroczy granice państwowe, jako ostateczne rozwiązanie. Biblia zapewnia nas, że Królestwo Boże, rządzone przez Jezusa Chrystusa, będzie trwać „na wieki wieków” (Objawienie 11:15). Dlatego pod panowaniem Królestwa Bożego boska edukacja sprawi, że popyt na narkotyki zniknie (Izajasza 54:13). A problemy społeczne i emocjonalne, które obecnie stanowią żyzny grunt dla nadużywania narkotyków, znikną na zawsze (Psalm 55:22; 72:12; Micheasza 4:4).

Potrzebujesz pomocy?

Nawet teraz nadzieja na Królestwo Boże w rękach Chrystusa motywuje ludzi do powiedzenia „nie” narkotykom . Jeśli chcesz uzyskać więcej informacji, skontaktuj się ze Świadkami Jehowy w swojej okolicy.

Nie trzeba dodawać, że moglibyśmy tak wymieniać w nieskończoność. Jeśli chcesz zobaczyć więcej tak zwanych przykładów „propagandy ONZ”, zajrzyj do dodatku zatytułowanego „ Więcej o artykułach Przebudźcie się! ” .

Teraz należy zadać pytanie: czy te artykuły promują ONZ, czy Królestwo Boże jako nadzieję dla ludzkości? Wszystkie, bez wyjątku, pokazują, jak Królestwo Boże odniesie sukces w rozwiązaniu problemów ludzkości, w których ONZ i wszystkie rządy ludzkie zawiodły. Autorzy odnoszą się do ONZ i wszystkich rządów z szacunkiem, jednocześnie uznając ich szczerość i pragnienie poprawy świata. Taktownie głoszą przesłanie Królestwa Bożego, aby nie zniechęcić czytelników do jego lektury.

Kolejnym istotnym pytaniem jest, czy autor powyższych oskarżeń rzeczywiście przeczytał całe artykuły, czy też po prostu ma na celu przeinaczenie faktów. Czy naprawdę powinniśmy oczekiwać, że każdy artykuł o ONZ będzie kończył się stwierdzeniem, że ONZ jest dziką bestią i zostanie ostatecznie zniszczona przez Królestwo Boże? To absurd. Z pewnością jednak w latach 90. pojawiło się kilka artykułów, które właśnie to robiły. — Zobacz Przebudźcie się! z 8 grudnia 1990 i 8 lipca 1996; a także Strażnicę z 1 maja 1993 i 1 października 1995.

Artykuły sprzed 1991 roku

A co z artykułami Strażnicy i Przebudźcie się! napisanymi przed i po przekształceniu Towarzystwa w organizację pozarządową DPI? Czy były jakieś artykuły, które, gdyby zostały opublikowane w latach 1991-2001, zostałyby teraz uznane przez internetowych teoretyków spiskowych za „propagandę ONZ”? Z pewnością!

Artykuł, który z pewnością można by uznać za „propagandę” wydrukowaną jako „część umowy” z ONZ, ukazał się w „ Przebudźcie się! ” z 22 lutego 1979 roku . Czy analizując ten artykuł, mamy zakładać, że Towarzystwo Strażnica przez 12 lat planowało przekształcenie się w organizację pozarządową DPI współpracującą z ONZ i w ten sposób zaczęło pisać „propagandę ONZ”?

Oto kilka cytatów z tego artykułu. Czytając go, wyobraź sobie, jakie oskarżenia mógłby wysunąć zwolennik teorii spiskowych.

„Godziwe cele

Cele Organizacji Narodów Zjednoczonych są godne pochwały . „Celem Organizacji Narodów Zjednoczonych jest”, jak głosi jej Karta, „utrzymanie międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa”.

Artykuł 55 Karty stanowi: „W celu stworzenia warunków stabilności i dobrobytu, niezbędnych do pokojowych i przyjaznych stosunków między narodami, opartych na poszanowaniu zasady równości praw i samostanowienia ludów, Organizacja Narodów Zjednoczonych będzie promować: a) wyższy poziom życia, pełne zatrudnienie oraz warunki postępu i rozwoju gospodarczego i społecznego; b) rozwiązywanie międzynarodowych problemów gospodarczych, społecznych, zdrowotnych i innych z nimi związanych; oraz międzynarodową współpracę kulturalną i edukacyjną; oraz c) powszechne poszanowanie i przestrzeganie praw człowieka i podstawowych wolności dla wszystkich bez względu na rasę, płeć, język lub religię”.

Cele były szczytne, ale w jakim stopniu zostały osiągnięte? W jakim stopniu można je osiągnąć? Artykuł w „Frankfurter Allgemeine Zeitung” z 1965 roku zwrócił uwagę na pewne fakty, które nadal obowiązują, 14 lat później: „Bilans dwudziestu lat historii ONZ i długa lista środków pojednawczych i mediacyjnych pokazuje, że Organizacja Narodów Zjednoczonych odnosiła sukcesy w sprawach, w których „supermocarstwa” nie były bezpośrednio zaangażowane”.

W artykule zwrócono uwagę na doskonałą pracę wykonywaną przez organy Organizacji Narodów Zjednoczonych w innych dziedzinach , na przykład przez Światową Organizację Zdrowia (WHO), Organizację Narodów Zjednoczonych do spraw Oświaty, Nauki i Kultury (UNESCO), Fundusz Narodów Zjednoczonych na rzecz Dzieci (UNICEF) i wiele innych .

Istnieją na przykład agencje ONZ zajmujące się pokojowym wykorzystaniem przestrzeni kosmicznej, energii atomowej i dna morskiego. Rozważane są również kwestie środowiska, rozwoju przemysłowego i gospodarczego. Istnieje Fundusz Narodów Zjednoczonych ds. Kontroli Narkotyków. Wiele zrobiono w zakresie pomocy ofiarom klęsk żywiołowych. Jednym z najbardziej niezwykłych osiągnięć było zaspokojenie potrzeb milionów uchodźców z Bangladeszu po wojnie z Pakistanem.

Komitet ds. Zapobiegania i Kontroli Przestępczości również wykonał świetną pracę. Pierwsza duża konferencja międzyrządowa poświęcona wyłącznie kobietom została zorganizowana przez tę organizację w Meksyku w 1975 roku.

Oto inny przykład, artykuł z czasopisma „Przebudźcie się!” z 8 grudnia 1974 r. zatytułowany „Co mówią biedne narody” :

„Wiosną 1974 roku kraje „słabo rozwinięte” zorganizowały specjalną sesję Zgromadzenia Ogólnego ONZ . Ta trzytygodniowa sesja poświęcona była ich problemom, zwłaszcza wykorzystaniu ich surowców przez kraje bogatsze”.

Sekretarz Generalny ONZ Kurt Waldheim odpowiada :

„Najbardziej druzgocącym oskarżeniem naszej obecnej cywilizacji światowej jest utrzymujące się skrajne, powszechne ubóstwo wśród dwóch trzecich populacji świata”.

„Jest obecna w każdym aspekcie życia w krajach rozwijających się: w niedożywieniu dzieci, epidemiach chorób, powszechnym bezrobociu, niskim wskaźniku alfabetyzacji i przeludnieniu miast”.

Ach, teraz staje się to jaśniejsze. Towarzystwo Strażnica przez 17 lat snuło spisek, aby rozpowszechniać informacje dla ONZ i stać się organizacją pozarządową DPI! To wręcz komiczne. Nie trzeba dodawać, że są inne, i oczywiście wszystkie artykuły kończą się, jak powiedzą oskarżyciele, „symbolicznymi” odniesieniami do Królestwa Bożego i tego, że dokona ono tego, czego nie udało się osiągnąć rządom stworzonym przez człowieka.

Artykuły po 2001 roku

Czy publikacje Towarzystwa Strażnica pokazują zmianę od czasu wycofania się z członkostwa jako organizacja pozarządowa DPI? Czy artykuły, które tam publikowano, byłyby nadal postrzegane jako „propaganda ONZ”, gdyby Towarzystwo nadal było organizacją pozarządową DPI? Przyjrzyjmy się niektórym z tych artykułów w czasopiśmie „Przebudźcie się!” od 2001 roku.

Jednym z niedawnych przykładów jest artykuł z okładki „Przebudźcie się! ” z 22 marca 2005 roku pt. „Góry niezbędne dla życia na Ziemi” . Oto cytat z tego artykułu:

„ Program Środowiskowy Narodów Zjednoczonych sponsorował Międzynarodowy Rok Gór 2002. Aby podkreślić zależność ludzkości od gór, organizatorzy ukuli hasło „Wszyscy jesteśmy ludźmi gór”. Ich celem było zwiększenie świadomości problemów, z jakimi borykają się góry na świecie , i poszukiwanie rozwiązań, które mogłyby je chronić. Ta troska jest uzasadniona…”

Wspomina się również o dokonaniach ONZ i, jak zawsze, artykuł kończy się pytaniem o to, czego dokona Królestwo Boże. Czy nie można po prostu usłyszeć oskarżeń: „Większość ludzi nawet nie wiedziała, że ​​rok 2002 był Międzynarodowym Rokiem Gór. Ale tutaj Strażnica ponownie zadbała o to, aby jej czytelnicy byli świadomi nawet mniej znanych Lat Międzynarodowych”. Czyż nie jest to dokładnie to, co by tu powiedziano?

Innym przykładem jest artykuł z „Przebudźcie się!” z 8 stycznia 2005 roku pt. „ Czy planetę Ziemię można uratować?”. Oto cytat z tego artykułu:

„To prawda, że ​​światowi przywódcy poczynili godne pochwały wysiłki w celu ograniczenia zanieczyszczenia , wylesiania i innych problemów środowiskowych. Począwszy od Konferencji Narodów Zjednoczonych w sprawie Środowiska Człowieka w 1972 roku, a następnie kolejnych konferencji organizowanych regularnie, aż 163 państwa spotkały się, aby zatwierdzić plany działania ”.

Wyobraźcie sobie, gdyby to zostało napisane w latach 90., bez wątpienia usłyszelibyśmy te same, stare, nudne oskarżenia o spisek i oszustwo od oskarżycieli: „To kolejna ogólnoświatowa propaganda ONZ! Chwalą konferencję z 1972 roku i tak zwane godne pochwały wysiłki ONZ!”.

Warto też rozważyć artykuł z „ Przebudźcie się! ” z 22 lutego 2003 roku pt. „Niedożywienie – cichy stan wyjątkowy” . Jak można się domyślić po tytule, wiele w nim odniesień do ONZ. Oto jeden z nich, który z pewnością zostałby uznany za „dowód”, gdyby został napisany w czasie, gdy Towarzystwo miało status organizacji pozarządowej DPI:

„…w 1996 roku Światowy Szczyt Żywnościowy Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) postawił sobie za cel zmniejszenie liczby niedożywionych ludzi na świecie o połowę – około 400 milionów – do roku 2015. Należy pochwalić fakt, że poczyniono pewne postępy ”.

Słuchajcie! Czy słyszycie te oskarżycielskie stwierdzenia o rażącym sposobie, w jaki Strażnica promuje cele ONZ i informuje nas o proponowanych przez ONZ rozwiązaniach w ramach swojej globalnej agendy?

Weźmy jeszcze jeden, ostatni przykład, choć moglibyśmy tak wymieniać bez końca. Weźmy pod uwagę artykuł z „Przebudźcie się! ” z 22 lutego 2005 roku pt . „Rola matek jako edukatorek” . Dział Redakcji ma tu czelność umieścić zdjęcie Sekretarza Generalnego ONZ, Kofiego Annana, i zacytować jego słowa o kobietach na środku strony 5! Czy nie słyszycie tych oskarżeń? „Jakiż cel mogłoby to mieć, jeśli nie promowanie ONZ i jej agendy?”

Faktem jest jednak, że wszystkie te artykuły zostały napisane po 2001 roku, kiedy Towarzystwo Strażnica cofnęło status organizacji pozarządowej DPI. Być może ktoś powinien im powiedzieć, że mogą zaprzestać „rażącej propagandy na rzecz ONZ”, skoro nie muszą już rozpowszechniać takich informacji w ramach „zakulisowego układu” . To z pewnością absurdalne stwierdzenie, ale dobrze pokazuje, jak absurdalne są wcześniejsze oskarżenia o celowe publikowanie przez Towarzystwo Strażnica „propagandy ONZ” i rzekome przekształcenie „ Przebudźcie się! ” w „publikację ONZ” , aby spełnić wymogi ONZ.

Każdy artykuł poświęcony ONZ zawsze kończył się stwierdzeniem, że to Królestwo Boże, a nie ONZ, rozwiąże wszystkie problemy ludzkości. Poza tym artykuły o dokładnie tych samych poglądach były publikowane zarówno przed, jak i po latach istnienia organizacji pozarządowej DPI.

Wniosek, po wysłuchaniu wszystkiego

Podsumowując, czy my, Świadkowie Jehowy, rozpowszechnialiśmy informacje o ONZ? Oczywiście, że tak. Robiliśmy to na długo przed tym, zanim staliśmy się organizacją pozarządową DPI – jeszcze przed powstaniem ONZ – i nadal to robimy do dziś. Czy przekazaliśmy nasze publikacje ONZ jako dowód naszej zgody na wymogi DPI? Tak, i dlaczego nie? Takie postanowienie było rozsądnym środkiem ostrożności ze strony DPI ONZ, mającym na celu zapewnienie, że ich obiekty nie będą wykorzystywane przez niepożądane organizacje, które „przyczyniają się do propagowania ideologii nazistowskiej oraz dyskryminacji rasowej i/lub religijnej”. Są to słowa rezolucji ONZ w tej sprawie, a nie nasze.

Co więcej, wszystkie artykuły wskazują na Królestwo Boże! Czy pisanie uczciwych artykułów o ONZ, pokazujących, jak Królestwo Boże odniesie sukces tam, gdzie ONZ poniosła porażkę, czyni nas politycznym partnerem ONZ? Czy to oznacza, że ​​jesteśmy winni drukowania „propagandy” w celu promowania ich „globalnego programu”? Wierzymy, że rozsądna odpowiedź brzmi stanowcze „nie”, a zwolennicy teorii spiskowych interpretują dowody tak, jak chcą.

Przeciwnicy podkreślają jednak inne stwierdzenia w czasopismach. Twierdzą, że te stwierdzenia pokazują, że nasze Towarzystwo „potępiło się” za przekształcenie się w organizację pozarządową DPI i że naruszyło własne standardy. Jakie to stwierdzenia? Czy tym razem przeciwnicy mają rację, czy też te argumenty są mylące?

 

Streszczenie

  • Odniesienia do Królestwa Bożego w Przebudźcie się! pozostały praktycznie takie same w latach 80. i 90. XX wieku.
  • Odniesienia do Ameryki znacznie zmalały od 1970 roku.
  • Aby to zrekompensować, zwiększono liczbę odniesień do innych krajów i agencji międzynarodowych. Dotyczy to również ONZ.
  • Wszelka rzekoma „propaganda” ONZ pokazuje, że Królestwo Boże odniesie sukces tam, gdzie ONZ wciąż działa lub poniosła porażkę.
  • Artykuły o dokładnie tych samych treściach ukazały się zarówno przed, jak i po uzyskaniu statusu organizacji pozarządowej DPI.
  • Ani razu w „ Przebudźcie się!” nie przedstawiono Organizacji Narodów Zjednoczonych jako rozwiązania jakiegokolwiek problemu ludzkości.

Samopotępienie?

Oprócz udawania, że ​​Towarzystwo Strażnica podpisało dokumenty, których nigdy nie podpisało, zgodziło się na kryteria, na które nigdy nie przystało, udając, że nie ma różnicy między organizacjami pozarządowymi ECOSOC a DPI oraz udając, że Przebudźcie się! rozpowszechniało propagandę jednego świata, oskarżyciele twierdzą również, że Towarzystwo „potępiło się” w tej sprawie. Jak to możliwe?

„Wspaniale jest zatrzymać się w YMCA…”

Najpopularniejszym argumentem jest to, że Towarzystwo Strażnica okazało się hipokrytą ze względu na swoją politykę dotyczącą członkostwa w Stowarzyszeniu Chrześcijańskiej Młodzieży Męskiej (YMCA). W numerze Strażnicy z 1 stycznia 1979 roku wyjaśniono:

Przystępując do YMCA jako członek, osoba akceptuje lub popiera ogólne cele i zasady organizacji. Nie płaci po prostu za coś, co otrzymuje, na przykład kupując rzeczy sprzedawane publicznie w sklepie. (Por. 1 Koryntian 8:10; 10:25). Członkostwo nie jest też jedynie przepustką, jak w przypadku zakupu biletu do teatru. Członkostwo oznacza, że ​​staje się integralną częścią tej organizacji, której celem są określone cele religijne, w tym promowanie międzywyznaniowości . Zatem, dla Świadka Jehowy członkostwo w tak zwanym „chrześcijańskim” stowarzyszeniu byłoby równoznaczne z odstępstwem . Niektórzy nie zostają członkami, lecz uiszczają jednorazową opłatę wstępu, postrzegając to jako zwykłą opłatę za dostępną usługę komercyjną. Nawet w tym kontekście warto rozważyć, czy takie postępowanie nie wpłynie negatywnie na sumienia innych. (1 Kor. 8:11-13)

Argument ten wygląda mniej więcej tak: jeśli z jednej strony Towarzystwo może powiedzieć, że członkostwo w YMCA oznacza, że ​​stajesz się „integralną częścią” tej organizacji, co jest równoznaczne z „apostazją”, to z pewnością status organizacji pozarządowej Towarzystwa oznacza, że ​​stało się ono „integralną częścią” ONZ i w związku z tym dopuściło się apostazji według własnych standardów.

Czy to słuszna uwaga? Niezupełnie, nie. Po pierwsze, kiedy zostajesz członkiem YMCA – międzywyznaniowej grupy „chrześcijańskiej” – jesteś uznawany za „integralnego” członka tej organizacji, trochę tak, jak wtedy, gdy przyjmujesz chrzest i stajesz się częścią Świadków Jehowy. Czy tak jest w przypadku organizacji pozarządowych DPI? Nie, wręcz przeciwnie, sama ONZ wyraźnie zabrania im:

„powiązanie organizacji pozarządowych z DPI nie oznacza ich włączenia do systemu Narodów Zjednoczonych”

Porównywanie tych dwóch sytuacji jest jak porównywanie jabłek z pomarańczami. Organizacje pozarządowe nie stają się „integralną częścią” ONZ – nie, nawet gdyby chciały , i to są słowa ONZ – nie nasze.

Co więcej, YMCA jest fałszywą organizacją religijną – ONZ nią nie jest. Chociaż Biblia nakazuje nam podporządkowywać się światowym rządom poprzez przestrzeganie prawa, płacenie podatków, rejestrowanie się w określonych programach i wykorzystywanie rządów do „legalnego ustanowienia” działalności kaznodziejskiej, Biblia nie nakłada na nas żadnych takich zobowiązań wobec żadnej z fałszywych religii na tym świecie. Objawienie 18:4 nakazuje nam „wyjść spośród” fałszywych religii, podczas gdy List do Rzymian 13:1 mówi o „podporządkowaniu się” rządowi. Wykorzystywanie programów i udogodnień rządowych dla naszego dobra nie może być porównywane z korzystaniem z podobnych rzeczy pochodzących z fałszywych religii.

Stowarzyszenie nie dopuściło się apostazji według własnych standardów — przeciwnicy po prostu tuszują różnice między organizacjami rządowymi i religijnymi i zamiatają pod dywan to, co powiedziała sama ONZ, gdy staje się to niewygodne.

Katolickie organizacje pozarządowe potępione przez Strażnicę

Inny popularny argument powołuje się na numer Strażnicy z 1 czerwca 1991 roku, aby pokazać, jak Towarzystwo rzekomo samo się potępiło. Stwierdza się w nim:

„Niedawno wydana książka daje pewien obraz, stwierdzając: „ W ONZ reprezentowane są nie mniej niż dwadzieścia cztery organizacje katolickie . Wielu światowych przywódców religijnych odwiedziło tę organizację międzynarodową. Najbardziej pamiętne były wizyty Jego Świątobliwości Papieża Pawła VI podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ w 1965 roku oraz Papieża Jana Pawła II w 1979 roku. Wiele religii ma specjalne inwokacje, modlitwy, hymny i nabożeństwa dla Organizacji Narodów Zjednoczonych. Najważniejszymi przykładami są katolicyzm, unitariańsko-uniwersalistyczny, baptystyczny i bahaizm”.

Kontekst tego cytatu pokazuje, że te dwadzieścia cztery organizacje katolickie były reprezentowane w ONZ przez organizacje pozarządowe. Oskarżyciele twierdzą następnie, że Towarzystwo było hipokrytą, potępiając katolików za bycie organizacjami pozarządowymi ONZ, podczas gdy w tym samym roku samo ubiegało się o status organizacji pozarządowej. Czy jednak jest to prawda? Oczywiście, że nie.

W poprzednim rozdziale omówiliśmy, jak apostaci próbują ukryć różnicę między organizacjami pozarządowymi ECOSOC (które konsultują się z ONZ w sprawie swojej polityki) a organizacjami pozarządowymi DPI (które mają dostęp do materiałów badawczych ONZ) – przy czym jeden z prominentnych apostatów ignorancko twierdzi, że różnica ta jest „nieistotna”. W tym przypadku stosowana jest ta sama stara taktyka.

Z dostępnych online rejestrów ONZ wynika, że ​​Kościół katolicki ma wiele organizacji zarejestrowanych jako organizacje pozarządowe ECOSOC o statusie konsultacyjnym. Organizacje te mają wpływ na decyzje i kształtowanie polityki w Organizacji Narodów Zjednoczonych. Towarzystwo Strażnica nigdy nie było organizacją pozarządową ECOSOC, więc argument, że Towarzystwo potępiło samo siebie, potępiając katolickie organizacje pozarządowe, opiera się jedynie na celowym przeinaczaniu faktów.

 

Streszczenie

  • Członkostwo w YMCA oznacza, że ​​stajesz się częścią tej organizacji.
  • ONZ uważa, że ​​status organizacji pozarządowej DPI nie włącza organizacji pozarządowej do systemu ONZ.
  • YMCA jest organizacją religijną, ONZ nie.
  • Biblia mówi, że możemy posługiwać się rządami świata w celu szerzenia dobrej nowiny, nie pozwala nam jednak czynić tego samego w przypadku fałszywych religii.
  • Strażnica potępiła Kościół Katolicki za ingerencję w politykę .
  • Kościół katolicki do dziś zrzesza ponad 20 organizacji pozarządowych ECOSOC, które posiadają status konsultacyjny przy ONZ.
  • Towarzystwo Strażnica było kiedyś organizacją pozarządową DPI (Division Independent Institution) — niemającą żadnych wpływów politycznych — zanim się wycofało.
  • Oskarżyciele udają, że nie ma żadnej praktycznej różnicy między statusem obu organizacji pozarządowych.

Weź pod uwagę źródło

Istnieje wiele stron internetowych promujących teorię spiskową o organizacjach pozarządowych. Ich twierdzenia obejmują zarówno zwykłe nieścisłości faktyczne, jak na przykład beznadziejnie błędne twierdzenia autorów, którzy twierdzą, że Strażnica „przystąpiła do ONZ” lub „stała się członkiem ONZ” (co oczywiście mogą zrobić tylko państwa) – jak i bardziej sprytne osoby, które przeinaczają dowody, ignorują wybrane fragmenty i wykorzystują emocje, aby promować własne cele.

Rozważymy tylko jednego z tych ostatnich typów autorów, pana Roberta Kinga z Michigan, USA. Dlaczego ta osoba? Ten wykluczony człowiek zrobił niezwykle wiele, aby promować teorię spiskową organizacji pozarządowych i potępić Świadków Jehowy w Internecie. Ponadto wydał tysiące dolarów na wysyłanie listów do starszych każdego zboru Świadków Jehowy w Stanach Zjednoczonych, niektórych zborów w Wielkiej Brytanii i wszystkich biur oddziałów na całym świecie, aby promować swoje idee. Co więcej, napisał książkę zatytułowaną „ Jehowa sam został królem” , której rozprowadził dziesiątki tysięcy egzemplarzy. Jeśli Ty lub ktoś, kogo znasz, otrzymał jeden z jego listów lub egzemplarz jego książki — poniższe informacje mogą Cię bardzo zainteresować.

Artykuł w „ Przebudźcie się!” ostrzegający czytelników przed skutkami propagandy, radził im zadać sobie następujące pytanie:

„Jaki jest motyw tego przesłania? … spróbuj sprawdzić reputację tych, którzy je wypowiadają. Czy są znani z mówienia prawdy? … Dlaczego miałbyś uważać tę osobę – organizację lub publikację – za posiadającą specjalistyczną wiedzę lub wiarygodne informacje na dany temat?”

To rozsądna rada. Ponieważ pan King jest jednym z głównych propagatorów teorii spiskowych o organizacjach pozarządowych, należy zadać mu poważne pytania, dowiedzieć się o jego dotychczasowych dokonaniach i czy jest wiarygodnym źródłem informacji.

„Sam Jehowa wybrał Króla”

Robert King z Michigan w USA uważa się za „strażnika”, czyli proroka Boga. W internecie posługuje się pseudonimem „e-Strażnik”. Wierzy, że Pismo Święte przepowiedziało, że pojawi się jako współczesne wypełnienie proroctwa Ezechiela. Własnymi słowami opisuje swoją domniemaną przemianę w następujący sposób:

„…kilka lat temu przeżyłem intensywne, zmieniające życie doświadczenie duchowe, z którym niewielu Świadków Jehowy może się utożsamić. Z braku lepszego określenia, narodziłem się na nowo, jak to ujął Jezus. Nazywam to „moją małą zmianą”. To było jak czytanie Biblii po raz pierwszy. Wszystko wydawało się świeże i nowe, jakby – jak opisał Paweł – spadły mi łuski z oczu, abym mógł zobaczyć rzeczy w nowym świetle”.

King napisał dziesiątki esejów, w których szczegółowo opisał, jak Towarzystwo Strażnica utraciło łaskę Bożą i jak zostanie zniszczone – częściowo z powodu kwestii organizacji pozarządowych. Nazywa Świadków Jehowy „kłamcami”, „czcicielami Baala” i „duchowymi cudzołożnikami”. Mimo to King fałszywie twierdzi, że jest:

„…oddany Świadek Jehowy”

Tak – pomimo wszystkiego, co pisze przeciwko Świadkom Jehowy, przyciąga członków do swojej sekty, ukrywając prawdę. Każdy nowy czytelnik jego strony internetowej jest celowo kreowany na podstawie specjalnie spreparowanego, fałszywego obrazu jego osoby. Są oni oszukiwani, myśląc, że jest lojalnym i wiernym Świadkiem Jehowy, który po prostu „rewiduje” nasze interpretacje proroctw. To fałszywe pozory zwabiły wielu duchowo słabych czcicieli Jehowy w jego sposób myślenia.

Robert King bagatelizuje fakt, że został wykluczony za apostazję w 2005 roku i nie zaczerpnął swoich idei z żadnej „drobnej monety” zesłanej z nieba. Wierzymy, że jego nauki zostały skopiowane z pism mieszkańca Alabamy, Donalda Burneya. Większość nauk Kinga jest identyczna z naukami Burneya – niektóre skopiowane niemal słowo w słowo, z użyciem tych samych fraz, struktur zdaniowych, a nawet argumentów krok po kroku, pojawiają się w tej samej kolejności. Co ciekawe, człowiek, od którego rzekomo skopiował swoje nauki, nie uważa się za zwykłego proroka, lecz Burney wierzy, że jest Jezusem Chrystusem – tak, Mesjaszem (twierdzenia są różne, czasami po prostu twierdzi, że jest równy Mesjaszowi). Po zapoznaniu się z ideami tego człowieka, w 2002 roku Robert King założył stronę internetową, aby promować własną wersję tych idei i ogłosił się „strażnikiem”, który „służy Świadkom Jehowy i Towarzystwu Strażnica”.

Wkrótce kilku Świadków Jehowy i byłych Świadków dało się przekonać jego pismom i przyłączyło się do niego, argumentując, że ze względu na status organizacji pozarządowej Towarzystwo Strażnica jest teraz duchowo nieczyste, dopuściło się „duchowego cudzołóstwa” i wkrótce zostanie zniszczone przez Jehowę Boga. Jego strona internetowa stała się po prostu internetową sektą. Z czasem wielu członków tej sekty zostało „namaszczonych” – niektórzy nawet twierdzili, że widzieli i słyszeli dziwne rzeczy od aniołów, a co najmniej jedna zastanawia się teraz, czy otrzymuje przesłania od Boga w snach.

Czysty duchowo?

W dzisiejszych czasach większość tych byłych braci i sióstr nie może zniżyć się do uczestnictwa w spotkaniach w Sali Królestwa, ponieważ może tam być coś „duchowo nieczystego” – są bowiem o wiele za święci, by w nich uczestniczyć. Jednak wśród tych rzekomo duchowo czystych „chrześcijan” jest czyste duchowe plugastwo. Aby przytoczyć tylko jeden przykład, webmaster sekty i najbliższy współpracownik Kinga otwarcie promuje opartą na Trójcy naukę, że imię Jezusa to Jehowa, a także mówi o modlitwie do Jezusa. Jednak King nie widzi w tym nic złego ani hipokryzji. W rzeczywistości niemal każda nauka z Babilonu Wielkiego była w jakiś sposób promowana w jego sekcie na forum dyskusyjnym – wszystko za milczącą aprobatą Kinga. Są też wielbiciele i naśladowcy innych prominentnych odstępców. Tyle jeśli chodzi o szeroko zachwalane „poszukiwanie prawdy” i duchową czystość „namaszczonego” Kinga!

Ponadto członkowie sekty wielokrotnie kłamali i używali obraźliwego i wulgarnego języka — szczególnie wobec tych, którzy odeszli z sekty. Jeden z wyznawców, który powrócił do prawdy, miał konto e-mail zalane tak wieloma obraźliwymi wiadomościami od innych wyznawców Kinga, że ​​był zmuszony je zamknąć. Co więcej, ostatnio King i jego webmaster, Timothy Kline, grozili byłym członkom sekty, gromadząc ich dane osobowe, aby wykorzystać je przeciwko nim, i śledząc ich miejsce zamieszkania! Tak — to właśnie tacy ludzie są naprawdę i to oni chcą, abyście opuścili Świadków Jehowy i stali się waszymi „czystymi” przewodnikami duchowymi.

„Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w odzieniu owczym, ale wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Po owocach ich poznacie ” (Mateusza 7:15, 16a).

Prawdziwe „przykrycie”

Jeden z byłych zwolenników Roberta Kinga, a zarazem badacz pracujący nad tą pracą, opowiada nam, co się stało, gdy odkrył, że twierdzenia Kinga dotyczące kwestii organizacji pozarządowych były błędne. Komentuje:

„Myślę, że mój ostatni wpis na forum dyskusyjnym [Roberta Kinga] miał miejsce, gdy powiedziałem tym, którzy zostali wykluczeni za oskarżenie Towarzystwa Strażnica o bycie [duchową] prostytutką w sprawie organizacji pozarządowych, że powinni udać się do starszych i powiedzieć im, że się mylą, przeprosić i ubiegać się o przywrócenie do społeczności. W tym momencie, ponieważ King był jednym z wykluczonych w sprawie organizacji pozarządowych, wyrzucił mnie – mówiąc, że nie mam nic wartościowego do dodania do ich forum. Następnie pojawiło się zarządzenie, że każdy, kto broni Towarzystwa Strażnica w związku z jego „cudzołóstwem” z ONZ, zostanie natychmiast usunięty …”

Gdy tylko Robert King zapoznał się z przedstawionymi tu argumentami, zakazał wszelkiej dyskusji na temat tych punktów i dowodów wskazujących na błędy w jego esejach dla organizacji pozarządowych. Teraz każdy, kto chciałby podważyć twierdzenia Kinga, zostanie automatycznie usunięty i uciszony. Kontynuuje:

„Stało się zupełnie jasne, że nie interesuje ich prawda i „chrześcijańska wolność”, lecz jedynie promowanie własnego odstępczego programu”.

Co ciekawe, kiedy dowody przedstawione w tej pracy zostały po raz pierwszy opublikowane w Internecie, Robert King zakazał wszelkich zewnętrznych linków na swoim forum dyskusyjnym. Twierdził, że ma to na celu „ochronę trzody” przed linkami do potencjalnie szkodliwych stron internetowych. W rzeczywistości było to kłamstwo. Prawdziwym powodem nagłego zakazu było uniemożliwienie jego zwolennikom czytania oskarżeń o kradzież interpretacji Pisma Świętego od fałszywego Mesjasza Donalda Burneya, a także o to, że jego oskarżenia wobec organizacji pozarządowych były pełne błędów.

W ramach dalszych działań Kinga mających na celu cenzurowanie prawdy, udało mu się przejąć konto e-mail autora i doprowadzić do tymczasowego zamknięcia tej strony internetowej – a następnie przez jakiś czas próbował utrzymać swoje działania w tajemnicy, obwiniając właściciela strony o jej nagłe zniknięcie za każdym razem, gdy ktoś o to pytał. Tak, „namaszczony” strażnik Boga, Robert King i jego trynitarny współpracownik Timothy Kline ignorują dowody i cenzurują fakty, celowo starając się ukryć prawdę zarówno o sobie, jak i o organizacji pozarządowej.

Na początku tego rozdziału zacytowaliśmy fragment artykułu w „ Przebudźcie się! ”, który radził, abyśmy zwracali uwagę na źródło informacji, które czytamy. Po zapoznaniu się z kluczowymi faktami na temat najbardziej wpływowego propagatora teorii spiskowych organizacji pozarządowych, czy uważasz, że warto go posłuchać? — Więcej informacji znajdziesz w artykule „e-Watchman — teoretyk spiskowy czy namaszczony prorok?” w Dodatku.

 

Streszczenie

  • Robert King z Michigan w USA jest obecnie najbardziej znanym propagatorem teorii spiskowych na temat organizacji pozarządowych.
  • Wierzy, że jest namaszczonym „stróżem” lub prorokiem Boga.
  • Jego nauki religijne są niemal identyczne z naukami kultu Fałszywego Mesjasza.
  • Podaje się za „oddanego” Świadka Jehowy, aby przyciągnąć nowych zwolenników, podczas gdy jego najbliższy współpracownik propaguje nauki chrześcijaństwa.
  • Król stara się jak może, aby cenzurować i ukrywać przedstawione tu dowody.
  • On i jego zwolennicy wielokrotnie próbowali uciszyć autorów tego dzieła, nawet stosując groźby. Jak dotąd bezskutecznie.