Jest to  tłumaczenie pierwotnego artykułu, z którym można się zapoznać w całości w j. angielskim  pod tym adresem:

Jehovah’s Witnesses Child Abuse Policy–Exposing the Myths

I. Krzywdzenie dzieci jest godne potępienia.

Stanowisko Świadków Jehowy (dalej ŚJ) wobec nadużyć dokonywanych na dzieciach dobrze wyraża biblijna zasada zapisana przez ap. Pawła w liście do Rzymian, gdzie możemy przeczytać:

Rzymian 12:9  „Miłość wasza niech będzie bez obłudy. Miejcie wstręt do tego, co niegodziwe, lgnijcie do tego, co dobre”.

Zatem nawet jedno wykorzystane do niecnych celów dziecko jest tym o jednym za dużo. Przez całe dziesięciolecia ŚJ w związku z tym na łamach czasopism „Strażnica” i „Przebudźcie się” publikowali szereg artykułów jak np: „Let Us Abhor What Is Wicked!” published in the January 1, 1997, issue of The Watchtower ; artykuły, w których kładziono nacisk na potrzebę oraz konieczność ochrony dzieci przed przemocą.Kolejne pozycje to między innymi z tej dziedziny to: „Help for the Victims of Incest” in the October 1, 1983, Watchtower, „Your Child Is in Danger!”, „How Can We Protect Our Children?”, and „Prevention in the Home”, all in the October 8, 1993, Awake!, as well as „Child Molesting??Every Mother’s Nightmare,” in the January 22, 1985, Awake!
W powyższym Przebudźcie się z 22 stycznia 1985 roku wydanie ang. na stronie 8 zauważono, że:

„Po pierwsze, dziecko jak również wszystkie inne dzieci muszą być chronione przed jakimikolwiek dalszymi nadużyciami. Trzeba tak postąpić bez względu na koszty. W wielu przypadkach nie uniknie się konfrontacji między molestowanym a molestującym, jednak ważne jest aby skrzywdzone dziecko, które padło ofiarą takiego niecnego procederu miało pewność, że nigdy nie dojdzie do tego ponownie”.

Przeciwnicy ŚJ podważają to stanowisko i twierdzą że jest w nim ukryty dwojaki sens. Oskarżają Towarzystwo Strażnica (TS), o to, że próbuje tuszować lub w ogóle zakrywać tego typu zajścia mające miejsce w Organizacji Jehowy, tak aby nie przeniknęło to na zewnątrz i nie przyniosło jej ujmy.

Utrzymują też, że ochrona dzieci stoi w rzeczywistości na drugim planie i że ważniejsze jest dbanie o korzystny własny wizerunek w oczach opinii publicznej i sprawianie wrażenia nieskazitelnego pozostawania w tzw. raju duchowym. Ponadto co gorsze twierdzą też, iż osoby będące Świadkami Jehowy i zgłaszające przypadki molestowania swoich nieletnich dzieci na drogę sądową, poniosą represje ze strony władz Organizacji, a nawet mogą zostać pozbawione jej członkostwa, bowiem narażają ją w ten sposób na złą reputację. 

Prawdą jest, że od Świadków Jehowy oczekuje się sprostania wysokim wymaganiom moralnym jakie uznają za słuszne z racji swych wierzeń opartych na Słowie Bożym . Podczas gdy inne religie podchodzą do tej kwestii dość swobodnie, to ŚJ pozostają w tym nieugięci. Ich poglądy na moralność przez całe 120 lat nowożytnej historii nigdy nie uległy zmianie. Tymczasem np. w Kościele Anglikańskim 100 lat temu nie do pomyślenia byłoby wyświęcenie członka tego Kościoła na kapłana przy jednoczesnym uprawianiu homoseksualizmu, co dziś ma już niestety tam miejsce. Również w innych wyznaniach daje się ostatnio zauważyć pobłażliwe podejście do niemoralności.

W przeciwieństwie do innych ŚJ nie rozwadniają wyraźnych oświadczeń biblijnych na ten temat i nie tolerują w swoich szeregach nikogo, kto dopuszcza się rzeczy potępionych w Biblii, jak te chociażby wymienione w liście 1 Koryntian 6:9-11:

1 Koryntian 6:9-11  „A czyż nie wiecie, że nieprawi nie odziedziczą królestwa Bożego? Nie dajcie się wprowadzić w błąd. Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani mężczyźni utrzymywani do celów sprzecznych z naturą, ani mężczyźni kładący się z mężczyznami, 10 ani złodzieje, ani chciwcy, ani pijacy, ani rzucający obelgi, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego. 11 A przecież takimi byli niektórzy z was. Ale zostaliście umyci, ale zostaliście uświęceni, ale zostaliście uznani za prawych w imię naszego Pana, Jezusa Chrystusa, oraz duchem naszego Boga”.

Zatem ekskomunikuje się zatwardziałych grzeszników, nie okazujących skruchy w tym oczywiście także praktykujących pedofilię. I co w istocie ma miejsce o czym przyznano w Strażnicy z 1 Stycznia 1986, strona 11:

Chociaż brzmi to szokująco, ale nawet niektórym szerzej znanym w społeczności ludu Jehowy zdarzyło się popaść w czyny niemoralne, nie wyłączając homoseksualizmu, wymiany żon i napastowania dzieci. Trzeba też zaznaczyć, że w ubiegłym roku wykluczono ze zboru chrześcijańskiego 36 638 osób, większość z nich właśnie za pogwałcenie moralności. Organizacja Jehowy musi być utrzymana w czystości! 

Ważne jest aby o tym pamiętać rozważając zarzuty o molestowanie dzieci. Warto też sobie zadać pytanie: Dlaczego religia Świadków Jehowy, która przecież piętnuje i ekskomunikuje rozpustników, morderców, złodziei w tym gwałcicieli dzieci miałaby to ukrywać? Czy wydaje się to rozsądne? Ależ skąd! Przecież starsi, którym powierzono nadzór nad zachowaniem czystości moralnej w poszczególnych zborach, również posiadają własne rodziny, dzieci, które kochają i zależy im na ich pomyślności. Z pewnością dobrze znają w swoim otoczeniu osoby wykazujące skłonności do rozmaitych dewiacji seksualnych. Dlaczego więc mieliby tolerować takie postępowanie pedofila i narażać na niebezpieczeństwo również swoje dzieci, nie zgłaszając takich zajść na policję czy powołanym do tego celu odpowiednim organom ścigania? Nie ulega więc wątpliwości, że przemoc wobec dzieci w każdym środowisku jest rzeczą obrzydliwą, także wśród Świadków Jehowy.

II. Zasada dwóch świadków.

Procedurę postępowania Świadków Jehowy wobec przypadków napastowania seksualnego dzieci można ująć z grubsza następująco:

„Kiedy jakiś Świadek Jehowy jest oskarżony o akt przemocy wobec dziecka, to od lojalnych starszych z lokalnego zboru oczekuje się wszczęcia śledztwa w tej sprawie. Specjalnie w tym celu wyznaczeni dwaj starsi spotkają się oddzielnie ze sprawcą i ofiarą celem ustalenia faktów. Jeżeli oskarżony nie przyznaje się do winy, dwaj starsi zaaranżują spotkanie ze sprawcą w obecności pokrzywdzonego dla konfrontacji. Jeżeli podczas tego spotkania oskarżony nadal zaprzecza oskarżeniu i nie ma żadnych innych osób, które mogą udowodnić mu winę, wówczas starsi nie mogą podjąć żadnych sądowniczych działań w zborze w takiej sytuacji i w tym czasie” (podręcznik dla starszych zboru pt. Zważajcie na samych siebie i na całą trzodę Bożą).

Dlaczego nie? Dlatego że jako Organizacja ŚJ opierająca się ściśle na Biblii, musi trzymać się tego co ona ma do powiedzenia na ten temat, mianowicie że:

Powtórzonego Prawa 19:15-18  „Nie może jeden świadek wystąpić przeciwko człowiekowi w związku z jakimś przewinieniem lub jakimś grzechem, w wypadku jakiegoś grzechu, który ten popełnił. Sprawa ta ma zostać potwierdzona ustami dwóch świadków lub ustami trzech świadków. 16 Jeżeli świadek knujący zło wystąpi przeciwko jakiemuś człowiekowi, by podnieść przeciw niemu zarzut o bunt, 17 to obaj wiodący spór staną przed obliczem Jehowy, przed kapłanami i sędziami, którzy będą urzędować w owych dniach. 18 A sędziowie dokładnie zbadają i jeśli świadek jest świadkiem fałszywym i podniósł fałszywy zarzut przeciw swemu bratu”.

i co powtórzył też Pan Jezus:

Mateusza 18:16  „Ale jeśli nie posłucha, weź ze sobą jeszcze jednego lub dwóch, aby każda sprawa mogła być potwierdzona ustami dwóch lub trzech świadków”.

o czym można również się upewnić w innych miejscach Biblii:

1 Królów 21:10  „I posadźcie przed nim dwóch ludzi, nicponi, a oni niech świadczą przeciwko niemu, mówiąc: ‚Przekląłeś Boga i króla!’ I wyprowadźcie go, i ukamienujcie, by umarł”.

Jana 8:17  „Poza tym w waszym Prawie jest napisane: ‚Świadectwo dwóch ludzi jest prawdziwe”.

2 Koryntian 13:1  „Już trzeci raz przychodzę do was. „Każda sprawa ma być potwierdzona ustami dwóch lub trzech świadków”.

Tymoteusza 5:19  „Nie przyjmuj oskarżenia przeciwko starszemu, chyba że na podstawie zeznania dwóch albo trzech świadków”.

Hebrajczyków 10:28  „Każdy, kto zlekceważył Prawo Mojżeszowe, umiera bez współczucia na podstawie świadectwa dwóch lub trzech”.

Trzeba na wstępie wyraźnie zaznaczyć, że biblijna procedura „dwóch świadków” nie ma nic do tego, czy dane przestępstwo należy zgłosić władzom czy też nie, nawet jeżeli nie ma żadnych świadków takiego zdarzenia poza osobą pokrzywdzoną. Apostaci chcą po prostu byś uwierzył w ich wersję i świadomie manipulują stanowiskiem Strażnicy w tej sprawie. Towarzystwo w swoich publikacjach nigdzie nie oświadcza, że wszelkie nadużycia lub przestępstwa nie powinny być zgłaszane, aż nie będzie dwóch lub trzech świadków. Reguła „dwóch świadków” jest stosowana przez ŚJ tylko w celu ustalenia czy dopuszczono się grzechu i czy powinno się powołać komitet sądowniczy by wymierzyć sprawiedliwość – ale tylko na szczeblu wewnątrz zborowym, nie zaś na drodze karnej, ponieważ od tego są sądy świeckie. Jak możemy przeczytać w różnych publikacjach i listach od Ciała Kierowniczego do starszych zborów, nigdy nikomu ze ŚJ nie zabraniało ono i nie zabrania pod groźbą wykluczenia ze społeczności zgłaszać wszelkich przestępstw na tle seksualnym czy pedofilii do odpowiednich organów ścigania lub lokalnych sądów, o czym napisze się szerzej w następnych dwóch rozdziałach.

Odstępcy nadal mimo to twierdzą, że TS prowadzi złą politykę odnośnie molestowania seksualnego dzieci, gdyż przez respektowanie takiej „niewydajnej” w ich poczuciu zasady „dwóch świadków” stwarza się jakby furtkę i niby to już raj dla wszelkiej maści pedofilów, którzy czują się w takim układzie bezkarni, póki nie krzywdzą innych dzieci poza społecznością ŚJ i póki co takich ofiar gdzie indziej nie muszą szukać. W końcu oskarżają TS, że takie biblijne procedury jakich się trzyma, służą bardziej ochronie pedofila niż jego ofiary, są nierozsądne i nie na czasie. Jednak kwestionują w ten sposób natchnienie samej Biblii, która mówi o tym przecież jednoznacznie, zdradzają tym samym brak wiary w Boga odrzucając to święte oświadczenie z Jego Słowa. Jako Świadkowie Jehowy wyznajemy pogląd i jesteśmy głęboko przekonani, że najważniejszym regulaminem prawnym przy załatwianiu tego typu spraw jest dla nas zawsze na pierwszym miejscu Pismo Święte.

Proszę dobrze zauważyć: Do czego by to doszło gdyby np. każdy ot tak sobie indywidualnie mógł i miał biblijne prawo wnosić oskarżenie, niewykluczone też że nierzadko złośliwe i nieprawdziwe przeciw swemu bratu w wierze, gdyby nie było zasady „dwóch lub trzech świadków”, w oparciu o zeznania których miałoby być rozpatrywane każde takie poważniejsze wykroczenie lub grzech?

Sytuacja ta dotyczy również dzieci, które przecież nie zawsze muszą zeznawać zgodnie z prawdą. Dlaczego akurat dorosły musi być winny w każdym przypadku? Chodzi też o to, że nawet sądy świeckie nie wydadzą orzeczenia skazującego w oparciu o zeznania tylko jednego świadka. To nie jest pomysł tylko ŚJ na załatwianie tego typu spraw. Takie są po prostu podstawowe prawidła procesowe sądownictwa w ogóle jako takiego. Tego rodzaju określoność proceduralna zapobiega samowoli sędziowskiej, ponieważ sposób prowadzenia i osądzenia sprawy w przewodzie sądowym nie może być zależny od „widzimisię” sędziego na rzecz którejś ze stron, lecz musi się odbywać wedle zasad przewidzianych prawem. Prawo zaś wymaga konkretnych dowodów, także w postaci świadków lub przynajmniej wielu niezbitych poszlak.

Wierzymy, że zasada ta sama w sobie jest zainspirowana świętym duchem Bożym oraz jak najbardziej słuszna, ponieważ ustanowił ją dla naszego dobra sam Bóg, i co powtórzył też później Jezus Chrystus, a także apostoł Paweł. Niewykluczone też iż niektórzy mogą nie do końca rozumieć tę procedurę, inni zaś wiedzą o niej bardzo dobrze, lecz chcą byś został celowo wprowadzony w błąd przez manipulację, próbując ukryć przed Tobą kto lub co może służyć jako świadek w tej zasadzie „dwóch świadków”. Oni Tobie powiedzą:

„Jak to jest możliwe, że skoro molestowanie odbywa się w ukryciu, że mógł widzieć to ktoś trzeci”?

Tym sposobem zrzucają winę na TS, że stoi w obronie pedofila a nie w imieniu osoby pokrzywdzonej. Jednak jest to celowe spłycanie problemu i nie do końca uczciwe postawienie sprawy z ich strony, by przez tak ukazanie niepełnych informacji na ten temat zwyczajnie wprowadzić Cię w błąd.

Zauważ, jakie stanowisko zajmuje Towarzystwo Strażnica w tych dalszych słowach:

„Jednakże, jeśli dwie osoby są świadkami różnych zdarzeń tego samego rodzaju złych czynów oskarżonego, to ich zeznania mogą być uznane za wystarczające do podjęcia działań sądowniczych w zborze”.

Ktoś może jednak twierdzić, że forma obecnej reguły „dwóch świadków” została zmieniona po czasie pod naciskiem mediów, i że kiedyś tak nie było, ufając tym samym Billowi Bowenowi i jego Organizacji „Silent lambs” krytykującej politykę ŚJ w tym zakresie. Ale prawda jest taka, że uczono już o tym na długo wcześniej, bo w 1981 roku, i nawet zanim powstało to Stowarzyszenie, czemu dano wyraz w książce „Zważajcie na samych siebie…” na str. 119 gdzie można przeczytać:

„Jeśli istnieje inny świadek tego samego rodzaju grzechu ze strony oskarżonego, byłoby to podstawą do utworzenia komitetu sądowniczego.”

Zważywszy na ten fakt tzw. reguła „dwóch świadków” w istocie nabiera nieco innego i szerszego wymiaru zastosowania. Zatem zeznania dwojga innych dzieci, które zostały molestowane przy dwóch różnych okazjach, ale przez tę samą osobę również kwalifikują się do tej reguły.

Pozostałe informacje z Towarzystwa wykazały, że „dwoma świadkami” nie muszą być koniecznie dzieci, które były molestowanie lub też osoby, które widziały takie molestowanie. Może to być jakiś inny dowód sądowy np. próbki DNA jak i samo dziecko, które robią wówczas za „świadka”. Dlatego JR Brown, rzecznik Towarzystwa Strażnica, w udzielonym wywiadzie dla „Associated Press” w dniu 11 lutego 2001 r. oświadczył że:

„… również inne dowody potwierdzające oskarżenie mogą być zastosowane zamiast drugiego świadka w celu udowodnienia winy”.

Natomiast w liście do starszych z 30 stycznia 1992 stwierdzono:

„Należy również podkreślić, że w trakcie procesu sądowego mogą wyjść na jaw dalsze dowody w sprawie poświadczające winę sprawcy złego czynu, które mają być ponownie przeanalizowane, tak jak to ma miejsce w każdej normalnej sprawie sądowej, gdy dodatkowe wykroczenie zostało ujawnione”.

Ale czy słowa zamieszczone w Strażnicy z 1 Listopada 1995 na stronach 28, 29 (wyd. angielskie) nie zaprzeczają regule „dwóch świadków”, gdzie napisano, że”nawet jeśli więcej niż jedna osoba pamięta nadużycie seksualne przez tę samą osobę”, nie byłoby to wystarczającym dowodem, podstawą rozstrzygnięcia, gdy brak dowodów”? Czy nie jest to podwójna mowa ze strony Towarzystwa Strażnica? Nie, tak nie jest. Jeżeli przeczytamy cały artykuł i weźmiemy pod uwagę kontekst tej wypowiedzi, oraz co jest tak naprawdę przedmiotem dyskusji w tym artykule ze Strażnicy, przekonamy się iż mowa w nim o stłumionych, wypartych wspomnieniach. Właśnie dlatego na początku artykułu zamieszczono przypis -„Wyparte wspomnienia” i podobne sformułowania ujęto w cudzysłów dla odróżnienia ich od bardziej typowych wspomnień, jakie ma każdy z nas.

Tutaj poniżej cały kontekst tej wypowiedzi:

Strażnica z 195 1.11 ss. 25-29.  Pocieszenie dla osób o złamanym duchu:

„Dzisiejszy szatański świat ?zatracił wszelkie poczucie moralności’ (Efezjan 4:19; 1 Jana 5:19). Cudzołóstwo i rozpusta przybrały rozmiary pandemii. W wielu krajach co najmniej połowa małżeństw kończy się rozwodem. Powszechnie aprobuje się homoseksualizm. Środki przekazu często donoszą o gwałtach i innych przestępstwach na tle seksualnym. Pornografia przynosi miliardowe zyski (Rzymian 1:26, 27).
Do najbardziej niegodziwych wynaturzeń należy seksualne napastowanie niewinnych dzieci. Tak samo jak mądrość szatańskiego świata, postępki te są ?zwierzęce, demoniczne’ (Jakuba 3:15). Według tygodnika Time w samych USA „każdego roku do urzędów trafia ponad 400 000 sprawdzonych doniesień o napaściach na tle seksualnym, zgłoszonych przez nauczycieli i lekarzy”. Kiedy ofiary takich wykroczeń dorastają, niejednokrotnie wciąż noszą bolesne, wcale nie urojone rany! Biblia powiada: „Duch ludzki [nastawienie umysłu, skryte uczucia i myśli] zniesie chorobę, lecz złamanego [zranionego, udręczonego] ducha któż dźwignie?” (Przysłów [Przypowieści] 18:14, BT).
Dobra nowina o Królestwie przemawia do ludzi wszelkiego pokroju — także do osób o ?złamanym sercu’ oraz ?zgnębionych na duchu’ (Izajasza 61:1-4, BT). Nic dziwnego, iż wielu cierpiących pod względem emocjonalnym przyjmuje zaproszenie: „Każdy, kto jest spragniony, niech przyjdzie; każdy, kto chce, niech bierze wodę życia darmo” (Objawienie 22:17). Zbór chrześcijański może być dla takich osób oazą pokrzepienia. Ogromnie raduje ich wiadomość, że cierpienia wkrótce będą należeć do przeszłości (Izajasza 65:17). Zanim to jednak nastąpi, mogą potrzebować ?pocieszenia’ i ?opatrzenia’ ran. Apostoł Paweł słusznie więc radził chrześcijanom: „Pocieszajcie swą mową dusze przygnębione, wspierajcie słabych, wobec wszystkich bądźcie wielkodusznie cierpliwi” (1 Tesaloniczan 5:14).

„Wyparte wspomnienia”

Ostatnio słyszy się o osobach mających „złamane serca” z przyczyn niezupełnie zrozumiałych dla drugich. Chodzi o dorosłych, którzy na podstawie tak zwanych „wypartych wspomnień” twierdzą, że w dzieciństwie padli ofiarą wykorzystywania seksualnego. Niektórym myśl o napastowaniu była zupełnie obca, dopóki niespodziewanie nie zaczęły ich prześladować obrazy z przeszłości i „wspomnienia” sugerujące, że jakiś dorosły (lub kilku) dopuścił się kiedyś wobec nich takiego wykroczenia. Czy w zborze chrześcijańskim spotyka się ludzi miewających tego rodzaju niepokojące myśli? W pewnych krajach — tak, przy czym takie bogobojne osoby niekiedy zmagają się z depresją, gniewem, poczuciem winy, wstydem bądź uczuciem osamotnienia. Podobnie jak Dawid mogą się nieraz czuć odłączone od Boga i wołać: „Czemu, o Panie, stoisz z daleka, ukrywasz się w czasach niedoli?” (Psalm 10:1).
Specjaliści w zakresie zdrowia psychicznego nie rozumieją dokładnie wielu aspektów tych „wspomnień”. W każdym razie mogą one wpływać na usposobienie duchowe wiernych chrześcijan. Dlatego rad ułatwiających przezwyciężanie tego problemu z ufnością szukamy w Słowie Bożym. Biblia udziela „rozeznania we wszystkim” (2 Tymoteusza 2:7; 3:16). A każdemu, kogo taka sprawa dotyczy, pomaga zaufać Jehowie, „Ojcu tkliwych zmiłowań i Bogu wszelkiego pocieszenia, który nas pociesza we wszelkim naszym ucisku” (2 Koryntian 1:3, 4).

Czy naprawdę do tego doszło?

Na temat charakteru owych „wspomnień” oraz stopnia ich zgodności z rzeczywistością krąży w tym świecie wiele sprzecznych opinii. Świadkowie Jehowy „nie są częścią świata” i nie wdają się w takie polemiki (Jana 17:16). Z opublikowanych doniesień wynika, iż tego rodzaju „wspomnienia” nieraz okazują się prawdziwe. Na przykład kiedy taksator ubezpieczeniowy Frank Fitzpatrick „przypomniał sobie”, że był napastowany przez pewnego księdza, to samo wyjawiło ponad sto innych osób. Podobno ów duchowny przyznał się do zarzucanych mu czynów.
Warto jednak zaznaczyć, iż niejeden nie potrafi dowieść prawdziwości swych „wspomnień”. Niektórzy odtworzyli w pamięci żywy obraz osoby dopuszczającej się nadużycia bądź konkretnego miejsca, w którym do niego doszło. Jednakże niezbite dowody wykazały później, że takie „odtworzone w pamięci” szczegóły nie mogły być prawdziwe.

Udzielanie pomocy

Jak jednak można pocieszyć osoby, które z powodu tego typu „wspomnień” mają „złamanego ducha”? Rozważmy przypowieść Jezusa o miłosiernym Samarytaninie. Pewien mężczyzna został napadnięty, pobity i obrabowany. Kiedy drogą nadszedł Samarytanin, użalił się nad poszkodowanym. Co zrobił? Czy chciał koniecznie poznać każdy najdrobniejszy szczegół napaści? A może wypytywał, jak wyglądali rabusie, i od razu ruszył za nimi w pościg? Nie. Przecież leżał przed nim cierpiący człowiek! Dlatego Samarytanin delikatnie opatrzył mu rany i życzliwie zawiózł go do pobliskiej gospody, gdzie był bezpieczny i mógł wyzdrowieć (Łukasza 10:30-37).
Oczywiście jest różnica między ranami fizycznymi a „złamanym duchem” osób, które w dzieciństwie rzeczywiście były wykorzystywane seksualnie. Ale w obu wypadkach poszkodowany bardzo cierpi. Dlatego postępowanie Samarytanina z rannym Żydem pokazuje, jak można pomóc zbolałemu współwyznawcy. Najważniejsze jest udzielenie serdecznego pocieszenia i wsparcia, by mógł odzyskać siły.
Gnębiąc wiernego Joba, Diabeł najwyraźniej był przeświadczony, że albo udręki psychiczne, albo fizyczne złamią jego nieskazitelną lojalność (Joba 1:11; 2:5). Od tamtej pory Szatan często próbował osłabić wiarę sług Bożych cierpieniami — będąc ich bezpośrednim lub pośrednim sprawcą (porównaj 2 Koryntian 12:7-9). Czyż możemy wątpić, że obecnie posługuje się w tym celu wykorzystywaniem dzieci i „złamanym duchem” wielu dorosłych, którzy byli kiedyś napastowani (bądź są nękani „wspomnieniami” o takich przeżyciach)? Jeżeli chrześcijanin pomimo cierpień zdecydowanie obstaje przy swej lojalności, to naśladuje Jezusa, który odparł przeciwnika, mówiąc: „Precz, Szatanie!” (Mateusza 4:10).

Zachowaj siły duchowe

„Niewolnik wierny i roztropny” publikuje informacje, które pomagają radzić sobie z urazami duchowymi i emocjonalnymi, spowodowanymi wykorzystywaniem seksualnym w dzieciństwie (Mateusza 24:45-47). Doświadczenie pokazuje, że pokrzepieniem dla cierpiącego jest ?umacnianie się w Panu i w potędze jego siły’ oraz nałożenie „całej zbroi od Boga” (Efezjan 6:10-17). W skład owej zbroi wchodzi „prawda” biblijna, demaskująca Szatana jako największego wroga i rozpraszająca ciemności, w których działa wraz ze swymi poplecznikami (Jana 3:19). Należy też przyodziać „napierśnik prawości”. Znękana osoba powinna usilnie starać się trzymać prawych zasad. Na przykład niektórych ogarnia przemożna chęć wyrządzenia sobie krzywdy lub dopuszczenia się niemoralności. Każdorazowe poskromienie takiej żądzy oznacza zwycięstwo!
Do duchowej zbroi należy też „dobra nowina o pokoju”. Rozmowa o zamierzeniach Jehowy wzmacnia zarówno przekazującego informacje, jak i słuchacza (1 Tymoteusza 4:16). Jeśli więc masz „złamanego ducha” i trudno ci się dzielić z drugimi dobrą nowiną, spróbuj towarzyszyć innemu chrześcijaninowi podczas wykonywania tego doniosłego dzieła. I nie zapominaj o „wielkiej tarczy wiary”. Bądź przekonany, że Jehowa cię kocha i przywróci wszystko, co utraciłeś. Nie powątpiewaj także w miłość Jezusa, który przecież jej dowiódł, oddając za ciebie swe życie (Jana 3:16). Szatan od dawna fałszywie twierdzi, iż Jehowa nie troszczy się o swych sług. Jest to po prostu jedno z jego wierutnych, złośliwych kłamstw (Jana 8:44; porównaj Joba 4:1, 15-18; 42:10-15).
Jeżeli zbolałe serce nie pozwala ci uwierzyć, że Jehowa się tobą interesuje, pomocą będzie utrzymywanie kontaktów z osobami, które są o tym głęboko przekonane (Psalm 119:107, 111; Przypowieści 18:1; Hebrajczyków 10:23-25). Nie pozwól, by Szatan ograbił cię z nagrody życia. Pamiętaj, że częścią zbroi jest „hełm wybawienia” i „miecz ducha”. Biblia została spisana pod natchnieniem ducha świętego, którego Szatan nie potrafi przemóc (2 Tymoteusza 3:16; Hebrajczyków 4:12). Zawarte w niej krzepiące słowa mogą uśmierzyć cierpienia emocjonalne (porównaj Psalm 107:20; 2 Koryntian 10:4, 5).
Ponadto bezustannie módl się o siły potrzebne do wytrwania (Rzymian 12:12; Efezjan 6:18). Żarliwa modlitwa umożliwiła Jezusowi zniesienie niezmiernych udręk psychicznych i tobie też może pomóc (Łukasza 22:41-43). Czy trudno ci zwracać się do Boga? Poproś więc drugich, by modlili się z tobą i za ciebie (Kolosan 1:3; Jakuba 5:14). Duch święty wesprze twe prośby (porównaj Rzymian 8:26, 27). Podobnie jak niejednej bolesnej choroby fizycznej, niektórych głębokich ran w duszy nie da się całkowicie uleczyć w tym systemie rzeczy. Niemniej z pomocą Jehowy możemy wytrwać — i tak jak w wypadku Jezusa oznacza to zwycięstwo (Jana 16:33). „Ufaj mu [Jehowie], narodzie, w każdym czasie, wylewajcie przed nim serca wasze: Bóg jest ucieczką naszą!” (Psalm 62:9).

A co z domniemanym napastnikiem?

Człowiek, który wykorzystuje seksualnie dziecko, jest gwałcicielem i za takiego powinien być uważany. Każdy, kto padł ofiarą tego rodzaju nadużyć, ma prawo zaskarżyć swego napastnika. Niemniej jeśli jedyną podstawą są „wyparte wspomnienia”, oskarżenia nie należy wnosić pochopnie. W takiej sytuacji najważniejsze jest, by cierpiący odzyskał pewną miarę równowagi wewnętrznej. Kiedy upłynie trochę czasu, będzie mógł lepiej ocenić takie „wspomnienia” i zadecydować, czy chce poczynić w związku z nimi jakieś kroki, a jeśli tak, to jakie.
Weźmy pod uwagę przeżycia Donny. Podobno cierpiała na zaburzenia apetytu i udała się do doradcy, którego kompetencje najwyraźniej były wątpliwe. Wkrótce potem oskarżyła swego ojca o kazirodztwo i wniosła sprawę do sądu. Przysięgli nie byli jednomyślni, toteż ojciec nie został skazany na więzienie, ale musiał pokryć koszty procesu wynoszące 100 000 dolarów. Po tym wszystkim Donna — jak powiedziała rodzicom — przestała myśleć, że naprawdę była wykorzystywana!
Król Salomon mądrze radził: „Nie podawaj szybko do sądu” (Przysłów [Przypowieści] 25:8; BT). Gdyby istniała jakaś uzasadniona podstawa, by przypuszczać, że domniemany sprawca wciąż wykorzystuje dzieci, zapewne należałoby przed nim ostrzec. W takiej sytuacji pomóc mogą starsi zboru. Jeżeli jednak jest inaczej, nie śpiesz się. W końcu może stwierdzisz, że lepiej zaniechać całej sprawy. Ale jeśli mimo wszystko pragniesz konfrontacji z przypuszczalnym napastnikiem (po rozważeniu, jak wpłyną na ciebie ewentualne reperkusje) masz do niej prawo.
Kiedy człowiek dręczony „wspomnieniami” dochodzi do siebie, powstają czasami niezręczne sytuacje. W jego umyśle mogą się na przykład tworzyć wyraźne obrazy, że napastował go ktoś, z kim spotyka się na co dzień. Nie można ustalić żadnych reguł, jak należałoby się wówczas zachować. „Każdy bowiem poniesie swój własny ciężar” (Galatów 6:5). Niekiedy ktoś uważa, iż w sprawę jest uwikłany jego dalszy lub bliższy krewny. Warto pamiętać, jak zawodne bywają „wyparte wspomnienia”, jeśli chodzi o rozpoznanie domniemanego napastnika. Osoba, która przed ostatecznym rozstrzygnięciem tej kwestii przynajmniej od czasu do czasu odwiedza rodzinę, pisze listy bądź telefonuje, dowodzi, że pragnie się stosować do rad biblijnych (porównaj Efezjan 6:1-3).

Co mogą zrobić starsi?

Jeżeli do starszych zwróci się członek zboru, którego nękają obrazy z przeszłości lub „wyparte wspomnienia” o wykorzystywaniu w dzieciństwie, to na ogół wyznaczą oni dwóch ze swego grona do udzielenia mu pomocy. Owi nadzorcy powinni serdecznie zachęcić poszkodowanego, by najpierw skoncentrował się na opanowaniu napięcia emocjonalnego. Imiona „zapamiętanych” napastników należy potraktować z największą dyskrecją.
Starsi są przede wszystkim pasterzami (Izajasza 32:1, 2; 1 Piotra 5:2, 3). Powinni więc dołożyć szczególnych starań, by ?przyodziać się w tkliwe uczucia: współczucie, życzliwość, uniżenie umysłu, łagodność i wielkoduszną cierpliwość’ (Kolosan 3:12). Mają życzliwie wysłuchać, a następnie nieść pokrzepienie słowami z Pisma Świętego (Przypowieści 12:18). Pewne osoby dręczone bolesnymi „wspomnieniami” wyrażają docenianie dla starszych, którzy regularnie je odwiedzają bądź telefonują, by się zapytać o samopoczucie. Takie rozmowy nie muszą trwać długo — chodzi o to, by cierpiący odczuł troskę organizacji Jehowy. Dostrzeżenie prawdziwej miłości chrześcijańskich braci może mu znacznie pomóc w odzyskaniu równowagi emocjonalnej.
A co zrobić, gdy poszkodowany zdecyduje się wystąpić z oskarżeniem? Wówczas dwaj starsi mogą mu poradzić, by w myśl zasady z Ewangelii według Mateusza 18:15 osobiście porozmawiał w tej sprawie z podejrzanym. Jeżeli czuje wewnętrzne opory przed spotkaniem twarzą w twarz, mógłby zatelefonować lub napisać list. W ten sposób daje oskarżonemu możliwość oficjalnego ustosunkowania się przed Jehową do zarzutu. Może przedstawi on dowody swej niewinności. Albo przyzna się do winy, co mogłoby doprowadzić do pojednania. Jakimż dobrodziejstwem by to było! Jeżeli dojdzie do wyznania grzechu, ci dwaj starsi pokierują dalej sprawą zgodnie z wytycznymi biblijnymi.
Jeżeli oskarżenie zostało odrzucone, starsi wyjaśnią temu, kto je wniósł, że nie można poczynić żadnych innych kroków sądowniczych. Zbór będzie nadal uważał podejrzanego za osobę niewinną. Biblia mówi, że do rozpoczęcia postępowania sądowego potrzeba dwóch lub trzech świadków (2 Koryntian 13:1; 1 Tymoteusza 5:19). Nawet jeśli więcej niż jedna osoba „przypomina sobie”, że była napastowana przez tego samego człowieka, to takie wspomnienia są zbyt zawodne, by mogły stanowić podstawę rozstrzygnięcia, gdy brak wspierających dowodów. Nie oznacza to, że owe „wspomnienia” uważa się za fikcyjne (lub za prawdziwe). Niemniej przy załatwianiu sprawy sądowniczej należy kierować się zasadami podanymi w Piśmie Świętym.
A jak postąpić, gdy oskarżony — choć się wypiera występku — naprawdę jest winny? Czy można powiedzieć, że „uchodzi mu to na sucho”? Z całą pewnością nie! Orzeczenie o winie możemy ufnie pozostawić Jehowie. „Grzechy niektórych ludzi są jawne dla wszystkich i od razu prowadzą do osądzenia, ale jeśli chodzi o innych, ich grzechy później również wychodzą na jaw” (1 Tymoteusza 5:24; Rzymian 12:19; 14:12). W Księdze Przypowieści czytamy: „Oczekiwanie sprawiedliwych przynosi radość, lecz nadzieja bezbożnych wniwecz się obraca”. „Gdy umiera człowiek bezbożny, to kończy się wszelka nadzieja” (Przypowieści 10:28; 11:7). Jehowa Bóg i Jezus Chrystus w końcu wydadzą sprawiedliwy wyrok (1 Koryntian 4:5).

Przeciwstawianie się Diabłu

Jakże wyraźne dowody siły wewnętrznej i miłości do Boga dają bogobojni chrześcijanie okazujący wytrwałość pomimo bolesnych udręk fizycznych lub psychicznych! Jest to również niezwykłym świadectwem wsparcia, jakiego potrafi udzielać duch Jehowy (porównaj 2 Koryntian 4:7).
Do takich osób odnoszą się słowa Piotra: „Przeciwstawcie się jemu [Szatanowi], stali w wierze” (1 Piotra 5:9). Może to nie być łatwe. Niekiedy trudno jest nawet rozsądnie i logicznie myśleć. Ale nie trać otuchy! Szatan wraz ze swymi podstępnymi knowaniami już wkrótce zniknie. Z utęsknieniem wyczekujemy czasów, gdy „sam Bóg (…) otrze z ich oczu wszelką łzę, i śmierci już nie będzie ani żałości, ani krzyku, ani bólu już nie będzie. To, co poprzednie, przeminęło” (Objawienie 21:3, 4)”.

W dalszej części tego artykułu napisano, że:

„Nawet jeśli więcej niż jedna osoba „przypomina sobie”, że była napastowana przez tego samego sprawcę, to takie wspomnienia są zbyt zawodne, by mogły stanowić podstawę do rozstrzygnięcia winy, gdy brak innych wspierających dowodów. Nie oznacza to, że owe „wspomnienia” uważa się za fikcyjne (lub za prawdziwe). Niemniej przy załatwianiu sprawy sądowniczej należy kierować się zasadami podanymi w Piśmie Świętym”.

Słowa te często cytują odstępcy wyrywając je z całego kontekstu, tak aby zasugerować rzekomą zawodność reguły „dwóch świadków” i abyś myślał, że starsi praktycznie nic więcej nie mogą uczynić z braku wystarczających dowodów. Jednak jak zauważano w tym artykule ma to zastosowanie tylko w przypadku wypartych wspomnień, a nie typowych i normalnych jakie miewają wszyscy ludzie. Nie ma więc tutaj absolutnie żadnej sprzeczności z deklarowaną polityką Świadków Jehowy odnośnie molestowania dzieci.

Zasada „dwóch świadków” została ustanowiona przez Jezusa Chrystusa i wyraźnie ponownie potwierdzona przez apostoła Pawła. Natomiast całkiem zła i niebiblijna to byłaby dopiero metoda wykluczania ze społeczności na podstawie zeznań tylko jednego świadka, czego ochoczo domagają się przeciwnicy Świadków Jehowy. W związku z powyższym Słowo Boże powinno wziąć górę nad niedoskonałym myśleniem ludzkim, być może nierzadko biorącym się z dobrej woli oraz chęci wymierzenia sprawiedliwości, ale podejście takie nie po prostu jest niebiblijne, ponieważ można idąc dalej tym tokiem myślenia skrzywdzić po drodze całkiem niewinne osoby i dopuścić się na nich oszczerstwa i czego Pismo Święte również zabrania.

III. Jeżeli jest tylko jeden świadek

Ale co wówczas jeśli jest tylko jeden świadek przemocy i oskarżony zaprzecza? Wielu przeciwników zaciera w tym momencie ręce i zarzuca Świadkom Jehowy, że Towarzystwo Strażnica w takim przypadku nie robi kompletnie nic. Ale czy rzeczywiście jest to prawdą? Czy starsi i TS ni czynią nic by chronić dzieci, jeśli jest tylko jeden świadek w oskarżeniu? Proszę zwrócić uwagę, jakie faktyczne stanowisko zajmuje w tej sprawie TS:

„Jeśli podczas tego spotkania oskarżony wciąż zaprzecza winie, i nie ma nikogo innego, kto mogły je uzasadnić, wówczas starsi nie mogą podjąć działań w zborze w tym czasie”

Jak z tego wynika, starsi nie mogą podjąć żadnych działań, ale tylko „w zborze”. Zatem chociaż starsi nie mogą podjąć określonych czynności sądowniczych na poziomie zboru, prawnie rzecz ujmując, to wcale jeszcze nie znaczy, że nie mogą uczynić absolutnie nic. W rzeczywistości istnieje wiele innych możliwości, które są wykonane w tym przypadku dla ochrony dziecka lub innych dzieci, jakie podejmują bracia starsi w lokalnych zborach.

1. Jest o tym zawiadamiane Biuro Główne.

W dyspozycjach od Ciała Kierowniczego (CK) do zborów czytamy:

„Jakkolwiek nawet jeśli starsi nie mogą podjąć działań sądowniczych wewnątrz zboru, oczekuje się od nich, że poinformują o postawionym zarzucie oddział Świadków Jehowy w ich kraju, jeżeli miejscowe prawa prywatności na to zezwalają.”

Opozycjoniści krytykują ten fakt, że TS podkreśla znaczenie poinformowania najpierw władz Organizacji o popełnionym przestępstwie. Ale są ku temu uzasadnione powody. Biuro Główne chce mieć po prostu pewność, że sprawa nie jest lekceważona przez miejscowych starszych i jest prowadzona poprawnie oraz zgodnie z wytyczonymi procedurami, i tym samym nie spowoduje to problemów dla wszystkich nią zainteresowanych. Dlatego przedstawiciel Organizacji z działu prawnego dość dosadnie ujął to następująco:

„Raz na jakiś czas w mniejszości przypadków starsi psują całą sprawę nie zgłaszając nam do Biura takich przypadków działając na własną rękę, gdyby informowali o tym Zarząd wówczas, byłoby z tym o wiele mniej problemów”.

Można sobie wyobrazić jaką falę krytyki podniosło by społeczeństwo przeciwko ŚJ, gdyby TS nie zalecało starszym z urzędu zgłaszania przestępstw o molestowanie seksualne dzieci do Biura Oddziału, i zezwoliło działać starszym w zborach na własną rękę.

Krytycy twierdzą, że starsi nie powinni tracić czasu dzwoniąc najpierw do siedziby Towarzystwa Strażnica, lecz iść z tym od razu prosto na policję. Sugerują, że obie czynności nie mogą być wykonane i że powiadomienie TS w istocie tylko opóźnia moment zgłoszenia przestępstwa organom ścigania a tym samym skuteczność wyegzekwowania kary. Ale prawda jest taka, iż obie te rzeczy da się uczynić nawet w tym samym dniu. Poinformowanie Biura Oddziału nie zajmuje właściwie dużo czasu, i w praktyce jest to co najwyżej godzina lub dwie. Argument ten jest niekiedy używany w próbie zdyskredytowania Świadków Jehowy oraz naszej polityki wobec wszelkich przestępstw o charakterze kryminalnym jak i na tle seksualnym, więc jest on co najmniej łagodnie mówiąc niepoważny i żeby nie powiedzieć śmieszny.
Ale jest jeszcze inny powód, dla którego informuje się w pierwszej kolejności Zarząd Świadków Jehowy o popełnionym przestępstwie. Mianowicie dane oskarżonego zostają wprowadzane do centralnej bazy danych, które są następnie przechowywane przez bazie danych Towarzystwa i które mogą być dowodem w danej sprawie, bo być może już w przeszłości oskarżony był notowany, i co również posłuży na przyszłość jako dowód w innych podobnych tego typu sprawach. Winowajca może być oskarżony ponownie wówczas sprawa zostanie ustanowiona przy użyciu dwóch świadków i postępowania sądowe może być podjęte.

2. Jeżeli istnieje uzasadniona podstawa do poinformowania władz.

Klauzula Towarzystwa stwierdza dalej na ten temat:

„Oprócz złożenia sprawozdania do Biura oddziału, starsi mogą być zobowiązani przez prawo zgłosić jeszcze niepotwierdzone lub bezzasadne zarzuty władzom świeckim. Jeśli tak, to oczekujemy, że starsi tak uczynią.”.

Zatem jeżeli zajdzie taka potrzeba wówczas obowiązkiem starszych jest obligatoryjne zawiadomienie o przestępstwie odpowiednich władz, niezależnie od wieku ofiary, i niezależnie od tego czy zarzuty są prawdziwe czy też nie.

3. Jeżeli dziecko znajduje się w niebezpieczeństwie.

List do starszych z 1988 roku stwierdza:

„Jest obowiązkiem poinformować władze jeżeli zachodzi uzasadniona obawa, że nadużycie może spowodować zagrożenie i rodzicom nie da się uchronić dzieci”.

4. Starsi zaofiarują pomoc w pójściu z dzieckiem do władz.

List do starszych z 1 grudnia 2000 stanowi, że:

„Starsi zboru mogą zaoferować swą pomoc dziecku i porozmawiają przedtem z rodzicami dziecka (lecz nie z domniemanym sprawcą) w celu udania się do odpowiednich władz, aby zgłosić przestępstwo..”

5. Ofiara lub jej rodzina może poinformować organy ścigania bez dalszych konsekwencji ze strony zboru. Dalej czytamy w rozporządzeniach TS co do takich przypadków:

„Dodatkowo, ofiara może zgłosić sprawę władzom, i to jest jego lub jej absolutne do tego prawo. Nigdy nie sugerujcie nikomu, że nie powinni zgłosić zarzutu znęcania się nad dziećmi policji lub innym organom prawnych. Jeśli pojawi się taka prośba, będzie to osobista decyzja każdego człowieka, i nie zaistnieją żadne sankcje dla podjętych obu decyzji. Oznacza to, że starszy nie będzie krytykować kogokolwiek, kto zgłosi taki zarzut władzom”.

6. Cały zbór ma obowiązek zgłosić to władzom.

Z kolei w innym liście do starszych z 1992 czytamy:

„Jako członkowie społeczeństwa, w którym Cezar nadal działa z dopustu Bożego, a tym samym nadal ma pewną władzę, każdy chrześcijanin w zborze chrześcijańskim powinien zastanowić się nad swoją osobistą i moralną odpowiedzialnością, aby zaalarmować odpowiednie władze, nawet w przypadku gdy nie zostało popełnione i istnieje ryzyko, że może zostać popełnione poważne przestępstwo tego typu (patrz ks91, strona 138). W przypadkach nadużyć wobec dziecka organy te mogą zatrudnić lekarza rodzinnego z usługami socjalnymi, dozór lub policję.”

7. Starsi mają zachęcić tych, którzy są świadomi nadużycia, by poczuwali się do odpowiedzialności wobec tego faktu.

W liście z 1 grudnia 2000 również przypomniano te same uwagi, jak w 1992 r. o następującej treści:

„wszyscy w zborze chrześcijańskim będą chcieli zastanowić się nad swoją osobistą i moralną odpowiedzialność w powiadomieniu odpowiednich władz ...” Ale dalej czytamy też „Jego (starszego) porada skarżącemu powinna zawsze zawierać doradztwo skarżącemu, że zgromadzenie nie może przejąć daną przez Boga odpowiedzialności władz nadrzędnych w radzeniu sobie z przestępczością. Zatem skarżący powinien rozważyć fakt, że to jego lub jej (osoby pokrzywdzonej) obowiązkiem jest bezzwłocznie zgłosić sprawę do organów odnośnie przestępstwa. (por. List do Rzymian 13:4, Jakuba 4:17. ”

Dlatego starsi mają zachęcać innych do zgłaszania nadużyć wobec dzieci jeśli o tym wiedzą. W przeciwnym razie będzie to uchylaniem się od swojej odpowiedzialności.

8. Oskarżony prawdopodobnie zostanie zawieszony od wszystkich zadań, dopóki sprawa się nie wyjaśni.

„Prawdopodobnie trzeba będzie za odsunąć od pełnionych zadań w zborze, który został oskarżony, aż sprawa nie zostanie rozwiązana” (List z 1 grudnia 2000)

„Może być wskazane dla brata, który został oskarżony, że nie może wykonywać zadań, aż sprawa zostanie rozwiązana” (List z 30 stycznia 1992 r)

9. Oskarżony będzie bacznie obserwowany.

W powyższym liście dalej Stwierdza się że:

„Kiedy starszy zostanie powiadomiony o zarzucie molestowania, pierwszą rzeczą jest aby uważnie wysłuchać pokrzywdzone dziecko”. Następnie list mówi, że „Starsi nie mogą tracić z oczu faktu, iż ofiary powinny być niezwłocznie zabezpieczone przed dalszymi nadużyciami, a nadużywający musi być powstrzymany przed znalezieniem kolejnej potencjalnej ofiary.”

Natomiast list z 1 czerwca 2001 nadmienia:

„Istnieje także wiele innych sytuacji, które związane są z nadużyciami na dzieciach. Na przykład może być tylko jeden świadek oskarżenia, a brat zaprzecza zarzutom (Powtórzonego Prawa 19:15; Jana 8:17). Albo małe dziecko może być molestowane przez kogoś, kto sam jest nieletni, być może nawet nastolatkiem. W tych i podobnych przypadkach nie należy sporządzać żadnych wpisów w spisie Chronionych Dzieci. Przeciwnie, informację taką powinno się umieścić w zaklejonej kopercie i dołączyć do poufnych akt zboru, jak to wspomniano powyżej. Gdyby takie osoby przeprowadziły się, zborowy Komitet Służby powinien sporządzić list zaadresowany do Działu Prawnego Towarzystwa, aby dowiedzieć się, czy powiadomić o szczegółach nowy zbór.”

Co powinni dalej uczynić starsi, kiedy choćby tylko przeciw jakiemuś bratu wysunięto zarzut oskarżenia o molestowanie, ale jest brak wystarczających dowodów winy? Z dalszej treści listu wynika:

„Przechowujcie dane dotyczące molestowania dzieci w zaklejonej kopercie w zborze w poufnym miejscu. Z krótką notatką i z podaniem nazwiska molestującego lub domniemanego molestującego. Jeżeli są znane inne dodatkowe szczegóły należy je również odnotować: imię (imiona) ofiary (r) lub domniemanej ofiary, stosunek sprawcy do ofiary (S), jak sprawa trafiła do wiadomości starszych i kiedy sprawa wyszła na jaw, a także nazwiska wszystkich starszych, którzy byli zaangażowani w ten czy inny sposób. Fakty takie jak, kiedy domniemane przestępstwo (-a) miało miejsce, czas, zaangażowany, oraz w wieku domniemane molestowanie i ofiara (ów) w czasie wypadków mogą być rejestrowane „.

Radca prawny Towarzystwa Mario Moreno General potwierdza słuszność takiej procedury w wywiadzie udzielonym „The Paducah Sun, January 28, 2001, gdzie oświadczył:

„…jeżeli jest tylko jeden świadek i oskarżony zaprzecza oskarżeniu wówczas starsi mają obowiązek bacznie go obserwować”. Dodał, że „starsi czasami doradzają oskarżonemu, by nie wikłał się i stronił od podejrzliwych sytuacji.”

10. W jakich przypadkach starsi mogą ostrzec zbór?

W Strażnicy z 1 listopada 1995, na stronie 27-28, w podtytule „Co z rzekomym sprawcą?” napisano:

„Człowiek, który wykorzystuje seksualnie dziecko, jest gwałcicielem i za takiego powinien być uważany. Każdy, kto padł ofiarą tego rodzaju nadużyć, ma prawo zaskarżyć swego napastnika”.

Z powyższego cytatu jak i z całego artykułu jasno wynika, że Strażnica omawia tutaj przypadki, w których istnieje tylko jeden oskarżyciel oraz co można w takich sytuacjach uczynić. Dalej napisano tam:

„Gdyby istniała jakaś uzasadniona podstawa, by przypuszczać, że domniemany sprawca wciąż wykorzystuje dzieci, zapewne należałoby przed nim ostrzec. W takiej sytuacji pomóc mogą starsi zboru.”

Warto też zwrócić uwagę na termin „domniemany sprawca”. Jest on potencjalnym domniemanym sprawą, ponieważ nie ma przyznania się do winy i jest tylko jeden świadek przemocy. Nawet więc, jeśli istnieją uzasadnione powody tylko do podejrzeń nadużycia, domniemana ofiara może skorzystać z pomocy starszych, i można dać ostrzeżenie. Zbiega się to z tym na co zwrócono uwagę w książce Zważajcie.. str.93:

„Ofiary takiego napastowania należy traktować z wyjątkową delikatnością i życzliwością. Starsi powinni dołożyć wszelkich starań, żeby uchronić dzieci przed dalszym napastowaniem; trzymajcie się w takich sprawach wskazówek Towarzystwa”.

11. Jeżeli sąd dostarcza dalsze dowody – działa wówczas zasada „dwóch świadków”.

Z listu do starszych z 30 Stycznia 1992 r, wynika, że:

„Ponadto, gdy w trakcie procesu sądowego wyjdą na jaw jakieś kolejne dowody winy, należy sprawą zająć się ponownie, tak jak ma to miejsce z wznowieniem sprawy na drodze sądowej kiedy dodatkowe wykroczenie zostało ujawnione”.

Z powyższych informacji jasno wynika, że stwierdzenie, iż starsi oraz Towarzystwo Strażnica nie robią kompletnie nic, jeśli jest tylko jeden świadek w sprawie o poważne przestępstwo, jest kolejnym fałszem przedstawianym przez przeciwników Świadków Jehowy. Starsi i TS, nawet gdy jest tylko jeden świadek, podejmują wiele uzasadnionych i niezbędnych działań w celu ochrony dzieci. Ale powstaje też pytanie: Gdy jest tylko jeden świadek oskarżenia, czy oskarżyciel musi spotkać się z oskarżonym twarzą w twarz? Czy nie będzie to zarówno niemiłosierne, niepotrzebne, a nawet traumatyczne przeżycie dla pokrzywdzonej ofiary, zwłaszcza gdy oskarżycielem jest dziecko?

IV. Twarzą w twarz?

Dyrektywa Towarzystwa odnośnie wykorzystywania dzieci Świadków Jehowy stwierdza:

„Jeżeli oskarżony nie przyznaje się do przedstawianych mu zarzutów, dwaj starsi mogą zorganizować dla niego i ofiary spotkanie na którym również będą obecni”.

Czy w każdym przypadku musi oznaczać to, że małe dzieci, które oskarżają kogoś o molestowanie będą musiały spotkać się z oskarżonym twarzą w twarz? Na fakt ten zwracają uwagę przeciwnicy Świadków Jehowy krytykując takie podejście do sprawy mówiąc:

„… tak tak, ŚJ wierzą taka konfrontacja jest stosowna, na której 8 letnia dziewczynka przy swoich rodzicach i dwóch starszych wraz z oskarżonym w tym samym pokoju, opisuje szczegóły napastowania jak to 45 latek się do niej dobierał itd…”.

Skutkiem czego dziecko może doznać kolejnego wstrząsu, a mające się goić rany są na nowo rozdrapywane. Czy mają rację? Z pozoru tak. Jednak przeciwnicy świadomie lub nie, ale przemilczają pewne szczegóły oraz wskazówki zamieszczone choćby w Strażnicy, co do tego jak mają postępować w takich przypadkach bracia starsi. Chcesz zobaczyć jak wygląda faktycznie stanowisko Świadków Jehowy, gdy oskarżycielem jest dziecko i nie chce widzieć się z napastnikiem, a nie wymyślone przez niektórych odstępców jak to cytowane powyżej?
Najpierw Strażnica z 1 listopada 1995 porusza kwestię dorosłych, którzy oskarżają kogoś o molestowanie ich gdy byli jeszcze dziećmi:

„Jeżeli czuje wewnętrzne opory przed spotkaniem twarzą w twarz, mógłby zatelefonować lub napisać list.”

Zatem jak widzisz żadne twarzą w twarz spotkanie nie jest konieczne nawet jeśli oskarżyciel jest dorosłym. A co z dzieckiem, które wnosi oskarżenie? List do starszych z 1 Grudnia 2000 stwierdza wyraźnie:

„Jeżeli skarżący jest dzieckiem, starszy mógłby się zaoferować że będzie mu towarzyszyć w omówieniu całej sytuacji z jego rodzicem (ale nie domniemany sprawcą) lub jego opiekunem. Nie powinno się naciskać dziecka do brania udziału w takim działaniu…”

Zauważyłeś określenie użyte w nawiasie tj. „domniemany sprawca’?  Kolejna dowód na to, że Świadkowie Jehowy nie zakładają konieczności uczestniczenia w spotkaniu oskarżyciela z oskarżonym twarzą w twarz znajdziemy w książce „Zważajcie..:

”’Nie zawsze jednak może być rzeczą rozsądną, żeby sam świadek rozmawiał z oskarżonym. Na przykład, gdy świadek: Uczestniczył w wykroczeniu, takim jak rozpusta lub cudzołóstwo. Był ofiarą napaści ze strony winowajcy (kazirodztwo bądź gwałt). W takich sytuacjach, jak również w innych wyjątkowych okolicznościach, dwaj starsi mogą porozmawiać z obwinionym albo starszy może być obecny przy rozmowie świadka z taką osobą.”

Zwróć uwagę, że istnieją dwa dopuszczalne alternatywne rozwiązania dla prowadzenia sprawy dotyczącej gwałtu lub kazirodztwa, z których jedno w ogóle nie wymaga aby oskarżyciel spotkał się z oskarżonym.
Niektórzy mogą argumentować, że publikacja cytowana powyżej nic nie mówi o molestowanie dzieci, lecz tyczy się tylko „kazirodztwa lub gwałtu”. Ale takie rozumowanie jest komiczne, ponieważ jak wykazano wcześniej w Strażnicy z 1 listopada 1995 seksualne wykorzystywanie dziecka w różnorakiej postaci jest w istocie dokonaniem na niej gwałtu:

„Osoba, która faktycznie nadużywa seksualnie dziecko jest gwałcicielem i jako taka powinna być postrzega”.

Nawet sędzia Pani Anna Molloi w sprawie Vicki Boer z 1989 roku stwierdziła w orzeczeniu sądowym, że zgodnie z polityką TS oskarżyciel nie musi spotkać się z oskarżonym:

„Dowody ustalone w trakcie procesu sądowego są oczywiste, że zasada z Mateusza 18 nie ma tutaj zastosowania i nie jest wymagane zgodnie z wiarą Świadków Jehowy, by ofiara seksualnego nadużycia spotkała się ze sprawcą…”

Podsumowując ten odcinek, już po zbadaniu dokumentacji i dowodów pytamy: Czy przeciwnicy mają rację, kiedy mówią, że „Świadkowie Jehowy zakładają konieczności uczestniczenia w spotkaniu oskarżyciela z oskarżonym twarzą w twarz?” Nie ŚJ wcale tak nie twierdzą jak wykazano wyżej. Apostaci są albo źle poinformowani, albo po prostu starają się świadomie wprowadzić opinię publiczną w błąd lub wręcz okłamać. Ale czy jeżeli nie ma jednego lub dwóch świadków oskarżenia, to czy starsi i władze Towarzystwa nie zachęcają do pewnego nadużycia by sprawę rozstrzygnąć niejako „w domu” bez angażowania w nią dodatkowo władz świeckich?

V. Trzymanie tego w domu?

No właśnie, czy ofierze mówi się żeby przestępstwa nie zgłaszać na policję i po prostu załatwić ją tylko w gronie starszych, zamiatając w ten sposób sprawę niejako pod dywan i niby że wszystko dalej gra, ponieważ przyniesie to hańbę Organizacji i zniszczy jej zewnętrzny wizerunek, jak to niektórzy utrzymują? Na oficjalnej stronie Świadków Jehowy oświadczono wyraźnie:

„Oprócz złożenia sprawozdania do Biura oddziału, starsi mogą być zobowiązani wymogami prawa zgłosić jeszcze niepotwierdzone lub bezzasadne zarzuty władzom świeckim. Jeśli tak, to oczekujemy, że starsi tak uczynią. Dodatkowo, ofiara może zgłosić sprawę do władz, i do czego ma absolutne prawo.”

Zatem nie ulega wątpliwości że nieprawdziwe są twierdzenia przeciwników jakoby samo zgłoszenie nadużycia przez ofiarę odpowiednim do tego władzom prawnym skutkuje wykluczeniem ze społeczności. Następnie dodają, że jeśli nie ma „dwóch lub trzech świadków” molestowania to nie powinno się tego zgłaszać władzom. Oczywiste jest też iż nie musi być tak w każdym wypadku, zależy to bowiem od tego o jaki wymiar przestępstwa chodzi.
Niektórzy przeciwnicy twierdzą, że jeśli nie ma dwóch świadków molestowania polityka Strażnicy sugeruje wówczas, aby wykroczenia nie zgłaszać do władz. Ale czy zauważyłeś zdanie powyżej: „jeszcze niepotwierdzone lub nieuzasadnione oskarżenia”. Jak więc widać każdy ŚJ ma absolutne prawo donieść nawet istnieją podejrzenia lub „bezpodstawne oskarżenia o nadużycie” władzom, nawet jeśli nie ma dwóch świadków. Ale czy takie stanowisko TS miało zawsze?

Już w Strażnicy z 1962 roku 15 listopada na stronie 693 stwierdzono wyraźnie:

„Władze zwierzchnie wydają wyroki i karzą osoby, czy są wewnątrz czy na zewnątrz zboru, jeśli naruszają one prawa przyzwoitości i porządku. Przestępcy nie mają prawa narzekać na takie kary, jak wykazał to ap. Paweł swoją mową przed Cezarem. (Dz 25:11) Dlatego zbór nie zobowiązuje się chronić nikogo z jego członków którzy kradną, przemycają, popełniają bigamię, mordują, zniesławiają, oszukują, i tak dalej. Zgromadzenie musi być wolne od takich winnych jego członków i wydać ich by zostali ukarani przez doczesne władze. Stąd winni którzy łamią prawo danego kraju w którym mieszkają, sprzeciwiają się tym samym Bogu za którego przyzwoleniem takie władze zwierzchnie istnieją i którym chrześcijanie mają być posłuszni.”

Listy i publikacje Towarzystwa wydane w późniejszych latach podtrzymują to stanowisko, od tamtego czasu z tego wynika nic się nie zmieniło. Przeanalizujmy zatem te dokumenty. I tak list do starszych już z 1 Lipca 1989 donosi:

„W wielu stanach prawnym obowiązkiem jest powiadomienie władz o nadużyciach wobec dzieci. Jeżeli starsi otrzymają taką informację, powinni natychmiast skontaktować się z Działem Prawnym Towarzystwa. Ofiary takich nadużyć muszą być ochronione przed dalszym zagrożeniem (patrz. Awake, 22 stycznia 1985, strona 8) „

List z 23 marca 1992 zawiera podobne oświadczenie:

„Jeśli w waszym zborze wychodzi na jaw przypadek molestowania, starsi uczynią co w ich mocy, aby uchronić ofiarę przed dalszymi nadużyciami”(Patrz. „Zważajcie…”).

Po przekierowaniu do tej publikacji starszym zaleca się dalej:

„Ofiary wykorzystywania seksualnego powinny być traktowane ze szczególną uwagą i życzliwością. Starsi powinni zrobić wszystko co możliwe, aby chronić dzieci przed dalszymi nadużyciami korzystając przy tym ze wskazówek Towarzystwa dotyczących tych kwestii. (G85 1/22 str. 8)”

Godne uwagi jest że starszych w obydwu listach z 1989, 1992 odniesiono do Przebudźcie Się z 1985 wyd. ang. pod tytułem „Jeżeli zdarzy się najgorsze”. Kiedy starsi wzięli je do ręki mogli przeczytać na stronie 8:

„Jeżeli wyjdzie na jaw przypadek molestowania seksualnego czy kazirodztwa wówczas dwie rzeczy muszą być uczynione natychmiast. Po pierwsze dziecko jak też inne dzieci muszą być uchronione przed dalszymi nadużyciami i należy tak postąpić bez względu na koszty. Dziecko musi mieć pewność że napastnik nie zbliży się do niej ponownie.
Po drugie trzeba w takiej sytuacji okazać dziecku wiele miłości i emocjonalnego wsparcia. Rodzice zadbają o to by jasno wyłożyć dziecku iż to nie jego wina, oraz że każde przestępstwo, również napastowania seksualnego jest przestępstwem nawet jeśli popełni je członek bliskiej rodziny bądź krewny. Ofiara musi być o tym zapewniana tak długo aż w to uwierzy”.

Z kolei w liście do s.zb. z 1 sierpnia 1995 wyłuszczono tę sprawę jeszcze jaśniej i zwrócono uwagę na fakt, że wszelkie akty przemocy wobec dzieci powinny być zgłaszane na drogę prawną, gdy ustawa danego kraju lub stanu obligatoryjnie z urzędu tego wymaga. Zasugerowano w nim również, że rodzice, opiekunowie lub oskarżeni złożą takie doniesienie. Oto co tam czytamy:

„Gdy członek zboru jest oskarżony o molestowanie dzieci, starsi powinni natychmiast skontaktować się z Działem Prawnym Towarzystwa. W wielu stanach istnieje obowiązek z mocą ustawy, że starsi zgłoszą zarzut do odpowiednich władz, chociaż inne stany tego nie wymagają. W tych stanach gdzie zachodzi taka potrzeba przepisy te nieco się różnią. Rodzic, opiekun lub osoba oskarżona może to uczynić sama. W ten sposób ochrona poufności przez przywilej kościelnej instytucji nie jest naruszona. Zatem jeśli oskarżenie nabrało mocy wykonawczej i orzeczono winę oskarżonemu o molestowanie dziecka, zostaną podjęte odpowiednie kroki by wnieść sprawę na drogę sądową przez Dział Prawny Towarzystwa Strażnica”.

Jak więc można zauważyć z doniesień tych niedwuznacznie wynika, że starsi nie są zachęcani ani do tajenia przestępstwa jak też do nie zgłaszania tego władzom. Wręcz przeciwnie zostali wyraźnie poinstruowani przez Towarzystwo, żeby wszelkimi możliwymi środkami i za wszelką cenę ochronić pokrzywdzone dziecko przed dalszymi nadużyciami, nawet jeśli będzie to oznaczało, że sprawca napastowania którym okazał się bliski krewny pójdzie za to do więzienia.

Kolejny list tym razem z 22 maja 2002 od Ciała Kierowniczego do wszystkich zborów Świadków Jehowy jeszcze lepiej to wyjaśnia:

„Od dawna polecaliśmy starszym by zgłaszali z urzędu zarzuty o znęcanie się nad dziećmi do władz świeckich. Poleciliśmy starszym by poinformowali, gdzie jest to wymagane prawnie. Nawet w sytuacji gdzie jest tylko jeden świadek. (Rzymianie 13:1) W każdym razie starsi wiedzą, że jeżeli ofiara sama chciałaby wnieść sprawę do sądu, to ma do tego absolutne prawo żeby tak uczynić (Galacjan 6:5)”.

Natomiast już żadnych niedomówień czy jakichś dwuznaczności co do tej kwestii nie pozostawia raport zamieszczony w liście od TS z 15 lutego 2002, gdzie stwierdzono:

„Nigdy sugerujcie nikomu, że nie powinien informować policji lub inne władze o zarzucie nadużycia dziecka. Jeżeli pojawi się pytanie co do tego czy sprawę należy zgłosić władzom lub nie, będzie to osobistą decyzją każdej osoby i może tak uczynić. Obojętnie jaką decyzję podejmie z tych dwu, zbór nie zastosuje żadnej sankcji. Oznacza to że starszy nie skrytykuje kogoś, kto wniesie taki zarzut do władz.”

I w podobnych duchu wyrażono się w liście z 1992:

„Jest to również osobistą decyzją, jeżeli domniemana ofiara woli poinformować władze świeckie o takich oskarżeniach.”

I faktycznie, list kontynuuje dalej:

„Wszyscy w zborze chrześcijańskim zechcą rozważyć swoja osobistą i moralną odpowiedzialność zaalarmowania odpowiednim władzom o przypadkach, gdy zostało popełnione lub istnieje ryzyko, że może zostać popełnione poważne przestępstwo o charakterze kryminalnym”.

Niemal identycznie wyrażono się na ten temat w liście z 1 grudnia 2000 List, który zawiera te same uwagi co z 1992 roku;

„Wszyscy w zborze chrześcijańskim zastanowią się nad swoją osobistą i moralną odpowiedzialnością w celu powiadomienia odpowiednich władz …Jego (starszego) rada powinna zawsze zawierać doradztwo skarżącemu, że zgromadzenie nie może przejąć daną przez Boga odpowiedzialność władz zwierzchnich w radzeniu sobie z przestępczością. Zatem skarżący że powinien rozważyć obowiązek niezwłocznego powiadomienia o sprawie organy ścigania (por. List do Rzymian 13:4, Jakuba 4:17) Organy te mogą obejmować lekarza rodzinnego, dyrektora szkoły dziecka, szkołę, służby społeczne, lub policję”.

W cytowanym tekście z Jakuba 4:17 czytamy:

„Jeśli zatem ktoś umie czynić to, co słuszne, a jednak tego nie czyni, jest to jego grzech” .

Oczywiście starsi zgodnie z tymi instrukcjami i po przeczytaniu tego fragmentu Biblii będą zachęcać oskarżyciela, aby poinformował on odpowiednie władze, jeśli rzeczywiście był molestowany lub o tym wiedział. Skarżącemu doradzi się też żeby wziął za to odpowiedzialność na siebie. Nie ulega zatem wątpliwości, że wersetem tym TS zachęca jednoznacznie do zgłoszenie nadużycia wymiarowi sprawiedliwości o czym poinformowano starszych w książce „Zważajcie…”, str. 136:

„Chociaż zbór chrześcijański nie ma obowiązku egzekwować przestrzegania praw Cezara, to jednak sam charakter pewnych wykroczeń wymaga powiadomienia o nich władz świeckich. Może okazać się konieczne zachęcenie winowajcy, by sam zgłosił się do władz. Przed podjęciem w tej sprawie jakichkolwiek kroków skontaktujcie się z biurem oddziału. Oczywiście najpierw przypomnijcie sobie aktualne wskazówki Towarzystwa na ten temat. Wprawdzie starsi nie stoją na straży przestrzegania praw Cezara, ale gdy w grę wchodzi również naruszenie prawa Bożego, muszą dokładnie zbadać, co się wydarzyło.”

Oto kilka dalszych przykładów z publikacji TS wskazujących na słuszność takiego trybu postępowania:

Strażnica z 1 stycznia 1997 str. 28-29, Miejmy wstręt do tego, co niegodziwe:

„W zależności od praw obowiązujących w zamieszkiwanym kraju człowiek, który napastował seksualnie dzieci, może zostać skazany na pobyt w więzieniu lub ponieść inne sankcje nałożone przez państwo. Zbór nie będzie go przed tym bronił.”

Strażnica, 22 stycznia 1985 wyd ang:

„Rodzice muszą jasno wyjaśnić swemu pokrzywdzonemu dziecku, że to nie ono jest winne. Jakiekolwiek przestępstwo by to było i gdyby nawet sprawcą okazał się ktoś najbliższy i miał za to pójść do więzienia. Trzeba przekonać ofiarę, że to nie ona jest winna”

Strażnica 1991 1 listopad str. 5, Czy jest coś złego w szukaniu zemsty?

„Czy wobec tego ofiara przestępstwa ma pozostać bierna i ulec bezprawiu? Niekoniecznie. W razie naruszenia własności lub nietykalności osobistej możesz się zwrócić do odpowiednich organów władzy. Może zechcesz wezwać policję. W miejscu pracy — udaj się do zwierzchnika. W szkole można poprosić o rozmowę z dyrektorem. Jednym z powodów istnienia tych władz jest właśnie dbanie o praworządność. Biblia podaje, że rządzący są „sługą Bożym, mścicielem dla wywarcia srogiego gniewu na tym, kto popełnia zło” (Rzymian 13:4). Sprawiedliwość wymaga, by rząd robił użytek ze swej władzy, stawiał tamę bezprawiu i wymierzał karę złoczyńcom.”

Strażnica 2005 1 sierpnia str. 14, Kiedy obraza jest uzasadniona?

„Również w naszych czasach gwałt zalicza się do ciężkich przestępstw, za które grożą surowe kary. Ofiara ma pełne prawo powiadomić o tym czynie policję. Dzięki temu właściwe organy mogą ukarać winowajcę. A jeśli zgwałcono osobę nieletnią, kroki te mogą poczynić rodzice.”

Żaden z przeciwników deklarujących otwarcie swoje oskarżenia pod adresem Świadków Jehowy o skrywanie pedofilii, nigdy nie przedstawił ani jednego dowodu, w postaci jakiejkolwiek nawet choćby pojedynczej publikacji TS, z której wynikałoby, że zabrania ono zgłaszania wszelkich przestępstw o charakterze kryminalnym, w tym również na tle seksualnym policji czy sądom. Nie potrafią także podać ani jednego przykładu wykluczenia kogokolwiek ze społeczności Świadków Jehowy kto o takich przestępstwach zgodnie z prawem Bożym i świeckim powiadomił władze. Jak więc widzisz to odstępcza mowa mija się całkowicie z prawdą i nie ma żadnej racji bytu a nie Towarzystwa Strażnica.

VI. Nie będziesz pozywał brat do sądu

No dobrze, ale ktoś może powie: Czyż sami Świadkowie Jehowy nie mówią przecież „aby nie pozywać brata w wierze do świeckiego sądu” w myśl słów z listu 1 do Koryntian 6:1-7 ponieważ zburzy to reputację Organizacji?

No dobrze, ale ktoś może powie: Czyż sami Świadkowie Jehowy nie mówią przecież „aby nie pozywać brata w wierze do świeckiego sądu” w myśl słów z listu 1 do Koryntian 6:1-7 ponieważ zburzy to reputację Organizacji?

„Czy ktoś z was, mając sprawę przeciwko drugiemu, śmie iść do sądu przed ludzi nieprawych, a nie przed świętych? 2 Czy nie wiecie, że święci będą sądzić świat? A jeśli świat ma być przez was sądzony, to czy nie potraficie rozsądzać spraw bardzo błahych? 3 Czy nie wiecie, że będziemy sądzić aniołów? Czemu zatem nie sprawy tego życia? 4 Jeśli więc istotnie macie do rozsądzenia sprawy tego życia, czyż sędziami czynicie ludzi, których w zborze uważa się za nic? 5 Mówię to, aby was zawstydzić. Czy to prawda, że nie ma wśród was ani jednego mądrego, który by potrafił rozsądzać między swymi braćmi, 6 lecz brat idzie z bratem do sądu, i to przed niewierzących? 7 Przecież już samo to oznacza dla was klęskę, że prowadzicie ze sobą procesy. Dlaczego raczej nie pozwalacie się skrzywdzić? Dlaczego raczej nie pozwalacie się oszukać? 8 Wy natomiast krzywdzicie i oszukujecie, i to swych braci.”

Niektórzy apostaci aby dowieść rzekomej hipokryzji Ciała Kierowniczego Świadków Jehowy ochoczo cytują powyższe słowa i wyjaśnienie ich w Strażnicy z 1974/17/str.23,24 gdzie możemy w „Pytaniach czytelników” przeczytać:

„Ponadto zwracając się ze swymi sprawami do niewierzących, w gruncie rzeczy przyznawaliby, że nikt w zborze nie ma dość rozsądku, aby rozpatrzyć „zwykłe sprawy życiowe”, jakie mogą się wyłonić wśród chrześcijan. Byłoby to trudne do pogodzenia z faktem, iż namaszczeni duchem chrześcijanie jako niebiańscy współwładcy Pana Jezusa Chrystusa mieli sądzić nie tylko ludzi, ale także aniołów. Co więcej, stawiając współwyznawców przed pogańskimi sędziami, ściągnęliby wielką hańbę na imię Boże. Ludziom postronnym nasunęłoby się przekonanie, że chrześcijanie tak samo jak inni nie potrafią załatwiać między sobą sporów, a na tym ucierpiałyby interesy prawdziwego wielbienia. Byłoby o wiele lepiej dla danych chrześcijan, gdyby gotowi byli narazić się raczej na straty niż zaszkodzić całemu zborowi przez podanie swych nieporozumień do wiadomości publicznej.”
A także z książki „Zważajcie…” str.108:

„Sporów miedzy braćmi nie wolno toczyć przed sądami świeckimi, lecz trzeba je rozwiązywać zgodnie ze wskazówkami Jezusa z Mateusza 18:15-17 (część 5 (b), s. 108). W 1 Koryntian 6:1-8 apostoł Paweł udziela chrześcijanom stanowczej rady, żeby się nie procesowali przed sądami świeckimi w celu załatwiania sporów, które powinno się rozstrzygać przed starszymi zboru (w77/21, ss. 2, 3).”

Jednak jak się za chwilę okaże, przeciwnicy po raz kolejny już przekręcają kontekst tych słów z naszych publikacji przez stosowanie pokrętnej manipulacji, tak aby dostosować myśli tam zawarte do swoich własnych upodobań. Fakt , że Strażnica cytuje tutaj słowa apostoła Pawła z 1Kor 6:1-7 jeszcze wcale nie oznacza, że nigdy nie wolno wnieść żadnego oskarżenia do sądu przeciwko innemu bratu. Rozchodzi się po prostu o to o jakiego kalibru przestępstwo tu chodzi, bo co innego np. niespłacona pożyczka czy potwarz słowna, a co innego gwałt czy pobicie.
Niemniej trzeba pamiętać, że Strażnica nie porusza tutaj kwestii pozwów jednego brata przeciwko drugiemu o charakterze kryminalnym lecz cywilnym. Jak wiadomo istnieją sprawy z powództwa cywilnego jak i karnego. Jeżeli jakiś brat został pozwany przez innego brata o np. niespłacenie zaciągniętej pożyczki pieniężnej, wówczas sprawa będzie rozpatrywana przez sąd z powództwa cywilnego. Inna sytuacja zachodzi natomiast kiedy oskarżenie wnosi się o przestępstwo kryminalne ścigane z urzędu np. kradzież mienia, próba pozbawienia życia, czy gwałt. Niekiedy ktoś nawet nie domaga się procesu sądowego, ale mimo to państwo podejmuje takie działania niejako z urzędu. Wówczas sprawa jest wytoczona przez państwo przeciwko oskarżonemu, a nie oskarżyciel vs oskarżony. Zatem kto wnosi jakąś skargę na brata przed władze zwierzchnie to nie musi oznaczać, że już zaraz pozywa go przed sąd w rozumieniu słów apostoła Pawła.
Są też i tacy którzy argumentują, że w dawniejszych czasach, źle poinformowani starsi wypaczyli te słowa i błędnie zastosowali je względem niektórych braci pozywających innych przed sąd, i potem wykluczając ich za to ze społeczności. Pomijając ten fakt, nawet jeśli miały miejsce w przeszłości takie przypadki, to nie było to oficjalne stanowisko ŚJ i nikt nie miał prawa nikogo za coś takiego wykluczyć. A pozbawiony społeczności brat mógł się odwołać od decyzji wątpliwego komitetu, uzasadniając pisemnie swoje niesłuszne wykluczenie i zostałby z powrotem przywrócony do zboru, o czym również wspomniano w rzeczonej powyżej Strażnicy z 1974/17 s. 24:

„Czy z uwagi na powyższe oddani Bogu chrześcijanie doby obecnej mieliby się zwracać do sądów świeckich, choćby to odbiło się ujemnie na rozwoju prawdziwego wielbienia lub fałszywie je przedstawiło w oczach ludzi postronnych? Rzecz oczywista, że nie. Prawda, że wierni chrześcijanie, jak wszyscy inni ludzie, są nadal niedoskonali i popełniają błędy. Wyłaniają się między nimi problemy związane ze sprawami finansowymi itp. Ale nieporozumienia tego rodzaju powinny być załatwiane w obrębie zboru, ponieważ Słowo Boże zawiera odpowiednie wytyczne, a w zborze znajdują się osoby dobrze obeznane z Pismem świętym.
Jeżeli chrześcijanin odmawia naprawienia poważnej krzywdy, mimo że jasno przedstawili mu sprawę starsi usługujący w zborze w charakterze sędziów, bywa za to wykluczony. Myśl taka zresztą tkwi między innymi w słowach Jezusa: „Jeśliby zboru nie usłuchał, niech będzie dla ciebie jak poganin i celnik” (Mat. 18:17, NP). Na przykład ktoś, kto oszukał swego chrześcijańskiego brata lub kto zaprzestał troszczyć się o materialne potrzeby żony i dzieci, a nie okazuje skruchy, niewątpliwie znajdzie się poza zborem. — 1 Tym. 5:8.
Strona poszkodowana może potem się zastanowić, czy przedsięweźmie kroki prawne, aby osobę winną — teraz już wykluczoną ze społeczności — zmusić do naprawienia krzywdy. Oczywiście poszkodowany zechce uwzględnić okoliczność, czy sprawa warta jest zachodu, czasu, kosztów, jak również czy zborowi mimo wszystko nie przyniesie ujmy zwrócenie publicznej uwagi na poczynania kogoś z jego byłych członków. Jeżeli pokrzywdzony chrześcijanin w swym sumieniu jest przekonany, że imię Boże nie zostanie zniesławione i takie kroki byłyby stanowczo potrzebne, to niekoniecznie postąpi wbrew duchowi rady Pawła, gdy pociągnie przed sąd człowieka nie należącego już do zboru chrześcijańskiego. Jehowa Bóg pozwala istnieć świeckim zwierzchnościom, aby służyły za narzędzie do wymierzania sprawiedliwości przestępcom, a w tym wypadku poszkodowany przecież korzystałby z pomocy prawa po wyczerpaniu wewnątrz zborowych środków w celu naprawienia zła. — Rzym. 13:3, 4.
Istnieją także sytuacje, w których chrześcijańscy bracia zgodnie ze swym sumieniem uważają, że mogą podać współwyznawcę do sądu. Tak bywa na przykład, gdy chodzi o uzyskanie odszkodowania od towarzystwa ubezpieczeniowego. W niektórych krajach prawo wymaga, że pewne sprawy — między innymi poświadczenie autentyczności testamentu — muszą być załatwione przez sąd. Nie powoduje to jednak niekorzystnego rozgłosu ani nie ściąga hańby na zbór. Przy prowadzeniu takich procesów, które nie odbijają się ujemnie na zborze, chrześcijanie mogą się kierować tym, co uważają za najlepsze w danych okolicznościach.
Jednakże gdyby członek zboru chrześcijańskiego nie brał pod uwagę, jak jego postępowanie wpłynie na dobre imię zboru, i zlekceważył radę Słowa Bożego w tej sprawie, nie będzie „bez zarzutu”. Nie będzie też miał „właściwego świadectwa od ludzi postronnych” wobec zboru (Tyt. 1:6; 1 Tym. 3:7, NW). Z pewnością wtedy nie stanowi dla braci przykładu godnego naśladowania [ale nie będzie wykluczony, (ten dodatek jest mój)] i taka jego postawa musi się odbić na jego ewentualnych przywilejach w zborze.”

W podobnym duchu wyrażono się w „Zważajcie…” str.139:

„Niekiedy w roli arbitra mogą wystąpić starsi albo brat zajmujący neutralną postawę. Jeśli ktoś lekceważy w tej sprawie Słowo Boże, może to mieć wpływ na jego przywileje w zborze. Istnieją jednak kwestie prawne nie wchodzące w zakres kompetencji zboru, które można przedkładać do rozstrzygnięcia sądom świeckim bez pogwałcenia zasady z 1 Koryntian 6:1-8 lub jej ducha. Należą do nich: Sprawy rozwodowe i alimentacyjne, przyznanie opieki nad dzieckiem. Uzyskanie odszkodowania od towarzystwa ubezpieczeniowego. Jeśli ktoś poniósł straty lub odniósł obrażenia w samochodzie prowadzonym przez współwyznawcę albo wskutek najechania przez ten samochód, może okazać się konieczne wniesienie sprawy do sądu, żeby uzyskać odszkodowanie od towarzystwa, w którym dany brat był ubezpieczony. Umieszczenie na liście wierzycieli w postępowaniu upadłościowym. Potwierdzenie autentyczności testamentu. Niekiedy wniesienie powództwa na czyjeś powództwo. Na przykład: Jeżeli świecki wierzyciel procesuje się z bratem, może okazać się konieczne, żeby brat dla obrony własnych interesów wniósł powództwo wzajemne, mimo iż sprawa może dotyczyć braci duchowych. Jeżeli brat wytacza proces współwyznawcy, pozwany nie naruszy zasady z 1 Koryntian 6:1-8, gdy będzie się bronił lub gdy także wniesie powództwo. (Niezależnie od tego, czy sprawa była już rozpatrywana przez starszych)”.

Inaczej jednak ma się sprawa z przestępstwem kryminalnym czy nadużyciem seksualnym:

VII. Niech rozstrzygną to władze

Dlaczego nie pozwolić rozstrzygać przestępstw jakimi są wszelkie nadużycia seksualne na dzieciach organom prawnym skoro starsi nie mają w tej dziedzinie odpowiednich kwalifikacji? Dlatego że starsi zboru są przede wszystkim pasterzami duchowymi i w większości nie znają się na kolekcjonowaniu dowodów sądowych, odczytywaniu próbek DNA czy ogólnie na prowadzeniu spraw o przestępstwo kryminalne lub procedurach sądowych. I taki brak kwalifikacji wielu przeciwników ŚJ im w tym momencie zarzuca. Ale czy system penitencjarny jest rzeczywiście najlepszym środkiem zaradczym chroniącym dzieci przed pedofilią? Czy tak faktycznie rozumie tę kwestię TS i czy to próbuje osiągnąć rozpatrując sprawy o nadużycia seksualne w zborze?

Czy kiedykolwiek istniał jakiś doskonały system sprawiedliwości? Prawdą jest, że odkąd pojawili się na ziemi ludzie wielu uniknęło wymierzenia sprawiedliwej kary za popełnione zbrodnie. Morderstwo uchodziło płazem i szerzył się gwałt. Dużo zależy też od adwokata jakiego sobie wybierzesz, który będzie prowadził Twoją obronę, a niektóre przestępstwa jest też bardzo trudno udowodnić. W wielu przypadkach nie uniknie się scenariusza na zasadzie: „on lub ona powiedział/a to i tamto…”. Ktoś kto z początku został uznany winnym później po zbadaniu nowych dowodów np. próbek DNA –  został oczyszczony z zarzutów. Zdarzało się również, że byli i tacy, którzy z różnych względów zostali niesłusznie oskarżeni. I faktycznie w istocie system sprawiedliwości popełnia wiele błędów. Osoba winna molestowania mając pieniądze może wynająć najlepszych prawników lub z jakiegoś innego powodu uniknąć sprawiedliwego wyroku. Ale czy pomimo tego nie powinien zostać on osądzony w zborze? Społeczność jako całość ma obowiązek zachować zbór w moralnej czystości i niezależnie od tego jakie standardy prawne wyznacza się w danym kraju. Czy starsi mają stać bezczynnie aż zapadnie rozstrzygnięcie sprawy przez sąd?

Niektóre procesy mogą ciągnąć się latami, zanim sąd wyda końcowy werdykt, tymczasem winny molestowania wciąż może uchodzić w zborze za Świadka Jehowy. Zatem czy zbór może coś takiego tolerować? Oczywiście że nie, bowiem jest to postanowienie zarówno biblijne, praktyczne jak i rozsądne, oraz służy ochronie wszystkich jego członków. W żadnym razie starsi nie muszą z tym czekać, aż sąd orzeknie o winie winnego nadużycia, mimo że starsi nie są fachowcami  w dziedzinie kryminalistyki powołanej do badania zbrodni i nie to jest celem komitetu sądowniczego. W liście z 1 grudnia 2000 czytamy wcześniej już cytowanym czytamy, że:

„Jego (starszego) porada powinna zawsze zawierać doradzanie skarżącemu, że zbór nie może przejąć danej przez Boga odpowiedzialności władzom zwierzchnim w zajmowaniu się zbrodnią. W związku z tym skarżący powinien rozważyć swoją osobistą odpowiedzialność, by doniósł o przestępstwie do władz bez opóźnienia. (Porównaj Rzymian 13:4, Jakuba 4:17)”.

Wspomniał o tym radca prawny z ramienia Towarzystwa J.R. Brown w wywiadzie udzielonym 11 lutego 2001 dla dziennika Associated Press:

„Mamy do czynienia z grzechem, złamaniem prawa i popełnieniem przestępstwa.”

Jeśli więc starsi podczas przesłuchania na komitecie sądowniczym stwierdzą na podstawie dostępnych i oczywistych dowodów winę oskarżonego o molestowanie seksualne, wówczas podejmą odpowiednie kroki, mianowicie naprawiają zło, napomną lub usuną ze zboru nie okazującego skruchy złoczyńcę. I nie ma to nic wspólnego z tym czy przestępstwo zostało zgłoszone władzom czy też nie, jest to całkiem oddzielna sprawa. Oczywiście zdarzają się sytuacje, w których starsi nie mają wystarczających dowodów pozwalających oskarżyć molestującego, i rzecz jasna w takim przypadku nie mogą podjąć żadnych działań w zborze w tym czasie. Jednak później w trakcie śledztwa sąd może takie dowody przedstawić, wówczas starsi powołają komitet ponownie celem ich podpięcia pod tzw. „regułę dwóch świadków”. W związku z tym w liście z 30 stycznia 1992 zauważono:

„Należy również podkreślić, że jeżeli wyszłyby na jaw podczas procesu dalsze dowody winy oskarżonego, konieczne będzie ponowne zbadanie sprawy, tak jak ma to miejsce w przypadku każdej normalnej sprawy sądowej, kiedy dodatkowe wykroczenie zostało ujawnione.”

Wyobraź sobie, jakie oburzenie i jaką falę krytyki podniosłoby społeczeństwo, gdyby Towarzystwo z urzędu zalecało starszym nie rozstrzygać takich spraw w zborze na własną rękę, ale żeby zdali się w tym tylko na sądy świeckie. Usłyszysz wtedy:

„Nie mogę uwierzyć że Towarzystwo uchyla się od odpowiedzialności, szybcy są do wykluczania innych za pomniejsze przestępstwa, a kryją w swych szeregach zboczeńców i pedofilów zrzucając odpowiedzialność na władze. Cóż za hipokryzja!”

I tak źle i tak niedobrze, jakby nie postąpiło TS, to i tak nie dogodzi się przeciwnikom i zawsze coś wynajdą, tak aby tylko wytknąć. Wierzymy, że Ci uczciwi z nich sami ocenią obiektywnie tę sytuację i wyciągną rozsądne wnioski.

VIII. Obowiązkowe powiadomienie?

Stanowisko Świadków Jehowy odnośnie zgłaszania do odpowiednich władz wszelkich nadużyć na tle seksualnym wobec dzieci zakłada, że:

„Oprócz złożenia sprawozdania do Biura oddziału, starsi mogą być zobowiązani wymogami prawa zgłosić jeszcze niepotwierdzone lub bezzasadne zarzuty władzom świeckim. Jeśli tak, to oczekujemy, że starsi tak uczynią. Dodatkowo, ofiara może zgłosić sprawę do władz, i do czego ma absolutne prawo.”

Ale powstaje pytanie: Dlaczego nie zgłaszać wszystkich tego typu zajść władzom (w tym jeszcze tych niepotwierdzonych), tak aby to one ustalały potem, czy jest to przestępstwo czy też nie? I czy nie lepiej byłoby, gdyby Towarzystwo zobligowało starszych w zborach do wnoszenia oskarżeń, nawet w państwach w których nie jest to wymagane ustawowo przez prawo? Krytycy zarzucają ŚJ w tym miejscu, że starsi nie są z reguły prawnikami, ani też nie są odpowiednio wykwalifikowani do tego, aby właściwie rozstrzygać jaki przypadek uznać już za czyn kryminalny podlegający zgłoszeniu a jaki nie. Jeżeli Towarzystwo Strażnica rzeczywiście interesuje się pokrzywdzonymi ofiarami i ich rodzinami to dlaczego nie wdroży obowiązkowej procedury informowania władz o wszystkich nadużyciach seksualnych dla wspólnego dobra? Pytanie w istocie sprowadza się do tego: Czy będzie to najlepszym rozwiązaniem? Ci którzy krytykują Świadków Jehowy za brak takiej praktyki żyją po prostu w niezrozumieniu tematu.
Definicja molestowania w popularnym obiegowym znaczeniu zakłada zazwyczaj typowy scenariusz, czyli że mężczyzna w średnim wieku molestuje bardzo młode dziecko. Ale prawda jest taka, że definicja ta zmienia się w zależności od jurysdykcji jakiegoś kraju czy nawet miejscowości w jakiej się mieszka. W niektórych okolicach jeżeli dwoje nastolatków lub osoby w bardzo zbliżonym wieku decydują się wzajemnie na uprawianie dobrowolnego seksu, wówczas zarówno jedna z nich, jak też obie mogą być uznane za winne molestowania dzieci, seksualnego napastowania nieletnich, gwałtu ustawowego itp. w rozumieniu prawa danego kraju w jakim żyją.

Wikipedia (edycja angielska) odnośnie wieku na przyzwolenie inicjacji seksualnej stwierdza:

„Wiek przyzwolenia seksualnego (AOC) jest zwykle wiekiem, w którym prawnie osoba może mieć kontakty seksualane z dorosłym, ale w niektórych jurysdykcjach przyjmuje się określone granice minimalnego wieku dla takich kontaktów z kimkolwiek, w innych zaś bez względu na wiek. W tych drugich można by oskarżyć już dwoje nieletnich o pogwałcenie ustawy o AOC. Z powodu dużej różnorodności opinii co do tego jak właściwie  rozumieć AOC powstają konflikty prawne na tle przepisów co do ochrony płci dziecka, naturalnego ustalenia nastoletniej seksualności, czy gwałtu ustawowego. W praktyce oznacza to że przepisy te są kontrowersyjne i sprzeczne.”

Artykuł odnosi się również do „ogromnego zamieszania jakie spowodowane jest tymi różnicami tzn. czym jest w istocie przestępstwo na tle seksualnym.” Wiek przyzwolenia na kontakty seksualne różni w zależności od kraju lub nawet jego regionu. W niektórych okolicach wiek przyzwolenia wynosi zaledwie 13 lat, co znacznie komplikuje ustalenie poprawnej definicji seksualnego nadużycia wobec dziecka, która w ten sposób staje się sprawą względną.

Z tego też względu w liście od Towarzystwa z 10 października 2002 można przeczytać:

„Trzeba zauważyć, że problem molestowania dzieci jest skomplikowaną kwestią i nie ma jakiegoś jednolitego wzorca postępowania jaki możemy podać starszym na terenie całego kraju czy nawet stanu. To czy są oni zobowiązani do tego wymogami prawa by zgłaszać władzom o takim nadużyciu czy też nie, może zostać określone tylko w czasie kiedy starsi skontaktują się z Towarzystwem po wcześniejszym otrzymaniu informacji o popełnionym nadużyciu na dziecku. Jeżeli istnieje regulaminowy obowiązek zawiadomienia o tym lokalnych władz, Towarzystwo zawsze doradza żeby starsi to uczynili. Odkąd nie ma wyraźnie sprecyzowanej definicji prawnej odnośnie ‚molestowania dzieci’ i przepisy te mogą się różnić w zależności od kraju lub jego regionu, także od czasu do czasu się zmieniać, to właściwy kierunek postępowania w sprawie może być nadany tylko wtedy, kiedy dostępne są wszystkie fakty w tych poszczególnych przypadkach.”

Spójrzmy proszę na poniższy przykład z życia wzięty, ukazujący jak w pewnym stanie potraktowano przypadek molestowania.

„Więzień No. 1187055 Genarlow Wilson. Ma teraz 20 lat, zaledwie 2 lata temu został skazany na 10 lat pozbawienia wolności bez możliwości wcześniejszego warunkowego zwolnienia. Kiedyś w Douglas County High, obecnie więzień w stanie Georgia No. 1187055 odbywający karę za ciężkie molestowanie dziecka. Kiedy był uczniem ostatniej klasy szkoły średniej dopuścił się seksu oralnego z koleżanką z 10 klasy. Miał on wówczas 17 lat a ona 15. Wszyscy łącznie z dziewczyną i oskarżycielem publicznym, uznali zgodnie by wytoczyć sprawę, ale z powodu archaicznego prawa stanu Georgia (3 lata mniej od ich wieku) było to już przestępstwo z AOC, gdy dwoje nastolatków uprawia seks, i ciężkie przestępstwo w przypadku dzieci dopuszczających się seksu oralnego. Genarlow był dobrym studentem, był popularny, lubiany przez studentów i nauczycieli. Nigdy nie popadł w konflikt z prawem. Na kasecie video, policjanci zobaczyli 15 letnią dziewczynę mającą z nim seks oralny, według zeznań jej matki, to ona była podżegaczem. Problem był w tym, że wiek dziewczyny był poniżej  AOC. Miejscowi prokuratorzy uznali zatem ten czyn za ciężkie molestowanie dziecka.”

Genarlow Wilson odmówił przyznania się do winy o molestowanie. Gdyby przyznał się do tego z jakichkolwiek powodów, zostałby wciągnięty w rejestr przestępców o takim charakterze, skutkiem czego nie mógłby mieszkać razem we wspólnym domu ze swoją młodszą siostrą. Nie chciał tego zaakceptować, więc czekał na rozprawę, a kiedy nastąpiła pewnego dnia sąd orzekł, że jest winny ciężkiego molestowania seksualnego na dziecku. I taki był dla niego finał tej sprawy.

W takich przypadkach jak choćby opisany wyżej  starsi zboru zgłaszając nadużycie do władz  (jeśli nie wymaga tego prawo, lub jeśli młodszy uczestnik biorący w tym udział sam nie chce tego uczynić) dowiodą w ten sposób że nie liczą się z uczuciami rodziców i innych w to zaangażowanych? Wyobraź sobie, że Wilson był np. jednym ze Świadków Jehowy i starsi nalegają, że trzeba to zajście zgłosić na policję, chociaż rodzice dziewczyny jak i ona sama tego się nie domagają. Zaraz wszędzie usłyszysz jak to dzielni apostaci stojący na straży praworządności moralnej i w obronie pokrzywdzonych dzieci zaczną krytykować Towarzystwo za to, że chce ono przez swoją absurdalną polityką zgłaszania bezwzględnie wszystkich przestępstw do władz zrujnować życie chłopcu. Usłyszysz także dalej, jacy to starsi są niekochający, nietroskliwi i nieliczący się z uczuciami dzieci oraz ich rodziców, przez takie nierozsądne procedury Ciała Kierowniczego ŚJ.

Rozważmy inny scenariusz scenariusz. Ojciec w przeszłości molestował swoje dziecko (oboje są ŚJ), które po latach powiadomiło o tym braci starszych. Ci oczywiście zajmą się tą sprawą na szczeblu zborowym, ale co w przypadku kiedy dzieci dorosły, nie mieszkają już z ojcem i nie zagraża im żadne niebezpieczeństwo, oraz co ważniejsze nie są chcą by sprawa nabrała rozgłosu i została zgłoszona na policję? Jeżeli nie ma obowiązku raportowania tego władzom, w takim przypadku starsi powinni wziąć sprawę na siebie, tak by nie zignorować tym życzenia ofiary. A jakim prawem mieliby uczynić inaczej? Czy mają prawo być sumieniami innych i wymuszać na nich swoje decyzje, jeśli ktoś ma prawo do myślenia w tej kwestii inaczej? Czy są panami i władcami dusz innych ŚJ? Nie, nie są.

Pewien użytkownik forum dyskusyjnego pod nickiem „Pathofhorns” zauważył, że:

„Fakt że w wielu krajach nie jest wymagane prawnie obowiązkowe zgłoszenie przestępstwa o nadużyciu seksualnym powoduje, iż sprawa ta nie jest ani czarna ani biała. Czy rozsądnym wyjściem byłoby żeby ofiara napastowania powiadomiła o przestępstwie władze, które zdarzyło się w przeszłości, a sprawa trafi na salę sądową? Z pewnością odżyją w niej dawne traumatyczne wspomnienia, wskutek zadawania krzyżowych pytań podczas rozprawy, a może poszkodowany/a chce już o tym zapomnieć i mieć święty spokój, nie szuka zemsty, wyleczyła się z dawnych ran, a tymczasem znowu miałaby je ponownie rozdrapywać ze szkodą dla siebie i już uzdrowionej na nowo odbudowanej po latach sfery psycho-emocjonalnej? Ponadto nie ma pewności czy uda się jej przed sądem udowodnić oskarżonemu winę. Oczywiście może spełnić swój obywatelski obowiązek informując o tym władze, ale rodzi się pytanie: Za jaką cenę?”

Rzecz zrozumiała, że inaczej jest w przypadku kiedy rodzicom nie uda się ochronić dzieci, lub mogą się one znaleźć w potencjalnym niebezpieczeństwie. Towarzystwo dostrzega tę różnicę, dlatego w liście z 1988 stwierdzono:

„Należy zgłosić przestępstwo w przypadku jeśli zachodzi rozsądna obawa, że rodzicom nie uda się ochronić dziecka przed nadużyciem, lub istnieje wysokie tego ryzyko.”

W związku z czym dalej w kolejnym liście z 1992 zauważono też:

„Jako członkowie społeczeństwa, w którym Cezar nadal działa z dopustu Bożego, a tym samym nadal ma pewną władzę, każdy chrześcijanin w zborze chrześcijańskim powinien zastanowić się nad swoją osobistą i moralną odpowiedzialnością, aby zaalarmować odpowiednie władze, nawet w przypadku gdy nie zostało popełnione i istnieje ryzyko, że może zostać popełnione poważne przestępstwo tego typu (patrz ks91, strona 138). W przypadkach nadużyć wobec dziecka organy te mogą zatrudnić lekarza rodzinnego z usługami socjalnymi, dozór lub policję.”

Ale ktoś może powie w tym miejscu, że „Wykorzystywanie dzieci jest przecież przestępstwem i starsi są odpowiedzialni za to, żeby donieść o tym władzom!” Jednak nie jest to tak do końca prawdą, że w każdym przypadku, kiedy ktoś łamie prawo starsi czy ktokolwiek są zobowiązani by o tym donieść. Jeżeli ogólnie rzecz biorąc wszystkie przestępstwa należałoby raportować organom ścigania, to dlaczego tylko niektóre z nich są prawnie obowiązkowe a inne nie? To w interesie obywateli leży takie postępowanie a nie starszych, którzy nie muszą tego czynić za każdym razem, nawet jeśli wiedzą o tym że ktoś złamał prawo. Wyobraź sobie starszych, powiadamiających władze o każdym przestępstwie np: cudzołóstwie, homoseksualizmie, nadużyciu alkoholu, paleniu papierosów przez nieletnich, paleniu marihuany, przekraczaniu prędkości na drodze, chodzeniu po ulicy na czerwonym świetle itd. Nie ma takiego obowiązku i nie jest to uzasadnione, żeby zgłaszać dosłownie wszystkie wykroczenia, i które są w istocie rzeczy złamaniem też prawa i tym samym jakąś tam formą przestępstwa. Prawo tego nie stanowi. Jeszcze inni utrzymują, że starsi powinni zgłaszać nadużycia do władz, i wtedy ofiara lub jej rodzice sami zadecydują czy dalej kontynuować oskarżenie czy nie. Niestety, ale jest to kolejne nieporozumienie, bowiem to nie zawsze od rodziców zależy czy państwo wytoczy proces przeciwko oskarżonemu, czego dowodem jest choćby wcześniej wspomniana historia Wilsona.

Stąd list od Towarzystwa z 27 września 2002 mówi, że:

„Nasza polityka nie zakłada aby zgłaszać wszystkie przestępstwa, jest zbyt wiele zmiennych w ustawodawstwie żeby zastrzec cokolwiek co jest niezgodne z prawem.”

Trzeba zatem kierować się rozsądkiem i logicznym myśleniem w tak skomplikowanej sprawie. Wielu uważa, że obowiązkowe powiadamianie władz o każdym nadużyciu wobec dzieci jest najlepszym środkiem zaradczym w walce z pedofilią, i uważają że inaczej gdy się tego nie czyni to tworzy się cichą przystań dla pedofilów. Towarzystwo z kolei zgodnie zresztą z prawem zachowuje w tym względzie pewien umiar, pozostawiając swobodę wyboru zarówno starszym w zborach jak i osobie pokrzywdzonej, tzn. czy zgłaszać przestępstwo czy też nie. Dzieje się tak dlatego, że w wielu krajach nie ma po prostu takiego obowiązku z mocy prawa. W niektórych przypadkach gdy starsi oraz rodzice dziecka podjęli już odpowiednio wystarczające kroki celem zabezpieczenia swych dzieci przed dalszym napastowaniem i gdy nie zachodzi już realne zagrożenie, przy tym dodatkowo nie chcą aby złamano zasadę poufności, więc często wolą nie zgłaszać sprawy na policję, bowiem jest to dla nich i tak już wystarczająco traumatyczne i poniżające przeżycie, a wizja dalszego procesowania zwyczajnie odstrasza. Niewykluczone również, że pedofil okazuje skruchę, prosi o wybaczenie ofiarę i podejmuje leczenie odwykowe. Ofiara zatem ma pełne prawo wybaczyć lub nie, i jest to jej osobista decyzja. Starsi nie są strażnikami sumień swoich duchowych braci i niekiedy nie mogą konkretnie doradzić jak postąpić w danej sytuacji – tak czy inaczej.

Ciekawe jest również to co powiedział sam założyciel Silent Lambs, Bill Bowen, potępiający TS za brak regulaminowego zgłaszania każdego przypadku o nadużyciu, nawet jeśli nie wymaga tego prawo. Tak oto wypowiedział się na pewnej stronie internetowej zwanej JWD:

„Rozmawiałem z wieloma ofiarami, które nigdy nie zgłosiły komukolwiek dokonanego na nich nadużycia. Ja po prostu zachęcam ich żeby porozmawiali o tym ze swoimi bliskimi, zaufanymi przyjaciółmi czy napisali do nas na SL (Sielent Lambs), żeby uczyli się mówić otwarcie o swoim problemie głośno i że jest szansa aby w końcu powiadomić o tym władze”.

Ale chwileczkę, czy to oznacza, że nawet Bill Bowen nie praktykuje obowiązkowego zgłaszania przemocy wobec dzieci, skoro rozmawia z ofiarami i o tym wie, mimo że one jeszcze tego nie uczyniły? Zauważ jak wcześniej wspomniany użytkownik forum Pathofhorns wskazał na sprzeczność takiej postawy:

„Grupa Silent Lambs sugeruje, że jeżeli starszy otrzyma informację o molestowaniu to powinien natychmiast zgłosić to władzom i to niezależnie od tego czy ofiara tego chce czy nie. Z tego co Bill pisał wcześniej w tym wątku, wydaje się że postępuje w takich przypadkach dokładnie tak samo jak Towarzystwo, pozostawiając ofierze zawiadomienie o przestępstwie osobistej decyzji”.

Mówiąc wprost –  Bill Bowen nie czyni tego o czym sam głosi. Wzywa TS do robienia czegoś do czego sam się nie kwapi. W rzeczywistości skoro jak sam przyznaje, że posiada własną bazę danych zawierającą nazwiska tysięcy ofiar lub ich oprawców, to znaczy że jest też winien tysiąca razy zaniechania w powiadomieniu o takich przestępstwach władz. Idąc dalej wychodzi na to iż niejeden Świadek Jehowy staje się mniej winny w nie powiadomieniu policji o jakimś pojedynczym przypadku, niż sam Bill Bowen mający aż tyle informacji o nadużyciach.

IX. Nie mówić nic złego?

Ale rodzą się kolejne pytania: Czy starsi słusznie nie ujawniają wszystkich prowadzonych spraw o molestowanie nie, z obawy że narazi to Organizację na złą reputację? Czy tajne komitety sądownicze prowadzone przez starszych nie sprzyjają wyciszaniu sprawy, i że Towarzystwo poinstruowało listownie wszystkich członków zboru, że mają siedzieć cicho jeśli wiedzą kto jest lub był pedofilem? Czy postawa taka nie stwarza raczej bezpiecznej przystani dla molestujących dzieci? I czy prawdą jest że każdy Świadek Jehowy, który mówi o tym głośno innym, może zostać wykluczony ze zboru? Czy jest to może kolejna „rewelacja” odstępców, którzy świadomie lub z niedoinformowania przez powielanie takich „wieści” chcą wprowadzić opinię publiczną w błąd? Przyjrzyjmy się temu bliżej.

W liście do starszych zboru z 1997 możemy przeczytać:

„Co mogą uczynić starsi, żeby pomóc ochraniać nasze dzieci? Starsi powinni być wyczuleni na zachowanie każdego o kim wiadomo, że molestował w przeszłości dzieci. Osoby które przejawiły słabość w tym względzie, powinny być wrażliwe na tle swych skłonności i nie pozostawać same z dziećmi. Powinny powstrzymywać się od trzymania dzieci lub okazywania im niestosownej sympatii we wszelkich postaciach. Wskazane byłoby żeby starsi uprzejmie udzielili rady wszystkim osobom które mają z tym problem, tak aby nie stwarzać pokusy do takich niecnych zachowań mogących być powodem do niepokoju dla innych członków zboru.”

List z 2000 roku dodaje do tego:

„Będzie to obejmować niedopuszczanie dzieci (innych niż jego własnych), aby spędzić noc w jego domu, nie uczestniczyć w służbie polowej z dzieckiem, nie kultywowania przyjaźni z dziećmi, i tym podobne”.

Stwierdzenia te są oczywiste dla każdego kto chce być uczciwy i rozważnie podejść do sprawy. Jeżeli inni w zborze są czymś zaniepokojeni o czym wiedzą, że czyni to były molestujący, to co powinni w takiej sytuacji zrobić starsi? Udzielić reprymendy za rozsiewanie plotek? Wykluczyć ich za zniesławienie i oszczerstwo? Nie, nie ma takich zaleceń w instrukcjach od Towarzystwa. Jest wręcz odwrotnie. Każdy członek zboru który ma „powód do niepokoju” wywołany zachowaniem osoby która w przeszłości molestowała dzieci, może otwarcie powiedzieć o swoich odczuciach i nie zostanie to poczytane za zniesławienie, a starsi zechcą dokładnie zbadać i wyjaśnić całą tę sytuację. Niektórzy apostaci zaś opowiedzą Ci swoją wersję, bo przecież oni wiedzą lepiej, czyli że „starsi nie wtrącają się w cudze sprawy i zganią plotkującego za rzucanie pomówień, lub że jeśli tego nie zaprzestanie zostanie zwyczajnie wykluczona”. I owszem taka procedura postępowania w istocie istnieje, lecz w przypadkach molestowania wygląda to nieco inaczej, bowiem w sytuacji gdy zdarzył się powód do takiego niepokoju wywołany być może nieświadomie przez byłego molestującego, zarówno osoba zaniepokojona tym jak i sam b. molestujący nie zostaną z miejsca zganieni, ale raczej życzliwie pouczeni i ostrzeżeni przez starszych przed dalszymi mogącymi z tego wyniknąć problemami. Jak więc widzisz jest wiele ograniczeń jakie nakłada się na Świadków Jehowy, którzy w przeszłości przejawiali skłonności do molestowania dzieci. Dalej ten sam list z 2000 roku wspomina o kolejnych takich ograniczeniach:

„Nie powinno się takiej osobie powierzać odpowiedzialnych zadań w zborze, lub takich które tak mogą zostać zinterpretowane, niemniej można rozważyć możliwość przydzielenia innych pomniejszych zadań”.

Egzekwowanie takich ograniczeń ma na celu aby przynajmniej niektórzy członkowie zboru prócz starszych uświadomili sobie potrzebę zachowywania czujności względem dawnych dręczycieli dzieci. Oczywiście słudzy pomocniczy lub ci którzy organizują zbiórki do służby kaznodziejskiej również powinni o tym wiedzieć. A będąc silnie zwartą społecznością jaką są Świadkowie Jehowy, taką postawę da się szybko wdrożyć.

W liście do starszych z 1992 podaje następne wskazówki co do tego, czy można o tym mówić otwarcie z innymi czy nie:

„Dlatego starsi nie powinni lekceważyć uwag chrześcijanina gdy podejmie decyzję o skorzystaniu ze specjalistycznej pomocy. To czy domniemana ofiara zdecyduje się wnieść oskarżenie do władz świeckich, będzie również jej osobistą decyzją. Starsi powinni zachęcić cierpiącego do zachowania dyskrecji jeśli chce się zwierzyć o tym dojrzałemu przyjacielowi”.

Podobnie wyrażono się w Przebudźcie się z 1993.8.10 s. 9

„Opiekunowie powinni więc robić wszystko, co w ich mocy, żeby w rozsądny sposób chronić dzieci! Wielu odpowiedzialnych rodziców postanawia zapewnić poszkodowanemu dziecku fachową pomoc. Upewnij się jednak, czy dany specjalista uszanuje twe przekonania religijne — tak samo, jak byś postąpił wtedy, gdybyś potrzebował skorzystać z usług chirurga. Pomóż dziecku odzyskać poczucie godności osobistej, bezustannie okazując mu rodzicielską miłość.”

O czym nam to mówi? Proszę zauważyć, że wspomniano tu o przedyskutowaniu tego z dojrzałym przyjacielem, oraz że można skorzystać z fachowej pomocy medycznej jeśli ofiara wyraża taką wolę. Mówi nam również o tym, że osoba na której dopuszczono się nadużycia nie zostanie wykluczona za podzielenie się tym faktem z zaufanym przyjacielem w celu ostrzeżenia również jego dzieci, tak by je jeszcze lepiej chronić i nie pozwolić na spędzenie nocy z byłym molestującym. Z tego wynika – jak napisano w powyższych listach – że Towarzystwo nie praktykuje wykluczenia kogoś tylko za to, że doniesie o tym komuś innemu lub zgłosi ten fakt władzom. Wszelkie inne działania jakie podjęliby starsi, będą przekroczeniem ich kompetencji jakich udzieliło im TS do rozwiązywania tego typu spraw. Nieprawdą jest także mówienie, że Świadkowie Jehowy pochwalają jakąś zmowę milczenia czy ukrywania pedofilii w swojej organizacji, o czym można się przekonać gdy weźmie się do ręki Przebudźcie Się z 8 października 1993 r:

„Niestety, dość często dorośli bezwiednie ułatwiają zadanie uwodzicielom dzieci. W jaki sposób? Otóż zamiast ostrzegać przed niebezpieczeństwem, pomijają ów temat milczeniem, a ponadto wierzą w często powtarzane mity. Niewiedza, dezorientacja i milczenie zapewniają bezpieczeństwo napastnikom, ale nie ich ofiarom.”

Żeby chronić dzieci rodzice muszą być świadomi realnego zagrożenia. Nie należy problemu spychać do jakiegoś tabu czy nieporozumienia, jakoby nic aż tak tragicznego się nie stało i co gorsze brać winę na siebie, ale poprzez edukację zdobyć potrzebną wiedzę o tym jak w różnych sytuacjach w sposób jawny i otwarty przeciwstawiać się pedofilowi. Mówiąc o pedofilach, dla uproszczenia używamy rodzaju męskiego, ale zasady te są aktualne bez względu na płeć napastnika i ofiary.

Cały artykuł odnośnie tego jak rodzice mogą chronić swoje dzieci przed pedofilami można przeczytać na oficjalnej stronie Świadków Jehowy tutaj.

Podobną myśl podjęto w magazynie „Asiaweek”:

„Wszyscy eksperci są zgodni, że najlepszą obroną przeciw przemocy wobec dzieci jest świadomość społeczna”.

Zatem przekonanie, jakie wyrażają niektórzy apostaci, że Towarzystwo Strażnica uczy o ekskomunikowaniu każdego jej członka, który zgłasza przypadek nadużycia seksualnego na policję to mitologia.

Oto dla przypomnienia kilka innych przykładów z publikacji TS cytowanych już wcześniej obalających te fałszywe koncepcje:

„Władze zwierzchnie wydają wyroki i karzą osoby, czy są wewnątrz czy na zewnątrz zboru, jeśli naruszają one prawa przyzwoitości i porządku. Przestępcy nie mają prawa narzekać na takie kary, jak wykazał to ap. Paweł swoją mową przed Cezarem. (Dz 25:11) Dlatego zbór nie zobowiązuje się chronić nikogo z jego członków którzy kradną, przemycają, popełniają bigamię, mordują, zniesławiają, oszukują, i tak dalej. Zgromadzenie musi być wolne od takich winnych jego członków i wydać ich by zostali ukarani przez doczesne władze.” – Strażnica z 15 listopada 1962, strona 693 wyd. angielskie

„Rodzice muszą jasno wyjaśnić swemu pokrzywdzonemu dziecku, że to nie ono jest winne. Jakiekolwiek przestępstwo by to było i gdyby nawet sprawcą okazał się ktoś najbliższy i miał za to pójść do więzienia. Trzeba przekonać ofiarę, że to nie ona jest winna” – Strażnica, 22 stycznia 1985 wyd. ang.

„Czy wobec tego ofiara przestępstwa ma pozostać bierna i ulec bezprawiu? Niekoniecznie. W razie naruszenia własności lub nietykalności osobistej możesz się zwrócić do odpowiednich organów władzy. Może zechcesz wezwać policję. W miejscu pracy — udaj się do zwierzchnika. W szkole można poprosić o rozmowę z dyrektorem. Jednym z powodów istnienia tych władz jest właśnie dbanie o praworządność. Biblia podaje, że rządzący są „sługą Bożym, mścicielem dla wywarcia srogiego gniewu na tym, kto popełnia zło” (Rzymian 13:4). Sprawiedliwość wymaga, by rząd robił użytek ze swej władzy, stawiał tamę bezprawiu i wymierzał karę złoczyńcom.” – Strażnica 1991 1 listopad str. 5

„Również w naszych czasach gwałt zalicza się do ciężkich przestępstw, za które grożą surowe kary. Ofiara ma pełne prawo powiadomić o tym czynie policję. Dzięki temu właściwe organy mogą ukarać winowajcę. A jeśli zgwałcono osobę nieletnią, kroki te mogą poczynić rodzice.” – Strażnica 2005 1 sierpnia str. 14, Kiedy obraza jest uzasadniona?

„W zależności od praw obowiązujących w zamieszkiwanym kraju człowiek, który napastował seksualnie dzieci, może zostać skazany na pobyt w więzieniu lub ponieść inne sankcje nałożone przez państwo. Zbór nie będzie go przed tym bronił.” – Strażnica z 1 stycznia 1997 str. 28-29

„Również w naszych czasach gwałt zalicza się do ciężkich przestępstw, za które grożą surowe kary. Ofiara ma pełne prawo powiadomić o tym czynie policję. Dzięki temu właściwe organy mogą ukarać winowajcę. A jeśli zgwałcono osobę nieletnią, kroki te mogą poczynić rodzice.” – Strażnica 2005 1 sierpnia str. 14

„Wszyscy w zborze chrześcijańskim zastanowią się nad swoją osobistą i moralną odpowiedzialnością w celu powiadomienia odpowiednich władz …Jego (starszego) rada powinna zawsze zawierać doradztwo skarżącemu, że zgromadzenie nie może przejąć daną przez Boga odpowiedzialność władz zwierzchnich w radzeniu sobie z przestępczością. Zatem skarżący że powinien rozważyć obowiązek niezwłocznego powiadomienia o sprawie organy ścigania (por. List do Rzymian 13:4, Jakuba 4:17) Organy te mogą obejmować lekarza rodzinnego, dyrektora szkoły dziecka, szkołę, służby społeczne, lub policję.” – List do starszych z 1 grudnia 2000

„Dzieci powinny być także ostrzegane i zachęcane do tego aby zawiadomiły władze, o każdej osobie które zachowują się w stosunku do nich niewłaściwie w tym te które znają” – 08 kwietnia 1997 Awake

„Dodatkowo, ofiara może zgłosić sprawę władzom, i to jest jego lub jej absolutne do tego prawo. Nigdy nie sugerujcie nikomu, że nie powinni zgłosić zarzutu znęcania się nad dziećmi policji lub innym organom prawnych. Jeśli pojawi się taka prośba, będzie to osobista decyzja każdego człowieka, i nie zaistnieją żadne sankcje dla podjętych obu decyzji. Oznacza to, że starszy nie będzie krytykować kogokolwiek, kto zgłosi taki zarzut władzom”. – List do starszych z 1 grudnia 2000

Nie istnieją żadne inne publikacje ŚJ, które podważają to stanowisko i temu przeczą. Polityka skrytości nigdy nie była przez TS ani promowana, ani zaawansowana, czy w jakiś nawet choćby pośredni sposób sugerowana. Wręcz przeciwnie, postępowanie sądowe podjęte przeciwko sprawcy nadużycia zapewnia, że wszyscy w zborze są o tym informowani. W jaki sposób?

X. Działania sądownicze

Jakie działania podejmują starsi w zborach Świadków Jehowy na całym świecie wobec osób, które zostały uznane za winne nadużycia seksualnego na podstawie zeznań dwóch lub trzech świadków, lub gdy same się do tego przyznały? Czy informuje się o tym publicznie cały zbór, w celu ostrzeżenia innych jego członków, tak aby wszyscy zdali sobie sprawę z potencjalnego zagrożenia ze strony takich osób i wzmogły tym samym czujność? Zauważ, jakie stanowisko w tej sprawie zajmuje Towarzystwo:

„Jeżeli w trakcie konfrontacji z oskarżonym o molestowanie dzieci, zostanie mu udowodniona wina, wówczas starsi powołają komitet sądowniczy. Jeżeli podczas przesłuchania mimo oczywistych dowodów nie okazuje skruchy to nie może on nadal pozostać w zborze.”

Świadkowie Jehowy postępują w tym momencie dokładnie tak samo jak czynią to niektóre organizacje religijne, czyli ekskomunikują zatwardziałego grzesznika, a później go unikają. Działania takie stosuje się bez wyjątku, wobec wszystkich (również tych na odpowiedzialnych stanowiskach) o których wiadomo, że czynnie praktykują pedofilię. Jest to konieczne aby przede wszystkim ochronić dzieci, niezależnie nawet od procesów w świeckich sądach jakie mogą się toczyć w tym samym czasie. Postępowanie takie jest często krytykowane przez przeciwników TS. Pomyśl, jeżeli ŚJ nie wykluczaliby ze swoich szeregów winnych nadużyć na tym tle, ale tylko ich napominali to dopiero pojawiłaby się krytyka, w stylu że organizacja hoduje molestujących przez co stwarza dla nich prawdziwy azyl. Jednak jako ŚJ wolimy raczej zastosować się do biblijnej reguły tzw. „dwóch świadków” i „usunąć spośród siebie niegodziwca” jak nakazuje to Biblia, niż narazić się za to na niepochlebne opinie w oczach ludzi postronnych.
Jednak i to za mało przeciwnikom, bowiem znów wynajdują inny powód, aby zdyskredytować nasze procedury oparte przede wszystkim na Piśmie Świętym, że napominanie odbywa się za zamkniętymi drzwiami bez informowania o szczegółach innych członków zboru. W ten sposób pedofil ma dalsze pole do popisu w swych lubieżnych zapędach, gdyż zbór jako całość nie jest niby to niczego świadom. Czy rzeczywiście Świadkowie Jehowy stosują taką politykę w przypadku molestowania? No to zobaczmy jak to faktycznie wygląda.

Po pierwsze z instrukcji listownych od Towarzystwa wynika, że nie ma czegoś takiego jak prywatne nagany dla pedofilów i jest to zawsze czynione publiczne.

List z 15 lutego 2002 stwierdza:

„Istnieje wiele sytuacji związanych z popełnieniem poważnych grzechów przez członków zboru, w których mądrość nakazuje udzielenia za nie publicznego napomnienia wobec wszystkich, zwłaszcza w dwóch przypadkach jak to zalecano na Kursie Służby Królestwa: 1) Jeżeli grzechem było cudzołóstwo…2) Jeśli przestępstwo dotyczyło molestowania seksualnego na dziecku, ogłoszenie tego będzie służyło ochronie wiernych ze wskazaniem, że nie wszystko jest w porządku ze skruszonym grzesznikiem”.

Z kolei w Strażnicy z 1981/22 ss. 11-13 pt. „Skrucha prowadząca z powrotem do Boga. Pomoc dla zboru” na temat podejmowanych działań przez starszych zboru w tym kierunku możemy przeczytać:

„W niektórych wypadkach nawet poważny grzech nie jest i według wszelkiego prawdopodobieństwa nie stanie się powszechnie znany. Być może wiedzą o nim tylko nieliczne jednostki, jak na przykład najbliższa rodzina lub kilku świadków. (Wprawdzie są to bezpośredni „obserwatorzy”, ale należy im wytłumaczyć, że miłość wymaga, aby o sprawie nie plotkować). Skoro więc komitet sądowniczy osiągnął pewność, że winowajca przejął się skruchą, nie potrzeba jego uchybieniu nadawać szerszego rozgłosu; przecież wszyscy „obserwatorzy” wysłuchali już upomnień biblijnych, a i grzesznik jest doprowadzony do skruchy.
Kiedy indziej grzech może być znany wielu członkom zboru, ewentualnie nawet szerszemu otoczeniu. Może też mieć taki charakter, że z czasem niewątpliwie nabierze rozgłosu. W takim wypadku należy postąpić inaczej. Całemu zborowi trzeba umożliwić nabranie przekonania, że sprawę załatwiono właściwie. Ponadto odniesie on korzyść z rady biblijnej, która w nim ugruntuje zdrową bojaźń przed grzechem.
Innym razem starsi mogą uznać, iż należy przejawić pewną miarę ostrożności. Na przykład chociaż winowajca teraz ogarnięty jest prawdziwą skruchą, mógł w przeszłości wykazywać pewien brak zdecydowania, jeśli chodzi o unikanie poczynań prowadzących do grzechu. Dlatego w trosce o dobro zboru, żeby mu nie zagroził ktoś od wewnątrz przez wywieranie szkodliwego wpływu, komitet złożony ze starszych może postanowić, aby zostało wygłoszone pouczające przemówienie biblijne. Tego samego wieczora, ale w dalszej części zebrania służby, wyznaczony starszy może wygłosić przekonujące przemówienie biblijne. Nie powinien bezpośrednio wymieniać winowajcy ani wyjawiać szczegółów z tych poufnych informacji, które wyszły na jaw w trakcie spotkań komitetu sądowniczego. Omówi natomiast, co Słowo Boże powiada na temat błędu lub grzechu, o który w tym wypadku chodzi, czym on grozi i jak go unikać. Cały zbór odniesie pożytek z takiej biblijnej przestrogi (2 Tym. 4:1, 2).”

Jak więc widać zbór został publicznie powiadomiony o całej tej rozmowie odbytej w gronie starszych. Po latach 80 -tych zostało to nieco zmienione, a wynik debaty miał zostać ujawniony do publicznej wiadomości dopiero na kilka tygodni później, lecz mimo wszystko zgromadzenie nadal o wszystkim było publicznie informowane, przez co świadome istniejącego potencjalnego zagrożenia ze strony grzesznika, jego popełnionych złych czynów, a dzieci tym sposobem ochronione.

Ale co w sytuacji, gdy były molestujący został napomniany a później przyłączony z powrotem do zboru? Czy już po kilku miesiącach czy nawet latach może on piastować odpowiedzialne funkcje w zborze, i czy nie daje mu to zbyt łatwego przystępu do nic niepodejrzewających, niczego niewinnych dzieci, ponieważ byłby on na takim stanowisku godnym zaufania? I czy nie obarczałoby to do pewnego stopnia odpowiedzialnością również Towarzystwo?

XI. Przywileje

Czy Świadkowie Jehowy zezwalają na to, żeby były pedofil usługiwał w zborze? Jeśli tak, to wówczas czy nie różniłoby się to od postępowania jakie ma miejsce w innych kościołach, kiedy np. przenosi się księży i duchownych w różne  miejsca, tam gdzie nikt nic nie wie o ich dawnej grzesznej przeszłości w związku z nadużyciami seksualnymi? Również tego typu zarzuty są podnoszone tu i ówdzie przeciwko ŚJ w mediach czy w sieci, ale zobacz sam jaka jest rzeczywiście polityka TS co do tego:

Strażnica z 1997 1.1 s. 27 pt. „Miejmy wstręt do tego, co niegodziwe”, donosi:

„Jeszcze inne konsekwencje może ponosić mężczyzna, który przed chrztem dopuszczał się nadużyć seksualnych na dzieciach. Kiedy poznał prawdę, okazał skruchę i się nawrócił, nie kala więc już zboru tym potwornym grzechem. Mógł później poczynić piękne postępy duchowe i całkowicie wykorzenić niegodziwe pragnienia, wobec czego chciałby otrzymać odpowiedzialną funkcję w zborze. Co jednak, jeśli w okolicy ludzie postronni ciągle jeszcze znają go jako dawnego pedofila? Czy w takim wypadku byłby „człowiekiem nieposzlakowanym”, mającym „bardzo dobre świadectwo od osób postronnych” oraz czy byłby wolnym od oskarżenia’ (1 Tymoteusza 3:1-7, 10; Tytusa 1:7). Nie. A zatem nie nadawałby się do zaszczytnych zadań w zborze.”

Dalej w tej samej Strażnicy na stronach 28-29 czytamy:

„W zależności od praw obowiązujących w zamieszkiwanym kraju człowiek, który napastował seksualnie dzieci, może zostać skazany na pobyt w więzieniu lub ponieść inne sankcje nałożone przez państwo. Zbór nie będzie go przed tym chronił. Ponadto mężczyzna ten ujawnił poważną słabość, którą w przyszłości trzeba będzie brać pod uwagę. Jeżeli da się u niego zauważyć skruchę, zostanie zachęcony do czynienia postępów duchowych i udziału w służbie polowej. Może zapisać się do teokratycznej szkoły służby kaznodziejskiej oraz mieć udział w zebraniu służby nie polegającym na nauczaniu innych. Nie oznacza to jednak, że będzie się nadawać do sprawowania odpowiedzialnych funkcji w zborze. Cz taka praktyka ma uzasadnienie biblijne?
Po pierwsze, starszy musi ‚panować nad sobą’'(Tytusa 1:8). Co prawda nikt z nas nie czyni tego w sposób doskonały (Rzymian 7:21-25). Ale grzech oddanego Bogu, dorosłego chrześcijanina polegający na wykorzystaniu seksualnym dziecka świadczy o nienaturalnej cielesnej słabości. Doświadczenie uczy, że ktoś taki może z czasem napastować jeszcze inne dzieci. Oczywiście nie każdy pedofil popełni ten grzech ponownie, niemniej wielu z nich właśnie tak postępuje. Zbór zaś nie potrafi czytać w sercach, nie może więc określić, kto już na pewno nie dopuści się nadużyć seksualnych na dzieciach, a kto w dalszym ciągu ma takie skłonności (Jeremiasza 17:9). Wobec tego do ochrzczonych, dorosłych mężczyzn, którzy napastowali dzieci, w sposób szczególny odnosi się rada Pawła skierowana do Tymoteusza: „Nigdy na nikogo nie wkładaj rąk pochopnie ani nie bądź współuczestnikiem cudzych grzechów” (1 Tymoteusza 5:22). Ze względu na bezpieczeństwo naszych najmłodszych mężczyzna, o którym wiadomo, że kiedyś napastował seksualnie dzieci, nie może sprawować odpowiedzialnych funkcji w zborze. Nie może też być pionierem ani pracować w żadnej gałęzi specjalnej służby pełnoczasowej (porównaj zasadę podaną w 2 Mojżeszowej 21:28, 29).”

Wynika z tego że byli sprawcy seksualnego wykorzystywania dzieci przez resztę swego życia nie nadadzą się już do  pełnienia żadnych odpowiedzialnych przywilejów związanych z nauczaniem w Organizacji Jehowy, czy to w charakterze pionierów, sług pomocniczych lub starszych. Nie są też przenoszeni w inne miejsca, tak aby tam po jakimś czasie i okazaniu skruchy zacząć na nowo działalność niejako z „czystym kontem”. Nie ma takiego zwyczaju w Zborze Świadków Jehowy. A jak przedstawia się sprawa, jeśli chodzi o ewentualny przydział „pomniejszych” przywilejów dla byłych molestujących?

Reguluje to list do starszych z 2000 roku w taki oto sposób:

„Nie powinno się takiej osobie powierzać odpowiedzialnych zadań w zborze, lub takich które tak mogą zostać zinterpretowane, niemniej można rozważyć możliwość przydzielenia innych pomniejszych zadań. Osoba taka nie powinna zajmować się obsługą kont zborowych, działem czasopism, literatury, przydziałem terenów itp. Nie będzie usługiwała w charakterze podającego mikrofon, przy nagłośnieniu, nie będzie służyła modlitwą reprezentując zbór, lub wprowadzać czy przestawiać jakieś ogłoszenia na zebraniu. Nie będzie brana pod uwagę jako lektor na zborowym studium Biblii za pomocą książki lub Strażnicy, ani też przeprowadzać zbiórek do służby polowej. Byłoby wskazane również, żeby zborowe studium tzw. „książki” nie odbywało się w jego domu (obecnie wszystkie zebrania prowadzone są już na Sali Królestwa z „książką” włącznie – ten nawias jest mój). Nie kwalifikuje się też do zatwierdzenia wniosku o odbycie służby w charakterze pioniera pomocniczego lub stałego. Podczas gdy można zezwolić mu na udział w spotkaniach w celu opieki nad salą Królestwa jeśli zaoferuje się z taką pomocą, to niemniej na innych salach czy jakichś działach produkcyjnych już nie. Może jednak brać udział w zajęciach Teokratycznej Szkoły Służby Kaznodziejskie (TSSK – szkoła biblijna prowadzona przez ŚJ) z innymi studentami, lecz pod warunkiem, że nie będzie to zgorszeniem dla tych braci, którzy wiedzą o jego haniebnej przeszłości”.

Jak się okazuje osoba taka nie może dzierżyć jakichkolwiek nawet „najmniejszych” przywilejów w zborze, oraz niekiedy też brać udziału w zajęciach w TSSK, ale  tutaj w zależności od sytuacji.

Byli molestujący nie tylko są pozbawieni praktycznie wszystkich przywilejów, ale nakłada się na nich też pewne ograniczenia, a to celem ochrony dzieci przed potencjalnym dalszym zagrożeniem z ich strony. Dlatego w liście do starszych z 1997 czytamy:

„Co mogą uczynić starsi, żeby pomóc ochraniać nasze dzieci? Starsi powinni być wyczuleni na zachowanie każdego o kim wiadomo, że molestował w przeszłości dzieci. Osoby które przejawiły słabość w tym względzie, powinny być wrażliwe na tle swych skłonności i nie pozostawać same z dziećmi. Powinny powstrzymywać się trzymania dzieci np. na kolanach, przytulania lub okazywania im niestosownej sympatii we wszelkich postaciach. Wskazane byłoby żeby starsi uprzejmie udzielili rady wszystkim osobom które mają z tym problem, tak aby nie stwarzać pokusy do takich niecnych zachowań mogących być powodem do niepokoju dla innych członków zboru.”

A list z 15 października 2000 dodaje do tego:

„Będzie to obejmować niedopuszczanie dzieci (innych nie jego własnych), aby spędzić noc w jego domu, nie uczestniczyć w służbie polowej z dzieckiem, nie kultywowania przyjaźni z dziećmi, i tym podobne”. Te zaś powinny być zawsze pod opieką i w towarzystwie dorosłych, co leży w najlepszym interesie zarówno dzieci jak też byłego sprawcy”.

Ale czy oznacza to, że prze takie procedury TS nie czyni w ogóle żadnych wyjątków od tej reguły postępowania wobec byłych molestujących w kwestii powierzania im przywilejów służby i czy oznacza to że już nigdy nie mogą oni jej piastować w każdym przypadku? Otóż okazuje się iż niekiedy okoliczności jak również sam charakter niecnego czynu pozwala na coś takiego.
Inne dyspozycje od Ciała Kierowniczego stanowią, że:

„W niektórych przypadkach winni nadużycia na dziecku, zostali zamianowani na odpowiedzialne stanowiska w zborze, jeśli wiadomo o nich, że przez dziesięciolecia swym przykładnym życiem zmazali dawne winy i cieszą się przez ten cały czas wzorową opinią, jednak należy podejść do tego ostrożnie…Załóżmy np. że dawno temu 16 letni chłopak miał stosunki seksualne z 15 letnią dziewczyną. W zgodzie z ówczesnym prawem w zależności od jurysdykcji w konkretnym stanie USA, starsi byli zobowiązani zgłosić taki incydent jako nadużycie na tle seksualnym władzom zwierzchnim. Potem powiedzmy po 20 latach prawo odnośnie tego mogło ulec zmianie, mężczyzna ów pojął za żonę tę już kobietę, żyją razem już jakiś czas w w przykładnym związku i cieszą się szacunkiem. W takim przypadku mężczyźnie temu można powierzyć do sprawowania odpowiedzialne funkcje w zborze.”

Jak widać w takiej sytuacji odstąpienie od przyjętej reguły jest zarówno rozsądne, miłościwe, i w żaden sposób nie będzie stanowić zagrożenia dla dzieci.

Co natomiast w sytuacji, gdy byli molestujący po wcześniejszym wykluczeniu, powrocie i okazaniu skruchy przenosi się do innego zboru? Czy jest możliwe aby tam mogli usługiwać, gdzie nikt z braci nie zna ich grzesznej przeszłości? I czy nie będzie im łatwiej dopuścić się ponownie kolejnego nadużycia, z racji tego że nikt ich nie będzie o to podejrzewał?

XII. Możesz uciekać ale się nie ukryjesz.

Jak już wspomniano wcześniej, były molestujący nie ma praktycznie żadnych szans na ukrycie swej dawnej przeszłości kiedy zawita do nowego zboru. Uniemożliwia to przekaz listowny z poprzedniego zboru, w którym o takich historiach zawsze się nadmienia. Stanowi to bowiem bardzo poważne zagrożenie dla wszystkich braci.
List do starszych datowany na 14 marzec 1997 roku oznajmia:

„Co powinni uczynić starsi gdy były molestujący przemieszcza się do innego zboru? Jak stwierdzono w Naszej Służbie Królestwa z lutego 1991 w ‚Skrzynce Pytań’ i w liście z 1 sierpnia 1995 od Ciała Kierowniczego do wszystkich starszych, nasza polityka w tym zakresie zawsze wymaga wysłania listu z danymi personalnymi głosiciela, w którym zawarte będą również informacje o przebiegu służby oraz ewentualnych popełnionych wykroczeniach. Jest to konieczne tym bardziej jeśli ktoś był lub jest znany ze skłonności do pedofilii. Sekretarz ma obowiązek nakreślić tło sytuacji oraz jakiej pomocy udzielono takiemu bratu. Poinformuje o tym w imieniu starszych swojego zboru grono starszych nowego zboru gdzie będzie należał molestujący. Starsi powinni wysłać kopię tego listu do biura Towarzystwa Strażnica w specjalnej niebieskiej kopercie.”

Jak widać, list jest wysyłany za każdym razem, kiedy były molester przemieszcza się przez resztę swojego życia. Tak więc sytuacja może być obsługiwana lokalnie. Starsi wiedzą kim jest i mają na niego przysłowiowe oko. Jak wykazano wcześniej, istnieją reguły i ograniczenia, które mają być egzekwowane na byłych pedofilach w celu ochrony dzieci. Starsi po poinformowaniu mogą się upewnić, czy zasady co do tego zostały przeprowadzane. Na przykład upewniają się, że nie pracuje w terenie z dzieckiem, czy nie spędza nocy z dziećmi, nie przyjazni się z dziećmi, otrzymuję przywileje, ostrzegają innych, jeśli istnieją powody do obaw itp. Świadkowie Jehowy tworzą zwartą społeczność o charakterze rodzinnym, pozostając ze sobą w bliskich kontaktach, dlatego inni członkowie zboru również będą musieli wiedzieć o sytuacji w celu zastosowania ograniczeń i zasad by chronić swoje dzieci.

A co z tymi, którzy zostali oskarżeni przez jednego świadka? Czy nie jest prawdą, że kiedy przemieszczą się do innego zboru, nikt, nawet starsi nowego zboru, nie zostaną poinformowani o oskarżeniu? Zwróć uwagę na ten list z 1 czerwca 2001 roku:

„Istnieje wiele innych sytuacji związanych z nadużyciem na dziecku. Na przykład może być tylko jeden świadek, a brat wypiera się winy … lub może być objęty prowadzonym dochodzeniem przez władze świecki za domniemane molestowanie dzieci, mimo że sprawa nie została jeszcze ustalona. Potem znów dziecko mogło zostać wykorzystane przez osobę, która sama jest niepełnoletnia, być może w przedwczesnym wieku. W takim przypadku Komitet Zboru powinien napisać list skierowany do Działu Prawnego Towarzystwa, prosząc o poradę by przekazać szczegóły do nowego zboru.”

Jak wskazano, starsi muszą napisać do Towarzystwo Strażnica i zapytać: czy lub nie informować o tym nowy zbór. Chociaż list nie stwierdza kategorycznie, że starsi z nowego zboru zostaną poinformowani to z pewnością jest to wskazane, że tak będzie, chyba że istnieją powody, dla których nie powinni być o tym informowani. Oczywiste jet że każda sprawa jest inna i nie będzie można podejmować żadnych trudnych lub szybkich działań w każdym przypadku. Na przykład, jeśli udowodniono w sądzie lub w inny sposób, że osoba oskarżona nie mogła popełnić nadużycia, to nie ulega wątpliwości, że nie trzeba było informować starszych z nowego zboru. Wydaje się jednak, że w innych przypadkach, gdy oskarżony nie został wyraźnie oczyszczony z zarzutów, starsi zostaną poinformowani, aby bacznie obserwować i być blisko oskarżonego. Sam fakt, że Towarzystwo Strażnica wspomina potrzebę zasięgania opinii w tych przypadkach, ujawnia że jest to prawda. Jest to zarówno dla ochrony dzieci, jak i ochrony przed odpowiedzialnością prawną.

Czy jednak zauważyłeś, że cytowany powyżej list z marca 1997 r. ukazuje również, że „starsi powinni wysłać kopię tego listu do Towarzystwa w specjalnej „Niebieskiej Kopercie”. Dlaczego? Ma to zapewnić, że odpowiednie informacje są przekazywane ciału zarządzającemu w nowym zborze, a także do aktualizacji bazy danych Strażnicy. Co? Myślisz, że Bill Bowen i inni przeciwnicy maja rację w swoich twierdzeniach, że Towarzystwo Strażnica ma jakąś imienną bazę danych osób molestujących dzieci? Dlaczego Towarzystwo Strażnica w ogóle posiada taką bazę danych? W jakim celu i dlaczego nie ujawniają nazwisk wszystkich osób znajdujących się w bazie danych?

XIII. Słynna baza danych

Bez wątpienia słyszałeś wiele plotek i przeinaczeń dotyczących bazy danych przechowywanych przez Strażnicę w sprawie molestujących dzieci. Czy to dobrze, czy źle? Czy chciałbyś zobaczyć, z czym na prawdę wiąże się taka baza danych? Przyjrzyjmy się faksowi z 9 maja 2002 r. wysłanego do Betsan Powys z BBC z Towarzystwa Strażnicy. Ona jest tą osobą, która prowadziła program dotyczący Świadków Jehowy i przeprowadziła wywiad z Sarą Poisson itd.

„Droga pani Powys:

… Utrzymuje pani, że tutaj w Stanach Zjednoczonych sporządziliśmy listę 23.720 nazwisk osób mających związek z dopuszczeniem się nadużycia na dzieciach. To nieprawda. Po pierwsze, całkowita liczba nazwisk w naszych dokumentach jest znacznie niższa niż ta. Ponadto nie ma znaczenia, by skupiać się na liczbie nazwisk, które mamy w naszych dokumentach. Wynika to z faktu, że chociaż nasze dane faktycznie zawierają nazwiska wielu osób, to obejmują również te które tylko zostały oskarżone o nadużycia wobec dzieci, mimo że zarzuty wobec nich nie zostały uzasadnione …

Również na naszej liście znajdują się zarzuty dokonane na podstawie tak zwanych „wypartych wspomnień”, których ważność wiele władz kwestionuje. Są też nazwiska osób, które zostały oskarżone o wykorzystywanie dzieci, zanim stały się Świadkami Jehowy oraz osób, które nigdy nie były ochrzczonymi Świadkami, ale których nazwiska musimy zachować ze względu na ich związek ze Świadkami (przykładem tego byłby ojciec nie będący Świadkiem lub ojczym, który jest oskarżony przez swoich domowników Świadków lub pokrzywdzone dzieci). Dla bezpieczeństwa, wymieniamy również nazwiska tych którzy mogą być lub nawet nie są uważani za wykorzystanych seksualnie, w zależności od jurysdykcji, w której mieszkają (na przykład ten 16-letni chłopiec, który miał stosunki seksualne z 15-letnią dziewczynką zgadzającą się na nie). Nazwisko osoby, winnej podżegania lub zaangażowana w pornografię dziecięcą, to kolejne przykłady osób, które również znalazłaby się na liście. I w istocie, lista zawiera także nazwiska tych którzy są rzeczywiście winni molestowania dzieci. Nie przepraszamy za prowadzenie takich rejestrów w Stanach Zjednoczonych. Niezależnie od wymogów prawa, były i są one bardzo pomocne dla nas w naszych wysiłkach w celu ochrony trzody przed szkodami. (Izajasza 32: 2) Chrześcijańscy rodzice mogą słusznie czuć się pewnie, wiedząc że TAKIE DZIAŁANIA SĄ WSZCZYNANE PRZEZ PRZEDSTAWICIELI ZBORU ŚWIADKÓW JEHOWY PIASTUJĄCYCH WYSOKIE STANOWISKA, a to właśnie celem ochrony dzieci.”

Czy widzisz jak pieczołowicie są archiwizowane takie dane przez Towarzystwo Strażnica? Taka szczegółowa i dokładna baza danych nie ma sobie równych w żadnej innej społeczności religijnej. Zawiera każdy aspekt sprawy. Niektórzy przeciwnicy mówią, że Świadkowie Jehowy nie przeprowadzają dochodzenie w tle (proces wyszukiwania i zestawiania rejestrów karnych, rejestrów handlowych i danych finansowych jednostki lub organizacji). Jak widać, robią to znacznie lepiej niż to.
Czy wydaje się rozsądne wnioskować, że Biuro Główne, które zachowuje tak szczegółowe notatki, nie byłoby wystarczająco mądre, aby poświęcić zwykłe 5 minut i skonsultować się z braćmi odpowiedzialnymi za rejestr nadużyć seksualnych na dzieciach w administracji przed wyznaczeniem jakiegoś brata na sługę pomocniczego? Każdy starszy, który próbował polecić skazanego molestera na sługę, może powiedzieć, że takie osoby nie zostaną powołane, ponieważ Towarzystwo Strażnica będzie sprawdzać i wiedzieć, czy figurują one zarówno w rządowych jak też ŚJ rejestrach przestępców seksualnych.

List z dnia 1 czerwca 2001 r stanowi dowód na to, że w bazie danych znajdują się nazwiska molestujących dzieci skazanych przez sąd. Mówiąc o rodzajach osób, które powinny być umieszczone w bazie danych, stwierdza się:

„Ponadto osoby, które zostały skazane przez sąd karny jako winne nadużycia wobec dzieci powinny zostać włączone do wykazu”.

W istocie Towarzystwo chciało mieć po prostu pewność, że nawet ci którzy dopuścili się molestowania, ZANIM zostali Świadkami Jehowy będą dodani do rejestru. Zatem list z dnia 20 lipca 1998 r. wyjaśnia:

„Sprawozdania wskazują, że niektórzy starsi uważają iż ten kierunek nie ma zastosowania, jeśli przed chrztem doszło do molestowania seksualnego dziecka, ale nawet w takiej sytuacji starsi powinni napisać do Biura Oddziału ŚJ. Nawet jeśli wydarzyło się to wiele lat temu i gdyby jakiekolwiek grono starszych w zborze jeszcze nie zgłosiło takiej sprawy, powinno to uczynić natychmiast”.

Jednym z powodów dla nich by tak postępowali jest fakt, że jeśli wyznaczą byłego skazanego molestera na sługę pomocniczego, mogą oskarżyć go jeśli ponownie będzie się on znęcał seksualnie i otworzyć przyczyny lub powody zalegające w postępowaniu sądowym jego dawniejszych przestępstw. A Towarzystwo nie chce w żaden sposób takich spraw sądowych. Jest to jeden z powodów dla tworzenia bazy danych w pierwszej kolejności. Ponieważ powyższy faks wskazuje, że jest to konieczne i bardzo pomocne w wysiłkach na rzecz ochrony dzieci przed krzywdzeniem.

Przeciwnicy Świadków Jehowy często krytykują Biuro za to że gromadzi ono nazwiska osób znajdujących się w „tajnej bazie danych”, jak to nazywają i że nie są udostępniane publicznie. Ale gdyby tak uczyniło wówczas otworzyłoby je na wiele spraw sądowych. Mogłoby ponosić odpowiedzialność i nawet naruszyć postanowienia sądu w przypadku odszkodowań, jeśli nierozważnie  na oślep i jak leci ujawniłoby publicznie informacje o nazwiskach w bazie danych. Byłoby to po prostu nieetycznie i moralnie niepoprawne. Ale czy Bill Bowen ujawnia tę listę wszystkich molestujących na swojej stronie Silentlambs, o której twierdzi że wie że taka znajduje się u Świadków Jehowy? Twierdzi, że posiada bazę danych z ok. 7000 ofiar pedofilów wśród Świadków Jehowy, ale czy demaskuje tych oskarżonych pedofilów przez ujawnienie ich imion publiczne? Zobaczmy.

Bill Bowen uczestnicząc swego czasu w znanym anglojęzycznym forum internetowym (Jehovah’s Witnesses Discussion Forum) zamiesił tam takiej oto treści wpis: 

„Jeżeli chodzi o publiczne zamieszczanie nazwisk poszczególnych osób, które dopuściły się molestowania to nie zachęcamy do tego typu działań, ani też Silentlambs celowo nie podaje takiej listy do publicznego wglądu. Okazyjnie w „Księdze Gości” może się to wymsknąć, ale staramy się zachować te informacje. Dlaczego? Ponieważ byłoby to nieuczciwe. Kiedyś pomyślałem sobie, żeby Silentlambs zapraszało molestujących i podawało ich nazwiska, a następnie jeśli by zechcieli, to również do wyjawiania ich działań. Kiedy chcesz tak zrobić to wszystko zaczyna się bardzo komplikować. Po konsultacji z adwokatami przekształciliśmy się w formułę jakiej teraz używamy. Anonimowy przekaz wszystkich historii…”

Co? Czy ma to oznaczać że najbardziej otwarty krytyk Strażnicy w sprawie nadużyć seksualnych Bill Bowen ma swoją osobistą „tajną bazy danych” której nie chce ujawnić?

Kiedy Bill Bowen udzielił wywiadu pewnej stacji radiowej prowadzonej przez Meria Hellar tak oto wypowiedział się o swojej „tajnej bazie danych”:

„Ze względów prawnych nie zamieszczam listy nazwisk na swojej stronie internetowej i zachowuje to jako prywatne”.

Innymi słowy, jest to zadziwiająco podobne do poczynań Towarzystwa Strażnica w tej samej kwestii. Bowen nie podaje do wiadomości publicznej swojej pedofilskiej listy i przechowuje ją na osobności. Dlaczego? Zwróć uwagę że Bowen powziął taką decyzję dopiero „po konsultacji z adwokatami” i „ze względów prawnych”. Wychodzi na to że w swoich działaniach w tym momencie niczym się nie różni od Strażnicy. Wydaje się zatem, że prawnicy Bowena i prawnicy Strażnicy uważają Bowena za zwykłego hipokrytę.

Ale niektórzy przeciwnicy utrzymują, że ani prawnicy Świadków Jehowy, ani też starsi zborów nie przestrzegają polityki Towarzystwa w zakresie nadużyć seksualnych zamieszczanej w listach od Ciała Kierowniczego i publikacjach. Twierdzą, że jednak na osobności przedstawiciele Towarzystwa podają inne instrukcje starszym niż te które zamieszczają w listach. Czy to rzeczywiście ma sens?

XIV. Porozmawiaj z moim prawnikiem.

Niektórzy przeciwnicy twierdzą, że oficjalna polityka prowadzona przez prawników Towarzystwa Strażnica w zakresie nadużyć na tle seksualnym jest tylko „zasłoną dymną”, mającą na celu wprowadzać w błąd opinię publiczną i tym samym ukryć prawdziwe oblicze takiej polityki Strażnicy. Ale pomyśl:

Czy wydaje się rozsądne, żeby prawnicy doradzający Towarzystwu Strażnica nakłaniali je, aby zalecało ono ofiarom nie zgłaszać władzom przestępstw seksualnych pod grozbą wykluczenia? Czy mówili by, żeby powoływać byłych molestujących na odpowiedzialne stanowiska w zborach? Byłoby to zaproszeniem do wszczynania kolejnych spraw sądowych. Czy prawnicy Strażnicy są tak głupimi i niekompetentnymi w kwestii molestowania dzieci, ale za to genialnymi prawnikami w innych sprawach prawnych, jak wywalczenie wolności i swobód religijnych dla Świadków Jehowy? To sprzeciwia się logice. Czy chciałbyś zobaczyć niektóre wypowiedzi prawników Strażnicy, którzy wykazali, że ich rada jest zgodna z polityką Strażnicy?

Oto kilka cytatów Mario Moreno, radcy prawnego Towarzystwa Strażnica.

Z Paducah Sun 1-28-01:

Kiedy zapytano go, czy rodzice ofiary mogliby powiedzieć swoim współbraciom dlaczego członek zboru [który molestował] jest wykluczony, Moreno odrzekł:

„To ich wybór. Nie mówimy im tego, ale to byłby ich wybór”.

Louisville Courier-Journal, 1-4-01:

„Jeżeli istnieje prawo nakazujące zgłoszenie na policję, które ma precedens w stosunku do wszelkiej poufności, czy to w polityce kościoła czy w ustawie … W stanach, w których nie ma wymogu zgłaszania, jest to inny scenariusz … Starsi mogliby zadecydować, że ofiara zostałaby przeniesiona z dala od sprawcy lub rodzica, opiekuna ofiary, a nawet mogliby wnieść oskarżenie, albo zgłosić nadużycie policji”.

„Ofiarom i ich rodzicom wolno szukać pomocy ze strony policji lub terapeutów i nie powinniśmy winić kościoła, jeśli tego nie chcą. Rodzice są zachęcani do robienia wszystkiego, co trzeba zrobić, aby chronić swoje dziecko”.

„Nie popełnili grzechu ci którzy obracają się przeciwko Świadkowi Jehowy poprzez zgłoszenie popełnienia przez niego przestępstwa do władz i jest to bardzo osobista decyzja”.

„To nie jest biblijne: nauczamy z Pisma Świętego, a Pismo Święte nie mówi ‚Jeśli złożysz oskarżenia przeciwko sprawcy przemocy, będziesz miał wieczne potępienie’. Ten, kto jest w niebezpieczeństwie wiecznego potępienia – to sprawca a nie ofiara.”

Zgodnie z artykułem CBS AP News z dnia 29 lipca 2003 r., Doradca generalny Towarzystwa Strażnica, Philip Brumley zaprzeczył, że:

„… kościół zniechęca ofiary lub ich rodziców do pójścia na policję”.

Gazeta dalej cytuje Brumley’a:

„Gdzie zarzuty molestowania są potwierdzone, zbór zabrania sprawcy sprawować jakąkolwiek władzę”.

Jak widać z powyższych cytatów doradztwo i instrukcje od prawników Strażnicy nie różnią się od tych, które są na piśmie. Ale czy prawnicy ŚJ twierdzili, że ani starsi, ani Towarzystwo Strażnica nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za ochronę dzieci?

XV. Zgłaszanie obowiązku powierniczego

Robert King jako jeden z zagorzałych zwolenników organizacji Silentlambs tak się wypowiedział o prawnikach Towarzystwa Strażnica:

„Zaprzeczyli Jehowie twierdząc, że starsi chrześcijańscy nie są odpowiedzialni przed Bogiem za ochronę dzieci przed zbrodniami Zboru Świadków Jehowy”.

Ale czy naprawdę tak prawnicy twierdzili? Tym co argumentowali prawnicy Towarzystwa w sądzie cywilnym w New Hampshire w sprawie Holly Bery przeciwko Towarzystwo Strażnica było, że:

„starsi nie mieli powierniczego obowiązku chronienia powodów przed nadużyciem”

Według internetowej encyklopedii Wikipedia czytamy, że:

„obowiązkiem powierniczym jest legalny związek między dwiema lub większą liczbą stron”.

Dlatego twierdzili, że Towarzystwo Strażnica i starsi nie mają „prawnego związku” z powodami w tym przypadku. Ponieważ nie byli prawnymi opiekunami dzieci, ani nie byli mianowani na powierników nad dziećmi, nie powinni być więc uważani za „legalnie” odpowiedzialnymi za działania przeciwko dzieciom. Nie mieli prawa wspólnego lub powierniczego (prawnego związku lub powiernictwa) wobec dzieci. Tak na prawdę to rodzice ponoszą odpowiedzialność prawną za własne dzieci, a nie z Towarzystwo Strażnica lub starsi.

I to jest logiczne i poprawne. Jest to zgodne ze zdrowym rozsądkiem. Nigdy nie twierdzili, że „starsi nie mają żadnej odpowiedzialności przed Bogiem, aby chronić dzieci”. W rzeczywistości tak się nie stało. Chodziło o ich prawną odpowiedzialność wobec dzieci. Skarga została oddalona przez sąd, ponieważ większość sędziów w tej sprawie uważała, że Towarzystwo Strażnica ma rację w swojej argumentacji. King twierdził jednak, „nie ma znaczenia, że większość sędziów Sądu Najwyższego z Nowego Jorku zgodziła się z obroną Strażnicy …”. Może teraz King uważa, że jest wyznaczonym strażnikiem w sądach i musi zaoferować mu swoją interpretację ważności i legalności ich decyzji. Ale w przeciwieństwie do tego co powiedział King większość sędziów zdała sobie dokładnie sprawę z tego, co prawnicy Strażnicy rozumieli przez powiernictwo. A zatem sprawa przeciwko niej została oddalona a decyzja została uwzględniona.

King próbuje mimo to nadać inny sens wypowiedziom prawników Strażnicy: „mówiąc żargonem prawnym, czy jednak chrześcijańscy starsi nie mają obowiązku – świętego powiernictwa – uczynić wszystko co w ich mocy, aby chronić dzieci przed nadużyciem? Wszyscy Świadkowie Jehowy znają odpowiedź na to pytanie…” Jako nastolatek mógłbyś odpowiedzieć jednym słowem: „Tak! Nie sposób się z tym nie zgodzić”? Wszyscy w zborze, w tym starsi, powinni robić wszystko co w ich mocy, aby chronić dzieci przed nadużyciami i wszelkimi innymi niebezpieczeństwami. Towarzystwo Strażnica nigdy nie argumentowało inaczej.

Ale prawda jest taka, że to rodzice są odpowiedzialni prawnie i w każdy inny sposób za ochronę swoich dzieci. Dlaczego rodzice mieliby się spodziewać, że taka odpowiedzialność będzie przeniesiona na innych? Czy rodzice mogą zatem w takim układzie pozwać Towarzystwo Strażnica i starszych, gdy sami są odpowiedzialni za ochronę własnych dzieci? Jeśli rodzice nie zgłosili nadużycia, więc nie mają prawa winić za to nikogo, ale co jedynie samych siebie.

Znowu ktoś powie „Ale starsi kazali mi nie zgłaszać tego do władz!” To jest zwykłe roszczenie osób wnoszących skargę przeciwko Towarzystwu Strażnica. Ale czy pamiętasz, co mówili często nasi rodzice, kiedy byliśmy młodzi: „Jeśli ktoś powie ci żeby skoczyć z mostu…?” Jak często publikacje Strażnicy mówiły Świadkom Jehowy, żeby badali wypowiedzi innych i nie wierzyli ślepo we wszystko co ktoś inny im mówi. Jeśli instrukcje starszych do członków zboru są sprzeczne z Biblią lub publikacjami Strażnicy [w tym przypadku publikacje, listy do starszych sugerowały zgłaszanie nadużycia do władz jeśli tego wymagało prawo i starsi nie zakazywali], to czy członkowie powinni przestrzegać tych instrukcji? Nie, zgodnie ze Strażnicą z 1.04.1988, strony 29-30 która stwierdza:

„A jak się rzecz ma ze zwierzchnością w zborze chrześcijańskim? Z uwagi na fakt, że jednostki pełniące odpowiedzialne funkcje powoływane są pod działaniem ducha świętego, a swoje rady i napomnienia opierają na Słowie Bożym, możemy być pewni, iż posłuszeństwo wobec odpowiednio zamianowanych przełożonych w zborze jest jak najbardziej na miejscu (Dzieje Apostolskie 20:28; Hebrajczyków 13:17). Nie znaczy to jednak, że mamy słuchać takich osób bez zwracania należytej uwagi na to, co mówią. Dlaczego? Apostoł Jan udzielił następującej rady: „Nie wierzcie każdej inspirowanej wypowiedzi, ale sprawdzajcie inspirowane wypowiedzi, aby stwierdzić, czy pochodzą od Boga” (1 Jana 4:1). Nie idzie o to, by podejrzliwie przyjmować wszystko, co ktoś mówi. Powinniśmy natomiast zachowywać w pamięci słowa apostoła Pawła z Listu do Galatów 1:8: „Choćbyśmy nawet sami albo chociażby anioł z nieba opowiadał wam jako dobrą nowinę coś poza tym, co my wam opowiedzieliśmy jako dobrą nowinę, niech będzie przeklęty. Czy podawana informacja nie różni się od tego, czego nas uczy „niewolnik wierny i rozumny”? Czy osoba rozpowszechniająca daną wiadomość czyni to ku chwale imienia Jehowy, czy też próbuje wywyższać siebie? Czy poruszana myśl jest zgodna z całokształtem nauk Pisma Świętego? Pytania takie pomogą nam „sprawdzić” wszystko, co mogłoby budzić wątpliwości. Polecono nam: „Upewniajcie się o wszystkim; trzymajcie się mocno tego, co szlachetne.”

Jasne jest więc, że jeśli starsi błędnie podają informacje lub instrukcje, które są sprzeczne z instrukcjami Biblii lub publikacjami Towarzystwa, to rodzice i członkowie zboru nie są zobowiązani do przestrzegania tych wadliwych instrukcji. Nie zwalnia też rodzica z jego odpowiedzialności za to, co jest konieczne do ochrony własnych dzieci. Powściągliwy obowiązek nadal spoczywa na barkach rodziców.

Ani samo Towarzystwo Strażnica ani starsi nie mogą być spotwarzani przez Prawo, kiedy dzieci Świadków Jehowy są przez kogoś molestowane. Podobnie jak wtedy gdy jakiś Świadek Jehowy okradnie bank, dopuści się morderstwa czy innego wykroczenia. Świadkowie Jehowy uczą, że wszystkie te akty są przestępstwami, wykluczają za to ze zboru i uciekają od osób uprawiających takie przestępstwa. To samo dotyczy molestujących dzieci. Czy wyobrażasz sobie, że każda religia i jej przywódcy mieliby być prawnie odpowiedzialni za przestępstwa, które popełnili członkowie ich religii? Nastąpiła by wówczas istna powódz procesów sądowych!

Wyobraz sobie teraz jak zareagowali by na apostaci, gdyby Towarzystwo stwierdziło że ma prawo do prawnego powiernictwa nad dziećmi Świadków Jehowy? Zaraz powiedzą ci „czy nie wystarczy, że kontrolują osoby dorosłe? A teraz jeszcze nawet dzieci! Strażnica rości sobie prawo do opieki nad naszymi dziećmi! Nie chce narażać ich na nadużycia, ale też chce, by były jak Strażnica!”

Czy chciałbyś przeczytać więcej o przypadku Berry Vs Strażnica i innych sprawach przeciwko Towarzystwu Strażnica i starszym?

XVI. Przypadek Poisson…

Jedną z najbardziej znanych spraw, które zostały wszczęte przeciwko Towarzystwu Strażnica jest ta, którą dzieci Sary Poisson wniosły na zlecenie organizacji Silent Lambs. Pani Poisson zeznała, że jej mąż molestował seksualnie dwójkę ich dzieci, a starsi stali i nic nie robili. Pewnie słyszeliście również twierdzenia, które starsi jej powiedzieli, aby nie zgłaszać nadużycia do władz i nie szukać fachowej pomocy. Ale czy to prawda? Czy jest to może tylko kolejne fałszywe opowiadanie powtarzane przez niedoinformowanych przeciwników Świadków Jehowy?

Możesz przeczytać artykuły na ten temat:

W tej kwestii są oświadczenia sióstr Heather i Holly Berry, które twierdzą, że zgromadzenie Świadków Jehowy w Wilton zignorowało skargi matki, o to że ich ojciec molestował je seksualnie. Paul Berry, poprzednio z Greenville, wykorzystywał dziewczęta (w wieku 3 i 10 lat) seksualnie i fizycznie w latach osiemdziesiątych, gdy byli między sobą, a Paul Berry został skazany za atak na Holly w 2000 roku i odsiaduje wyrok od 56 do 112 lat w więzieniu stanowym. W jednym przypadku został oskarżony o powieszenie Holly przez jej nadgarstki do haczyków na ścianie stodoły. Gdy ich matka, Sara Poisson, zgłosiła nadużycie starszym od sześciu do dziesięciu razy, kazali jej „być lepszą żoną i więcej się modlić.” Czy teraz chciałbyś zobaczyć, jakie są stwierdzenia, zeznania i decyzja sądu?

Prawda jest taka, że ​​świadectwo Sary Poisson rzeczywiście ujawnia, iż nigdy nie powiedziała ona starszym o wykorzystywaniu seksualnym, kiedy dzieci były jeszcze w domu. Skąd o tym wiadomo? Zwróć uwagę na oświadczenie Sary Poisson w fazie skazania Paula Berry. Poisson zeznała wtedy:

„Pracownik socjalny odwiedził mnie i poinformował mnie, że muszę usunąć Paula z domu o 5 tej w tym dniu i że zabierze moje dzieci z dala ode mnie. Przede mną była decyzja – Prawdziwa decyzja – wybrać Boga jak mu obiecałam w tamtym czasie, albo wybrać moje dzieci. Wybrałam dzieci, wybór ten doprowadził do ​​lat skrajnego ubóstwa, a cały zbór odwrócił się od nas”.

Potem zauważ, co działo się znacznie później, gdy córka dorosła do wieku dojrzałości. Sara Poisson kontynuuje swoje zeznania:

„Nie miałam wieści od Holly przez 18 miesięcy, gdy zadzwoniła pewnego dnia z Indiany, chciała wrócić do domu, wysłałam jej bilet autobusowy i zabrałam ją do (Ascutney), Vermont. Była chuda, chora i miała pasożyty. Kiedy wysiadła z tego autobusu, spytała mnie ‚Dlaczego na to pozwoliłaś?’ Odpowiedziałam ‚Dlaczego pozwoliłam, aby co się stało?’ I to był pierwszy raz kiedy usłyszałam o seksualnym nadużyciu, które jej się przydarzyło.”

Czy zauważyłeś, że według zeznań Sary Poisson w sprawie skazania Paula Berry dowiedziała się ona o seksualnym wykorzystywaniu swoich dzieci po raz pierwszy w znacznie późniejszym terminie, niż odbyła się rozmowa ze starszymi. Nie mogła zatem opowiedzieć starszym o jakimkolwiek molestowaniu seksualnym przez Paula Berry. Silent Lambs próbują zdyskredytować Towarzystwo Strażnica poprzez rozpowszechnianie nieprawdy. Nic dziwnego, że Towarzystwo w skardze przeciwko niemu zaprzeczyło jej:

„Zbór Świadków Jehowy kwestionuje twierdzenia sióstr, a prawnik Donald Gardner z Manchesteru powiedział, że starsi zboru nie wiedzieli o nadużyciach, na długo potem aż do czasu gdy policja wszczęła śledztwo.”

Ale jest jeszcze coś więcej. Świadectwo Sary Poisson dotyczące jej pierwszego podejrzenia o molestowanie seksualne w fazie skazania w procesie Paula Berry jest również sprzeczne:

„W tym czasie Heather, która była bardzo młoda, zaczęła zachowywać się dziwnie, odmawiała spania w swoim łóżku, woląc spać w wannie, rzucała różnymi przedmiotami w swego ojca i stała się bardzo agresywna. Heather była taką dziewczynką, która przynosiła mi zwiędłe mniszki. Podejrzewałem, że Paul wykorzystywał ją seksualnie, zaczęłam zadawać pytania specjalistom i pojechałam z Heather do poradni. Ta sytuacja ciągnęła się latami i nadużycia wciąż trwały”.

Co to ujawnia?

1. Załóżmy na chwilę, że Sara Poisson mówi prawdę, czyli że starsi doradzili jej aby nie zgłaszała nadużycia do władz, ale żeby zatrzymała to w zaciszu domowym. Nie usłuchała ich w pełni, gdyż jak przyznaje, szukała pomocy na własną rękę poza Organizacją w poradni do spraw nadużyć. Tak, faktem jest i wiemy że Świadkowie Jehowy nie potępiają otrzymywania pomocy od profesjonalistów. Nie karzą ani nie dyscyplinują za to członków że zgłosili nadużycie władzom. Jest to indywidualna decyzja każdej osoby.

2. Heather otrzymała pomoc prawną i została przesłuchana przez specjalistów. Trzeba się zastanowić, dlaczego ci doradcy i specjaliści nie donoszą do organów ścigania o nadużyciach fizycznych i seksualnych dzieci? Dlaczego Heather nie wszczęła pozwu przeciwko tym profesjonalistom, którzy na pewno dużo nauczyli się o nadużyciach  i doradzaniu dziecku jak i samej Sarze Poisson?

3. Poisson przyznaje, że ta sytuacja trwała od lat i nie miała żadnego dowodu, aż do momentu kiedy Holly powiedziała jej o tym. Nie mogła i nie chciała mówić starszym, że jej córki są molestowane seksualnie, ponieważ według niej, ona tego nie wiedziała. Takie są fakty. Ci, którzy słuchali i wierzyli w inny sposób, muszą z pewnością uświadomić sobie, że zostali uwikłani w kłamstwa Silentlambs i Sary Poisson.

Mógłbyś zwrócić uwagę na inne fałszywe wypowiedzi Sary Poisson np. jeśli chodzi o szkolnictwo u Świadków Jehowy, powiedziała tak:

„Kobietom nie wolno podejmować edukacji”.

Oczywiście jest to nieprawda. Powiedziała też:

„Pracownik socjalny odwiedził mnie i poinformował, że muszę usunąć Paula z domu o 5 tej w tym dniu i że zabierze moje dzieci z dala ode mnie. Przede mną była decyzja – Prawdziwa decyzja – wybrać Boga jak mu obiecałam w tamtym czasie, albo wybrać moje dzieci. Wybrałam dzieci, wybór ten doprowadził do ​​lat skrajnego ubóstwa, a cały zbór odwrócił się od nas”.

Kolejna fałszywa wypowiedź. Nie ma dyscypliny sądowej przeciwko osobie oddzielającej się od męża. Nie było decyzji, aby wybrać Boga lub wybrać swoje dzieci. Mogła łatwo podjąć obie decyzje naraz jeśli chciała. Wielu zostało oszukanych kłamstwami Sary Poisson i Silent Lambs.

W 2002 roku reporter BBC Betsan Powys przeprowadził wywiad z Sarą Poisson i jej córką Heather. Oświadczenia są dość odkrywcze w poszukiwaniu prawdy w tym przypadku.

POWYS: Nawet po tym, jak powiedziałaś im [starszym], że jej ojciec wykorzystywał seksualnie Heather, nic się nie zmieniło?

POISSON: Nie, nie. No tak, wszystko się zmieniło, byli dla mnie gorsi.

Zwróć uwagę na stymulowanie. Według jej własnego zeznania, które pokazaliśmy powyżej nie miała pojęcia o seksualnym wykorzystywaniu, kiedy rozmawiała z starszymi. Jak im o tym powiedziała? Skłamała pod przysięgą, gdy zeznawała lub kłamie w tym wywiadzie. Zauważ, jak kontynuuje.

POWYS: W końcu trzeba było podjąć decyzję. W szkole widać było siniaki na jej dzieciach. Pracownicy socjalni, dali jej wybór „albo zostawisz męża albo my zabierzemy dzieci ze sobą”. Ale wiedziała, że ​​gdyby go zostawiła wówczas zbór odciąłby się od niej i w sensie przenośnym skazał na śmierć.”

POISSON: W tym momencie musiałam podjąć decyzję między Bogiem a moimi dziećmi i wiedziałam … dobrze wtedy wiedziałam, że jeśli wybrałabym moje dzieci, nie mogłabym się modlić, ale już mnie to nie obchodziło. Więc straciliśmy wszystko w jednym dniu.”

POWYS: „Sarah Poisson nie miała życia poza Salą Królestwa, a kiedy zbór ją wyrzucił, nie miała innego wyboru niż odejść. Straciła dom i przyjaciół, którzy ją odtąd otwarcie unikali, była bezdomna i bezrobotna.

Dlaczego została odrzucona i usunięta ze zboru? Czy z powodu separacji od męża? Możesz nam wierzyć lub nie, ale każda uczciwa i rozsądna osoba wie, że nie zostanie wykluczona z tego powodu. Nie ma odrzucenia z powodu separacji od współmałżonka, a nawet ich rozwiedzenia. Podstawy do wykluczenia pojawiłyby się dopiero po ponownym zawarciu małżeństwa, nie mając powodów biblijnych (rozpusta) aby je zawrzeć.

POWYS: Heather Berry i jej siostra Holly Brewer przybyli tu z New Hampshire a mężczyzna ich ojciec, który molestował je seksualnie, został skazany na co najmniej 56 lat.

HEATHER: Jestem Heather z New Hampshire. Nie chcę opowiadać mojej historii, ale dzisiaj słyszałem słowo „ofiara” zbyt wiele razy, a my wszyscy stoimy tu dziś, stoimy wysoko i dumni, mówiąc że to się zdarzyło i że nie może się zdarzyć, jesteśmy ocalałymi, my walczymy, więc my nie jesteśmy ofiarami”.

POWYS: Są to pierwsi z tych ocalałych, którzy biorą udział w walce o to, że zbór nie zrobił niczego, gdy byli wykorzystywani, a potem jeszcze skazani na ostracyzm, gdy wezwali policję.

HEATHER: Cieszę się, że przyszłam i jak już powiedziałam, zrobię to jeszcze raz, i znowu i tyle razy ile będzie trzeba, aby zmienić politykę i rzeczy które stale się ukrywa.

Czy wierzysz, że starsi w zborze tak z nimi postąpili, za to że pojechali na policję? Jak strasznie musi organizacja Strażnicy karać swoich członków za zgłaszanie zwykłego przestępstwa? Czy tak odważna była Sara Poisson, która w końcu zignorowała instrukcje starszych narażając się na ostre oskarżenia i poinformowała policję? Czy tak naprawdę się stało? Później w wywiadzie, co zostało powiedziane już wcześniej, wyszło na jaw kto naprawdę to zgłosił.

POWYS: W końcu trzeba było podjąć decyzję. W szkole widać było siniaki na jej dzieciach. Pracownicy socjalni, dali jej wybór „albo zostawisz męża albo my zabierzemy dzieci ze sobą”. Ale wiedziała, że ​​gdyby go zostawiła wówczas zbór odciąłby się od niej i w sensie przenośnym skazał na śmierć.

POISSON: W tym momencie musiałam podjąć decyzję między Bogiem a moimi dziećmi i wiedziałam … dobrze wtedy wiedziałam, że jeśli wybrałabym moje dzieci, nie mogłabym się modlić, ale już mnie to nie obchodziło. Więc straciliśmy wszystko w jednym dniu.

Pracownicy socjalni byli świadomi sytuacji w szkole. Dzieci miały być usunięte z obecności ojca. Policja musiała zostać poinformowana o tym aby nastąpiło śledztwo w sprawie karnej. Sara Poisson nie miała absolutnie żadnego wyboru, jeśli chodzi o rozmowę z policją. Jak mogła być poddana ostracyzmowi za to ze strony starszych, jeśli nawet nie zainicjowała kontaktu z policją?

1. Czy starsi ukarali ją dyscyplinarnie w jakikolwiek sposób za to że zgłosiła sprawę na policję? Czy policja wszczęła śledztwo dopiero za jej sprawą? Nie, obydwa przypadki nie są prawdziwe.

2. Czy była oskarżona przez starszych za kontakt z policją lub odłączenie się od męża? Ponieważ Świadkowie Jehowy nie są karani za zgłaszanie przestępstw lub separację, trzeba przyznać, że jej zarzuty wobec starszych są kłamstwem.

Zatem z wywiadu i zeznań Sary Poisson wynika, że to ona a nie Towarzystwo Strażnica kręci w zeznaniach.

W każdym bądz razie sąd oddalił zarzuty przeciwko starszym i Towarzystwu, a potem orzekł co następuje:

„Nie zgadzamy się również z twierdzeniem stron, że istnieją szczególne okoliczności w tym przypadku, aby pokusy i szanse na popełnienie przestępstwa karnego Berry zostało stworzone przez Strażnicę i Zbór w Wilton. Nie ma żadnych zarzutów, wobec starszych z tego zboru, wskazujących na to że przyczynili się do popełnienia nadużycia seksualnego Berry na jego córkach. Jak wspomniano, nie było żadnych zarzutów, że domniemane nadużycia miały miejsce na terenie zboru lub w działalności związanej ze zborem. Starsi nie działali w jakikolwiek inny sposób niż jedynie przez dostarczanie duchowych wskazówek i biblijnych porad na prośbę matki powodów.”

Jak widzisz Towarzystwo Strażnica nigdy nie straciło ani jednego pojedynczego pozwu o nadużycia wobec dzieci. A co z przypadkiem Vicki Boer? Czy nie przegrali tej sprawy? I nie musieli płacić Vicki Boer?

XVII. Cała prawda o Boering

 

W Kanadzie Vicki Boer wniosła sprawę cywilną przeciwko starszym z jej byłego zboru, a do Towarzystwa Strażnica zwróciła się z prośbą o 700 000 dolarów odszkodowania za nadużycie seksualne na dzieciach, którego dopuscił się ich ojciec, będący jednym ze Świadków Jehowy. Stwierdza też, że byli zaniedbywani i że zabraniano im kontaktować się z władzami w celu zgłoszenia przestępstwa oraz szukania profesjonalnej pomocy medycznej. Czy sąd roszczenia te uznał?

Sędzia Przewodnicząca Anne Molloy orzekła, że ??Towarzystwo Strażnica i starsi nie są w błędzie i nie przyczynili się ani nie promowały w jakikolwiek sposób nadużycia na dzieciach, które miało miejsce. Trybunał oświadczył:

„Nie ma podstaw w świetle dostępnych faktów, aby otrzymać zasądzoną sumę w szkodzie karnej przez panią Boering. Większość zarzutów oskarżenia nie została ustalona na podstawie faktów. Oskarżeni, którzy współdziałali z powodem, nie dopuścili się niczego złego w postępowaniu wobec niej i zgodzili się z prawdziwością jej relacji. Wniosek o odszkodowanie został oddalony”

W odniesieniu do ustaleń dotyczących tego, czy starsi doradzali Boerowi, aby nie mówili władzom, a nie szukać pomocy zawodowej, sędzia stwierdził bardzo wyraźnie swoje ustalenia:

„Oskarżeni nie instruowali powoda, aby nie skorzystał z pomocy medycznej. Oskarżeni nie poinstruowali powoda, że nie powinien być zgłoszone nadużywanie jej ojca, przeciwnie oskarżeni skierowali pana Palmer (znęcającego), aby zgłosił się do sądu CAS, a następnie bezpośrednio podjął decyzję aby to uczynił.”